David Wilkerson - nauczanie

David Wilkerson - nauczanie

Postprzez veteran » 1 lis 2014, o 22:46

veteran
 
Posty: 517
Dołączył(a): 1 paź 2014, o 17:38
Lokalizacja: Władysławowo

Re: David Wilkerson - nauczanie

Postprzez veteran » 1 lis 2014, o 22:48

Doskonałe serce

Chodzenie przed Panem z doskonałym sercem jest możliwe! Bóg powiedział do Abrahama: "Jam jest Bóg Wszechmogący, trwaj w społeczności ze mną i bądź doskonały" (I Mojżeszowa 17:1).

Później Bóg przypomniał dzieciom Izraela: "Bądź bez skazy przed Panem Bogiem twoim" (V Mojżeszowa 18:13). W Starym Testamencie widzimy, że niektórym się to udało. Na przykład Dawid postanowił w swoim sercu być posłusznym Bożym przykazaniom i być doskonałym. Powiedział tak: "Nauczę się drogi doskonałej... w domu moim będę chodził w niewinności serca" (Psalm 101:2).

Jednak jego syn, Salomon, był jednym z wielu, którzy zawiedli w tej sprawie: "Jego serce nie było szczere wobec Pana, Boga jego, jak serce Dawida, jego ojca... Salomon postępował źle wobec Pana i nie wytrwał wiernie przy Panu jak Dawid, jego ojciec" (1 Królewska 11:4,6).

W Nowym Testamencie widzimy, że Boże przykazanie, dotyczące doskonałości Jego ludu, jest odnowione w Jego Synu. Jezus powiedział: "Bądźcie doskonali tak, jak Ojciec wasz w niebie doskonały jest" (Mateusza 5:48).

Paweł powiada, że pracował, zwiastując i nauczając, "aby stawić każdego człowieka doskonałym w Chrystusie Jezusie" (Kolosan 1:28); "abyście byli doskonali i trwali we wszystkim, co jest wolą Bożą" (4:12).

Piotr pisał: "A Bóg wszelkiej łaski, który was powołał do wiecznej swej chwały w Chrystusie, po krótkotrwałych cierpieniach waszych, sam was do niej przysposobi, utwierdzi, umocni, na trwałym postawi gruncie" (1 Piotra 5:10).

Aby oswoić się z pojęciem doskonałości, musimy najpierw zrozumieć, że doskonałość nie oznacza bezgrzesznej i nie skażonej egzystencji. Ludzie osądzają według zewnętrznego wyglądu - według tego, co widzą. Ale Bóg osądza serce i niewidzialne motywy (1 Samuela 16:7). Dawid miał doskonałe serce przed Bogiem "poprzez wszystkie dni swojego życia" - a jednak często zawodził Pana. Właściwie jego życie zostało na zawsze naznaczone przez cudzołóstwo i haniebne morderstwo.

Nie, doskonałość w oczach Bożych oznacza coś zupełnie innego. Jest to kompletność, dojrzałość. Hebrajskie i greckie znaczenie słowa doskonałość obejmuje: prawość, bez plamy czy skazy, całkowite posłuszeństwo. Oznacza dokończenie tego, co zostało rozpoczęte, dokonanie całości. John Wesley nazwał to pojęcie doskonałości "ustawicznym posłuszeństwem".

Doskonałe serce jest wrażliwe. Reaguje szybko i całkowicie na wszelkie wezwania, szepty i ostrzeżenia Pana. Takie serce mówi cały czas: "Mów Panie, bo sługa Twój słucha. Pokaż mi drogę, a pójdę nią."

Kiedyś, podczas długiej jazdy samochodem z farmy Teen Challenge w Pensylwanii do Nowego Jorku, Pan przemówił do mnie w moim sercu: "Istnieje coś takiego jak doskonałe serce i chcę ci pokazać czym ono jest, abyś mógł się o nie starać!"

Wtedy Bóg objawił mojemu duchowi, że Chrystus angażuje się względem tych, którzy chodzą przed Nim, mając doskonałe i czułe serce. Trzy rzeczy wyróżniają takie serce.

1. Doskonałe serce poddaje się badaniu.
"Pan bada wszystkie serca" (1 Kronik 28:9). Doskonałe serce woła wraz z Dawidem: "Zbadaj mnie, o Boże i poznaj moje serce, doświadcz mnie i poznaj myśli moje i zobacz, czy nie kroczę drogą zagłady" (Psalm 139:23-24).

Bóg również powiedział do Jeremiasza: "Ja Pan, badam serce" (Jeremiasza 17:10). Hebrajskie znaczenie tego wyrażenia oznacza: "Ja przenikam, badam dogłębnie". Wersety Nowego Testamentu jakby wtórują echem: "Gdyż Duch bada wszystko, nawet głębokości Boże" (1 Koryntian 2:10).

Duch uczula nas również na grzech w naszych sercach. Kiedy Jezus mówił o "głębiach szatańskich" (Objawienie 2:24), miał na myśli niezmierzoną głębię grzechu; grzech przenika głęboko aż do duszy, a jego korzenie sięgają do samego piekła. Dawid powiedział o bezbożnych: "Wnętrze każdego i serce jest niezbadane" (Psalm 64:7). "Bo dołem głębokim jest nierządnica..." (Przypowieści Salomona 23,27).

Te fragmenty stanowią dla nas święte ostrzeżenie. Mówią do nas: "Nie zdajecie sobie sprawy z tego, jak głęboki wpływ wywiera na was wszelkie bratanie się ze złem. Jeżeli pozostaniecie na ścieżce grzechu, to wpadniecie w głębokości samego szatana; głębokości, które są mroczne, niezbadane i bez dna. Ta ścieżka prowadzi do piekła."

Jednak w tych ostatecznych dniach grzech został zamaskowany poprzez dyskretne upiększenie. Przychodzi ukryty w sztuce, kulturze i edukacji. Słowo Boże ostrzega: "Biada tym, którzy głęboko ukrywają przed Panem swój zamysł, których działanie odbywa się w ciemności" (Izajasza 29:15).

Doskonałe serce chce, aby Duch Święty przyszedł i zbadał to najbardziej ukryte wnętrze człowieka, aby oświecał jego najskrytsze części - sprawdzał, obnażał i odkopywał wszystko, co nie jest podobne do Chrystusa. Ci, którzy ukrywają grzech, nie chcą być doświadczani, sprawdzani i osądzani.

Kiedyś podczas modlitwy w Kościele Times Square podszedł do mnie pewien płaczący mężczyzna. Odszedł od zboru kilka miesięcy wcześniej, bo uważał, że kazania głoszone z tutejszej kazalnicy były zbyt ostre. Do tej chwili chodził z Panem i wzrastał w Nim, ale odszedł do kościoła, gdzie głoszono gładkie słowo.

Niedługo to trwało, a wpadł z powrotem w swój stary grzech. W nowym kościele wykonywał wszystkie religijne gesty, a ludzie mówili mu, że wszystko w jego życiu było w porządku. On jednak znał prawdę; wiedział, że pogrąża się na nowo w starych grzechach! Teraz na nabożeństwie modlitewnym prosił o oczyszczenie niefiltrowanym Słowem Bożym.

Tego samego wieczora koło wspomnianego mężczyzny siedział na wózku inwalidzkim inny człowiek. Razem z żoną przebyli wiele mil, bo chcieli usłyszeć przekonujące słowo. Człowiek ten pragnął, aby Pan Bóg potrząsnął jego wewnętrzną istotą. Powiedział do mnie tak: "Tak dawno nie słyszałem kazania, które tak by mnie osądziło!"

Obecnie jest wielu takich chrześcijan, którzy chcą korzystać z przykrycia, jakie daje Krew, ale nie chcą oczyszczenia! Symbolika starotestamentowego przybytku daje nam dobry przykład tego, jak powinien chodzić z Bogiem Jego kościół.

Przybytek miał dziedziniec zewnętrzny, gdzie były zabijane zwierzęta ofiarne. Ich krew zakrywała grzech. Ale była tam też miednica do oczyszczania.

Żaden kapłan nie mógł wejść do miejsca najświętszego, by mieć społeczność z Bogiem, jeżeli nie był najpierw oczyszczony.

Nowoczesna ewangelia mówi teraz coś innego: "Tylko podejdź do ołtarza i przez wiarę zaufaj krwi, która została przelana. Potem wejdź z odwagą do miejsca najświętszego. Twój tatuś cię kocha i czeka na ciebie. On widzi w tobie tylko Jezusa."

Chrześcijanie, którzy przyjmują takie rozumowanie, wierzą iż mogą ominąć misę czyli omywanie wodą Słowa, którego wszyscy potrzebujemy. Wierzą, że są w stanie przebiec obok osobistego poddania się Jemu, do miejsca najświętszego, z sercem zniewolonym przez grzech i grzeszne nałogi, i chlubić się: "Jestem sprawiedliwością Bożą w Chrystusie."

Doskonałe serce pragnie czegoś więcej, niż bezpieczeństwa wynikającego z przykrycia krwią! Ono chce przebywać w jego obecności i mieć z Nim społeczność! Społeczność jest to rozmawianie z Panem, dzielenie z Nim słodkiej społeczności, szukanie Jego oblicza. To otrzymujemy w Miejscu Najświętszym! Przychodzi to w następującym porządku: oczyszczenie, oddanie, społeczność.

Jednak wielu wierzących chce tylko przykrycia - przyspieszony bilet do chwały! Nie chcą znosić bólu, krzyża, oczyszczania, a deklarują wszędzie: "Jestem pod przykryciem krwi, jestem bezpieczny!"

Ci, którzy tak do tego podchodzą, biorą na swoje usprawiedliwienie werset: "Krew Jezusa Chrystusa, Syna Jego, oczyszcza nas od wszelkiego grzechu" (1 Jana 1:7). Jednak to stwierdzenie jest tylko zakończeniem myśli, którą wcześniej przedstawia Jan. Oto jej reszta: "Jeśli mówimy, że z nim społeczność mamy, a chodzimy w ciemności, kłamiemy i nie trzymamy się prawdy. Jeśli zaś chodzimy w światłości, jak On sam jest w światłości... krew Jezusa Chrystusa, Syna Jego oczyszcza nas od wszelkiego grzechu" (1 Jana 1:6-7). Jezus powiedział: "Wy jesteście już czyści dla słowa, które wam głosiłem" (Jana 15:3).

Słyszymy jednak nauczanie, które mówi: "Nie musisz sprawdzać swojego serca. Twoje grzechy znajdują się pod przykryciem krwi. To całe poszukiwanie grzechu powoduje tylko potępienie i poczucie winy."

Ale Biblia mówi, że Dawid miał doskonałe serce - a pomimo tego wołał: "Zbadaj mnie o Boże!"

W Objawieniu Jana 2:23, Jezus powiedział: "I poznają wszystkie zbory, że Ja jestem ten, który bada nerki i serca i oddam każdemu z was według uczynków waszych." Nie mówił tego do świata, ale do Kościoła!

Kiedy Pan bada serce, to nie robi tego w sposób mściwy. Jego celem nie jest to, by nas potępić, czy przyłapać na jakimś grzechu ale przygotować nas do przyjścia przed Jego święte oblicze jako czyste i święte naczynie. "Kto stanie na jego świętym miejscu? Kto ma czyste dłonie i niewinne serce... Ten dostąpi błogosławieństwa od Pana" (Psalm 24:3-5).

2. Doskonałe serce jest ufne.
Ostatnio Bóg mi pokazał coś na temat zaufania Jemu, czego dotychczas nie zauważyłem. Psalmista napisał: "Tobie ufali ojcowie nasi, ufali i wybawiłeś ich. Tobie zaufali i nie zawiodłeś ich" (Psalm 22:5-6).

Dawid ciągle na nowo składał świadectwo: "Zaufałem Panu" (Psalm 11:1); "Boże mój, tobie ufam" (Psalm 25:2). Hebrajskie słowo przetłumaczone jako ufność sugeruje "rzucenie się w przepaść." To tak jak w przypadku dziecka, które wspięło się na drabinę i nie potrafi zejść. Kiedy słyszy jak tato mówi: "Skacz!", rzuca się posłusznie w jego ramiona.

To jest jeden z aspektów ufności. Czy znajdujesz się obecnie w takim położeniu? Czy drżysz na krawędzi przepaści i nie masz innego wyjścia, jak tylko rzucić się w ramiona Jezusa? Może pogodziłeś się ze swoją sytuacją, ale to nie jest ufność tylko fatalizm. Ufność to coś zupełnie innego niż bierna rezygnacja. To czynna wiara!

Pomyśl o tym w ten sposób: Być może w przeszłości wyobrażaliśmy sobie Pana jako kapitana kosmicznego statku, ratującego z ognia. To tak jakby szatan podpalił dom, a my jesteśmy uwięzieni na dachu i krzyczymy: "Panie pomóż, ratuj mnie!" Wtedy Pan wkracza ze Swoimi aniołami, którzy trzymają wielką sieć i mówi: "Skacz!" Skaczemy, dom się całkowicie spalił, a my mówimy: "Dzięki ci Panie, że mnie wyratowałeś!"

Wielu z nas prawdopodobnie ograniczyło naszą ufność do tego rodzaju duchowej operacji ratowania z opresji. To tak, jakbyśmy powiedzieli do Pana: "Ufam Ci, że przyjdziesz i ugasisz mój ogień - że wyratujesz mnie ze wszystkich moich kłopotów i problemów. Wiem, że będziesz przy mnie wtedy, kiedy będę Ciebie potrzebował."

Mówiąc tak, uważamy że nasza naciągana wiara podoba się Bogu. Nie zdajemy sobie jednak sprawy z tego, że przypisaliśmy diabłu powód, a Pana uczyniliśmy tym, który musi za to odpowiadać. Mówimy z naciskiem: "Za tym stoi diabeł!"

Takie podejście do sprawy powoduje, że Bóg wygląda na Tego, który reaguje na wszelkie dobrze przygotowane plany diabła. Ale nasz Bóg nigdy nie reaguje - On inicjuje!

Jeżeli naprawdę chodzisz z Chrystusem, to nie jesteś popychadłem diabła. Nie ma on swobodnego dostępu, by ciebie nękać, ani nawet dotykać. Jakim byłbym ojcem, gdybym pozwolił na to, by sprzedawca narkotyków, czy osoba molestująca dzieci, miała swobodny dostęp do moich dzieci? My jednak mówimy: "To uczynił mi diabeł? On zamknął te drzwi... on włożył na mnie to czy tamto!"

Pytam w takim razie: Gdzie jest nasz Ojciec? Czy śpi? Czy już się o nas nie troszczy? Jak możemy myśleć, że pozwoli na to, byśmy stali się bezbronną ofiarą gwałcicieli i zabójców? Nigdy!

Pamiętaj, że szatan nie mógł dotknąć Joba bez Bożego pozwolenia. Bóg musiał zniżyć mur wokół Joba, aby szatan mógł się do niego przedostać! Biblia mówi również, że "Duch zaprowadził Jezusa na pustynię... aby go kusił diabeł" (Mateusza 4:1).

Nasz Bóg zawsze sprawuje kontrolę. Szatan nie był i nigdy nie będzie ani na moment ponad mocą Bożego Słowa!

Chrystus objawił się Pawłowi, jako ten, który "otwiera ich oczy, aby ich nawrócić z ciemności do światłości i z mocy szatana do Boga" (Dz. Ap. 26:18). Posłaniec szatana niepokoił Pawła - ale tylko dlatego, że Bóg na to zezwolił. Pan nie pozwoliłby na to, by Jego sługa wzbił się w pychę z powodu wielkiego objawienia, jakie otrzymał; Bóg nadal nad tym czuwał.

Jest również prawdą, że Paweł co najmniej dwa razy próbował udać się do Tesalonik, "ale szatan w tym przeszkodził" (1 Tesaloniczan 2:18). Pomimo tego jednak diabeł nie mógł zatrzymać Bożego dzieła; później wierzący w Tesalonikach stali się "koroną radości" Pawła.

Ufające serce zawsze mówi: "Wszystkie moje kroki są kierowane przez Pana. On jest moim kochającym Ojcem i dopuszcza do mnie cierpienia, pokusy i doświadczenia - ale nigdy ponad to, co jestem w stanie znieść. On zawsze daje mi drogę wyjścia; ma dla mnie wieczny plan i cel. On policzył wszystkie włosy na mojej głowie i ukształtował wszystkie części mojego ciała, kiedy byłem jeszcze w łonie matki. On wie kiedy siedzę, wstaję czy kiedy kładę się do snu, ponieważ jestem źrenicą jego oka. On jest Panem - nie tylko nade mną, ale nad każdym wydarzeniem i sytuacją, która mnie dotyka."

On ma wszystko pod kontrolą!

3. Doskonałe serce jest złamane.
Kiedyś myślałem, że wiem, co to jest złamane serce. Uważałem, że doświadczyłem wiele złamania, ale dopiero Duch Święty otworzył moje oczy na głębsze znaczenie tego słowa.

Dawid powiedział: "Bliski jest Pan tym, których serce jest złamane, a wybawia utrapionych na duchu" (Psalm 34:18). W innym miejscu powiedział również: "Ofiarą miłą jest duch skruszony, sercem skruszonym i uniżonym nie wzgardzisz, Boże" (Psalm 51:19).

Złamanie oznacza coś więcej niż smutek i płacz; więcej niż skruszony duch, czy uniżenie. Wielu z tych, którzy płaczą, nie mają złamanego serca. Wielu z tych, którzy leżą przed Panem i płaczą, nie są skruszeni w duchu. Prawdziwe skruszenie (złamanie) wyzwala w sercu największą moc, jaką Bóg może powierzyć człowiekowi - większą niż moc do wzbudzania martwych do życia, czy uzdrawiania chorób i niemocy!

Duch powiedział w moim sercu: "Pokażę ci, co Bóg uważa za złamanie serca, abym mógł wyzwolić w tobie ten rodzaj mocy potrzebny w okresie ruiny". Jest to moc, która odbudowuje ruiny - moc która przynosi naszemu Panu szczególny rodzaj chwały i czci w trudnych okresach!

Złamanie można porównać do skruszonego i rozwalonego muru. Dawid porównuje walące się mury Jerozolimy do skruszonego serca Bożego ludu: "Zechciej w łasce swej dobrze czynić Syjonowi, odbuduj mury Jeruzalem! Wtedy przyjmiesz prawe ofiary" (Psalm 51:19-20). Bóg powiązuje mury Jerozolimy ze złamaniem serca.

Pozwólcie, że pokażę wam przykład człowieka o prawdziwe złamanym sercu: "A potem zerwałem się nocą, ja i kilku mężów ze mną, nikomu nie wyjawiwszy, jaką myślą natchnął mnie mój Bóg, aby czegoś dokonać dla Jeruzalemu - a miałem ze sobą tylko to zwierzę, na którym jechałem.... Poszedłem piechotą pod osłoną nocy korytem potoku, obejrzałem dokładnie mur. Potem zawróciłem, wszedłem przez Bramę nad Doliną i tak powróciłem" (Nehemiasza 2:12,15).

Nehemiasz "obejrzał mury" pod osłoną nocy. Jest tu użyte hebrajskie słowo szabar. To samo słowo występuje w Psalmie 51:19 dla określenia "złamanego serca".

Niektórzy mogą myśleć, że Nehemiasz miał złamane serce kiedy "usiadł, zaczął płakać i smucić się przez szereg dni, poszcząc i modląc się przed Bogiem niebios" (Nehemiasza 1:4), gdy po raz pierwszy usłyszał o zniszczeniu murów, będąc jeszcze w twierdzy Susa. Ale jego płacz i wyznawanie były tylko początkiem złamania. Serce Nehemiasza nie było w pełni złamane dotąd, aż przybył do Jeruzalemu, zobaczył ruiny i postanowił coś z tym zrobić!

Nehemiasz mógł pozostać w pałacu króla, płacząc, narzekając, poszcząc przez wiele dni, wyznając grzechy i modląc się. Pomimo tego nie miałby złamanego serca!

Wokoło rozeszła się wieść, że "przybył człowiek, który miał się zatroszczyć o pomyślność synów izraelskich" (Nehemiasza 2,10). Nehemiasz powiedział: "Nikomu nie wyjawiłem, co mój Bóg włożył do mego serca, aby tego dokonać dla Jeruzalemu".

On jeździł wokoło na osiłku i "oglądał ruiny". W pełnym znaczeniu tego hebrajskiego wyrażenia, "jego serce było złamane na dwa sposoby". Najpierw z powodu żalu nad ruinami (podzielał w tym Boży smutek, jak już to wcześniej zauważyliśmy), a drugi raz z powodu nadziei na odbudowę ("nadzieja je rozsadzała")!

To jest naprawdę złamane serce; takie, które widzi kościół i rodziny w ruinie i odczuwa ból serca Pana. Takie serce boleje nad hańbą, jaką otoczone jest imię Pana. Patrzy również głęboko do wnętrza, i tak jak Dawid, widzi swój własny wstyd i upadek. Woła: "Panie, zrobiłem wyłom w murze! Znieważyłem Twoje święte świadectwo. Jestem pokonany przez swój grzech. Tak dalej być nie może!"

Istnieje jeszcze drugi ważny element tego złamania, a jest nim nadzieja. Prawdziwie złamane serce słyszało głos Boga: "Ja uzdrowię, odnowię i odbuduję. Pozbądź się śmieci i zabierz się do pracy przy odbudowie wyłomów!"

Kiedy trzy lata temu chodziłem po Times Square, płakałem i narzekałem z powodu grzechu jaki wszędzie widziałem. Powróciłem do domu w Teksasie i przez ponad rok smuciłem się przed Panem. Wtedy Bóg powiedział do mnie "Idź i zrób coś z tymi ruinami".

Widziałem to zniszczenie i byłem tym załamany, ale nie byłem całkowicie złamany dotąd, aż powstała we mnie nadzieja, że te mury można odbudować!

Czy już "oglądałeś ruiny" w swoim życiu? Czy może tak jak Dawid zgrzeszyłeś i sprowadziłeś hańbę na Jego imię? Czy w twoim murze jest wyłom; coś, co nie zostało naprawione?

Dobrze jest upaść na Skałę, Jezusa, i rozbić się na drobniutkie kawałki (patrz Mateusza 21:44). Kiedy zobaczymy Jezusa, przychodzącego w całej Swojej chwale, to Jego widok nami wstrząśnie. Nawet te dobre rzeczy, takie jak nasze talenty, skuteczność, czy zdolności, skruszą się, kiedy staniemy czy upadniemy przed Nim beznadziejni i wyczerpani!

Tak jak Daniel, który otrzymał to wielkie widzenie nad rzeką, powiemy: "Nie ma we mnie siły; twarz moja zmieniła się do niepoznania i nie miałem żadnej siły" (Daniela 10:8). Złamanie to całkowita utrata wszelkich ludzkich sił i zdolności. Jest to uznanie całej realności grzechu i hańby, jaką przynosi on Chrystusowi!

Ale złamanie oznacza również uznanie i podjęcie następnego kroku: "Stań, bo teraz jestem posłany do ciebie" (Daniela 10:11). Jest to absolutne zapewnienie, że wszystko się zmieni; że nastąpi uleczenie i odbudowanie - że nasze ruiny będą zdobyte na nowo dla Boga!

Święta wiara mówi: "Bóg dokonuje we mnie Swojego dzieła. Szatan nie może mnie zatrzymać. Nie będę zniszczony, ani mój stan nie będzie się pogarszał. Mój grzech mnie zasmucił, ale pokutowałem. Nadszedł czas, aby powstać i zacząć odbudowę!"

Dopóki z gorliwością i determinacją nie uchwycimy się tej nadziei, nie posuniemy się dalej niż do łez. Może nasze życie nadal wygląda jak kupa gruzu i zwały pyłu i połamanych miejsc, które potrzebują naprawy. Ale pamiętaj - masz w swoim ręku Jego miecz i narzędzia. A nad tobą jest wielki znak, ustawiony ręką samego Pana, który mówi:

Tu pracuje Bóg. Nieprzyjaciele, miejcie się na baczności!


http://sermons.worldchallenge.org/pl/node/4073
veteran
 
Posty: 517
Dołączył(a): 1 paź 2014, o 17:38
Lokalizacja: Władysławowo

Re: David Wilkerson - nauczanie

Postprzez veteran » 1 lis 2014, o 23:02

Doskonałe serce
veteran
 
Posty: 517
Dołączył(a): 1 paź 2014, o 17:38
Lokalizacja: Władysławowo

Re: David Wilkerson - nauczanie

Postprzez veteran » 29 lis 2014, o 12:36

Modlitwa w komorze David Wilkerson
http://kzbb.org/downlo/03_Modlitwa_w_komorze.pdf
veteran
 
Posty: 517
Dołączył(a): 1 paź 2014, o 17:38
Lokalizacja: Władysławowo

Re: David Wilkerson - nauczanie

Postprzez veteran » 29 lis 2014, o 12:49

veteran
 
Posty: 517
Dołączył(a): 1 paź 2014, o 17:38
Lokalizacja: Władysławowo

Re: David Wilkerson - nauczanie

Postprzez veteran » 4 sty 2015, o 10:43

Zwycięstwo nad grzechem i samym sobą
('Victory over Sin and Self' lub 'Two of Me')



Rozdział 6 - WOLNY W WYBORZE



Teraz dochodzimy do samego sedna, do serca tej książki. Czy wiara w Jezusa Chrystusa jako Pana spowoduje, że moje złe pragnienia znikną? Czy już nie będę więcej kuszony? Czy jeśli będę pokutował i powierzę moje życie Chrystusowi przez wiarę, to On zmieni mnie? Czy namiętności, które trzymają mnie jak żelazna rękawica zostaną złamane? W jaki sposób mogę mieć moc do odparcia pokuszenia? Czy naprawdę mogę się stać nową osobą?

Pozwólcie mi najpierw, że pokaże wam co Biblia mówi na ten temat.

1. Wiara w Chrystusa wywłaszcza grzeszną naturę.

Jeśli jednak Chrystus jest w was, to chociaż ciało jest martwe z powodu grzechu, jednak duch jest żywy poprzez usprawiedliwienie.

Rzymian 8,10

(angielskojęzyczny przekład Nowego Testamentu "The New Testament in Modern English" tłumaczy to w ten sosób: "Jeśli teraz Chrystus żyje w was, to jego obecność oznacza, że wasza grzeszna natura jest martwa, ale wasz duch staje się ożywiony ze względu na sprawiedliwość, jaką przynosi on ze sobą.")

2. On pomaga odciąć korzeń złych instynktów.

Jeśli bowiem według ciała żyjecie, umrzecie; ale jeśli Duchem sprawy ciała umartwiacie, żyć będziecie.

Rzymian 8,13

(według angielskojęzycznego przekładu Nowego Testamentu "The New Testament in Modern English" brzmi to: "Zatem moi bracia, nie jesteśmy winni posłuszeństwa naszej cielesnej naturze, ani nie musimy iść za naszymi instynktami. Jeśli z drugiej strony odetniecie korzeń waszym instynktownym działaniom poprzez posłuszeństwo Duchowi, będziecie żyli.")

3. On przełamuje tyranię grzechu raz na zawsze.

Wiedząc to, że nasz stary człowiek został wespół z nim ukrzyżowany, aby grzeszne ciało zostało unicestwione, byśmy już nadal nie służyli grzechowi; kto bowiem umarł uwolniony jest od grzechu.

Rzymian 6,6.7

(angielskojęzyczny przekład Biblii "The Living Bible" tłumaczy to tak: "Wasze stare złe pragnienia zostały przybite do krzyża wraz z nim; ta część was, która uwielbia grzeszyć została zgnieciona i śmiertelnie zraniona, aby wasze ciało kochające grzech nie było już więcej pod kontrolą grzechu, nie musiało dłużej być niewolnikiem grzechu; ponieważ od kiedy uśmierceni zostaliście dla grzechu jesteście wyzwoleni od całego jego nęcenia i jego mocy nad wami.")

Dochodzimy teraz do wielkiego pytania. Wprawiało ono w zakłopotanie umysły wielu wiernych kochających Boga, od Apostoła Pawła do dzisiaj. Pytanie to nie daje spokoju tym, którzy porzucają chrześcijańską drogę, ponieważ nie wygląda na to, że zostają zerwane ich łańcuchy grzechu. Jeśli Chrystus czyni wiernych martwymi dla grzechu, jeśli korzeń ich złego instynktu zostaje odcięty, jeśli ich zła natura jest zgnieciona - to dlaczego ciągle odkrywają, że nagle wychodzą na wierzch stare złe pragnienia? Dlaczego nadal istnieje w ich ciałach obecność zła? Dlaczego nadal mogą czynić grzeszne rzeczy, tak jak inni grzesznicy? Po co być chrześcijaninem, skoro to nie łamie mocy grzechu?

Wierni okrywają, że stare pragnienia powracają i są zmuszani do powiedzenia za Pawłem:

Albowiem nie rozeznaję się w tym, co czynię; gdyż nie to czynię co chcę, ale czego nienawidzę, to czynię. ... to czynię, czego nie chcę ..."

Rzymian 7,15.16

(angielskojęzyczny przekład Biblii "The Living Bible" tłumaczy to: "W ogóle nie rozumiem siebie samego, ponieważ naprawdę chcę czynić to, co właściwe, ale nie potrafię. Czynię to, czego tak naprawdę nie chcę czynić - to czego nienawidzę. Doskonale wiem, że to co robię jest niewłaściwe.")

A jeśli czynię to, czego nie chcę, już nie ja to czynię, ale grzech, który mieszka we mnie.

Rzymian 7,20

(angielskojęzyczny przekład Biblii "The Living Bible" tłumaczy to: "Jeśli teraz robię to, czego nie chcę, to jest rzeczą jasną, gdzie leży problem: grzech trzyma mnie nadal w swoich złych szponach.")

Bo według człowieka wewnętrznego mam upodobanie w zakonie Bożym. A w członkach swoich dostrzegam inny zakon, który walczy przeciwko zakonowi, uznanemu przez mój rozum i bierze mnie w niewolę zakonu grzechu, który jest w członkach moich. ... Tak więc ja sam służę umysłem zakonowi Bożemu, ciałem zaś zakonowi grzechu.

Rzymian 7,22-25

(angielskojęzyczny przekład Biblii "The Living Bible" tłumaczy to tak: "Co do mojej nowej natury, to kocham czynić wolę Bożą; ale jest jeszcze coś innego głęboko we mnie, w mojej zwierzęcej naturze, co toczy wojnę z moim umysłem i wygrywa walkę oraz na nowo czyni mnie niewolnikiem grzechu, który jest nadal we mnie.... W swoim umyśle chcę być ochoczym Bożym sługą, ale zamiast tego odnajduję siebie jako ciągle zniewolonego przez grzech.")

Paweł nie mówił tutaj o doświadczeniu mającym miejsce przed przyjęciem Chrystusa - ponieważ stwierdza: "kocham czynić wolę Bożą". Mówi także o swoim "nowym życiu", które nakazuje mu czynić dobrze. Nie jest to więc świadectwo grzesznika. Paweł toczył tą bitwę po swoim nawróceniu i ujawnił nam swoje wewnętrzne zmaganie. Jest to osobista bitwa wszystkich szczerych chrześcijan.

To brzmi prawie jak sprzeczność. To brzmi tak, jakby chrześcijanie nie byli lepsi od grzeszników. Wydaje się, jakby bitwa nigdy się nie kończyła. Tak jednak nie jest! Istnieje wyjaśnienie potwierdzające, że moc grzechu jest złamana. Paweł powiedział:

Któż mnie wybawi z tego ciała śmierci? Bogu niech będą dzięki przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego!

Rzymian 7,25

(angielskojęzyczny przekład Biblii "The Living Bible" tłumaczy to: "Kto uwolni mnie z niewoli względem tej śmiertelnej grzesznej natury? Dzięki Bogu! To zostało dokonane przez Jezusa Chrystusa, naszego Pana. On mnie uwolnił.")

Jakiegoż to odkrycia dokonał Paweł, które sprawiło, że radował się i powiedział: "Przeto teraz nie ma żadnego potępienia dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie" (Rzymian 8,1); (angielskojęzyczny przekład Nowego Testamentu "The New Testament in Modern English" tłumaczy to: "Nie ma teraz potępienia wiszącego nad moją głową")? Cóż to za wielkie odkrycie sprawiło, że już nie mówi on: "nie to czynię, co chcę" ("chcę czynić to, co właściwe, ale nie potrafię")? W jaki sposób Paweł wybrnął z tego dylematu?

On mówi o nowej zasadzie wolności. Ta nowa zasada wolności przez Jezusa Chrystusa rzeczywiście zatrzymała karuzelę grzechu, wyrwała go z niekończącego się biegu i uwolniła go raz na zawsze z jego mocy.

Krótko mówiąc, oto jak działa ta zasada wolności. W grę wchodzą tutaj trzy wielkie prawdy.

Wierni nie są już dłużej niewolnikami grzechu.
Tak więc bracia jesteśmy dłużnikami nie ciała, aby żyć według ciała.

Rzymian 8,12

(angielskojęzyczny przekład Nowego Testamentu "The New Testament in Modern English" tłumaczy to: "Nie mamy żadnych zobowiązań względem cielesnej natury.")

Mówi się, że Abraham Lincoln "wyzwolił niewolników" przez Proklamację Zniesienia Niewolnictwa. Ten prawny dokument stwierdził wygaśnięcie niewolnictwa. Wszyscy niewolnicy zostali uwolnieni.

Kiedy ta nowina zaczęła się rozchodzić po południowych plantacjach [w USA], wielu niewolników w to nie wierzyło. Nadal pracowali jako niewolnicy dla swoich panów, będąc przekonanymi, że obiecana im wolność jest żartem. Wielu niegodziwych posiadaczy ziemskich powiedziało swoim niewolnikom, że była to fałszywa pogłoska i trzymało ich w niewoli. Z czasem jednak prawda jaśniała nad nimi. Widzieli coraz więcej byłych niewolników, którzy korzystali już z ich nowo odnalezionej wolności. Jeden za drugim zrzucali swoje obciążenia, odwracali się plecami do niewolnictwa i odchodzili, aby rozpocząć nowe życie.

Może jeszcze nie słyszałeś, a może brzmi to dla ciebie zbyt dobrze, aby było to prawdziwe, ale Chrystus wyzwolił wszystkich niewolników grzechu na Golgocie. Możesz teraz "odwrócić się" od diabła! Możesz zrzucić swój ciężar grzechu, wyjść spod panowania szatana i rozpocząć nowe życie w wolności.

Pozwól, że ci pokażę co Biblia ma na myśli, kiedy mówi o umieraniu dla grzechu. Kiedy Lincoln wyzwolił niewolników, "sprawa" niewolnictwa wygasła. Nie umarł ani pan niewolników - ani niewolnik. Niewolnik mógł odejść jako wolny, mówiąc sobie: "Niewolnictwo jest wygasłą sprawą. Stary niewolnik we mnie umarł. Jestem wolnym człowiekiem.

Kiedy ktoś przyjmuje Chrystusa jako Pana, cóż to takiego w nim umiera? Grzech nie umiera. Szatan nie umiera. Nie umierają też złe tendencje. Umiera "sprawa" lub "spór". Grzech stworzył spór w sercu człowieka odnośnie tego, kto sprawuje kontrolę, a rezultatem tego jest bitwa pomiędzy dobrem a złem. Bóg po prostu wyzwolił umysł od kontroli sprawowanej przez grzech, umartwiając spór niewolnictwa względem zła.

Kiedy Biblia mówi: "Umieramy dla grzechu" oznacza to po prostu, że dla nas ta sprawa jest martwa! Nie ma już więcej co dyskutować. Sprawa nie jest już do negocjacji. Ludzkość została wyzwolona na Golgocie! Sprawa dotycząca tego, kto rządzi nie istnieje!

Paweł używał terminów prawniczych do opisu chrześcijańskiej wolności od związania grzechem. Te same terminy prawnicze są używane codziennie w kongresie amerykańskim: Projekt ustawy zostaje odrzucony [w języku angielskim dosłownie "jest martwy"]. Poprawka została odrzucona [w języku angielskim dosłownie "zabita"]. Uchwała została zniesiona [w języku angielskim dosłownie "umarła"].

Biblia mówi: "kto bowiem umarł, uwolniony jest od grzechu. Jeśli tedy umarliśmy z Chrystusem, wierzymy, że też z nim żyć będziemy" (Rzymian 6,7-8).

Oznacza to po prostu tyle: kwestia twojego niewolnictwa względem grzechu jest martwą sprawą, ponieważ Chrystus ogłosił już twoje wyzwolenie, jesteś więc wolny do życia jako nowa osoba w Chrystusie. Innymi słowy, umarłeś dla niewolnictwa, a więc po co wracać z powrotem i zbierać bawełnę dla diabła?

Niewolnik mógł wrócić na pole i pozbierać jeszcze kilka rzędów bawełny, może z powodu strachu lub instynktu, jednak wcale nie uczyniło go to ponownie niewolnikiem. Był wolny, ale musiał skorzystać ze swojego prawa do wolności. Proklamacja nie mogła wymusić jej przestrzegania, ani też pan niewolnika nie mógł zmusić go do powrotu. To była już kwestia woli niewolnika.

Chrystus nie może sprawić, że będziesz czynił dobrze, a szatan nie może sprawić, że będziesz czynił źle. Chrystus ogłasza, że jesteśmy wolni przez wiarę, ale my musimy postępować jako osoby wolne.

Wieki temu, w sądzie piekielnym szatan ogłosił takie prawo, że jako książę tego świata, poddane mu zostają wszystkie żywe dusze. Boży sąd najwyższej instancji unieważnił to prawo grzechu. Ono wygasło, ponieważ szatan nie mógł go już dłużej egzekwować. Bóg ogłosił, że nie jest ono zgodne z konstytucją i zastąpił je swoim własnym prawem, prawem ducha, dającym mu wszelkie prawa do ciała osoby wierzącej.

Po latach dociekań stało się dla mnie jasne, co Paweł miał na myśli przez umieranie dla grzechu lub śmierć starej natury i widzę teraz jakie to wszystko jest proste. Zrozumiałem, że choć grzech nie umiera i wciąż obecny jest we mnie, jednak traci nade mną moc, nie jestem już pod jego kontrolą. Znika moje niewolnictwo względem niego! Nie muszę więc teraz miotać się próbując umrzeć dla grzechu lub zmagać się, aby czuć się martwym. Nic we mnie nie umiera poza prawem, które utrzymywało mnie pod kontrolą grzechu.

Pomyśl o wolności od grzechu jako o unieważnieniu. Chrystus przyprowadza osobę wierzącą do swojego Ojca, Sędziego i uzyskuje unieważnienie względem grzechu. Dzięki temu ta sama osoba może stać się panną młodą dla Niego. Chrystus ukochał nas, gdy żyliśmy jeszcze w grzechu. On umarł, aby potwierdzić tą miłość i to dało Mu prawo do unieważnienia roszczeń grzechu względem nas.

To unieważnienie czyni nas martwymi względem roszczeń starych spraw, ale nie powstrzymuje starego nielegalnego kochanka od powracania w celu nękania, uwodzenia albo próbowania wciskania nowych roszczeń. Szatan nigdy nie akceptuje takiego unieważnienia bez walki, przyjdzie z zastraszaniem, z kompromisami, z nęcącymi propozycjami. Ale z prawnego punktu widzenia, nie ma już prawa do żadnych roszczeń względem jakiejkolwiek wierzącej osoby. Paweł napisał: "... gdy umarliśmy temu, przez co byliśmy opanowani, tak iż służymy w nowości ducha, a nie według przestarzałej litery" (Rzymian 7,6).

Żaden chrześcijanin nie może teraz powiedzieć: "Nie mogę sobie poradzić. Nie mogę zerwać z moim grzechem". Paweł został ostatecznie uwolniony od takiego rodzaju mowy, tak więc i my musimy być uwolnieni! Szatan nie może teraz sprawić, że zgrzeszysz; ale twoja stara natura niewolnicza może próbować panoszyć się. Jeśli Chrystus nie złamał mocy grzechu, to ukrzyżowanie było oszustwem

Zawsze będziesz niewolnikiem, dopóki nie przestaniesz usprawiedliwiać swojej słabości przez twierdzenie, że jesteś bezsilny. Nie jesteś bezsilny będąc dzieckiem Bożym. Nie jesteś już dłużej niewolnikiem diabła, tak więc zajmij się tym i zdyscyplinuj swoją dziką upartą wolę. Chrześcijanin, który mówi: "nie mogę" w rzeczywistości mówi: "nie będę". Udawanie, że jest się nadal niewolnikiem, jest alibi, którego chrześcijanie używają, by odwlec poniesienie odpowiedzialności związanej z ich wolnością.

Wszak nie wzięliście ducha niewoli, by znowu ulegać bojaźni, lecz wzięliście ducha synostwa...

Rzymian 8,15

(angielskojęzyczny przekład Biblii "The Living Bible" tłumaczy to: "Tak więc nie powinniśmy być, jak płaszczący się, zastraszeni niewolnicy, ale powinniśmy zachowywać się jak dzieci samego Boga, zaadoptowane do łona jego rodziny...")

Chrystus wyzwolił nas, abyśmy w tej wolności żyli. Stójcie więc niezachwianie i nie poddawajcie się znowu pod jarzmo niewoli.

Galacjan 5,1

(angielskojęzyczny przekład Biblii "The Living Bible" tłumaczy to: "Tak więc Chrystus uczynił nas wolnymi. Upewnijcie się teraz, że pozostajecie wolnymi i nie dajcie związać wszystkiego od nowa w łańcuchy niewolnictwa")

Wolność od niewoli grzechu musi zostać przyjęta przez wiarę.
Przeto obietnica została dana na podstawie wiary, aby była z łaski...

Rzymian 4,16

(angielskojęzyczny przekład Nowego Testamentu "The New Testament in Modern English" tłumaczy to: "Zatem ta cała sprawa jest kwestią wiary ze strony człowieka, a hojności ze strony Boga.")

Już stwierdziłem w tej książce, że wiara jest czymś co robisz z tym, co wiesz. Wiedza nic nie znaczy, dopóki nie działa się na jej podstawie.

Dzieci Izraela otrzymały dobre słowo, że Bóg dał im Kaanan jako ojczyznę. Ta informacja nie znaczyłaby dla nich zupełnie nic, jeśli pozostaliby oni w Egipcie jako niewolnicy. Biblia mówi: "Przez wiarę opuścili Egipt... przez wiarę przeszli przez Morze Czerwone" (Hebrajczyków 11,27-31).

Izraelici nie pomaszerowali do granicy Kaananu, wystrzelili jednej salwy strzał, oczekując, że wszystkie wrogie armie padną martwe. Ziemia była ich, ale musieli ją wziąć w posiadanie "tocząc bitwę za bitwą".

Co to ma wspólnego z moim osiąganiem zwycięstwa nad mocą grzechu? Bardzo dużo! Chrystus uregulował sprawę niewolnictwa względem grzechu przez ogłoszenie, że jestem wyzwolony z jego panowania, ale musze w to uwierzyć aż do takiego stopnia, że coś z tym zrobię.

Nie wystarczy powiedzieć: "Tak, wierzę, że Chrystus przebacza grzech. Wierzę, że jest On Panem. Wiem, że może on złamać moc grzechu w moim życiu." W ten sposób intelektualnie zgadzasz się z tym, co usłyszałeś. Ale wiara jest zaufaniem tej obietnicy wolności i postępowaniem na jej podstawie.

Jak? Przez zerwanie ze starymi przyjaciółmi, którzy wciągają cię w grzech. Przez przekonanie samego siebie, że wolność jest rzeczywiście twoja. Wyznaj to! Bóg to powiedział, tak więc postępuj na podstawie tego. Otrząśnij się ze swojej pasywności i przenieś się z determinacją i pewnością do swojego nowego życia w pokoju i wolności.

Staw czoła faktom. Wszystkie inne twoje metody znalezienia pokoju i wolności zawiodły. Wypłakałeś rzekę łez; złożyłeś tysiące obietnic, które złamałeś; próbowałeś samokontroli, samozaparcia i wielu różnych programów samo-pomocy. Po tym, jak już spróbowałeś tego wszystkiego, ciągle kończyłeś z niezaspokojoną tęsknotą, której nie mogłeś zrozumieć. Uznałeś siebie za niezdolnego do zaprzestania grzeszenia. Czasami byłeś popychany do grzechu przez zwykłą nudę i psychiczną depresję.

Problem polega na tym, że jeszcze nie dotarłeś do korzenia twojego problemu. Może już usłyszałeś, że Chrystus wyzwolił cię przez śmierć na krzyżu, ale nigdy nie będziesz cieszył się wolnością, dopóki nie dasz Bogu tego, o co On cię prosi - tzn. ufającego umysłu. On chce, abyś uwierzył, że twoje modlitwy są słyszane i Bóg na nie odpowie.

Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu; kto bowiem przystępuje do Boga, musi uwierzyć, że On istnieje i że nagradza tych, którzy go szukają

Hebrajczyków 11,6

Wiara jest po prostu trzymaniem Boga za Jego Słowo i postępowaniem na tej podstawie. Prawdziwy wierzący jest osobą, która może powiedzieć: "Bóg tak powiedział, zatem ja w to wierzę. Stawiam na to moje życie, moją przyszłość i moją wieczność. Jeśli Bóg zarządził, że jestem wolną osobą - jeśli On mówi mi, że grzech nie ma już dłużej mocy nade mną - jeśli On mówi, że moja wiara w Niego sprawia, że to wszystko jest możliwe - to ja akceptuje to - rezygnuję z mojego bezużytecznego zmagania - i poddaje mu wszystko. Naprawdę wierzę!"

3. Wierzący otrzymują nadprzyrodzoną pomoc w godzinie swego pokuszenia

Dotąd nie przyszło na was pokuszenie, które by przekraczało siły ludzkie; lecz Bóg jest wierny i nie dopuści, abyście byli kuszeni ponad siły wasze, ale z pokuszeniem da i wyjście, abyście je mogli znieść.

1 Koryntian 10,13

Dla wierzących, którzy stawiają czoła pokuszeniom, jest to najmocniejsza i najbardziej zachęcająca obietnica w całej Biblii. Bóg bardzo jasno stwierdza, że żadne z jego dzieci nie jest pozostawione samemu sobie w walce z pożądliwością, namiętnością lub jakimkolwiek nałogowym złem. Potrzebna jest nadprzyrodzona pomoc i jest ona zapewniona.

Wierzący na całym świecie stają się słabi wobec pokuszenia i poddają się ciału w coraz to większej liczbie. Wydaje się, jakby niektórzy chrześcijanie myśleli teraz o pokuszeniu, jako o pewnym rodzaju nieuleczalnej choroby, która nie odejdzie, dopóki nie zniszczy swojej ofiary. Oni kulą się ze strachu kiedy przychodzi pokuszenie, myśląc: "O nie - wszystko od nowa. To już mnie dostało w swoje szpony i po prostu wiem, że się poddam. Nie mam silnej woli; jestem zbyt słaby, aby się temu oprzeć."

Jest to najbardziej nastawione na porażkę myślenie wierzących, którzy nie wiedzą jak wyznawać swoje prawo do wsparcia. Czym jest to prawo obiecane wszystkim wierzącym? Jest to prawo do nadprzyrodzonej pomocy w chwil pokuszenia.

Czy należy przez to rozumieć, że Chrystus nie tylko wyzwala wierzącego z mocy grzechu, ale także pomaga mu ustrzec się od powracania do grzechu? Dokładnie tak mówi Biblia.

Kiedy pokuszenie nadpływa jak powódź, Chrystus zaczyna sprawować swoje panowanie i czyni coś nadprzyrodzonego dla zwalczenia go. On "daje drogę ucieczki", aby wierni mogli przetrwać próbę ognia lub innymi słowy: "znieść to".

Pokuszenie jest próbą wolnej woli człowieka; zatem Bóg nie może odebrać możliwości zgrzeszenia bez zniszczenia tej samej wolnej woli. Tak więc Bóg czyni coś tak samo efektywnego dla wszystkich, którzy mu ufają. On czyni coś z obiektem pożądania. On pracuje poza nami nad samym źródłem pokuszenia.

Najlepiej zilustrować to na przykładzie matki, która robi coś z pokusą dziecka do wykradzenia ciastek z pudełka. Ona nie jest w stanie usunąć pokuszenia z tego dziecka przez sprawienie mu lania, jednak może postawić po prostu pudełko z ciastkami "poza zasięgiem".

Dalsza ilustracja to ojciec, który przeprowadza się ze swoją rodziną daleko od zaatakowanego przez narkotyki sąsiedztwa, aby uchronić swoje dzieci od bycia zwabionym przez narkomanów i sprzedawców narkotyków.

Rodzice przeprowadzają się na nowy kontynent, aby uchować syna czy córkę od demoralizujących wpływów i przyjaciół.

Wszyscy ci rodzice działali w miłości, mając nadzieję, że ich chwilowa interwencja pozwoli, aby czas nauczył ich dzieci instynktownego posłuszeństwa. Pomimo tego, że musi nadejść chwila, kiedy to dzieci same podejmują decyzje, to jednak kochający rodzic nie może stać bezczynnie i pozwolić niedojrzałemu dziecku na to, że zostanie przezwyciężone przez jakiś zły wpływ. Troskliwy rodzic albo odsunie dziecko od pokuszenia, albo umieści je poza jego zasięgiem.

Biblia ilustruje w jaki sposób Bóg może umieścić obiekty pokuszeń poza zasięgiem Jego dzieci. Przykładowo, dzieci Izraela zaczęły szemrać przeciwko Mojżeszowi za to, że wyprowadził je z Egiptu. Chcieli wrócić z powrotem do swojego starego życia. Wolność zdawała się być zbyt kosztowną. Tak więc Bóg zaplanował, że Morze Czerwone rozstąpi się i pozwolił na to, że armia egipska ścigała ich po suchym lądzie. Wtedy morze się zamknęło - blokując jakąkolwiek szansę powrotu. Bóg uczynił to tylko w odpowiedzi na żarliwe modlitwy Mojżesza i innych Izraelitów, którzy chcieli wolności.

Tak, jak to uczynił Jezus, wierzący mają przeciwstawiać się pokuszeniu z pomocą Słowa Bożego. Większość pokuszeń może zostać unicestwiona przez skupienie na nich lasera prawdy. Ale istnieją też inne pokuszenia, które są tak głęboko zakorzenione, tak gwałtowne i nieustępliwe, że nie można ich przetrwać bez nadprzyrodzonej interwencji. Najsroższe z pokuszeń są często rezultatem bezpośredniego i osobistego ataku mocy demonicznych.

Paweł mówi o: "walkach zewnątrz, obawach wewnątrz" (2 Koryntian 7,5). Szatan tak na prawdę wypowiada wojnę tym nawróconym, którzy zdezerterowali z jego armii, gdyż kiedyś byli najlepszym przykładem jego mocy w ich życiu. W swojej złości z powodu utraty takiej "zdobyczy", walczy on z nimi od zewnątrz przez uderzanie w nich ciężkimi pokuszeniami, jednym po drugim, aby przesiać ich jak pszenicę. Jezus powiedział Piotrowi: "Szymonie, Szymonie, oto szatan wyprosił sobie, aby was przesiać jak pszenicę" (Łukasza 22,31). Innymi słowy ma on nadzieję, że będąc tak potrząśniętym, załamiesz się.

Czy jesteś wierzącym, który jest stale okładany powracającym pokuszeniem, które wydaje się być ponad twoją siłę do oparcia go? Czy jest to nałóg, którego nie potrafisz kontrolować? Ci którzy są zaangażowani w zakazane związki z potajemnymi kochankami są szczególnie przytłoczeni przez przygniatające pokuszenia. Tak często poddają się i w krótkim czasie zostają pochłonięci przez wyrzuty sumienia, poczucie winy oraz uczucia bezradności. Jeśli są oni wierzący, nie wątpią w to, że Chrystus uwolnił ich od wszelkich zobowiązań w stosunku do posłuszeństwa pożądliwości ich ciała. W wielu dziedzinach ich życia widzieli postęp i zwycięstwo. Jednak stale pozostaje jeden osaczający grzech - jedno przytłaczające pokuszenie poddania się danej pożądliwości.

Dzięki Bogu, jest z tego droga ucieczki! Bóg jest "cudownym interweniującym". Potrzeba było sztormu i wieloryba oraz wiele nadprzyrodzonej interwencji, aby wyciągnąć Jonasza z kłopotów. Bóg znany jest jako ten, który uczynił wodę "gorzką" i sprawił, że manna "zacuchnęła" starając się uczynić posłuszeństwo łatwiejszym.

Bóg w odpowiedzi na żarliwą modlitwę może uczynić obiekt twojego pożądania "ohydnym smrodem" dla ciebie i może sprawić, że uleganie grzechowi stanie się tak gorzkie, że nigdy nawet nie zawahasz się i nie poddasz mu się ponownie. On może skierować cię na drogę okrężną; On może usunąć z twojego życia określonych ludzi; może sprawić, że obiekt twojego pożądania obróci się przeciwko tobie; może zmieść wszelkiego rodzaju blokady; może postawić "Jobową ścianę" ochrony; może nieodparcie zaciągnąć cię do komory modlitewnej; może wysłać kogoś, aby cię ostrzegł lub skorygował - ale w taki czy inny nadprzyrodzony sposób Bóg odpowie na modlitwę i zainterweniuje, umożliwiając wierzącemu pokonanie najbardziej brutalnych pokuszeń.

Ci, którzy głęboko w sercu nie chcą zrezygnować ze swojego pożądania i którzy w sekrecie mają nadzieję na trwanie w pobłażaniu sobie, nigdy nie mogą otrzymać tej cudownej interwencji, kiedy będą kuszeni. Bóg wchodzi, aby dać drogę ucieczki tylko wtedy, gdy serce jest zupełnie oddane życiu w oddzieleniu i czystości.

Jeśli nie ma wystarczającego oddania, to to nie zadziała. Bóg nie jest zobligowany do interweniowania, kiedy ktoś naprawdę nie chce uwolnienia.

Ci, którzy flirtują z ukrytym grzechem, pozostawieni są, by walczyć z pokuszeniem o własnych siłach. Wtedy, gdy ulegają grzechowi, oskarżają oni Boga za to, że nie "wyciąga ich z tego". Oni mówią: "czekałem na Boga, ale On po prostu pozwolił mi posunąć się naprzód i zrobić to".

Wierzący, który szczerze chce być wolnym od więzów grzechu, może być pewien, że jego kochający Ojciec niebieski widzi jego zmaganie i użyje wszelkiej mocy niebios, aby go wesprzeć.

Kiedy jesteś strasznie kuszony, poproś Boga o Jego nadprzyrodzoną interwencję, poproś w wierze, ufając, że On to zrobi.

Bóg obiecał "wybawić nas od wszelkiego zła". Poniżej jest dowód Bożej pomocy w czasie pokuszenia:

Wy, którzy miłujecie Pana, miejcie w nienawiści zło! On strzeże dusz świętych swoich, z ręki bezbożnych wyrywa ich.

Psalm 97,10

Dusza nasza jak ptak umknęła z sidła ptaszników. Sidło się podarło, a myśmy wolni.

Psalm 124,7

Oczy moje zawsze patrzą na Pana, bo On wyswobadza z sieci nogi moje.

Psalm 25,15

(angielskojęzyczny przekład Biblii "The Living Bible" tłumaczy to: "Oczy moje zawsze patrzą na Pana w oczekiwaniu na pomoc, ponieważ jedynie On może mnie uratować")

I będą się bali na Zachodzie imienia Pana, a na Wschodzie jego chwały, gdyż przyjdzie jak ścieśniona rzeka, na którą napiera powiew Pana.

Izajasza 59,19

Nie muszę się już dłużej bać poślizgnięcia lub upadku. On będzie mnie podtrzymywał, kochał i przeniesie mnie do chwały przez swoją moc.

... [Bóg] was może ustrzec od upadku i stawić nieskalanych z weselem przed obliczem swojej chwały...

Judy 24

(angielskojęzyczny przekład Biblii "The Living Bible" tłumaczy to: "On potrafi zachować cię od poślizgnięcia i odpadnięcia oraz wprowadzić cię, bezgrzesznego i doskonałego, w swoją wspaniałą obecność przy głośnych okrzykach wiecznej radości")



















Rozdział 7 - JAK ZAKOŃCZYĆ SWOJE ZMAGANIA

Pewien lider Koalicji Homoseksualistów w San Francisco napisał taki list o autorze książki: "Pan Wilkerson jest fanatykiem, który w szczególny sposób interesuje się osobistymi preferencjami seksualnymi innych. Jest on reakcjonistą o wąskich horyzontach myślenia, a najśmieszniejsze jest to, że ma absurdalne wyobrażenie, że homoseksualiści chcą stać się normalnymi ludźmi, ponieważ mają oni w sobie drugie "złe" ja, które zmusza ich do dokonywania bezbożnych uczynków. Jestem bardzo szczęśliwym homoseksualistą, nie mającym poczucia winy lub "złych" wpływów, które by mnie konsumowały od środka. Trzeba zacząć od tego, że ludzie żyjący z poczuciem winy nie są stabilni - oni mieliby problemy niezależnie od tego, czy są homoseksualistami, czy nie. Tylko kompletni słabeusze mówią o tzw. "uzdrowieniu"".

Szkoda mi bardzo grzeszników, którzy już nie przyznają się do wewnętrznego zmagania ze złem. Oni już się nie zmagają, ponieważ poddali się swoim złym namiętnościom. Biblia określa takich ludzi, jako "umarłych przez upadki i grzechy". Paweł tak o nich powiedział:

... poganie postępują w próżności umysłu swego, mający przyćmiony umysł i dalecy od życia Bożego przez nieświadomość, która jest w nich, przez zatwardziałość serca ich, mając umysł przytępiony, oddali się rozpuście dopuszczając się wszelkiej nieczystości z chciwością.

Efezjan 4,17-19

(angielskojęzyczny przekład Nowego Testamentu "The New Testament in Modern English" tłumaczy to: "Oni żyją w świecie cieni i są odcięci od życia Bożego, z powodu rozmyślnej ignorancji w ich umysłach oraz zwyczajnej zatwardziałości serca. Utracili wszelkie poczucie przyzwoitości i poddali się cielesności, praktykując wszelką formę nieczystości, jaką tylko może im podsunąć ich pożądliwość")



Osoba, którą jest zainteresowany Bóg, to taka, która heroicznie walczy przeciwko swojemu złemu drugiemu ja i odczuwa smutek i poczucie winy gdy ulega pokusie. Samo zmaganie, jest wystarczającym dowodem na to, że serce ciągle woła do Boga o pomoc. Jest nadzieja dla tego, który doświadcza wewnętrznej bitwy. Zmaganie się z grzechem jest dowodem na to, że on lub ona odmawia poddania się jego mocy. Różnica pomiędzy grzesznikiem a chrześcijaninem polega na tym, jak oceniają oni grzech. Chrześcijanin nienawidzi grzechu; grzesznik usprawiedliwia go.

Nadprzyrodzona pomoc Boża jest obiecana tym, którzy szamoczą się w głębokim, ciemnym łonie zła, zmagając się, aby być wolnymi. A najpewniejszą oznaką tego, że w grzeszniku rodzi się nowe życie jest ponaglenie do wołania do Boga. Wszystkie nowonarodzone dzieci płaczą, gdy tylko się narodzą. Ci, którzy płacząc wołają, są naprawdę u progu nowego życia.

Pierwszy krok w kierunku zakończenia twojego wewnętrznego zmagania, to nauczenie się jak płakać. Czy jesteś zmęczony tą całą pustką, samotnością, rozpaczą i niepokojem? Niech zatem łzy polecą bez zawstydzenia. Wypłacz tą całą powstrzymywaną rozpacz. Ukórz się i pozwól zranieniom i smutkowi spowodowanym twoim grzechem wylać się z twojego najskrytszego ja. Biblia ponagla cię byś wołał do Boga w godzinie twojej rozpaczy. Rozpaczliwe wołanie jest kluczem do wszelkiej wolności od grzechu.

Tutaj jest dowód biblijny:

W niedoli mojej wzywałem Pana I wołałem o pomoc do Boga mego, Z przybytku swego usłyszał głos mój, A wołanie moje doszło uszu jego.

Psalmów 18,7

Ten biedak wołał, a Pan słuchał I wybawił go z wszystkich ucisków jego.

Psalmów 34,7

[Pan] ... wysłuchał wołania mojego. Wyciągnął mnie z dołu zagłady, Z błota grzązkiego. Postawił na skale nogi moje. Umocnił kroki moje.

Psalmów 40,2-3

... W czasie łaski wysłuchałem cię, A w dniu zbawienia pomogłem ci; Oto teraz czas łaski, Oto teraz dzień zbawienia.

2 Koryntian 6,2

(angielskojęzyczny przekład Biblii "The Living Bible" tłumaczy to: "Twoje wołanie doszło do mnie w korzystnym czasie, kiedy to drzwi gościnne są szeroko otwarte... Teraz Bóg gotów jest was przyjąć z radością... Dzisiaj jest On gotów zbawić was")

Drugim krokiem jest kultywowanie żalu za twoje grzechy oraz wyznawanie ich Chrystusowi. Kiedy wołasz do Boga, On przybliża się do ciebie wraz ze Swoją przerażającą świętością i miłością. Będziesz wiedział bez żadnych wątpliwości kiedy zniknie dystans pomiędzy tobą i Bogiem. Jego święta obecność, coraz bardziej narastająca w twoim życiu, zaowocuje w żalu i smutku z powodu wszystkich grzechów, egoizmu oraz dumy, których się dopuściłeś. Im bliżej jesteś Boga, tym silniej odczuwasz ból i poczucie winy za grzechy z twojej przeszłości. Ale to poczucie winy i smutek są wspaniałą rzeczą; nie próbuj od nich uciekać. Niech staną się one jeszcze intensywniejsze, ponieważ jest to jedyna droga do prawdziwego upamiętania i przebaczenia. Biblia mówi:

Albowiem smutek, który jest według Boga, sprawia upamiętanie ku zbawieniu i nikt go nie żałuje; smutek zaś światowy sprawia śmierć. Patrzcie, co ten wasz smutek według Boga sprawił, jaką gorliwość, jakie uniewinnianie się, ... jaką obawę...

2 Koryntian 7,10-11

(angielskojęzyczny przekład Biblii "The New International Version" tłumaczy to: "Boży smutek, przynosi upamiętanie, które prowadzi do zbawienia i nie pozostawia żalu, ale światowy smutek przynosi śmierć. Patrzcie, co ten Boży smutek sprawił w was... gorliwość w oczyszczaniu się... zaalarmowanie...")

Serce, które prawdziwie się smuci, chce przebaczenia. Paweł powiedział: "...byliście zasmuceni ku upamiętaniu..." (2 Koryntian 7,9). Innymi słowy: "smuciliście się wystarczająco mocno, aby wyznać i porzucić wasze grzechy". Odnajdziecie pokój, o którym nawet się wam nie śniło, w momencie, gdy odrzucicie wasze grzechy i przyjmiecie przebaczenie i miłosierdzie.

Kto ukrywa występki, nie ma powodzenia, lecz kto je wyznaje i porzuca, dostępuje miłosierdzia.

Przypowieści Salomona 28,13

Przeto upamiętajcie i nawróćcie się, aby były zgładzone grzechy wasze

Dzieje Apostolskie 3,19

Upamiętanie to coś więcej niż tylko powiedzenie: "Boże jest mi przykro! Czuję się okropnie z powodu tych wszystkich złych rzeczy, które popełniłem".

To jest smutek, ale nie upamiętanie. Kiedy Bóg mówi, abyś upamiętał się ze swoich grzechów, to w rzeczywistości ma On na myśli to: "Odwróć się do nich plecami. Naucz się nienawidzić rzeczy, które kiedyś kochałeś i naucz się kochać rzeczy, których kiedyś nienawidziłeś". Jest to obrót o 180 stopni, chęć do opuszczenia starych przyjaciół i przyzwyczajeń dla nowego życia w Chrystusie. On nie próbuje zmienić czegoś, abyś tylko dostosował się do wartości innych, ale raczej abyś mógł doświadczać zupełnej radości i nieopisanej wolności, znanej tylko tym, którzy poddają się Chrystusowi. Podbój samego siebie jest możliwy jedynie przez podporządkowanie się i oddanie Chrystusowi. Mamy poddawać się Panu.

Tak więc każdy z was, który się nie wyrzeknie wszystkiego, co ma, nie może być uczniem moim.

Łukasza 14,33

Następnie przyjmij swoje przebaczenie przez wiarę i zamknij swoje uszy na ogłuszające kłamstwa szatana. Przestudiuj podane poniżej fragmenty Pisma; uwierz, że dotyczą one właśnie ciebie i zrób to, o co prosi Bóg. Tutaj jest prawda, która może cię uwolnić i pomóc ci raz na zawsze zakończyć twoje zmagania.

Jeśli wyznajemy grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy i odpuści nam grzechy, i oczyści nas od wszelkiej nieprawości.

1 Jana 1,9

Kto tedy wyzna, iż Jezus jest Synem Bożym, w tym mieszka Bóg, a on w Bogu.

1 Jana 4,15

Bo jeśli ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i uwierzysz w sercu swoim, że Bóg wzbudził go z martwych, zbawiony będziesz. Albowiem sercem wierzy się ku usprawiedliwieniu, a ustami wyznaje się ku zbawieniu. Powiada bowiem Pismo: Każdy, kto w niego wierzy, nie będzie zawstydzony. Nie masz bowiem różnicy między Żydem a Grekiem, gdyż jeden jest Pan wszystkich... Każdy bowiem, kto wzywa imienia Pańskiego, zbawiony będzie.

Rzymian 10,9-13

(angielskojęzyczny przekład Biblii "Today's English Version" tłumaczy to: "Jeśli wyznasz, że Jezus jest Panem i uwierzysz że Bóg wzbudził go z martwych, zbawiony będziesz. Ponieważ to przez wiarę zostajemy pojednani z Bogiem; przez nasze wyznanie zostajemy zbawieni. Pismo mówi: "Każdy, kto w niego wierzy, nie będzie rozczarowany". To dotyczy każdego... "Każdy, kto woła do Pana o pomoc, będzie zbawiony"")

... Uwierz w Pana Jezusa, a będziesz zbawiony...

Dzieje Apostolskie 16,31

Tak więc, jeśli ktoś jest w Chrystusie, nowym jest stworzeniem; stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe.

2 Koryntian 5,17

(angielskojęzyczny przekład Biblii "The New International Version" tłumaczy to: "Zatem, jeśli jakiś człowiek jest w Chrystusie, nowym jest stworzeniem; stare przeminęło, a przyszło nowe.")

Teraz pomódl się tą prostą modlitwą, zamieszczoną poniżej, i oczekuj, że Bóg ją usłyszy oraz przebaczy i oczyści cię ze wszystkich twoich grzechów.

"Tu i teraz, wyznaję swoimi ustami, że Jezus Chrystus jest Panem - że jest on prawdziwie Synem Boga. Pokutuję i przyznaję, że jestem grzesznikiem. Wyznaję Jemu wszystkie moje grzechy. Żałuję. Wierzę w Niego całym moim sercem. Przyjmuję przez wiarę przebaczenie za wszystkie moje grzechy i wyznaję teraz, że jestem nową osobą, która się narodziła w rodzinie Bożej. Przez wiarę jestem na nowo zrodzony, a to jest pierwszy dzień mojego nowego życia, w którym służę Chrystusowi jako wolna osoba"

Jeszcze jedno słowo końcowe: Nigdy już więcej nie bój się żadnej obecności zła w twoim życiu. Wejdź w odpocznienie, które obiecał ci Bóg - i począwszy od tego dnia nie zwalniaj swoich kroków.

Najważniejsze co mogę powiedzieć wierzącemu, który szczerze walczy z ukrytym grzechem, to to: nie zwalniaj swoich kroków! Nikt nigdy nie utonął, gdy płynął pod prąd w kierunku Chrystusa. Nikt nie zostaje pozostawiony krwawiąc na poboczu, jeśli został zraniony w swoim zmaganiu, aby być wolnym.

Kiedy upadasz lub kiedy stajesz twarzą w twarz z uzależnieniem, które nie chce odejść, Bóg wyznacza linię dokładnie w miejscu, gdzie się znajdujesz. On mówi: "Wstawaj; wyznaj grzech; nie przestawaj posuwać się naprzód. Nie wracaj z powrotem za linię. Nie powracaj do niewolnictwa. Stale przychodź do mnie. Zostałeś wyzwolony, tak więc przez wiarę nie zwalniaj swoich kroków w kierunku swojej wolności."

Najważniejszym ruchem ze wszystkich jakie robisz, jako wierzący, jest ten, który robisz zaraz po tym, jak upadniesz. Szatan szepce: "Jesteś zepsuty do cna, cielesny, dziecinny, niedojrzały. Nigdy nie będziesz święty; zawsze będziesz nikim w Bogu. No więc rzuć to! Zrezygnuj. Nie ma sensu próbować. Zawróć! Bóg jest zbyt wyniosły i święty; to jest zbyt trudne i skomplikowane; nigdy tego nie pojmiesz. To już skończone!"

Kłamstwa - to są wszystko kłamstwa! Czy zgrzeszyłeś po tym jak wyznałeś swoje grzechy i uwierzyłeś? Czy myślałeś, że miałeś wolność i straciłeś ją? Czy myślisz, że ludzie nazwą cię obłudnikiem? Czy zgrzeszyłeś mając szeroko otwarte oczy - wiedząc lepiej - ponieważ Duch Święty krzyczał do twoich uszu? Czy pomyślałeś, że nigdy nie mógłbyś zrobić tak podłej rzeczy jeszcze raz? No to co z tego? Czy masz teraz w sobie Boży smutek? Czy jesteś zdeterminowany, aby powstać i ruszyć naprzód? Czy jesteś upokorzony, zawstydzony i skruszony? Twój upadek nie jest śmiertelny. Ponownie wyznaj swój grzech i przyjmij Boże przebaczenie i odzyskaj tempo, w jakim stawiałeś swoje kroki! Nadal jesteś Jego dzieckiem. Nie jesteś niewolnikiem grzechu. Jego łaska jest większa niż wszystkie twoje grzechy. Głowa do góry, raduj się i nabierz odwagi!

Zaprzestaj swojej nieustannej samoobserwacji. Nie odnajdziesz zwycięstwa przeszukując śmietnisko twojej złej natury. To byłoby tak, jakby przegrywający generał przekroczył linię wroga, aby się skonsultować ze swoim nieprzyjacielem, pytając: "Czy możesz mi powiedzieć co robię źle? Chcę cię pokonać, ale nie wygląda na to, że robię postęp. Co robię źle?"

Właściwy kierunek nie przychodzi przez zrozumienie złego. On przychodzi jedynie przez zrozumienie i wyznawanie obfitych obietnic Bożych w Jezusie Chrystusie. Tak więc przestań zaglądać do swego wnętrza; popatrz w górę na Tego, który cię kocha w każdej chwili. Przestań próbować samemu to pojąć i raduj się w Jego odnawiającej, uzdrawiającej miłości.

Albowiem Bóg to według upodobania sprawia w was i chcenie i wykonanie.

Filipian 2,13

(angielskojęzyczny przekład Biblii "The Living Bible" tłumaczy to: "Gdyż Bóg pracuje w was, pomagając wam mieć chęci być Jemu posłusznymi, a następnie pomagając wam czynić to, czego On chce")

A tak pozostaje jeszcze odpocznienie dla ludu Bożego; kto bowiem wszedł do odpocznienia jego, ten sam odpoczął od dzieł swoich... Starajmy się tedy usilnie wejść do owego odpocznienia, aby nikt nie upadł, idąc za tym przykładem nieposłuszeństwa.

Hebrajczyków 4,9-11

(angielskojęzyczny przekład Biblii "The New Testament in Modern English" tłumaczy to: "Istnieje jeszcze pełne i zupełne odpocznienie dla dzieci Bożych... a ten kto doświadcza tego odpocznienia [zakończył zmaganie] i odpoczywa od dzieł swoich... Starajmy się gorliwie poznać to odpocznienie dla nas...i miejmy się na baczności, aby się z nim nie rozminąć przez popadnięcie w niewiarę")

David Wilkerson



http://www.swch.pl/autorzy/wilkerson/zw ... echem.html
veteran
 
Posty: 517
Dołączył(a): 1 paź 2014, o 17:38
Lokalizacja: Władysławowo

Re: David Wilkerson - nauczanie

Postprzez veteran » 12 sty 2015, o 21:38

"Dzięki bojaźni Pana stronimy od złego" (Przyp. Sal. 16:6)

"Bać się Pana - znaczy nienawidzić zła" (Przyp. Sal. 8:13)

"Kto ma przykazania moje i przestrzega ich, ten mnie miłuje" (Jan 14:21)

"A to jest miłość, abyśmy postępowali według przykazań jego" (2 Jana 6)

Miłość, bojaźń i posłuszeństwo - znaczą to samo, jeżeli chodzi o nasze życie z Bogiem. W przeszłości zwiastowałem na temat miłości Bożej, bojaźni Bożej i posłuszeństwa Bogu tak, jakby były to trzy różne aspekty naszej relacji z Panem. Ale teraz uczę się, że te trzy są nierozłączne nie można praktykować jednej bez pozostałych dwóch ; nie można miłować Boga bez posiadania bojaźni Bożej. Nie można Go miłować nie będąc Mu posłusznym. Nie można mieć prawdziwej bojaźni Bożej, jeżeli nie jesteś Mu posłuszny.

Zadaj sobie pytanie: jaka jest twoja motywacja dla odnoszenia zwycięstwa nad pożądliwościami, pragnieniami i grzechami? do zdobywania świętości, pobożności i czystości serca?

Niektórzy nauczają, że tylko bojaźń Boża powoduje, iż wierzący uciekają przed pożądliwościami. Cytują następujące fragmenty Słowa Bożego: "Spustoszenie i nędza na ich drogach, a drogi pokoju nie poznali. Nie ma bojaźni Bożej przed ich oczami" (Rzym. 3:16-18). "Bój się Pana i unikaj złego" (Przyp. Sal. 3:7). "Bojaźń Pana jest krynicą życia, dzięki niej można uniknąć sideł śmierci" (Przyp. Sal. 14:27).

Słowo Boże mówi, że pierwszy kościół był budowany poprzez "chodzenie w bojaźni Pańskiej i pociechę Ducha Świętego" (Dz. Ap. 9:31). Jeremiasz mówi, że grzeszny Izrael nie naśladował Boga z całego serca, ponieważ nie bali się Go: "Nie ma u ciebie bojaźni przede mną" (Jeremiasz 2:19).

Natomiast inni kaznodzieje nauczają, że jedyną właściwą motywacją przeciwko grzechowi jest miłość. Niedawno słyszałem, jak pewien kaznodzieja grzmiał przez radio: 'Bojaźń nie jest dla chrześcijanina - to jest udręka! Nie możesz chodzić z Bogiem, jeżeli się Go boisz. Miłość jest jedyną reakcją na łaskę, jakiej kiedykolwiek będziesz potrzebował. Jeżeli miłujesz Boga, to będziesz mu posłuszny.'

Ten pastor absolutnie odrzucił bojaźń Bożą, jako motywację dla posłuszeństwa Panu! Sam pomysł uczenia ludzi świętej bojaźni Bożej dla niego wydawał się czymś odrażającym. Rzeczywiście, obecnie z kazalnic słyszymy w większości poselstwa o miłości. Bardzo mało słyszymy o bojaźni Bożej -- prawie żadnych proroczych kazań, które powodują przekonanie o grzechu.

Zamiast tego duchowni nauczają: "tylko kochaj Jezusa z całego serca, a wszystko będzie dobrze. Nie jesteśmy pod zakonem -- jesteśmy powołani do wolności! Wszyscy upadamy, ale miłość przykrywa każdy grzech. Naucz się więc kochać. Kochaj Jezusa i braci, a masz zagwarantowane niebo."

To dobrze brzmi -- ale to nie to, co mówi Słowo Boże! Może powiesz: 'ale czy Jezus nie powiedział, że dwa największe przykazania opierają się na miłości -- że mamy miłować Boga i bliźniego?' Tak, to prawda! Ja nie mam argumentów przeciwko tym, którzy nauczają, że miłość powinna być naszą główną motywacją. Moim problemem jest różnica pomiędzy nowoczesną definicją miłości przedstawianą przez kościół, a tym, co Jezus nazywa miłością! Miłość nie jest tylko emocją, czy uczuciem, które żywimy do Chrystusa. Nie może ona być w pełni pokazana tylko poprzez uwielbianie i kazanie.
Nie może ona również być zmierzona emocjami.

Wielu chrześcijan potrafi siedzieć w kościele i przeżywać wielkie emocje, wołać do Boga i płakać -- a potem wyjść z kościoła i być nieposłusznym Bogu. Jezus powiedział, że to nie jest miłość do niego! Nie można tego chyba przedstawić jaśniej: miłość oznacza posłuszeństwo przykazaniom Pana Jezusa Chrystusa!

Jezus powiedział, że jedynym rodzajem miłości, jaką on przyjmuje jest posłuszeństwo każdemu jego przykazaniu -- posłuszeństwo jego słowu we wszystkim i zawsze!
"Jeśli mnie miłujecie, przykazań moich przestrzegać będziecie" (Jan 14:15).
"Jeśli przykazań moich przestrzegać będziecie, trwać będziecie w miłości mojej, jak i ja przestrzegałem przykazań Ojca mojego i trwam w miłości Jego" (Jan 15:10).
"Na tym bowiem polega miłość ku Bogu, że się przestrzega przykazań jego, a przykazania jego nie są uciążliwe" (1 Jana 5:3). Chyba Chrystus nie mógł tego już jaśniej powiedzieć: miłość do niego oznacza posłuszeństwo każdemu jego przykazaniu!


Ale co wytwarza stałe i trwałe posłuszeństwo? Jestem przekonany, że pobożne, ochotne posłuszeństwo wytryska z jednego źródła: bojaźni żywego Boga! Posłuszeństwo zrodzone poprzez prawdziwą i nabożną bojaźń Bożą, jest udoskonaloną miłością.

Na poparcie tego proponuję następujące miejsca Słowa Bożego: "A z tego wiemy, że go znamy, jeśli przykazania jego zachowujemy. Kto mówi: znam go, a przykazań jego nie zachowuje, kłamcą jest i prawdy w nim nie ma. Lecz kto zachowuje Słowo Jego, w tym prawdziwie dopełniła się miłość Boża. Po tym poznajemy, że w nim jesteśmy. Kto mówi, że w nim mieszka, powinien sam tak postępować, jak on postępował" (1 Jana 2:3-6). "Przeto okażmy się wdzięcznymi my, którzy otrzymujemy królestwo niewzruszone i oddawajmy cześć Bogu tak, jak mu to jest miłe: z nabożnym szacunkiem i bojaźnią. Albowiem Bóg nasz jest ogniem trawiącym" (Hebr. 12:28-29).

Teraz nieczęsto słyszymy to słowo zwiastowane z wielu kazalnic. Zamiast tego Jezus jest przedstawiany jako zdziecinniały dziadek, który przymyka oko na grzech! Oczywiście, On wie, że jesteśmy słabi i że czasami upadamy. Ale tu Słowo Boże mówi o czymś innym: mówi, że posłuszeństwo jego przykazaniom jest udoskonaloną miłością -- a bojaźń Boża jest naszą motywacją do posłuszeństwa!

W prosty sposób można to powiedzieć tak: Jeżeli naprawdę masz w sobie bojaźń Bożą, to będziesz posłuszny każdemu Jego Słowu.

Czyniąc to, będziesz Go kochał tak, jak to jest Jemu przyjemne. Jeżeli boisz się Pana i jesteś mu posłuszny we wszystkim, to nie będziesz musiał sprawdzać swojego serca, aby się upewnić, czy naprawdę Go miłujesz. Nie będziesz musiał próbować mierzyć swojej miłości przez pryzmat swoich łez lub braku łez. Możesz po prostu odpocząć w Jego Słowie -- słowie Chrystusa -- że twoje posłuszeństwo względem Niego jest miłością!

Jednak po drugiej stronie monety są wszystkie drogi, co do których my myślimy, że wyrażamy w ten sposób miłość do Jezusa. Na przykład możemy siadać w jego świętej obecności i śpiewać ze łzami: 'Sercem kocham Jezusa...' Ty jesteś moją miłością...' 'Jezu, Ty jesteś moją radością...'. Ale jeżeli nie jesteśmy posłuszni Bożemu Słowu w naszym codziennym życiu, to całe nasze mówienie, zwiastowanie i śpiewanie o tym, że kochamy Jezusa jest tylko naszą sentymentalną duszewnością. Jest to tylko udawanie!

Bóg polecił nam, abyśmy odrzucili ten świat, oddzielili się od złych przyjaciół i ukrzyżowali swoje ciało wraz z jego namiętnościami i pożądliwościami. Czy jesteś Mu posłuszny w tym? Jeżeli nie -- jeżeli stale jesteś nieposłuszny jego Słowu, to twoje uwielbianie jest dla niego nie do przyjęcia.

Jest to jak miedź brzęcząca, czy cymbał brzmiący --hałas bez znaczenia! Wielu chrześcijan nie traktuje poważnie Słowa Bożego -- nie wierzą, że Bóg naprawdę tak myśli! Czy Jezus naprawdę miał na myśli to, co powiedział do swoich przyjaciół? Powiedział do uczniów tak: "Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a potem nie mają już nic do zrobienia. Ale wskażę wam, kogo się bać macie. Bójcie się tego, który, gdy zabija, ma moc wrzucić do piekła. Zaiste powiadam wam, tego się bójcie" (Łukasz 12:4-5).

Czy Bóg naprawdę tak myśli, kiedy powiedział: "Jeśli ktoś miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca" (1 Jana 2:15)?. Albo: "Pożądliwość począwszy rodzi grzech, a grzech będąc wykonany, rodzi śmierć" (Jakuba 1:15)? Niedawno słyszałem, jak pewien kaznodzieja powiedział: 'Nie można być posłusznym wszystkim przykazaniom w Biblii.
A nawet gdybyś był im posłuszny, to i tak by cię to nie zbawiło. To byłby legalizm!'

Nie! Wręcz przeciwnie, myśmy się starali zniszczyć przykazania Chrystusa, nazywając je zakonem! Wspaniałe przykazania, które On nam dał, były dla naszego dobra, aby nas zbawić od samych siebie i od naszych grzechów! On nam nakazał pokutę. On nakazał, abyśmy wierzyli w Niego i w niebiańskiego Ojca. On nam również nakazał, abyśmy miłowali naszego bliźniego tak, jak siebie samego -- abyśmy przebaczali innym, a wtedy On nam przebaczy.

Jeżeli jesteś posłuszny tylko tym przykazaniom -- aby pokutować z grzechów, wierzyć, że Ojciec posłał Jezusa, kochać i przebaczać swojemu bliźniemu -- to jesteś zbawiony. Chodzisz w światłości, ponieważ ją otrzymałeś. Kiedy Jezus mówi, że nie jesteśmy zbawieni z uczynków zakonu, to mówi o czymś zupełnie innym. Mówi o naszych wysiłkach, aby 'zasłużyć' sobie na zbawienie -- tak, jak liderzy Żydów starali się zasłużyć na zbawienie poprzez przestrzeganie zwyczajów religijnych; obmywania naczyń, dokładnego obliczania dziesięciny i całej reszty 660 uczynków ciała. Nikt nie może być zbawiony z uczynków.

Ale mam pytanie: Które z Dziesięciu Przykazań możesz złamać i pójść do nieba? Cudzołóstwo? Kłamstwo? Nowy Testament mówi: "Bóg będzie sądził cudzołożników" (Hebr. 13:4) i "wszyscy kłamcy będą wrzuceni do jeziora ognistego. To jest druga śmierć" (Obj. Jana 21:8).
Umiłowani, nie mamy prawa łamać żadnego z tych przykazań!
Jezus powiedział, że nie przyszedł zniszczyć zakonu, ale go wypełnić -- i że jeżeli ktoś naucza inaczej, to należy mu przywiązać do szyi kamień młyński i wrzucić do morza!

Podam teraz bardzo odważne stwierdzenie: Uważam, że nie jest możliwe ustawiczne chodzenie w posłuszeństwie i świętości, jeżeli nie masz w sercu bojaźni Bożej. Jeżeli nie masz bojaźni Bożej, to zaczniesz wierzyć, że Bóg przymyka oko na grzech. Będziesz myślał, że ponieważ jest twoim kochającym Ojcem, to nigdy cię nie odrzuci -- że możesz grzeszyć ile chcesz i na nowo wstawać. Będziesz się bawił z grzechem i ciągle go wyznawał -- i powiesz sobie 'mogę robić, co chcę. Kiedy zechcę, pobiegnę do Jezusa i wyrównam wszystko. On mi przebaczy w każdej chwili.'

Nie! Prawda, że złoczyńca, który wisiał na krzyżu obok Jezusa został zbawiony w godzinie swojej śmierci --ale w nim już nastąpiła prawdziwa pokuta! Dzisiaj wielu uważa, że będą mogli zawołać do Boga przed samą śmiercią -- ale prawda jest taka, że będą oni wtedy zbyt zatwardzeni przez swój grzech!

Może teraz zadajesz sobie pytanie: 'Jak mogę zdobyć tę bojaźń Bożą? Jeżeli bojaźń Pańska jest fundamentem posłuszeństwa, a posłuszeństwo jest udoskonaloną miłością -- to pokaż mi jak zdobyć tę świętą bojaźń'.

Bojaźń Bożą zdobywasz tak samo, jak to robił Izrael: uczysz się jej! Pan jest gotowy nauczyć swojej bojaźni wszystkich, którzy pragną: "Pójdźcie synowie, słuchajcie mnie, nauczę was bojaźni Pańskiej" (Psalm 34:10).

Bóg uczy nas swojej bojaźni poprzez swoje Słowo! Użył Mojżesza, aby nam dać dwa przykłady na to, jak mamy się Go bać: 1. Mojżesz przed śmiercią dał przepis dla królów Izraela jak mają chodzić w posłuszeństwie. Mojżesz widział proroczo, że naród Izraelski powoła sobie królów według swoich pożądliwości. Dlatego prorokował do tych przyszłych królów: "A gdy zasiądzie na swoim królewskim tronie, niech sporządzi sobie na zwoju odpis tego Prawa... I będzie go miał u siebie i będzie go czytał przez wszystkie dni swojego życia, aby nauczyć się bojaźni Pańskiej, przestrzegania wszystkich słów tego Prawa i spełniania tych wszystkich przepisów." (5 Mojżeszowa 17:18-19).

Każdy król miał ustawicznie karmić swoją duszę Bożym zapisem tego, co czynił w przeszłości dla Izraela. Miał się uczyć bać Boga widząc, jak Pan Jahwe błogosławił posłusznym -- i jak całkowicie wygubił i przeklął tych, którzy byli nieposłuszni Jego Słowu.

Umiłowani, w taki sposób ja się nauczyłem bojaźni Bożej! Badałem ciągle na nowo I i II Księgę Samuela, księgi Królewskie i Kronik -- i za każdym razem Boże postępowanie było jasne: "A król czynił to, co było dobre przed Panem, tak, jak jego ojciec i chodził w bojaźni Bożej. I Pan był z nim i błogosławił mu i dawał powodzenie i włożył strach przed nim na jego wrogów..."

Jednak ciągle na nowo ten sam zapis biblijny mówi o innych królach: "A król ten czynił to, co było złe w oczach Pana, opuścił drogi Boże i chodził według zamysłu serca swego.
I Pan odstąpił od niego i był głód i ruiny i zniszczenie..." Było to bardzo proste: Bóg błogosławił tych, którzy czynili dobrze, a odrzucił tych, którzy czynili źle.

Bóg mówi w Swoim Słowie, "Ja nigdy nie przymykałem oka na grzech i nigdy nie będę.
A jeżeli ty będziesz nadal szedł na kompromis i flirtował z grzechem, to postąpię z tobą tak, jak postąpiłem z Dawidem! Ja nie mam ulubieńców. Czy wydaje ci się, że ja w jakiś sposób przeoczę twoje bezbożne uczynki, jeżeli osądziłem tego, który był mężem według serca mojego?"

2. Mojżesz również polecił Izraelowi, aby czytali na nowo przykazania Pana każdemu pokoleniu. Ludzie byli wzywani na specjalne zgromadzenie co siedem lat, aby sobie przypomnieć wszystkie sprawiedliwe działania Boże względem ich ojców. Mojżesz prorokował im tak: "...aby usłyszeli i aby nauczyli się bojaźni Pana, Boga waszego i pilnie spełniali wszystkie słowa tego zakonu. Ich synowie zaś, którzy go jeszcze nie znają, niech go wysłuchają i nauczą się bojaźni Pana, Boga waszego po wszystkie dni waszego życia na ziemi, do której przeprawicie się przez Jordan, aby ją objąć w posiadanie" (5 Mojżeszowa 31:12-13).

Mojżesz prorokował: "Powstaną nowe pokolenia dzieci, które nie wiedzą nic o bojaźni Bożej! Nie będą mieli żadnej motywacji, aby być Mu posłusznymi i chodzić w uświęceniu. Mężowie i niewiasty Boże muszą ich uczyć Bożych dróg opisanych w Jego Słowie -- jak błogosławił tych, którzy byli mu posłuszni, a przeklął tych, którzy byli nieposłuszni!" Umiłowani, Mojżesz mówił o naszych czasach! Czy tak się nie dzieje w teraz w naszym kraju?

Przyszło nowe pokolenie młodzieży, które nie wie nic o odpowiedzialności i moralności. Posłuchajcie rozmowy nastolatków na ulicy -- usłyszycie najbardziej wulgarny i najbardziej brudny język na ziemi! To pochodzi prosto z piekła -- a nasze dzieci zostały w tym ochrzczone poprzez muzykę, filmy i telewizję!

To pokolenie jest zgubione -- nie wiedzą nic o Bogu! Jeżeli kościoły i szkoły niedzielne nie będą wołały i napominały młodych ludzi z powodu grzechów, to kto to zrobi? Nie zrobią tego pedagodzy! Dzieci w wieku szkolnym uczą się teraz na temat AIDS - co w praktyce oznacza, że uczą się jak zakładać prezerwatywy i uprawiać seks!

Akurat teraz jest rozpowszechniany traktat wśród uczniów klas siódmych (13 lat) w Nowym Jorku, pod nazwą 'Twoje prawa'. Mówi on: 'Masz prawo uprawiać seks z każdym, bez względu na płeć i kiedy tylko zechcesz.' Traktat ten jest sponsorowany przez organizacje związane ze szkołą -- a ich celem jest rozprowadzenie pół miliona takich broszur we wszystkich szkołach w mieście!

Bóg mówi do kościoła: "Wasze dzieci nie będą wiedziały nic o Mnie i mojej świętości. Wy ich musicie uczyć bojaźni Bożej -- uczcie ich tego, co jest zapisane o moim postępowaniu!" Jeżeli nie chce ci się szukać w Bożym Słowie, aby się dowiedzieć, jak On traktuje grzech i nieposłuszeństwo, to po prostu zwróć uwagę na to, jak On osądzał grzech w domu Bożym przez ostatnie pięć lat: -Podciął całą służbę PTL.

Cały świat zobaczył kaznodzieję ewangelii związanego jak zwykły przestępca z ulicy -- prowadzonego do więzienia na wiele lat! Bóg potrząsnął swoim kościołem, pozwalając, aby zostały ujawnione wszystkie brudne szczegóły.

Kiedy zobaczyłem zdjęcie na pierwszej stronie gazety, powiedziałem sobie: 'Panie, jeżeli nic z tego, co powiedziałeś poprzez całą historię nie wlało bojaźni w serce każdego kaznodziei w Ameryce, to niech przynajmniej to wydarzenie to sprawi!' - Bóg zburzył najchętniej oglądane programy telewizji chrześcijańskiej na ziemi! Hańba i wstyd powaliły najbardziej znanego kaznodzieję amerykańskiego, który występował w telewizji więcej, niż ktokolwiek w historii. A to wszystko upadło z powodu grzechu!

Bóg pokazał swojemu kościołowi, że człowiek może stać za kazalnicą i mówić o miłości do Jezusa -- ale jeżeli nie żyje tym słowem, to nie kocha Chrystusa. Może płakać i błagać ile tylko chce! Ja kocham obu tych ludzi -- i nie stawiam się ponad nimi, czy kimkolwiek. Wiem, że jeżeli nie będę chodził w bojaźni Bożej, to również upadnę!

Czy jesteś kimś tak szczególnym lub ważnym, że Bóg przeoczy twój grzech, twoją skrywaną pożądliwość, twoje nieposłuszeństwo? Nie -- możesz być pewny, że twój grzech znajdzie cię! Jeżeli byłeś świadkiem tego publicznego działania Bożego przeciwko ukrytemu grzechowi w kościele, a pomimo tego nie nauczyłeś się bojaźni Bożej -- to jesteś związany poprzez swoją bezbożność i zmierzasz do tego samego celu!

Drogi przyjacielu. musisz chcieć bojaźni Bożej -- musisz jej szukać z całego serca! Bóg nie daje swojej bojaźni tym, którzy są leniwi duchowo: "Jeżeli szukać jej będziesz jak srebra i poszukiwać jej jak skarbów ukrytych, wtedy zrozumiesz bojaźń Pana i uzyskasz poznanie Boga" (Przyp. Sal. 2:3-4).

Ale otrzymanie bojaźni Bożej jest właściwie bardzo proste -- rozpoczyna się od posłuszeństwa Jemu w tym, co już wiesz. Kiedy mówię o posłuszeństwie Bogu, to nie mam na myśli uczenia się na pamięć wszystkich słów napisanych czerwonymi literami w Ewangeliach, aby je wszystkie spełniać. Jeżeli jesteś po prostu wierny i posłuszny temu światłu, jakie już masz -- posłuszny tym przykazaniom, które już znasz -- Bóg ciebie poprowadzi krok po kroku do dalszego posłuszeństwa i do jego świętej bojaźni. Nie będziesz musiał wymyślać jakichś legalistycznych sposobów posłuszeństwa.

Posłuszeństwo będzie dla ciebie czymś ukochanym i naturalnym! Chcę się podzielić z wami kilkoma chwalebnymi korzyściami wynikającymi z posłuszeństwa! Jezus obiecał niewymowne błogosławieństwa dla tych, którzy "dopełniają świątobliwości swojej w bojaźni Bożej" (2 Kor. 7:1).

Jest wiele takich korzyści, ale ja wymienię tylko trzy:
1. Będziesz ubłogosławiony manifestacją samego Jezusa w tobie. "Kto ma przykazania moje i przestrzega ich, ten mnie miłuje; a kto mnie miłuje, tego też będzie miłował Ojciec i ja miłować go będę i objawię mu samego siebie" (Jan 14:21).

Jest to jedna z najwspanialszych obietnic w Słowie Bożym! Najpierw Jezus mówi: "Kto mnie miłuje, tego też miłował będzie Ojciec mój." Inaczej mówiąc: "Bóg obdarzy cię szczególną miłością dlatego, że ty mnie miłujesz!" Wiemy, że Bóg miłuje wszystkich ludzi na tym świecie. Ale Jezus mówi o czymś więcej : mówi, że Ojciec ma szczególną miłość w swoim sercu dla ciebie, kiedy chodzisz w posłuszeństwie jego Synowi.

Zaczyna ciebie kochać w szczególny sposób! "I ja miłować go będę i objawię mu samego siebie (Jan 14:21). Jezus mówi również, że jeżeli jesteś mu posłuszny, to On objawi ci samego siebie! Jest to tak niesamowite, że ja tego nie mogę pojąć. Kiedy przygotowywałem to kazanie, poświęciłem cały tydzień temu tematowi: "Panie, co masz na myśli -- jeżeli będę tobie posłuszny, to Ty objawisz mi samego siebie?" Nadal nie wiem, jak On to zrobi.

Ale mogę pójść do niego w modlitwie i powiedzieć: 'Jezu ty sprawiłeś, że mogę zaufać twojej obietnicy. Powiedziałeś, że nie znam jedynie historycznego Jezusa -- ale, że każdego dnia mojego życia, bez względu na to jak stary będę, będziesz się stawał dla mnie bardziej realny, aż do ostatniego dnia!"

I wreszcie Jezus powiedział: "Jeśli kto mnie miłuje, Słowa mojego przestrzegać będzie i Ojciec mój umiłuje go i do niego przyjdziemy i u niego zamieszkamy" (Jan 14:23). Wyobraź to sobie: Jezus dał ci osobistą obietnicę. Jeżeli go kochasz poprzez swoje posłuszeństwo jemu, to on weźmie na siebie obowiązek, aby to wszystko dla ciebie spełnić! Pokaże ci szczególną miłość, jaką Ojciec ma dla ciebie; objawi ci samego siebie ; i on i Ojciec przyjdą i zamieszkają w tobie -- biorąc ciebie w całkowite posiadanie, otwierając twoje zrozumienie tego, kim jest Bóg i wypełniając twoje ciało, duszę i ducha chwałą swojej obecności!

2. Będziesz ubłogosławiony szczególnym pomazaniem, abyś mógł słyszeć Jego głos.
A to namaszczenie, które od niego otrzymaliście, pozostaje w was i nie potrzebujecie, aby was ktoś uczył, lecz to namaszczenie jego poucza was o wszystkim i jest prawdziwe i nie jest kłamstwem i jak was nauczyło, tak w nim trwajcie" (1 Jana 2:27). Kiedy bojaźń Boża zaleje twoją duszę -- kiedy jesteś Mu posłuszny i dajesz odpór diabłu, uciekasz przed pożądliwością i odrzucasz grzech, który tak łatwo cię pociąga -- wtedy zaczynasz otrzymywać namaszczenie słuchu i poznawać jego głos. Będziesz miał duchowy słuch!

Nie będziesz potrzebował, aby jakiś prorok, czy nauczyciel 'przekazał ci słowo' od Boga. Będzie cię uczył Duch Boży, który będzie mieszkał w tobie! Każdy chrześcijanin, który żyje w grzechu, pożądliwości, cudzołóstwie, zazdrości lub nieposłuszeństwie, nie może słyszeć prawdziwego głosu Bożego. Właściwie nic z tego, co słyszy, nie pochodzi od Boga -- ale albo z ciała albo od szatana!

Znałem takich chrześcijan, włączając w to kaznodziejów, którzy żyli w grzechu -- pożądliwości, zmysłowości i byli związani jakąś bezbożnością. Zaczęli słyszeć jakieś delikatne głosy -- piękne głosy, które kierowały nimi i obiecywały im dobre rzeczy. Te głosy mówiły: 'Moje drogie, kochane dziecko -- Bóg jest z tobą! Będziesz oglądał cuda, znaki i błogosławieństwa ze wszystkich stron.' Ale to się nigdy nie spełnia -- ponieważ te głosy nie były od Boga! Były to albo ich własne cielesne pragnienia, albo moce ciemności, które ich oszukiwały!

Pożądliwość ma moc wiążącą. Jezus powiedział do Żydów, którzy szli za nim: "Dlaczego mowy mojej nie pojmujecie? Dlatego, że nie potraficie słuchać słowa mojego.
"Ojcem waszym jest diabeł i chcecie postępować według pożądliwości ojca waszego" Jan 8:43-44).

Jezus mówił im: "Ja mówię jasno, ale wy nie słyszycie tego, co ja mówię. Jest tak dlatego, ponieważ wasze serce jest wypełnione pożądliwością i nie jesteście w stanie słyszeć prawdy!" Czy chcesz słyszeć Boży głos? To bądź przed nim szczery na temat twojego grzechu! Odrzuć swoje pożądliwości i pozwól, aby Bóg mógł w tobie działać -- a wtedy zostanie zburzona ta dźwiękoszczelna ściana, która uniemożliwia ci słuchanie jego głosu.

3. Będziesz ubłogosławiony wysłuchanymi modlitwami i pełnią radości! "Jeśli we mnie trwać będziecie i słowa moje w was trwać będą, proście o cokolwiek byście chcieli, stanie się wam. ...To wam powiedziałem, aby radość moja była w was i aby radość wasza była zupełna"
(Jan 15:7,11).

Umiłowani, pełnia radości pochodzi z wyraźnego słyszenia jego głosu! Nic mi nie daje większej radości niż to, kiedy wiem, że naprawdę Pan do mnie mówi. Kiedy jestem posłuszny i czynię to, co On mi polecił, to wchodzę do miejsca osobistej społeczności z nim -- i On zaczyna do mnie mówić.

To jest taka bliskość nieba na ziemi, jaka jest tutaj możliwa!

Jeżeli powiesz Jezusowi: 'Panie, chcę chodzić w twojej sprawiedliwości i prawdziwie ciebie kochać przez posłuszeństwo', to Bóg obiecuje: "Zanim zawołają, odpowiem im i podczas, gdy jeszcze mówić będą, ja już ich wysłucham" (Izajasz 65:24).
"Pan jest daleki od bezbożnych, lecz wysłuchuje modlitwy sprawiedliwych" (Przyp. Sal 15:29). "Ofiara bezbożnych jest ohydą dla Pana. lecz modlitwa prawych podoba mu się" (Przyp. Sal. 15:8). Proś Boga, aby dał w twoje serce świętą bojaźń; zacznij chodzić w pełnym posłuszeństwie, według znanych ci przykazań -- a będziesz się udoskonalał w miłości do Jezusa!


http://www.swch.pl/autorzy/wilkerson/mi ... nstwo.html
veteran
 
Posty: 517
Dołączył(a): 1 paź 2014, o 17:38
Lokalizacja: Władysławowo

Re: David Wilkerson - nauczanie

Postprzez veteran » 17 sty 2015, o 22:45

Człowiek który minął się z CHRYSTUSEM
veteran
 
Posty: 517
Dołączył(a): 1 paź 2014, o 17:38
Lokalizacja: Władysławowo

Re: David Wilkerson - nauczanie

Postprzez kesja » 21 sty 2015, o 15:13

Minął sie z Chrystusem jak to mozliwe ?
ST objawia nam Chrystusa , no tak a dokładniej Objawia Kto jest Mesjaszem/chrystusem
Jak to mozliwe ,ze Wilkerson tego nie ujrzał jak to mozliwe ,ze widział trójce osób a nie Jednego ?
Jak to mozliwe ze zaufał poprzednikom i po nich powtarzał a nie wołał o Objawienie.
Czy niechciał sie 'wyłamać ' z szeregu czy sie bał mimo ze płakał nad zepsuciem ?
Nie łaczcie sie z nimi i własnie do nich zapałało ich serce[
dwóch kochanków - grzech i pokuta grzech i pokuta
Skad to znamy ?

Odrzucili powołanie Boże
Avatar użytkownika
kesja
 
Posty: 280
Dołączył(a): 14 paź 2014, o 17:32


Powrót do KAZANIA, WYKŁADY, KSIĄŻKI

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość