Przebaczenie

Przebaczenie

Postprzez veteran » 28 gru 2014, o 16:07

Moc przebaczenia

Mówimy często o mocy Ducha Świętego czy mocy modlitwy. Ale czy zauważyliśmy, że u podstawy tych mocy jest przebaczenie? Czy pomyśleliśmy kiedykolwiek, jaką moc ma przebaczenie?

Przecież fundamentem zbawienia i więzi z Bogiem jest odebranie z rąk Jezusa odpuszczenia własnych grzechów. Natomiast podłożem wszelkich duchowych poczynań jest stan pokoju i pojednania z bliźnimi.

Jak się to ma do moich codziennych doświadczeń? To prawda, że dzięki narodzeniu na nowo jestem w Chrystusie doskonały i mądry. Ale jak to się przekłada na moją codzienność? Chrystus jest moją mądrością, ale czy ta mądrość dotyczy tylko wiecznego życia? A gdzie się ona podziewa w sytuacji, gdy usiłuję być miły i życzliwy wobec bliźnich, a mimo to nieraz jestem przez nich krzywdzony i w końcu tego nie wytrzymuję?

Pan Jezus wyraźnie odniósł duchową dojrzałość i Bożą mądrość do takich właśnie okoliczności.

(Mt 5,38-42) 38 Wiecie, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb. 39A Ja wam mówię: Nie szukajcie odwetu na tym, kto was skrzywdził. Temu, kto cię uderzy w prawy policzek, pozwól uderzyć się i w lewy. 40Temu, kto chce pozwać cię do sądu, by zabrać ci koszulę, pozostaw również płaszcz. 41Zmusza cię ktoś, byś szedł z nim jedną milę, idź z nim i dwie. 42Temu, kto cię o coś prosi, daj, a temu, kto chce od ciebie pożyczyć, nie odmawiaj.

Sprawa postawiona jest jednoznacznie: „Nie szukajcie odwetu na tym, kto was skrzywdził” (w. 39).

Jak to rozumieć? Jeżeli pozwolę, aby mu to uszło na sucho, to stracę szacunek w oczach ludzi, bo dla nich będzie niezrozumiała moja postawa. Poza tym, jest to jakby gra do jednej bramki, ponieważ Pan Jezus wymaga ode mnie radykalnej zmiany postawy wobec innych, ale nie gwarantuje podobnej przemiany u moich bliźnich. Ich nieprzyjazne i dokuczliwe zachowania są dla mnie codziennym wyzwaniem. Jak więc mam reagować?

Przeczytałem więc w Starym Testamencie, że Naród Wybrany otrzymał kiedyś pouczenia od Boga Jahwe, co do szlachetnych postaw wobec bliźniego. Na przykład takie:

(Wj 23,4-5) 4 Jeżeli napotkasz zabłąkanego wołu albo osła twego nieprzyjaciela, odprowadź go zaraz z powrotem do niego. 5Jeżeli zobaczysz, że osioł twego przeciwnika upadł pod ciężarem, nie opuszczaj go, lecz dopomóż mu podnieść go. Będziesz miłował swego bliźniego jak samego siebie.

(Kpł 19,16-18) 16 Nie będziesz szerzył oszczerstw wśród ludu swojego i nie będziesz nastawał na życie swego bliźniego; Jam jest Pan. 17Nie będziesz chował w sercu swoim nienawiści do brata swego. Będziesz gorliwie upominał bliźniego swego, abyś nie ponosił za niego grzechu. 18Nie będziesz się mścił i nie będziesz chował urazy do synów twego ludu, lecz będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego. Jam jest Pan!

(Prz 25,21-22) 21 Jeśli łaknie twój nieprzyjaciel, nakarm go chlebem, a jeśli pragnie, napój go wodą, 22bo wtedy węgle rozżarzone zgarniesz na jego głowę, a Pan ci odpłaci.

Ale zauważyć łatwo, że ówczesna rzeczywistość nie była taka sielankowa. Dla przykładu: w zwojach znad Morza Martwego zawierających poglądy wspólnoty z Qumran, znajduje się taki zapis: „Aby (członkowie wspólnoty) kochali wszystkich synów światła, każdego według przypadającego mu losu w Bożym planie, a nienawidzili wszystkich synów ciemności, każdego zgodnie z jego winą, zasługującą na Bożą pomstę”. Widać, że w świadomości społecznej Narodu Wybranego tkwiło przekonanie, iż bliźnimi są tylko rodacy.

Dlatego Pan Jezus wniósł nową treść do tego, co Żydzi wyczytywali w zwojach świętych Pism:

(Mt 5,43-48) 43 Wiecie, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a swego wroga będziesz nienawidził. 44A Ja wam mówię: Miłujcie waszych wrogów i módlcie się za tych, którzy was prześladują, 45abyście byli synami waszego Ojca, który jest w niebie. On bowiem każe swemu słońcu wschodzić nad złymi i nad dobrymi i deszcz daje sprawiedliwym i niesprawiedliwym. 46Jeśli kochalibyście tylko tych, którzy was kochają, jaką nagrodę mieć będziecie? Przecież celnicy czynią podobnie. 47Jeśli jesteście życzliwi tylko dla swoich braci, co szczególnego czynicie? Nawet poganie tak postępują. 48Bądźcie więc doskonali, jak doskonały jest wasz Ojciec w niebie.

(Łk 6,27-28) Miłujcie waszych wrogów, błogosławcie tym, którzy was przeklinają, dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą.

Dobrze wiemy, że nie tak łatwo modlić się o kogoś, kto zalazł nam za skórę. Modlitwa o kogoś jest najlepszym sprawdzianem, czy na nim naprawdę mi zależy.

Jednak Pan Jezus wyraźnie tutaj poucza, że ludzi nieprzyjaźnie do nas usposobionych należy kochać i słowami, i czynami. Zaczyna się od wybaczenia, a potem przechodzi się do pozytywnego działania w rodzaju poczęstowania głodnego nieprzyjaciela chlebem i kubkiem wody.

Dlaczego należy kochać go właśnie tak?

Można siebie racjonalnie przekonywać, że nienawiść rodzi nienawiść, dlatego jedynym sposobem przerwania tej spirali nienawiści będą gesty sympatii, co w końcu przemieni wroga w dobrego sąsiada. Jednak Pan Jezus nie uwzględnia tego – akcentuje coś innego.

● Miłowanie wrogów jest odbiciem tego rodzaju miłości, jaka jest właściwa Bogu: „Abyście byli synami waszego Ojca, który jest w niebie” (w. 45). A wiemy, że Bóg jest miłością (1 J 4,8.16).

● Bóg taki już jest, że przygarnia również tych, którzy do Niego są nastawieni wrogo: „On bowiem każe swemu słońcu wschodzić nad złymi i nad dobrymi i deszcz daje sprawiedliwym i niesprawiedliwym” (w. 45). Musimy przyznać, że nieraz odnosimy wrażenie, jakby bezbożni mieli się lepiej niż ludzie pobożni.

● Taka postawa przyniesie nam korzyść: „Jeśli kochalibyście tylko tych, którzy was kochają, jaką nagrodę mieć będziecie? Przecież celnicy czynią podobnie” (w. 46). Moje zaniechanie odpowiadania nienawiścią przestanie niszczyć mnie samego, ocalę moją osobowość przed wypaczeniem i stwarzam szansę, że nieprzyjaciel może stać się bratem w Chrystusie.

● Taki rodzaj miłości jest wyróżnikiem chrześcijan: „Jeśli jesteście życzliwi tylko dla swoich braci, co szczególnego czynicie? Nawet poganie tak postępują” (w. 47). Sympatią zwykle obdarza się osoby bliskie – rzadko obcych, a co dopiero tych, którzy krzywdzą innych. Po prostu, spontanicznie robimy coś, czego zwykle się nie spotyka.

Pan Jezus swoją miłość potwierdził życiem, a potem śmiercią: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” (Łk 23,24). To nie był przejaw Jego słabości, utraty szacunku do siebie czy strategii działania, ale dowód wewnętrznej siły i odwagi w zetknięciu z okrucieństwem i niezasłużonym cierpieniem.

To przebaczenie stworzyło fundament dla pojednania ludzi z Bogiem i człowieka z człowiekiem. Jeżeli wstąpimy w Jego ślady to zamkniemy światu usta i niektórzy zaczną przysłuchiwać się temu, co mamy do powiedzenia.

Pan Jezus kończy tę długą wypowiedź (od w. 17.) apelem: „Bądźcie więc doskonali, jak doskonały jest wasz Ojciec w niebie” ( w. 48).

Wymóg ten tylko pozornie wydaje się być niemożliwy do spełnienia. To oczywiste, że człowiek nie jest w stanie być tak doskonały, jak doskonały jest Bóg. W grece „doskonali” oznacza tych, którzy osiągnęli zamierzony cel, stali się zupełni, dorośli, dojrzali, w pełni rozwinięci. A to mówi, że nie mogę być zadowolony z siebie tylko dlatego, że opanowuję gniew i przejawiam wielkoduszność, ale trudność sprawia mi prawdomówność. Albo, jaką wartość ma moja ogólnikowa miłość bliźniego, jeżeli nie radzę sobie z pożądliwością?

Dlatego sprawą podstawową jest rozprawianie się z własnymi grzechami i upadkami poprzez uzyskiwanie Bożego przebaczenia. Jeśli jestem z Bogiem pojednany i trwam w jedności z Nim na bieżąco, to wtedy też będę w stanie wypracowywać pojednanie z bliźnimi, a wokół siebie będę rozsiewał pokój.

Pan Jezus podkreślił to wyraźnie:

(Mt 6,12) I odpuść nam nasze winy, jak i my odpuszczamy naszym winowajcom;

(Mk 11,24-26) 24 Dlatego powiadam wam: Wszystko, o cokolwiek byście się modlili i prosili, tylko wierzcie, że otrzymacie, a spełni się wam. 25A gdy stoicie i zanosicie modlitwy, odpuszczajcie, jeśli macie coś przeciwko komu, aby i Ojciec wasz, który jest w niebie, odpuścił wam wasze przewinienia. 26Bo jeśli wy nie odpuścicie, i Ojciec wasz, który jest w niebie, nie odpuści przewinień waszych.

A odchodząc do swego Ojca zapowiedział:

(Łk 24,47) Tak jest napisane: Mesjasz będzie cierpiał i trzeciego dnia zmartwychwstanie; w imię Jego głoszone będzie nawrócenie i odpuszczenie grzechów wszystkim narodom, począwszy od Jerozolimy.

Dzieje Apostolskie i listy apostolskie są zapisem tego, jak spełniały się te słowa w życiu pierwszych chrześcijan.

Ap. Paweł podczas swego powołania w drodze do Damaszku usłyszał:

(Dz 26,18) Posyłam cię do tego ludu, aby otworzyć ich oczy, odwrócić od ciemności do światłości i od władzy szatana do Boga, aby dostąpili odpuszczenia grzechów i przez wiarę we mnie współudziału z uświęconymi.

Dlatego potem ogłosił to w Antiochii:

(Dz 13,38-39) Niechże więc będzie wam wiadome, mężowie bracia, że przez tego Jezusa głoszone wam jest odpuszczenie grzechów i że w nim każdy, kto wierzy, będzie usprawiedliwiony.

A do ludzi narodzonych na nowo pisał:

(Kol 3,12-13) 12Przeto przyobleczcie się jako wybrani Boży, święci i umiłowani, w serdeczne współczucie, w dobroć, pokorę, łagodność i cierpliwość, 13Znosząc jedni drugich i przebaczając sobie nawzajem, jeśli kto ma powód do skargi przeciw komu: Jak Chrystus odpuścił wam, tak i wy.

Czym zatem jest przebaczenie i odpuszczenie?

Przebaczenie, gr. charidzomai, to darować coś komuś, okazać się łaskawym. Odpuszczenie, gr. afesis, to uwolnienie z więzów, z ucisku, uwolnienie od grzechów.

● Jest to świadomie podjęta decyzja wiary, zawierzenia Bogu, a nie emocjonalny odruch, rzecz samoistna. Musimy się do tego nieraz przymusić.

(Ef 4,32) Bądźcie jedni dla drugich uprzejmi, serdeczni, odpuszczając (przebaczając) sobie wzajemnie, jak i wam Bóg odpuścił (przebaczył) w Chrystusie.

● Są też dwie strony tego samego zagadnienia: otrzymywanie przebaczenia i dawanie przebaczenia.

Odbieram przebaczenie w odpowiedzi na prośbę bliźniego. Wtedy Bóg zakrywa mój grzech krwią Jezusa i w Bożych oczach wygląda to tak, jakby dany grzech nigdy nie miał miejsca.

Obdarowuję bliźniego przebaczeniem na wzór Chrystusa. Wtedy jest ono uruchamiane przeze mnie i w moich oczach wygląda to tak, jakby nigdy to zło się nie wydarzyło.

Cudem przebaczenia jest to, że jeśli z serca przebaczamy sobie wzajemnie, to dzięki odkupieńczemu dziełu Chrystusa i Bożej łasce wszelkie przewiny oddalane są od siebie, jak wschód od zachodu słońca i znikają w głębinach morskich (Ps 103,12; Mi 7,19).

A jeśli odmówię odebrania przebaczenia bądź nim obdarowania, wtedy stanę się sędzią w miejsce Boga i poniosę tego konsekwencje.

(Łk 6,37) I nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni, i nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni, odpuszczajcie, a dostąpicie odpuszczenia.

Dowodzę wtedy, że nie umarłem razem z Chrystusem dla grzechów, bo moje ego nadal żyje i żąda zadośćuczynienia za poniesione krzywdy. Zapomniałem, że człowiek zmarły traci wszelkie prawa. Staję się wtedy niegodny Chrystusa, który na Golgocie wyrzekł się swoich praw ze względu m.in. i na mój grzech.

Co zatem zrobię?

● Na początek, ze względu na Chrystusa, uznam swój stan braku skłonności do przebaczenia za grzech i wyznam go Bogu.

(1 J 1,9) Jeśli wyznajemy grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy i odpuści nam grzechy, i oczyści nas od wszelkiej nieprawości.

● Potem będę starał się w modlitwie błogosławić bliźniego, który mnie skrzywdził.

(Łk 6,28 ) Błogosławcie tym, którzy was przeklinają, módlcie się za tych, którzy was krzywdzą.

● Następnie poproszę o wybaczenie tych, których krzywdziłem poprzez odmawianie przebaczenia im i postaram się zrobić dla nich coś dobrego.

(Łk 6,27) Ale wam, którzy słuchacie, powiadam: Miłujcie nieprzyjaciół waszych, dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą.

● W końcu, będę oczekiwał, że Duch Święty przemieni mnie i mojego bliźniego tak, że dzięki takim lekcjom posiądziemy zdolność przebaczania na wzór Jezusa Chrystusa.

(Rz 15,7 ) Dlatego przygarniajcie siebie nawzajem tak, jak i Chrystus przygarnął was ku chwale Boga.

Dzięki temu bolesne doświadczenia nie zniszczą mojej zażyłości z bliźnimi, lecz nauczą mnie prowadzenia z nimi dialogu oraz otworzą mnie na doświadczanie uzdrawiającej mocy Boga, co poszerzy horyzonty mojego duchowego życia.

Nie mam zamiaru niszczyć samego siebie poprzez rozpamiętywanie doznanych zranień, delektowanie się poczuciem krzywdy i pielęgnowaniem uraz.

Nie oddam nikomu mojej radości zbawienia i wewnętrznego pokoju. Zaprę się i pokażę światu moją wewnętrzną klasę i duchową siłę. Zło dobrem zwyciężę, co przysłuży się nie tylko moim tzw. winowajcom, lecz przede wszystkim mnie samemu.

A to wcale nie będzie oznaczało mojego pobłażania wobec zła, zgorszenia, krzywdy czy zniewagi. To nie będzie oznaczało rezygnowania z prawdy i sprawiedliwości, ani pozwalania, by ktoś mnie źle traktował. Po prostu, mam stały zamiar zmierzania do prawdy i sprawiedliwości drogą wyznaczoną przez Jezusa.

Przebaczenie nie będzie przejawem mojej słabości i wycofania. Mam świadomość, że pozbywanie się uraz wymagać będzie ode mnie pokory, odwagi i wysiłku. Ale też wiem, że jest to możliwe dzięki miłości agape, którą na pewno Duch Święty rozleje we mnie.

Na pewno będą błogosławione tego skutki choćby w tym, że poprawi się moja zdolność kochania i będę w stanie kontrolować swój gniew. Na pewno zwiększy się moje zaufanie do ludzi i poprawi się moje zdrowie psychiczne, a też uwolnię się od wspominania przykrych zdarzeń z przeszłości.

Liczyć się muszę też z tym, że nie będzie to od razu zauważalne, a też bolesne wspomnienia mogą powracać. Ale dzięki mojej otwartości na leczącą moc Słowa Bożego i Ducha Świętego na pewno nad tym zapanuję. To ode mnie zależy, czy zamknę się w rozpamiętywaniu krzywd, czy zdobędę się na miłosierne spojrzenie na winowajcę i wielkoduszne darowanie win. Zdobywając tę cenną umiejętność, zyskam wewnętrzną wolność. Muszę tylko chcieć.

Mocną motywację do przyjmowania takiej postawy wytwarza we mnie świadomość, że wszystko zmierza do wyraźnie określonego celu, bowiem wszyscy znajdziemy się w wieczności, gdzie zostaniemy skonfrontowani z odwieczną rzeczywistością. Trzeba więc właściwie zakończyć wszelkie sprawy związane z doczesnością – przebaczenie ma w tym zasadnicze znaczenie.

Kazimierz Sosulski


http://www.radiopielgrzym.pl/moc-przebaczenia.html
veteran
 
Posty: 517
Dołączył(a): 1 paź 2014, o 17:38
Lokalizacja: Władysławowo

Re: Przebaczenie

Postprzez veteran » 28 gru 2014, o 16:09

Przebaczenie wyrazem miłości i duchowej dojrzałości

Przeto przyobleczcie się jako wybrani Boży, święci i umiłowani, w serdeczne współczucie, dobroć, pokorę, łagodność i cierpliwość, znosząc jedni drugich i przebaczając sobie nawzajem...(Kol. 3, 12-13).

Na wstępie chciałbym przytoczyć fragment znanej książki pt.”Dziecko pokoju”, której autorem jest Don Richardson, misjonarz prowadzący lata temu misję w Nowej Gwinei, wspomniany niżej jako Tuan. Jest w nim opisana reakcja Amio, pewnego nawróconego ludożercy z plemienia Sawi zamieszkującego zachodnią część tego kraju, gdy zobaczył przed sobą Huripa mordercę swojego młodszego brata. Śmiertelnie chorego Huripa przywieziono pirogą do misjonarza, który także udzielał medycznej pomocy potrzebującym tubylcom. Wtedy to Amio drżąc ze zdenerwowania powiada: „-Tuan, chyba nie dasz lekarstwa temu człowiekowi, co?[...] - Chcesz, żeby Hurip umarł? - spytałem. - Tak syknął Amio […] To on zabił i zjadł mojego małego brata! Tuan, przez całe lata czekałem na okazję, żeby...” Gdy misjonarz przypomniał Amio o „dziecku pokoju” – Jezusie, którego Bóg posłał na ziemię, aby umarł za grzechy wszystkich ludzi, by ich ze sobą pojednać jak również usunąć między nimi istniejące mury nieprzyjaźni, powoli złagodniał. Uświadomił sobie tą wielką miłość i przebaczenie Boże, zrozumiał, że tak nie powinien postępować. Patrząc już współczująco na swojego umierającego wroga, wziął go na swoje ramiona i zaniósł do prowizorycznego szpitalika, gdzie udzielono choremu pomocy.



To przykład bardzo typowej i powszechnej reakcji człowieka, któremu nadarza się okazja, aby się „odwdzięczyć” swemu nieprzyjacielowi. Wiemy jednak, że Biblia uczy nas innej postawy i zachowania.

Niełatwo jest przebaczyć komuś, kto nas lub osoby nam bliskie boleśnie skrzywdził. Jednak modlitwa „Ojcze nasz”, którą znają i wypowiadają przynajmniej raz dziennie w znakomitej większości ewangelikalni chrześcijanie, powinna nam przypominać o Bożych wymaganiach. W słowach ...Odpuść nam nasze winy, jak i my odpuszczamy naszym winowajcom... prosimy Boga, by się tak do nas odnosił, jak i my się odnosimy do naszych krzywdzicieli, do naszych wrogów. Jezus powiada: Bo jeśli odpuścicie ludziom ich przewinienia, odpuści i wam Ojciec wasz niebieski. A jeśli nie odpuścicie ludziom i Ojciec wasz nie odpuści wam przewinień waszych (Mat. 6, 14-15).

Przebaczenie jest cechą prawdziwych uczniów Pana Jezusa. Chciałbym tutaj zaznaczyć, że przebaczenie nie jest tym samym, co pojednanie. Wielu ludzi, w tym także niektórzy kaznodzieje tłumaczą, że przebaczyć można tylko wtedy, gdy winowajca nas przeprosi. Oczywiście, tak byłoby najlepiej, ale nie zawsze winowajca się zreflektuje, czy też przejawi wolę takiego działania. Tego można oczekiwać od ludzi narodzonych na nowo, ale nie od ludzi martwych lub niedojrzałych duchowo. Pojednanie, to doświadczenie w którym obie strony, czyli ofiara i krzywdziciel wyrażają wolę uporządkowania wzajemnych relacji. Szczere przeprosiny zostają przyjęte i wyrażona zostaje decyzja przebaczenia.

Gdy obie strony są w jakimś procencie winne, pojednanie może być budowane tylko na wzajemnej, szczerej wymianie przeproszenia i przebaczenia.

Przebaczenie to obowiązek każdego świadomego chrześcijanina kochającego swego Pana. Apostoł Jan w swoim liście zawarł takie Boże słowa: ...kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi (1Jana 4, 20). Miłość wychodzi naprzeciw i wszystko znosi. Bóg poprzez swoje Słowo nakazuje nam: Znosząc jedni drugich i przebaczając sobie nawzajem, jeśli kto ma powód do skargi, przeciw komu: Jak Chrystus odpuścił wam , tak i wy (Kol. 3, 13).

Czasami, niektórzy tłumaczą, że nie są w stanie przebaczyć, bo czują jeszcze w sercu smutek i ból. Oczekują, że jak to minie, wtedy podejmą takie działania. Im dłużej człowiek czeka i trwa w takim stanie, tym coraz większe narastają problemy. Smutek, ból ustąpią tylko wtedy, kiedy będziemy posłuszni Bogu. Nie zawsze z chwilą podjęcia decyzji o przebaczeniu znika to wszystko i wraca ciepłe uczucie do krzywdziciela, ale jest to przełomowe działanie, za którym stoi Bóg. On leczy nasze rany i usuwa nasz ból. W niektórych sytuacjach potrzebny jest czas, aby to wszystko się zagoiło. Najważniejsza jest decyzja szczerego serca. Kto tak szczerze wybacza, nie będzie chciał już nigdy tego wypominać swemu bliźniemu, nawet przy tzw. „okazjach”. Podobnie, jak to czyni łaskawy Bóg, należy te przewinienia „wrzucić w głębokości morskie” i nigdy do nich nie wracać (patrz: Mich. 7, 19). Aby to przebaczenie było utrwalone, dobrze jest zgodnie z przykazaniem Pana Jezusa, błogosławić swego bliźniego (patrz: Łuk. 6, 27-28). Ponadto świadectwem naszej duchowej dojrzałości jest gotowość do płacenia dobrym za złe (patrz: Rzym. 12, 20-21). To burzy mury nieprzyjaźni. W swoim skromnym doświadczeniu, słyszałem o kilku takich przypadkach, gdy osoby posłuszne tej biblijnej zasadzie cieszyły się później z nawrócenia swego krzywdziciela. Biblijnym przykładem takiego dojrzałego zachowania jest Józef, syn patriarchy Jakuba. Odrzucony przez braci, z początku skazany przez nich na śmierć, później sprzedany jako niewolnik obcym ludziom, po wielu latach cierpienia, już później jako namiestnik Egiptu, spotkał się z nimi, ale nie szukał odwetu, lecz zadeklarował swoją pomoc w czasach wielkiego głodu. Nie tylko, że braciom wybaczył to ich okrutne zachowanie, ale próbował im wytłumaczyć, iż w tym wszystkim Bóg miał swój plan i dlatego tam został przez Niego posłany: ...Gdyż Bóg wysłał mnie przed wami, aby was zachować przy życiu (1Mojż. 45, 5). Ten płacz, to wzruszenie na widok swoich braci, troska o ich przyszłość świadczą o wielkiej miłości i dojrzałości duchowej tego Bożego sługi do swoich z przeszłości krzywdzicieli. Zapewne najbardziej boli, gdy winowajca wywodzi się z grona ludu Bożego. Gdy to „swój” dokucza i krzywdzi. Niestety diabeł robi wszystko, aby podzielić wierzących, aby podzielić rodziny. Brak właściwej relacji z Bogiem, bądź brak czujności doprowadza do takich sytuacji. Osoba skrzywdzona może sobie łatwiej z tym poradzić, kiedy uchwyci się wiarą Bożych obietnic, a nie próbuje walczyć z przeciwnikiem. Taka niby obrona a w większości przypadków walka, doprowadza do eskalacji konfliktu i wznoszenia muru nieprzyjaźni. Pokrzywdzeni, atakowani mogą liczyć na Bożą pomoc, ponieważ Biblia zawiera wspaniałe obietnice, które można znaleźć między innymi w Psalmach: Nie gniewaj się na niegodziwych. Nie zazdrość tym, którzy czynią nieprawość, bo uschną szybko jak trawa i zwiędną jak zielona murawa. Zaufaj panu i czyń dobrze, mieszkaj w kraju i dbaj o wierność!

Rozkoszuj się panem, a da ci czego życzy sobie serce twoje! Powierz Panu drogę swoją, zaufaj Mu, a On wszystko dobrze uczyni. Wyniesie jak światło sprawiedliwość swoją, a prawo twoje jak słońce w południe. Zdaj się w milczeniu na Pan i złóż w nim nadzieję. Nie gniewaj się na tego, któremu się szczęści, na człowieka, który knuje złe zamiary! Zaprzestań gniewu i zaniechaj zapalczywości! Nie gniewaj się, gdyż to wiedzie do złego...(Ps. 37, 1-8).; Zrzuć na Pana brzemię swoje, a On cię podtrzyma! On nie dopuści, by na zawsze zachwiał się sprawiedliwy (Ps. 55, 23).

W świetle nauki płynącej z Biblii winowajca traci bardzo wiele, podobnie i skrzywdzony, jeśli trwa w żalu i gniewie. Jeśli skrzywdzony nie przebaczy swemu nieprzyjacielowi nie może oczekiwać od Boga wybaczenia swoich grzechów. To nieprzebaczenie staje się z czasem, też takim korzeniem gorzkości, który niszczy wewnętrzny pokój i radość, doprowadza człowieka do upadku i wielu chorób łącznie z dręczeniem demonicznym. Osoba żyjąca w nieprzebaczeniu i gniewie nieświadomie kaleczy relacje z pozostałymi osobami, odsuwa się coraz bardziej od Boga. W liście do Hebrajczyków czytamy: Bacząc, żeby nikt nie pozostał z dala od łaski Bożej, żeby jakiś gorzki korzeń rosnący w gorę, nie wyrządził szkody i żeby przezeń nie pokalało się wielu (Hebr. 12, 15). Pan Jezus zachęca każdego do refleksji, aby przed złożeniem ofiary (służby, modlitwy) zastanowić się, czy przypadkiem nie należy czegoś naprawić, coś wyjaśnić ze swoim bratem (patrz Mat. 5, 22-24). A więc idzie dalej, aby nie tylko przepraszać za popełnione grzechy wobec innych, ale także próbować wyjaśniać te sprawy, które być może niesłusznie ciążą na wzajemnych relacjach. To jest postawa „męża pokoju”, który posiada pokój i zgodnie z Bożą wolą chce go ze wszystkimi utrzymywać. W tym też przejawia się troska o świętość zboru, kościoła.

Ten, kto grzeszy przeciwko swemu bliźniemu naraża się na Boży sąd. Bóg przez proroka Zachariasza ostrzega: ...Kto was dotyka, dotyka źrenicy mojego oka (Zach. 2, 12). Już tu na ziemi może zostać przez Boga dotknięty rózgą w postaci choroby, nieszczęścia, co czasami okazuje się dla niego zbawienne, a w przypadku braku pokuty jest zagrożony wieczną karą sądu Bożego.

Drodzy Czytelnicy życzę Wam siły do zwycięskiego życia, wytrwałości w chwilach bolesnych i miłości, którą rozlewa Duch Święty. Niech Boży pokój strzeże serc waszych i myśli waszych w Chrystusie Jezusie.

Andrzej Poręba


http://www.radiopielgrzym.pl/przebaczen ... losci.html
veteran
 
Posty: 517
Dołączył(a): 1 paź 2014, o 17:38
Lokalizacja: Władysławowo

Re: Przebaczenie

Postprzez veteran » 28 gru 2014, o 16:11

Przebaczyć czy nie przebaczyć?

Nie ma na świecie ludzi, którzy w ciągu swojego życia nie zostali w jakiś sposób skrzywdzeni przez innych. Zranieniu możemy ulec wszędzie tam, gdzie mamy kontakt z inni ludźmi, niezależnie czy są to bliskie relacje czy przypadkowe znajomości. Rany na naszej duszy są ubocznym skutkiem relacji w jakie wchodzimy z innymi ludźmi. Pojawiają się w wyniku kontaktu z ludźmi wrogo do nas usposobionymi, ale także poprzez kontakt z osobami bliskimi, nawet najbliższą rodziną.

Jak do nich dochodzi? Biblia wyjaśnia: „Kto mówi nierozważnie, rani jak miecz; lecz język mędrców leczy”. (Przyp. Sal. 12:18). Zranienie powstaje w wyniku nierozważnych, niesprawiedliwych, zepsutych słów jakie wypowiadamy pod czyimś adresem bezpośrednio do tej osoby lub osób trzecich. Zdarza się, że takie raniące słowa wielokrotnie słyszymy we własnym domu. Wymagający rodzice mówią o swoich dzieciach źle, nazywając ich „nieudacznikami” czy „śmierdzącymi leniami”. Mąż może ranić własną żonę mówiąc, że nigdy nie potrafi niczego zrobić dobrze, a żona męża - porównując go do idealnego w jej mniemaniu męża sąsiadki lub koleżanki. Dzieci ranią się wzajemnie wyśmiewając z czyjegoś wyglądu, niemodnych ubrań czy gaf.

Zranienie może powstać w następstwie czynów przez kogoś zamierzonych, ale może dotyczyć zdarzeń nieplanowanych. Chodzi o sytuacje, które w swej istocie są grzeszne, złe, nikczemne, podłe. Ojciec wymierzający w gniewie policzek córce, zdrada małżeńska, oszukanie przez osobę której ufamy, niesprawiedliwe potraktowanie przez pracodawcę. Czasami ktoś staje się ofiarą wypadku w wyniku czyjejś pomyłki i wtedy zdarza się, że nie może poradzić sobie z niesprawiedliwością, która go dotknęła.

Cierpiący z powodu rany na duszy człowiek może reagować w bardzo różny sposób – od zamknięcia się w sobie, dużej ostrożności w relacjach z innymi, po nienawiść i chęć zemsty. Od obmawiania, przeklinania, aż po życzenie śmierci. Zdarza się nierzadko, że skrzywdzony planuje zemstę w myśl powiedzenia, że „zemsta jest słodka”. Może nam się wydawać, że zemsta ulży nieco naszemu cierpieniu, przynajmniej na chwilę poczujemy się lepiej a ból duszy zniknie. W tym sensie zraniony człowiek może być nieprzewidywalny, jego zachowanie może stać się zaskakujące dla innych, może za wszelką cenę dążyć do wymierzenia krzywdzicielowi sprawiedliwości na własną rękę. Znany jest przypadek, w którym ojciec stracił syna w wyniku nie do końca udowodnionego błędu kontrolera ruchu lotniczego. Po 10 latach od katastrofy zamordował osobę, której przypisywał winę.

Innym skutkiem zranień mogą być różnego rodzaju uzależnienia, zaburzenia lub nawet dewiacje. Ktoś może szukać zapomnienia, pocieszenia, ukojenia bólu w używkach, seksie, czasem w nieakceptowanych przez społeczeństwo i prawo postawach i zachowaniach. Po to, by uciszyć lub zagłuszyć silne emocje, nad którymi trudno mu zapanować.

Konsekwencje zranień są wielowymiarowe, jednak zawsze uderzają najpierw w skrzywdzoną osobę a następnie niszczą jej relacje z innymi ludźmi. Możemy chcieć zerwać całkowicie relacje z osobą, która nas zraniła albo odsunąć się od niej na pewien dystans, tak że relacje te będą chłodne, płytkie, unikowe. Możemy mieć relacje, ale będą podszyte wyrażoną wprost lub pośrednio agresją.

W Biblii opisane są przykłady ludzi, którzy podejmowali różnego rodzaju działania wynikające ze zranienień. Absalom, syn Dawida był człowiekiem poranionym w następstwie grzechu jego brata, Ammona (2 Sam 13) oraz w wyniku błędnych decyzji króla Dawida. (2 Sam 13, 21-22). W akcie zemsty Absalom podstępnie zamordował Ammona (2 Sam 13, 23-29) a następnie zbuntował się przeciwko własnemu ojcu, próbując pozbawić go królewskiego tronu. (2 Sam 15-18). Ta rozbudzona w sercu spirala niechęci i nienawiści zabiła w końcu jego samego. Jego armia poniosła klęskę, a on sam zginął w bitwie. (2 Sam 18).

Rana pozostawiona bez leczenia przyniesie złe skutki. Pismo Święte przestrzega w liście do Hebrajczyków 12, 15: „Bacząc, żeby nikt nie pozostał z dala od łaski Bożej, żeby jakiś gorzki korzeń, rosnący w górę, nie wyrządził szkody i żeby przezeń nie pokalało się wielu”. Gorzki korzeń przechowywany w sercu, którego na pierwszy rzut oka nie widać, w końcu wyrasta i rodzi zły owoc. Szkody doznaje osoba, która jest jej podmiotem ale zdarza się że i inni, zupełnie nie związani ze sprawą ludzie. Zraniony człowiek rani innych nie dlatego, że jest zły, ale dlatego, że to co jest w jego wnętrzu rodzi złe zachowania i postawy.

Czy można to jakoś zatrzymać? Bóg mówi w Piśmie Świętym o przebaczeniu jako antidotum na zranione emocje, gdy czujemy się lub mamy obiektywne powody by nosić w sobie poczucie krzywdy: „Nie będziesz się mścił i nie będziesz chował urazy do synów twego ludu, lecz będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego. Jam jest Pan!”. ( 3 M 19:18). Bóg wzywa aby człowiek nie chował w sercu urazy do drugiego człowieka oraz, aby nie podejmował działań, których celem jest wymierzenie tzw. sprawiedliwości. Czy można sprostać takiemu wymogowi Bożego Prawa? Jesteśmy przecież przekonani, że padliśmy ofiarą raniącego ciosu. Nawet jeśli rzeczywiście tak jest to, Pismo mówi aby urazy nie chować.

O Panu Jezusie czytamy: „Lecz on zraniony jest za występki nasze, starty za winy nasze. Ukarany został dla naszego zbawienia, a jego ranami jesteśmy uleczeni”. (Iz 53,5).

Pan Jezus został zraniony fizycznie i psychicznie. Jego rany i śmierć stały się ofiarą jaką złożył Bogu za nasze grzechy. Dzięki tej ofierze, jako grzeszni ludzie, możemy otrzymać przebaczenie wszystkich win i upadków. Jego śmiertelne zranienie przynosi nam uwolnienie od pułapki grzechu i doznanych krzywd. Przebaczenie, które otrzymujemy dzięki opamiętaniu i wierze w Jezusa skutkuje uzdrowieniem naszej duszy. W Piśmie czytamy: „Jeśli wyznajemy grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy i odpuści nam grzechy, i oczyści nas od wszelkiej nieprawości”. (1 Jana 1,9). Nienawiść, gniew, przekleństwo, zemsta w wyniku przebaczenia zostają oczyszczone czyli usunięte z serca. W tym przypadku kluczowa jest ocena naszych emocji, myśli i zamiarów jako złych i grzesznych.

Jako ludzie, którym przebaczono jesteśmy w stanie przebaczyć. Fundamentem wszelkiego przebaczenia innym jest osobiste doświadczenie czym przebaczenie jest. Przeżycie potęgi i głębi Bożego przebaczenia, zrozumienie ogromu darowanych nam win, długu niemożliwego do spłacenia, otwiera nasze serce na przebaczanie innym. Pismo wzywa tych, którym przebaczono aby teraz odpuścili z serca swojemu dłużnikowi czyli winowajcy (Mat. 18,35). Więcej, miara przebaczenia, którą stosujemy wobec innych wyznacza miarę, według której sami będziemy otrzymywać przebaczenie. Modlitwa Pańska brzmi: „ I odpuść nam nasze winy, jak i my odpuszczamy naszym winowajcom”. ( Mat. 6,12). Dalszy komentarz Jezusa nie pozostawia złudzeń: „Bo jeśli odpuścicie ludziom ich przewinienia, odpuści i wam Ojciec wasz niebieski. A jeśli nie odpuścicie ludziom, i Ojciec wasz nie odpuści wam przewinień waszych”. (Mat. 6, 14-15). Warunek ten dotyczy dzieci Bożych ponieważ słowa modlitwy zaczynają się od wyznania „Ojcze nasz”.

Przebaczenie innym nie jest w chrześcijaństwie opcją, jest koniecznością. Bez przebaczania innym narażamy się na bardzo poważne duchowe konsekwencje, włącznie z tym, że nasze grzechy zostaną zatrzymane, pomimo zabiegania o to przed Bogiem. Wydaje się, że w tej kwestii Pismo jest absolutnie klarowne. Przebaczenie innym jest koniecznością, bez której nie można trwać w zdrowej relacji z Bogiem.

A co w przypadku gdy ktoś głęboko zraniony chce przebaczyć krzywdzicielowi ale nie potrafi? Wyraża dobrą wolę, podejmuje próby wyznaje, że przebacza lecz serce dalej pozostaje zranione? Nie widać owoców przebaczenia? Nie ma zmiany nastawienia wobec krzywdziciela, ból trwa nadal, koszmar braku przebaczenia powraca. Co wtedy?

Pomocne i biblijne jest uniżenie się krzywdziciela i prośba o przebaczenie, zwłaszcza w społeczności chrześcijan. Stwierdzenia: „przepraszam” i „proszę o wybaczenie” mogą być uzdrowieńcze dla zranionej osoby. Poprzez akt uniżenia pomagamy skrzywdzonej osobie poradzić sobie z raną w sercu. Szczere uniżenie, nie na pokaz, nie dla świętego spokoju, otwiera serce na działanie łaski Bożej. Wtedy łatwiej przebaczyć, a co za tym idzie - przyjąć łaskę uzdrowienia. Jako ludzie wierzący powinniśmy mieć świadomość, że żyjąc we wspólnocie ranimy jedni drugich, czasami z głupoty a czasami w zupełnie nie zamierzony sposób. W takich sytuacjach nie możemy pozostawać obojętni wychodząc z założenia, że brat czy siostra i tak musi przebaczyć. Tego typu podejście jest zaprzeczeniem idei wzajemnie miłości, która jest nadrzędną zasadą chrześcijańskiego życia.

Może się jednak zdarzyć, że na kojące słowa „przepraszam” i „wybacz” mi nigdy się nie doczekamy. W takiej sytuacji pomocna może się okazać szczera rozmowa z osobą nie zaangażowaną emocjonalnie. W rozmowie możemy zobiektywizować nasze stanowisko. Czy faktycznie mamy do czynienia z wyrządzoną nam krzywdą czy tylko z naszą nadwrażliwą reakcją. Czy był to raniący cios czy raczej brak pokory z naszej strony. Starsi zboru udzielając biblijnego napomnienia nie mają przecież zamiaru skrzywdzić kogokolwiek. Napomnienie, chociaż może wydawać nam się niesprawiedliwe, w swej istocie służy ratowaniu.

Nieco inne są sytuacje ewidentne. Skrzywdzeni przez błędy lekarzy potrzebują tych, których dosięgła podobna tragedia. Rozmowa, wspólna modlitwa, dobre słowa, wspieranie się wzajemnie mogą przynieś ulgę i otworzyć serce na łaskę Bożą. O ile nie przekroczymy granic plotkarstwa czy masochistycznego rozdrapywania ran. Zdarza się, że skrzywdzone osoby zamykają się w sobie i nie chcą rozmawiać o swoim bólu. Cierpią oni i cierpi ich relacja z Bogiem. Pomocną inicjatywą w takich sytuacjach może okazać się modlitewna grupa wsparcia, szczególnie w ramach wspólnoty kościelnej. Gdy wiemy, że ktoś cierpi a trudno jest mu pomóc w bezpośredniej relacji, pozostaje modlitwa, która jest Bożym narzędziem do działania tam, gdzie człowiek nie może już nic zrobić. Modlitwą możemy dosięgnąć zranionego serca, uruchomić łaskę Bożą nad życiem tej osoby, zrobić coś na co on sam nie jest w stanie się zdobyć. Bóg doskonale wie, kto zmaga się z cierpieniem i dzięki wstawienniczym modlitwom przyjaciół w wierze, może dotknąć zbolałego i uzdrowić go.

W takim przypadku wspólnota staje się zaangażowana w proces leczenia poprzez praktyczne okazywanie miłości w myśl Słowa Bożego:„Jedni drugich brzemiona noście, a tak wypełnicie zakon Chrystusowy”. (Gal. 6,2).

W niektórych przypadkach ważnym narzędziem wspierającym akt przebaczenia i uzdrowienia serca staje się sprawiedliwe państwo. Pismo zabrania indywidualnej zemsty i jednocześnie zapewnia nas, że władza, która pochodzi od Boga jest powołana do wymierzania sprawiedliwej kary: „ Jest ona bowiem na służbie u Boga, tobie ku dobremu. Ale jeśli czynisz źle, bój się, bo nie na próżno miecz nosi, wszak jest sługą Boga, który odpłaca w gniewie temu, co czyni źle”. (Rz 13,4). Odpowiedzialnością organów prawego państwa jest sprawiedliwe karanie przestępców. Świadomość, że krzywda zostanie rozpatrzona i osądzona przez właściwą instytucję przynosi skrzywdzonemu ulgę. W takim przypadku nie ma mowy o zemście czy odwecie. Obiektywny organ ocenia zakres winy i ustala jakie konsekwencje poniesie sprawca. Jest to jakaś opcja dla osoby pokrzywdzonej, ale nie usprawiedliwienie dla nadmiernego zaangażowania i szukania zemsty w majestacie prawa. Powinna jedynie wiedzieć jak w jego sprawie państwo karze krzywdziciela. Wizja wymierzenia sprawiedliwej kary przynosi ulgę, uwalnia od myślenia o zemście, wspiera proces przebaczenia. Jednak opieszałość państwa w tym obszarze wyzwala w pokrzywdzonym dodatkowe pragnienia wzięcia sprawy we własne ręce a wtedy to co istotne w przebaczeniu może schodzić na dalszy plan.

Odrębnym zagadnieniem, z którym niejednokrotnie zmagają się chrześcijanie jest problematyka krzywdy wyrządzonej przez Boga. Po traumatycznym przeżyciu przedwczesnej śmierci kogoś bliskiego, następuje zanegowanie atrybutów Boga i oskarżenie Go o niesprawiedliwość. Chociaż przeżycia i emocje są jak najbardziej rzeczywiste z punktu biblijnego tak postawiona teza jest błędna. Bóg w swej istocie jest miłością a jeden z jego atrybutów to dobroć. Bóg nikogo nie krzywdzi, nawet gdy umiera nasze ukochane dziecko. Jeśli więc z pokorą traktujemy Pismo Święte o winie Boga a tym samym o przebaczeniu nie może być mowy, nawet gdy krwawiące serce krzyczy zupełnie coś innego. Po takim przeżyciu odbudowanie prawidłowego wizerunku Boga może okazać się procesem skomplikowanym i długotrwałym a uzdrowienie rozciągnięte w czasie. Jako przyjaciele, możemy wówczas jedynie „płakać z płaczącymi”. (Rz 12,5).

Brak przebaczenia uderza przede wszystkim w tego, który nie chce lub nie potrafi przebaczyć. Cierpi on, cierpią jego najbliżsi, cierpi jego relacja z Bogiem, czasem nawet ci, którzy robią wiele żeby mu pomóc. Poczucie krzywdy i pragnienie sprawiedliwości coraz bardziej angażują serce i myśli. Całe życie skrzywdzonego zaczyna kręcić się wokół jednej sprawy. Bóg nie może skutecznie działać, bo myśli i emocje nakierowane są na co innego. Rozwiązaniem jest przebaczenie, którego owoc to przeżycie wewnętrznego uzdrowienia. Bóg wspiera każdego, kto próbuje i chce przebaczyć, niezależnie od skali doznanej czy odczuwanej krzywdy. Dlatego należy, wręcz trzeba podjąć wszelkie kroki żeby z serca odpuścić krzywdzicielowi. Postawa Pana Jezusa Chrystusa niech będzie dla nas wzorcowym przykładem i pozytywną inspiracją. Potraktowany ze szczególnym okrucieństwem, umierając na krzyżu wypowiedział znamienne słowa: „Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą, co czynią”. (Łuk 23,34).

Sochacki Paweł


http://www.radiopielgrzym.pl/przebaczyc ... aczyc.html
veteran
 
Posty: 517
Dołączył(a): 1 paź 2014, o 17:38
Lokalizacja: Władysławowo

Re: Przebaczenie

Postprzez veteran » 29 gru 2014, o 16:16

Przebaczenie chroni serce


Ewangelia Mateusza 18:21-22 mówi o przebaczeniu bratu a nie wszyscy ludzie są braćmi chrześcijan - tylko Ci którzy należą do Jezusa Chrystusa - są Jego uczniami, naśladowcami są braćmi, dziećmi Bożymi np 3 rozdział 1 listu apostoła Jana. Ale są inne fragmenty w Biblii mówiące o wybaczaniu wszystkim ludziom, niezależnie od światopoglądu.


" i odpuść nam nasze winy, jak i my odpuszczamy naszym winowajcom" - Ewangelia Mateusza 6:11 Biblia Warszawska - fragment modlitwy "Ojcze Nasz" - ludzie często modlą się nią a ciekawe czy zastanawiają się na jej treścią i czy widzą że fragment mówi o odpuszczaniu winy winowajcom i prośbie do Boga aby i nam odpuścił. Moc przebaczenia jest w krwi Jezusa Chrystusa przelanej na Golgocie ale ten fragment pokazuje jak chrześcijanin powinien postępować , jak powinien żyć wiarą - żywą wiarą w której jest zbawienie - z którego wypływają dobre czyny a więc i wybaczanie wszystkim ludziom. Bezwarunkowe wybaczanie, bo takie uwalnia samego pokrzywdzonego. Uwalnia jego serce, tak że w jego sercu nie zalęgnie się nienawiść, gniew, wrogość i inne grzeszne postawy, emocje. Poza tym bezwarunkowe wybaczanie jest żywym świadectwem naśladowania Pana Jezusa.

"Bo jeśli odpuścicie ludziom ich przewinienia, odpuści i wam Ojciec wasz niebieski. (15) A jeśli nie odpuścicie ludziom, i Ojciec wasz nie odpuści wam przewinień waszych " - Ewangelia Mateusza 6:14-15 BW

"A gdy stoicie, modląc się, przebaczcie, jeśli macie coś przeciwko komuś, aby i wasz Ojciec, który jest w niebie, przebaczył wam wasze przewinienia" - Ewangelia Marka 11:25 Uwspółcześniona Biblia Gdańska

Jeśli odpuszczanie jest tak ważne to wróg, szatan będzie chciał wstawić jakieś ALE. A więc odpuszczajcie ALE ..... tylko tym którzy was przeproszą, tylko tym którzy wyznają te same doktryny co ty wyznajesz, tylko tym którzy są twoimi przyjaciółmi i można by pewnie wymieniać i wymieniać ale to nie jest biblijne odpuszczenie, biblijne jest bezwarunkowe. Czy ktoś mnie przeprosi czy nie przeprosi, czy naprawi szkodą czy nie naprawi, czy jest przyjacielem czy jest wrogiem ja mu wybaczam, bo nie chce przechowywać w swym sercu zła, nie chce aby w sercu zalęgła się nienawiść, wrogość i inne negatywne, grzeszne postawy, emocje, które zabiły mnie i moją wiarę. Uwalniam i chronię siebie bezwarunkowo wybaczając.

Bezwarunkowe przebaczenie nie oznacza popierania grzechu albo zamknięcia ust na czyjeś grzeszenie ale jest nie przechowywaniem złych emocji, postaw. Jest zwalczaniem zła dobrem, nienawiści miłością. Taka postawa może skruszyć wrogów a jeśli nawet nie skruszy to i tak jest dobrym chrześcijańskim świadectwem. Jeśli ktoś mi wyrządzi zło to oprócz odpuszczenia mu, należy powiedzieć mu prawdę o jego grzesznym czynie ale i wskazać mu na Jezusa Chrystusa który uwalnia od grzeszenia, wybacza, przemienia grzeszników. Krzywdzicielom należy mówić prawdę, że grzesznie postępują ale robić to w duchu Chrystusowym a więc w duchu łagodności, duchu miłości, w duchu uprzejmości, pokory.

Prawdziwe odpuszczenie to nie odpuszczenie które mówi : wybaczam ci a w sercu nadal przechowuje wrogość, urazę, nienawiść itp ale prawdziwe odpuszczenie jest z serca : "
I rozgniewał się pan jego, i wydał go katom, żeby mu oddał cały dług. (35) Tak i Ojciec mój niebieski uczyni wam, jeśli każdy nie odpuści z serca swego bratu swemu." - Ewangelia Mateusza 18:34-35 BW

Prawdziwe odpuszczenie nie powraca do tego co się stało, nie rozgrzebuje starych śmieci, nie wypomina winowajcy jego winy. Nie jest to proste, ale trzeba prosić Pana Jezusa o siły, o Jego ducha Chrystusowego aby mieć moc do wybaczania jeśli czuje się opory.


"Jeśli tedy łaknie nieprzyjaciel twój, nakarm go; jeśli pragnie, napój go; bo czyniąc to, węgle rozżarzone zgarniesz na jego głowę. (21) Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj." - Rzymian 12:20-21 BW
"łagodny język łamie kości." - księga przysłów Salomona 25:15 Biblia Warszawska - tak jak łagodny język tak samo odpuszczenie bezwarunkowe i okazywanie miłości nieprzyjaciołom ma moc skruszyć ich serca i dać im do myślenia. Przez takie dobre świadectwa Pan Jezus może kogoś zmienić z wroga na swojego ucznia. Jeśli komuś się nie podoba miłowanie nieprzyjaciół, odpuszczanie win winowajcom to przecież nikt go nie zmusza aby był uczniem, naśladowcą Jezusa Chrystusa. Poza tym tego typu postawy jak pisałem chronią samych chrześcijan przed wniknięciem w nich zła, ciemności. Przebaczenie zwalcza zło, wrogie napięcia, wrogie - grzeszne postawy.

Odpuszczanie braciom i siostrom mimo, że też jest bezwarunkowe to jednak w kontekście społeczności chrześcijańskiej - zboru, wymaga aby ten, który zawinił porzucił dany grzech jeśli w nim nadal trwa i naprawił jeśli to możliwe wyrządzone krzywdy. Jeśli nadal grzechy przeciwko jakiemuś bratu i siostrze to mimo ich odpuszczenia ma grzech przed Bogiem i jeśli trwa w uporze to musi zostać wyłączony z danego zboru aby zbór nie miał złego świadectwa i sam nie przejął grzesznego postępowania - Ewangelia Mateusza 18:17, 1 list do Koryntian 5:1-13.

"Miejcie się na baczności. Jeśliby zgrzeszył twój brat, strofuj go, a jeśli się upamięta, odpuść mu. (4) A jeśliby siedemkroć na dzień zgrzeszył przeciwko tobie, i siedemkroć zwrócił się do ciebie, mówiąc: Żałuję tego, odpuść mu" - Ewangelia Łukasza 17:3 BW - tutaj jest ukazane odpuszczenie między chrześcijanami. Nawet gdyby nie upamiętał się i nie powiedział, że żałuje to pokrzywdzony powinien wybaczyć, aby nie przechowywać wrogości i żeby zło nie zalęgło się w jego sercu ale ten który nie żałuje i nie upamięta się można powiedzieć, że nie ma odpuszczone bo w swoim buncie to jest koniec jego społeczności z danym bratem, zborem. W takim kontekście nie ma odpuszczone ale sam pokrzywdzony powinien odpuścić z serca aby chronić samego siebie i powinien modlić się za winowajcę i nie traktować go jak wroga ale zagubionego grzesznika i próbować go ratować. Na pewno nie powinien całkowicie zrywać wszelkich kontaktów jak to robią np Świadkowie Jehowy ale nie powinien mieć społeczności chrześcijańskiej , chyba że winowajca się upamięta.

Pan Jezus mówiąc o tym aby był jak poganin i celnik nie miał na myśli postępowania jakie wykazują np Świadkowie Jehowy, którzy mają całkowity zakaz kontaktu z wykluczonym tak że dzień dobry za bardzo nie usłyszy w odpowiedzi i nawet rodzina odcina się od niego często całkowicie. Sam Pan nie unikał m.in celników. Poza tym jak można kogoś napominać zrywając z nim wszelki kontakt :
"A jeśli ktoś jest nieposłuszny słowu naszemu, w tym liście wypowiedzianemu, baczcie na niego i nie przestawajcie z nim, aby się zawstydził; (15) nie uważajcie go jednak za nieprzyjaciela, lecz napominajcie jako brata" - 2 Tesaloniczan 3:14-15 - z jednej strony nie przestawać a z drugiej nie uważać za wroga ale napominać. Nie ma tu sprzeczności - nie przestawać czyli nie mieć z nim społeczności chrześcijańskiej - zborowej ale nie traktować jak nieprzyjaciela i napominać jak brata oznacza, że ma się jakiś kontakt z tym człowiekiem i chcę się mu pomóc aby się nawrócił, pokutował, porzucił grzech i po tym wrócił do społeczności-zboru.




Inne odpuszczanie między chrześcijanami : "Bądźcie jedni dla drugich uprzejmi, serdeczni, odpuszczając sobie wzajemnie, jak i wam Bóg odpuścił w Chrystusie" - Efezjan 4:32

"znosząc jedni drugich i przebaczając sobie nawzajem, jeśli kto ma powód do skargi przeciw komu: Jak Chrystus odpuścił wam, tak i wy" - Kolosan 3:13 Biblia Warszawska


http://mieczducha888.blogspot.com/2014/ ... serce.html
veteran
 
Posty: 517
Dołączył(a): 1 paź 2014, o 17:38
Lokalizacja: Władysławowo

Re: Przebaczenie

Postprzez veteran » 30 gru 2014, o 22:21

Przebaczenie kluczem do uwolnienia

”Bo jeśli odpuścicie ludziom ich przewinienia, odpuści i wam, Ojciec wasz niebieski." Ew. Mateusza 6:14

Niewiele osób zdaje sobie sprawę, zwłaszcza dzisiaj, że ich życie wymaga radykalnej przemiany, a kluczem do tego jest tak naprawdę, ich właściwa postawa.

Jednymi z takich postaw opisanych na kartach Biblii są uniżenie i pokora, które absolutnie nie oznaczają jakiegoś samoponiżania się ani „masochistycznego” podejścia do siebie, tylko są, jak mówi apostoł Paweł w Liście do Filipian, w rozdziale 2 wersecie 3: „I nie czyńcie nic z kłótliwości, ani przez wzgląd na próżną chwałę, lecz w pokorze uważajcie jedni drugich za wyższych od siebie”. Jednakże, jak możemy zaobserwować, współczesny człowiek i niestety, często chrześcijanin, nie stosuje tego w swoim codziennym życiu, a przez to sam jest jak gdyby twórcą swoich problemów.

Z czym więc należy połączyć pokorę i uniżenie? Na pewno łączą się one z właściwym podejściem do bliźniego, do drugiej osoby, która jest naszym partnerem, kolegą, szefem czy nauczycielem. Ta właściwa postawa, która wynika z pokory i uniżenia, a o której mówi ap. Paweł, cechuje się tym, że potrafimy we właściwy sposób odnieść się do tych ludzi, okazując im należny szacunek. Ale te słowa także oznaczają, że potrafimy przyjąć z ich strony każdą, nawet negatywną postawę wobec nas. I mając określone wartości nie będziemy czuli się zranieni. Brzmi to pięknie i wręcz nierealnie, ale doprawdy Królestwo Boże nie jest z tego świata i posługuje się standardami oraz wartościami odbiegającymi od tej rzeczywistości, która istnieje w świecie materialnym. Niewątpliwie wyjątkowe miejsce obok pokory i uniżenia, albo powiedziałbym więcej, wynikające z pokory i uniżenia, jest przebaczenie. To znaczy umiejętność przebaczania wszystkich krzywd i zranień poprzez uwalnianie ludzi, którzy nas dotknęli w sposób raniący, od sądu naszych słów i wypowiadanie zamiast tego słów błogosławieństwa.

Czy istnieje więc związek pomiędzy przebaczeniem, a prawdziwą wolnością w Chrystusie?

Często chcielibyśmy, żeby Bóg rozwiązywał nasze problemy natychmiast, a to uzdrowił nas, a to dał lepszą pracę, innym zaś razem, aby szybko rozwiązał problemy jakie mamy w małżeństwie itd., itd. Kiedy zaś człowiek wejdzie w kontakt z okultyzmem na wszystkich poziomach i zostanie duchowo zdemonizowany, również pragnie, aby pozbyć się tej duchowej złej infekcji, która przecież niszczy go od środka. To jest zrozumiałe. Jednakże wtedy właśnie, w tych sytuacjach, niestety dość często zapomina się o tym, że to, jaką postawę reprezentujemy wobec innych, determinuje Boże odpowiedzi i ich czas przyjścia. Oczywiście, że Bóg dał nam zbawienie darmo z łaski, przez wiarę w Jezusa Chrystusa i nie uzależnił tego od naszych uczynków. I prawdą jest również to, że On chce, by wszystkie jego dzieci były szczęśliwe, ale mówi też, że jeśli On nam odpuścił wszystkie nasze winy, to oczekuje tego samego od nas w stosunku do innych ludzi.

Jestem przekonany, że wolność jest konsekwencją aktu, który nazywa się uwolnienie. Jest przełomem, który wprowadza nas w życie Bożej obfitości i daje spełnienie.

Przyjrzyjmy się zatem, co mówi Pan Jezus w Ew. Marka 11:25-26: „A gdy stoicie i zanosicie modlitwy, odpuszczajcie, jeśli macie co przeciwko komu, aby i Ojciec wasz, który jest w Niebie, odpuścił wam wasze przewinienie, bo jeśli wy nie odpuścicie, i Ojciec wasz, który jest w Niebie, nie odpuści przewinień waszych”. Kluczowym momentem w tym fragmencie jest trwanie w modlitwie, a samo to trwanie daje nam przecież kontakt z Bogiem, Który poprzez modlitwę chce przyjąć z naszych ust nie tylko chwałę i uwielbienie, ale przez Ducha Świętego chce się komunikować z nami, objawiając nam Swoją wolę i zsyłając błogosławieństwo. Tymczasem widzimy, że Pan Jezus podkreśla właściwą postawę jaką powinniśmy mieć względem innych osób. Ta postawa to jest postawa odpuszczenia wszystkiego, co mamy przeciwko komukolwiek, bo to warunkuje tylko i wyłącznie, otrzymanie Bożego przebaczenia. Kiedy dogłębnie studiujemy Biblię to mo żemy zauważyć, że Boże przebaczenie jest warunkiem wysłuchanych modlitw. Kiedy modlimy się, to mamy oczywiście pragnienie, aby Bóg tę modlitwę nie tylko usłyszał, lecz aby też na nią odpowiedział. To, co dokonało się na Golgocie przeszło dwa tysiące lat temu, doprowadził o do otwarcia pojednania pomiędzy Bogiem a nami, przez ofiarę Jezusa Chrystusa. Zwróćmy uwagę, że Jezus wyraźnie stwierdza, że nie jest rzeczą możliwą, aby odpuścić Bóg mógł nasze winy, jeśli my zatrzymujemy urazę, zgorzknienie i pamiętamy innym ich przewinienia w stosunku do nas.

Przyjrzyjmy się słowu „wolność”, kiedy ona tak naprawdę się rozpoczyna? Otóż ap. Paweł w 5 rozdziale Listu do Galacjan, stwierdza: „Chrystus wyzwolił nas, abyśmy w tej wolności żyli. Stójcie więc niezachwianie i nie poddawajcie się znowu pod jarzmo niewoli”. Więc wolność jest przyjęciem wyzwalającej mocy Chrystusa, która manifestuje się przez działanie Ducha Świętego w życiu człowieka. Jest wielkim błogosławieństwem i z łaski darem od Boga. W Liście do Hebrajczyków 11:1 czytamy, że „Wiara jest przeświadczeniem o tym, czego nie widzimy, przekonaniem o tym, czego się spodziewamy”. Ktoś inny interpretując te słowa pięknie zauważył, że „wiara jest sięganiem po to, co już dla nas zostało przygotowane”. Jednak wiara rodzi się poprzez inspirujące działanie Ducha Świętego, który przekonuje nas m.in. przez Słowo, które ożywia. Lecz jak zauważyliśmy wcześniej, dostęp do tronu łaski i do Boga, jest uwarunkowany umiejętnością, zdolnością przebaczenia innym. Bóg przychodzi ze swoją wolnością do nas pod warunkiem, że nie ma żadnej przeszkody pomiędzy Nim, a nami. Tak więc nieprzebaczenie jest przeszkodą w relacji z Bogiem. I w ten sposób oddziela nas i uniemożliwia otrzymanie wolności. Nie można słowa „wolność” odseparować i zdefiniować tylko w kontekście wolności od demonów, bo jest to słowo oznaczające wolne życie w całej jego różnorodności i rozciągłości. Oznacza życie wolne od nałogów, od grzechów, uzależnień, przemocy, demonów i można by wymienić jeszcze wiele innych rzeczy, które zniewalają. Dzisiaj wielu ludzi boryka się z wieloma problemami, zarówno natury psychicznej, duchowej jak i materialnej. Praktycznie wokół nas jest mnóstwo ludzi, których problemy przerastają. Być może i my sami musimy nieraz zmierzyć się z problemami, które są dla nas ciężarem, wydawałoby się nie do uniesienia. I wielu ludzi, powiem więcej, każdy człowiek, ma w swoim sercu pragnienie, by jego życie było szczęśliwe, wolne od trosk i problemów.

Bardzo ciekawe i znamienne jest to, że chrześcijanie, którzy mówią, że ufają Słowu, nie potrafią nader często poradzić sobie z drobnymi nieraz sytuacjami i popadają w rozgoryczenie i rozczarowanie. Z czego to wynika? Nie chciałbym tutaj teraz rozszerzać głównego tematu tego artykułu i analizować życia pod kątem problemów, nie mniej warto na moment się zatrzymać i zauważyć, że antonimem wolności jest niewola. Kiedy czytamy Dzieje Apostolskie napotykamy w nich Szymona Czarnoksiężnika, który jest opisany w 8 rozdziale. Tenże Szymon, który się nawrócił i został ochrzczony, z wielkim entuzjazmem przyłączył się do apostołów Piotra i Jana. Widząc jak Bóg czynił cuda przez ich ręce, sam zapragnął również tego samego. I zadziwiające jest to, co Szymon usłyszał od Piotra, kiedy zaproponował mu pieniądze w zamian za udzielenie takiej mocy jaką tenże posługiwał. Pozwólmy więc, aby Pismo samo nam zrelacjonowało tę sytuację: „A gdy Szymon spostrzegł, że Duch bywa udzielany przez wkładanie rąk apostołów, przyniósł im pieniądze i powiedział: Dajcie i mnie tę moc, aby ten na którego ręce włożę otrzymał Ducha Świętego. A Piotr odpowiedział: Niech zginą wraz z tobą pieniądze twoje, żeś mniemał, iż za pieniądze można nabyć dar Boży. Co się tyczy tej sprawy, to nie masz w niej cząstki ani udziału, gdyż serce twoje nie jest szczere wobec Boga. Przeto odwróć się od tej nieprawości twojej i proś Pana, czy nie mógłby ci być odpuszczony zamysł serca twego. Widzę, żeś pogrążony w gorzkiej żółci i w więzach nieprawości”. Oczywiście Szymon prosił apostołów o modlitwę, pokutował i możemy się domyślać, że Pan mu przebaczył. Jednak przy naszym rozważaniu chciałbym zwrócić uwagę na ostatnie słowa przytoczonego fragmentu, mianowicie Piotr powiada, że Szymon był pogrążony w gorzkiej żółci i w więzach nieprawości. A więc tak naprawdę potrzebował uwolnienia od tych więzów. Użyte w oryginale greckie słowo odnoszące się do „więzów nieprawości” oznacza „związane łańcuchami ”. Więc Szymon potrzebował rozerwania tych łańcuchów. Tak więc niewola to związanie, spętanie naszego życia. Jedyną osobą, która te łańcuchy rozrywa jest Jezus Chrystus. Lecz żeby w tej wolności trwać i żyć, potrzebujemy stałej relacji z Bogiem, bo tylko dzięki Jego łasce przebaczenia mamy dostęp do wszystkich obietnic, wyrażonych w Piśmie Świętym. On zaś, jak cytowaliśmy wyżej, uwarunkował swoją przychylność dla nas tym, że my będziemy gotowi przebaczyć innym.

Jestem świadkiem, jak rzesze ludzi pokutowały i pokutują z grzechów nieprzebaczenia, i przebaczając innym dostępowali i dostępują uzdrawiającej i uwalniającej mocy Jezusa Chrystusa. Za każdym razem, kiedy posługuję ludziom i pojawia się korzeń nieprzebaczenia, mogę widzieć, jak słowa Jezusa wypełniają się na moich oczach w życiu tych ludzi. Problemy czy zdemonizowanie nie odchodzą, dopóki ci ludzie nie stają się gotowi przebaczyć innym. Kiedy jednak to się dokonuje, następuje przełom w życiu. Jeśli trwają w Bogu są prawdziwie wolnymi. Musieli jednak przebaczyć, by przyjąć przebaczenie Ojca. Chciałbym zakończyć słowami z Ew. Jana 8:36: „Jeśli więc Syn was wyswobodzi, prawdziwie wolnymi będziecie”. Prawdziwym kluczem do pełni wolności w Chrystusie, który jest w naszych dłoniach i w zakresie naszych możliwości, oraz uzależniony tylko od naszej dobrej woli i postawy, jest więc przebaczenie innym tego, co nam zrobili złego.


Autor: Jacek Heidenreich - pastor Kościoła Zielonoświątkowego, Zboru w Słupsku oraz twórca misji „Wolni w Chrystusie”.


http://radiopielgrzym.pl/przebaczenie-k ... ienia.html
veteran
 
Posty: 517
Dołączył(a): 1 paź 2014, o 17:38
Lokalizacja: Władysławowo

Re: Przebaczenie

Postprzez veteran » 1 sty 2015, o 21:37

Uczmy się przebaczać

Chociaż nie jest łatwo...

Czasami trudno jest powiedzieć "przepraszam". Wielu ludzi po prostu tego nie potrafi. Łatwiej jest przebaczyć komuś, kto przychodzi i prosi nas o wybaczenie, ale Jezus mówi nam, że mamy przebaczać nawet ludziom wrogo do nas usposobionym.

Dlaczego mamy przebaczać nawet tym, którzy nas o to nie poprosili? Przecież możemy mieć rację uważając, że powinni przyjść do nas z przeprosinami! Możemy znaleźć całą masę wymówek dla usprawiedliwienia naszego powstrzymywania się od przebaczenia im.

Wybaczyć znaczy być posłusznym

Kiedyś w Szwajcarii byłem osobistym tłumaczem Dawida du Plessisa i wtedy miałem okazję bardzo wyraźnie zauważyć jak ważną rolę w naszym życiu odgrywa przebaczanie innym ludziom. Stwierdziłem, że jest ono cechą charakterystyczną Dawida. Bóg powołując go do tej służby powiedział mu: - Jeśli nie nauczysz się przebaczać, wtedy Ja nie będę mógł ciebie używać. Nie módl się do mnie "Ojcze nasz" dopóty, dopóki w twoim sercu przebaczenie nie zadomowi się na dobre!

Obserwowałem Dawida jak jednał ze sobą Kościoły i denominacje. Muszę przyznać, że gdyby nie dostosował się do Bożego nakazu, jego służba po prostu nie mogłaby istnieć.

Często był mylnie rozumiany, atakowano go i fałszywie oskarżano o zrobienie czegoś, czego nigdy nie zrobił. Wkładano też mu w usta słowa, których nigdy nie wypowiedział. Dawid du Plessis musiał nauczyć się przebaczać przede wszystkim po to, by Bóg mógł go używać w tak przecież istotnej służbie.

W kwestii przebaczenia nie mamy żadnego wyboru. Albo przebaczamy i wtedy Jezus nam przebacza, albo nie przebaczamy i sami nie otrzymujemy przebaczenia. Bóg nie uznaje żadnych wymówek, kiedy odmawiamy komuś przebaczenia.

Przebaczenie - doskonały sposób na życie

A co inni na to powiedzą, jeśli poproszę o przebaczenie? Co się stanie, jeśli moje przeprosiny nie zostaną przyjęte?

Jezus mówi wyraźnie - mamy przebaczać, a resztę zostawić Jemu. Wcześniej czy później w swoim życiu chrześcijańskim odkrywamy, że uczucia częściej nam przeszkadzają niż pomagają, a nasza wiara musi być niezależna od emocji. Musimy przebaczać ludziom bez względu na to, czy ich lubimy czy też nie - nasze preferencje nie mają tu żadnego znaczenia.

Najważniejsze jest jednak to, że sam Bóg chce w nas widzieć gotowość do przebaczania: - Panie, spraw, żebym chciał przebaczyć... - to dobry początek modlitwy kiedy czujemy, że nie jesteśmy w stanie komuś czegoś wybaczyć. Powinniśmy zrobić coś więcej - zacząć błogosławić osobę, która nas źle potraktowała. Nawet jeśli nasza modlitwa jest początkowo bardzo formalna, po jakimś czasie, gdy będziemy wytrwali, Bóg sprawi, że nasze słowa będą wypływać prosto z serca.

Bardzo często Duch Święty nie może przez nas działać tak jak chce, ponieważ brakuje nam przebaczenia. Jezus powiedział: "A gdy stoicie i zanosicie modlitwy, odpuszczajcie, jeśli macie coś przeciwko komu, aby i Ojciec wasz, który jest w niebie, odpuścił wam wasze przewinienia" (Mk 11,25). Jezus łączy tu modlitwę z przebaczeniem. Oznacza to, że odpowiedź na nasze modlitwy zależy od tego, czy przebaczyliśmy innym!

Bardzo często nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale kiedy zaczynamy wątpić w Bożą chęć pomocy - nie otrzymujemy odpowiedzi. Wina leży po naszej stronie, nie możemy oskarżać Boga o brak chęci do udzielania nam pomocy.

Przebaczenie przynosi uzdrowienie

Lekarze stwierdzają, że ogromny procent zachorowań na chorobę wieńcową i raka są bezpośrednim wynikiem nieprzebaczania i zawziętości. Oznacza to, że są w tej sprawie znacznie lepiej poinformowani niż wielu kaznodziei i chrześcijan! Często wydaje nam się, iż wystarczy, że ktoś pomodli się z nimi na nabożeństwie i położy na nich ręce, a wszystko samo się jakoś ułoży. Kiedy jednak okazuje się, że ta metoda nie "działa", podejrzewamy, że ludzie ci nie mają wiary, albo że są słabi w wierze i dlatego nie można im pomóc, lub że zabrakło wiary temu pastorowi czy ewangeliście, który się o nich modlił.

Nie zawsze jednak to jest przyczyną. Fakt, że uzdrowienie nie nadchodzi może być wynikiem tego, że chory, zanim zostanie uzdrowiony, najpierw musi komuś przebaczyć. Przyczyną choroby mogła być zawziętość, a uzdrowienie dzięki wyzwalającej mocy Bożej nastąpi jedynie po podjęciu decyzji o przebaczeniu.

Bardzo często chory człowiek nie ma ochoty o tym rozmawiać. Kiedy pytamy go, czy jest ktoś, komu powinien przebaczyć, głośno krzyczy: "Nie!". Ale jeśli zapytamy w inny sposób, na przykład: "Czy ktoś cię zranił, albo skrzywdził w jakiś sposób?" - zacznie wylewać cały swój żal, a jego słowa będą dowodem na to, że jeszcze nie nastąpiło przebaczenie.

Harold Hill opowiadał kiedyś o kobiecie, która została uzdrowiona z raka. Jednakże zaraz po uzdrowieniu zachorowała ponownie, aż wierzący ludzie, którzy się o nią modlili zaczęli pytać, jak mogło do tego dojść. Odpowiedź na to pytanie brzmiała: "Ta kobieta nienawidzi swojej synowej!" Kiedy ją spytano, czy to prawda, odpowiedziała: "Wolałabym umrzeć, niż jej wybaczyć!". Wkrótce potem umarła.

Jak szybko moglibyśmy rozwiązywać nasze problemy rodzinne i kościelne, a ilu z nich bylibyśmy w stanie uniknąć, gdybyśmy w naszym życiu wszystkim przebaczali? Apostoł Paweł pisze, że wielu chrześcijan jest słabych, chorych, a nawet dotyka ich przedwczesna śmierć tylko dlatego, że niewłaściwie traktują Wieczerzę Pańską - "nie rozróżniając ciała Pańskiego" (1Kor 11,29-30).

Jedną z dróg upadku jest noszenie w sobie urazy i żalu do naszych braci i sióstr w Chrystusie, którzy są przecież częścią Ciała Chrystusowego. Zamiast przyjmować uzdrowienie i błogosławieństwa w czasie łamania chleba, spożywają własne potępienie. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć straszliwych następstw nieposłuszeństwa wobec tego i innych fragmentów Pisma.

Wybacz wszystkim - także sobie

Wybacz swemu współmałżonkowi i swoim dzieciom. Wybacz pastorom i kościołom i w ten sposób wesprzyj proces uzdrawiania Ciała Chrystusowego.

Wybacz samemu sobie - zapomnij o rozgoryczeniu i zaprzestań użalania się nad sprawami, które już minęły. Bóg nie tylko przebacza, ale też zapomina. Niektórzy ludzie mówią: "Wybaczę ci krzywdę, jaką mi wyrządziłeś, ale nigdy o niej nie zapomnę!". Bóg jest inny. Kiedy popadamy w grzech i zaczynamy źle postępować, ale jednak prosimy Go o przebaczenie - On robi to nie stawiając żadnych warunków. Łamie moc grzechu, który nad nami zapanował i sprawia, że nie musimy nim być już więcej zniewoleni. Dlatego mamy żyć sprawiedliwie i wybaczać sobie samym.

Tylko jednej "osobie" nie powinieneś przebaczać - diabłu! Nie bądź łagodny ani wobec niego, ani wobec jego sług. Nie mamy się ani z nim bawić, ani wdawać w dyskusje, jak to zrobiła Ewa, ale, jak wyraźnie czytamy w Liście Jakuba: "Poddajcie się Bogu, przeciwstawcie się diabłu, a [wtedy on] ucieknie od was" (4,7).

Podporządkuj więc swoje życie przebaczaniu - i to od zaraz!

George Jesze

Za zgodą wydawnictwa „Chrześcijanin”


http://radiopielgrzym.pl/uczmy-sie-przebaczac.html
veteran
 
Posty: 517
Dołączył(a): 1 paź 2014, o 17:38
Lokalizacja: Władysławowo

Re: Przebaczenie

Postprzez veteran » 4 sty 2015, o 15:13

Zwycięstwo nad urazą

Pod koniec księgi Objawienia Jana czytamy, że tylko zwycięzcy odbiorą niebiańskie dziedzictwo. Jednym z niebezpiecznych wrogów, którego musimy pokonać jest uraza. Jest ona odczuwaniem do kogoś żalu i niechęci, to rozgoryczenie, zadra , a nawet uczucie gniewu lub nienawiści. Powodem urazy mogą być przykre i traumatyczne zdarzenia, np. niewłaściwe słowa wypowiedziane pod naszym adresem, brak docenienia, ośmieszenie, wykorzystanie, zdrada, itp.

W urazie jest coś z perwersji. Jest nam źle, gdy czujemy się urażeni, jednak nie bardzo chcemy się pozbyć tego uczucia. Niekiedy nawet odczuwamy swoistą satysfakcję chowając do kogoś urazę. Wolimy użalać się nad sobą samym i rozpamiętywać doznaną krzywdę niż szukać rozwiązania problemu i pozbyć się zadry. Uraza potrafi zadomowić się w sercu na długie lata czyniąc z nas swoich więźniów. Czasem nawet będąc w podeszłym wieku mamy żal do rodziców o to, że mieli więcej dobrych słów dla brata czy siostry niż dla nas.

Chyba wszyscy znamy uczucie urazy. Jak sobie z nią radzimy? Pouczającym przykładem ukazującym fatalne konsekwencje pielęgnowanej urazy - ale też błogosławieństwa wynikającego ze zwycięstwa nad nią - jest rodzina biblijnego patriarchy Jakuba.

Jakub kochał Boga, ale nie był doskonałym ojcem. W sposób widoczny faworyzował Józefa - jednego z najmłodszych swoich synów. Nierówne traktowanie dzieci przez rodziców rodzi w pozostałym rodzeństwie poczucie odrzucenia i bunt. Tak właśnie się stało w rodzinie Jakuba.

Pomijani przez ojca synowie mieli do niego żal, ale też nie potrafili znaleźć dobrego słowa dla swego brata. Byli już dorosłymi ludźmi, jednak nie umieli poradzić sobie z tą sytuacją. Jakub pewnie nieświadomie wrzucił do serc swych synów ziarno goryczy, ale oni pozwolili , by to ziarno tam zakiełkowało i rosło. Może powinni byli przyjść do ojca i porozmawiać z nim o tym? Może powinni byli zrozumieć, że trudno oczekiwać od Józefa dojrzałej postawy, bo dopiero wykluwał się ze swego dziecięctwa? Tak czy owak, powinni byli przebaczyć ojcu oraz przyjąć swego brata.Jednak zamiast tego zdecydowali się na pielęgnowanie urazy. Pielęgnowana gorycz i niechęć przerodziła się w otwartą nienawiść do Józefa.

Pismo Święte przestrzega byśmy uważali, „by nie zakorzeniły się wśród nas żadne urazy, które jeśli się ich od razu nie pozbędziemy spowodują poważne szkody i zniszczą duchowe życie wielu ludzi” (Hebr. 12,14-15).

Jak się czuł się Józef żyjąc w atmosferze niechęci, odrzucenia i nienawiści ze strony swych wszystkich braci? Musiał być rozdarty pomiędzy starzejącym się i kochającym go ojcem a wrogo usposobionymi do niego braćmi, z którymi pragnął mieć dobre relacje. Człowiek wyrastający w takiej atmosferze nie rokuje dobrze.

Gdy Józef miał siedemnaście lat przyśniły mu się dwa, podobne do siebie sny. Wynikało z nich, że wszyscy bracia, a także ojciec i matka mają mu się pokłonić. Dziś wiemy, że te sny były prorocze. Jednak uprzedzeni do Józefa bracia nie byli w stanie tego dostrzec. Jeszcze bardziej go znienawidzili. Na dodatek zaczęli mu także zazdrościć.

Gdy gorzki korzeń rośnie w górę, opanowuje serce, potem umysł, który rodzi negatywne myśli prowadzące do grzesznych zachowań. Te natomiast odgradzają nas od Bożego światła i przybliżają do ciemności oraz opresji demonicznej. Gdy grzech dojrzeje, rodzi śmierć. Dlatego nie jesteśmy zaskoczeni dalszym obrotem sprawy. Pewnego dnia Jakub posłał Józefa do swych braci pasących trzodę, wtedy ci zmówili się, że go zabiją, potem wrzucą ciało do jakiejś wyschniętej studni i powiedzą, że pożarł go dziki zwierz. Bracia Józefa zdarli z niego szatę, jaką dostał od ojca i wrzucili go do wyschniętej studni. Gdy emocje opadły, Juda przekonał pozostałych, by jednak nie zabijać brata. Zaproponował, by go sprzedać Ismaelitom. Gdy przehandlowali Józefa, wzięli jego szatę, zabili kozła i umoczyli szatę we krwi - potem zaś posłali ją ojcu kłamiąc, że Józefa rozszarpał dziki zwierz.

Ojciec wpadł w depresję i nie dał się pocieszyć w swej żałobie. Jak podaje Pismo Święte, o mało co nie zszedł do grobu. Czy bracia Józefa rozwiązali swój problem? Pozornie. Owszem, pozbyli się człowieka, którego nienawidzili, ale w zamian przyszło poczucie winy i życie w kłamstwie. Zamiast błogosławieństwa, sprowadzili na rodzinę przekleństwo.

A co z Józefem? Przecież to nie było zwykłe spięcie pomiędzy braćmi. Jak się czuł i o czym myślał ten siedemnastolatek gdy w szamotaninie zdzierali z niego szatę a potem wrzucili do studni? Jak się czuł gdy widział jak się targowali o niego, i jak wzięli za niego marne dwadzieścia srebrników? Obawiamy się, że wtedy zachwiał się świat pod jego stopami . Jego najbliżsi w swej nienawiści odrzucili go, skrzywdzili, poniżyli i skazali na wygnanie. Jakie myśli może mieć młody człowiek w podobnej sytuacji? Czasem zupełnie się załamuje i chce skończyć ze sobą, albo zamyka swoje serce i postanawia być zimnym draniem, obmyślającym słodką zemstę. Patrząc po ludzku, Józef miał prawo do załamania się, do nienawiści i do szukania odwetu.

Ismaelici zaprowadzili Józefa do Egiptu, gdzie sprzedali go Potyfarowi, dworzaninowi faraona, dowódcy straży przybocznej. Minęło kilka lat i gdy ponownie wracamy do historii Józefa, jesteśmy zupełnie zaskoczeni. Bo znajdujemy go jakby nietkniętego złymi uczuciami. Jest uczciwy, wierny i lojalny wobec swego pana, zdrowy emocjonalnie, pięknie żyjący z Bogiem. Dlatego nie jesteśmy zbytnio zaskoczeni tym, że Potyfar powołuje go na zarządcę całego swego domu i mienia.

Józef służył mu około jedenaście lat. Dowiadujemy się o nim, że stał się przystojnym i atrakcyjnym mężczyzną. Chociaż miał status niewolnika, to z postawy i zachowania bardziej przypominał księcia. Ktoś by powiedział, że nic dziwnego, że żona Potyfara chciała zaciągnąć go do łóżka. Józef, lojalny swemu Panu i wierny Bogu odrzucił jej propozycję. Wtedy zraniona kobieta fałszywie go oskarżyła, w wyniku czego Józef wylądował na dwa lata w więzieniu.

Nie zdziwilibyśmy się, gdyby w tym momencie Józef przeklął cały świat i dokonał radykalnego zwrotu w swoim myśleniu i postępowaniu. Co myśli człowiek, który za swoją uczciwość, wierność i lojalność doświadcza czegoś takiego? Dlaczego Potyfar, któremu nigdy nie dał powodu do zarzutów tak łatwo dał wiarę oskarżeniu? A może doskonale wiedział, że jego żona kłamie, ale ze względu na układy wolał zwyczajnie pozbyć się Józefa?

Ale tu znowu jesteśmy zaskoczeni. Więzienie jakby zajaśniało, gdy Józef się w nim znalazł. Okazuje się, że i tym razem Józef nie pogrążył się w żalu, goryczy i nienawiści. Nie uznał, że ludzie są niebezpieczni i stanowią źródło bólu. Nie obraził się również na Boga i nie uznał, że nie warto mu służyć. Przeciwnie, Józef był przy Bogu całym swoim sercem. Dlatego też Bóg był z Józefem.


Musi zastanawiać fakt, dlaczego ten człowiek pomimo swych traumatycznych przeżyć jest nadal otwarty na ludzi i nie ma cienia żalu do Boga. Jest na to tylko jedno wytłumaczenie. Józef nie dopuścił, by ziarno urazy i zgorzknienia zakiełkowało w jego sercu. Nie chował żalu ani do swych krzywdzicieli ani do Boga. Czy przyszło mu to łatwo? Nie sądzimy.

Dlatego, że w takich sytuacjach zranione serce krwawi a negatywne myśli bombardują umysł, jesteśmy popychani do negatywnych działań . Józef zmagający się z takimi emocjami ostatecznie zrezygnował z odwetu i oddał sprawę Bogu.

Bóg zawsze użyje takich ludzi. Właśnie takich ludzi Bóg powołuje do ważnych zadań w swym królestwie. Poza tym, tylko tacy są otwarci na Jego błogosławieństwo i tylko tacy mogą być błogosławieństwem dla innych.

Bóg był z Józefem. Ktoś może by powiedział, że jeżeli Bóg by z nim był, to nie dopuściłby do tego wszystkiego. Ale takie myślenie jest spłycaniem sprawy. Ekonomia Bożej sprawiedliwości jest inna niż ludzka. Chrystus powiedział, że: „Kto chce zachować duszę swoją, straci ją, kto zaś straci dusze swoją dla niego, ten ją zachowa” (Łukasza 9, 24). Jesteśmy wzywani do „miłowania swych nieprzyjaciół i modlenia się o tych, którzy nas prześladują, abyśmy byli nazwani synami Ojca, który jest w niebie, gdyż On jest dobrotliwy i dla niewdzięcznych, i dla złych” (Mt. 5, 44-47).

Oczywiście, to nie Bóg stał za nienawiścią braci Józefa i to nie On sprowokował działanie żony Potyfara. Ale On współdziała we wszystkim ku dobremu z tymi, którzy go miłują. I jeśli trzeba, nawet diabłem „zaorze swoje pole”.

Po dwóch latach pobytu Józefa w więzieniu, faraon miał dwa sny, które go zaniepokoiły. Nikt nie potrafił wyjaśnić mu ich znaczenia. Zrobił to Józef, którego na tę okoliczność wyprowadzono z więzienia. Sny przepowiadały siedem lat obfitości i siedem lat głodu.

Faraon rozpoznał w Józefie ducha Bożego i uczynił go namiestnikiem całego Egiptu. Józef zabezpieczył zboże na czas nieurodzaju stając się w ten sposób wybawcą dla narodów.

Przebaczenie krzywdzicielowi nie jest tylko chrześcijańską powinnością, dzięki której okazujemy posłuszeństwo Bogu. Przebaczenie jest zachowaniem swej duszy. Przebaczenie uzdalnia nas także do bycia kanałami Bożego błogosławieństwa, którym Bóg chce obdarzać ludzi, nie tylko dobrych ale także na złych.

Józef nie tylko zrezygnował z urazy, ale postanowił także miłować ludzi, też tych którzy go skrzywdzili. W ten sposób nie tylko zachował swą duszę, ale stał się kanałem Bożej dobroci. Bóg go wywyższył. Jednak tego rodzaju promocja nie polega na zwyczajnym awansie społecznym. Jej sensem jest służba w mocy i autorytecie.

A co z jego braćmi? Odnosi się wrażenie, że jakby wszystko toczyło się z nimi normalnie. Żaden z nich nie umarł ani nie doświadczył czegoś wyjątkowo złego. Jednak ich codzienności jak chmura towarzyszyło ciemne kłamstwo i haniebny czyn. Uraza, która poprowadziła ich do zemsty na Józefie, zamieniła się w poczucie winy. Człowiek żyjąc w takim stanie jest zamknięty na Boże błogosławieństwo i nie jest zdolny być błogosławieństwem dla innych. Ciekawe, w jaki sposób wyglądała ich relacja z Bogiem w tym czasie? Czy w ogóle modlili się wtedy do Niego? Ciekawe w jaki sposób uczyli oni swoje dzieci wybaczania i prawdomówności, także względem rodziców?

Od momentu pozbycia się Józefa minęło około dwadzieścia lat. Upływający czas nie usuwa poczucia winy. Tuszowanie swych przewinień nie uzdrawia duszy. Gdy nad ziemią zamknęło się niebo, rodzina Jakuba, jak wiele innych rodzin, zaczęła cierpieć niedostatek. Gdy więc Jakub dowiedział się o zbożu w Egipcie, wysłał tam swoich synów, aby je zakupili. W drogę wyruszyło dziesięciu braci. Beniamina, najmłodszego z synów, Jakub zostawił przy sobie bojąc się, by go nie spotkało jakieś nieszczęście. Czyżby od momentu utraty Józefa, Jakubowi towarzyszył lęk? Jeśli rzeczywiście tak było, to było to zasługą jego synów, którzy sprowadzili przekleństwo na siebie samych i na bliźnich.

Historia zatoczyła koło. Bracia znowu stanęli przed Józefem. Nawet przez myśl im nie przeszło, że to ich brat. Jednak Józef ich poznał, lecz udawał wobec nich obcego. Kazał im wrócić do domu i przyprowadzić ze sobą Beniamina zostawiając do tego czasu w Egipcie jako więźnia Symeona. Wypadki, które wtedy zaszły, sprowokowały konfrontację braci Józefa z ich przeszłością. Wtedy zaczęli otwarcie przyznawać się do winy przeciw Józefowi. Dotarło do nich, że teraz żąda się od nich obrachunku za krew brata.

Dopiero za drugim razem Józef dał się poznać swoim braciom, na których padł wtedy lęk. Józef nie wykorzystał swej przewagi. Nie powiedział im żadnego przykrego słowa. Odniósł się do nich ciepło i życzliwie: „Nie trapcie się ani nie róbcie sobie wyrzutów, żeście mnie tu sprzedali, gdyż Bóg wysłał mnie przed wami, aby was zachować przy życiu” (1 Mojż. 45,5-6). Jego słowa są niesamowite i zarazem intrygujące. Józef pamiętał o doznanej krzywdzie, chociaż przebaczył. Przebaczenie nie polega na zapominaniu krzywd. Przebaczenie nie jest zaprzeczaniem rzeczywistości. Przebaczenie jest zwycięstwem nad urazą. Owocem przebaczenia jest wolne serce. Może właśnie dlatego, że Józef przebaczył swym krzywdzicielom, mógł zrozumieć sens swej krętej drogi. Poznał prawdę, która go uwolniła i uczyniła zdolnym do ogłaszania tej wolności nad życiem innych.

Bracia Józefa jeszcze raz wrócili do domu – po ojca i swoich bliskich. Wtedy, po dwudziestu latach wyznali prawdę ojcu i swoim domownikom. Szkoda, że zrobili to niejako przymuszeni. Musieli wywołać tym niemałą sensację. Pewnie było im bardzo wstyd gdy znosili pytający wzrok ojca, żon i dzieci. Jednak zdecydowanie rozsądniej jest wyznać swoje winy za życia niż dumnie zabrać swoje grzechy do grobu.

Bliscy Józefa przybyli do Egiptu i korzystali z obfitego błogosławieństwa. Po 17 latach umarł Jakub. Wtedy dowiadujemy się o czymś bardzo zaskakującym. Otóż „po śmierci ojca bracia Józefa zaczęli się obawiać, że Józef będzie teraz wrogo usposobiony do nich i odpłaci im sowicie za wszystko zło, które mu wyrządzili. Kazali więc Józefowi powiedzieć: Ojciec twój dał takie polecenie przed śmiercią: Ach przebacz braciom swoim ich występek i ich grzech oraz zło, które ci wyrządzili. Odpuść przeto teraz występek sług Boga ojca twego.” (1 Mojż. 50, 15-17). Jak się spodziewaliśmy, Józef podtrzymał swą wspaniałomyślność i ponownie zapewnił ich o swej przychylności. Ale przecież to właśnie robił przez siedemnaście lat! Czyżby więc bracia Józefa przez cały ten czas nie potrafili cieszyć się w pełni wolnością i dobrobytem? Czyżby przez cały ten czas nie opuściło ich poczucie winy?

A może nie potrafili wybaczyć sobie samym? A może powodem było to, że pielęgnowana uraza i długie lata życia w kłamstwie zdeformowały ich myślenie? Należy się obawiać, że każde z tych pytań jest w jakiś sposób prawdą o tych ludziach. Gorzki korzeń nie wyrwany zawczasu wyrządził wiele szkody. To prawdziwy dramat.

Jednak wierzymy, że bracia Józefa przyjęli w końcu przebaczenie i odrzucili swoje lęki. Teraz wszyscy mogli stać się błogosławionymi ojcami dwunastu pokoleń Izraela.

Niechaj ta piękna historia stanie się dla każdego z nas inspiracją do zwycięskiej walki z urazą.

Wiesław Didoszak


http://radiopielgrzym.pl/zwyciestwo-nad-uraza.html
veteran
 
Posty: 517
Dołączył(a): 1 paź 2014, o 17:38
Lokalizacja: Władysławowo

Re: Przebaczenie

Postprzez kesja » 4 sty 2015, o 17:08

Zwycięstwo nad urazą

Pod koniec księgi Objawienia Jana czytamy, że tylko zwycięzcy odbiorą niebiańskie dziedzictwo.
Jednym z niebezpiecznych wrogów, którego musimy pokonać jest uraza.
Jest ona odczuwaniem do kogoś żalu i niechęci, to rozgoryczenie, zadra , a nawet uczucie gniewu lub nienawiści. Powodem urazy mogą być przykre i traumatyczne zdarzenia, np. niewłaściwe słowa wypowiedziane pod naszym adresem, brak docenienia, ośmieszenie, wykorzystanie, zdrada, itp.


W urazie jest coś z perwersji.
Jest nam źle, gdy czujemy się urażeni, jednak nie bardzo chcemy się pozbyć tego uczucia.
Niekiedy nawet odczuwamy swoistą satysfakcję chowając do kogoś urazę.
Wolimy użalać się nad sobą samym i rozpamiętywać doznaną krzywdę niż szukać rozwiązania problemu i pozbyć się zadry.
Uraza potrafi zadomowić się w sercu na długie lata czyniąc z nas swoich więźniów.
Czasem nawet będąc w podeszłym wieku mamy żal do rodziców o to, że mieli więcej dobrych słów dla brata czy siostry niż dla nas

Bardzo dobre i na czasie niestety samo zycie i jak trudno sie z tym uporac widac na codzien co tez odbija sie na forach.
To jest tez pokazane w NGM własnie o uraz bo ktos cos nam powiedział .
Avatar użytkownika
kesja
 
Posty: 280
Dołączył(a): 14 paź 2014, o 17:32

Re: Przebaczenie

Postprzez veteran » 6 sty 2015, o 19:53

Pełne błogosławieństwo przebaczenia

W jednym z filmów opowiadających wydarzenia z II wojny światowej, alianccy jeńcy wojenni zmuszani byli przez Japończyków do różnych poniżających i wyniszczających ich zdrowie robót . Nieludzkie warunki w obozie, tropikalny klimat azjatyckiej dżungli oraz okrutne traktowanie przez japońskich strażników robiły swoje – złość i nienawiść wisiała w powietrzu. W jednej ze scen filmu, podczas nabożeństwa, kapelan poprowadził modlitwę Ojcze nasz... a setki brudnych i wycieńczonych jeńców powtarzało tak dobrze im znany im tekst. Jednak kiedy przyszedł czas na słowa: przebacz nam nasze winy jak i my odpuszczamy naszym winowajcom, na placu apelowym zapadła grobowa cisza... Każdy z tych zniewolonych ludzi, w obliczu Boga, do którego wznosił modlitwę, stanął przed decyzją co dalej uczynić... Oto stanęli przed wyzwaniem by przebaczyć swoim oprawcom... Wiedzieli, że wiara w Jezusa, z którą się utożsamiali miała teraz być poddana testowi... Dlaczego mieli by to zrobić?

Tamtego poranka dzień zapowiadał się pięknie... Słońce jasno świeciło na bezchmurnym niebie. Jeszcze nic nie zapowiadało dramatycznych wydarzeń jakie w ciągu kilku następnych godzin miały się rozegrać w Jerozolimie. Około godz. 9 rano, na wzgórzu zwanym Goglotą rzymscy żołnierze przybili do krzyża młodego, ok. 30 - letniego mężczyznę. Jego zmaltretowane ciało nosiło ślady bicia, udręczenia i znęcania się. Pełne było krwawiących ran zadanymi podczas biczowania ostrymi pejczami. Jego głowę raniły ostre, kilkucentymetrowe kolce krzaka cierniowego splecione w szyderczą koronę. Drwiono z Niego, poniżano Go i wyśmiewano, a przecież wszyscy dobrze wiedzieli, że był całkowicie niewinny... Jednak On, około 15-stej, ostatnim wysiłkiem zbolałego ciała, poprosił Boga o wybaczenie swoim oprawcom mówiąc: Ojcze przebacz im, bo nie wiedzą co czynią... i oddał ducha w Jego ręce. Jeszcze na koniec - rzymska włócznia zatopiła się w Jego boku... Człowiek ten miał na imię Jezus, pochodził z Nazaretu, ale mało kto wiedział, że tak naprawdę, w tym dniu przybito do krzyża Prawdziwą Miłość, a ostatnią jej wolą było przebaczenie. Dlaczego tak zrobił? On wiedział, że prawdziwa miłość wybacza...

Jakiś czas później w Jerozolimie, wzburzony tłum rzucał kamieniami w innego człowieka. Jego jedyną winą było to, że odważył się nazywać Jezusa Panem i Synem Boga. Nikt wtedy nie wspomniał ile dobra uczynił potrzebującm ludziom. Kiedy już osunął się na kolana, prosił swego Pana, o przebaczenie dla swoich morderców. Człowiek ten na imię miał Szczepan i był sługą Zboru w Jerozolimie.... Dlaczego tak postąpił? Wiedział, że prawdziwa miłość przebacza.

Jedną z najbardziej oczywistych i często nauczanych prawd biblijnych jest ta o konieczności przebaczenia innym. Z tą prawdą wszyscy chętnie się zgadzają jako właściwą i konieczną postawą do prawidłowego życia chrześcijańskiego. Jednocześnie jest to jedna z najtrudniejszych biblijnych prawd do zastosowania, zwłaszcza jeśli dotyczy nas osobiście! Jednak nic tak bardzo nie weryfikuje naszego serca i autentyczności naszej wiary jak podjęcie decyzji o wybaczeniu.

Może twoje doświadczenie z wybaczeniem krzywdy doznanej od innych nie jest tak dramtyczne jak owych jeńców w obozie, może nie zostałeś obrzucony kamieniami jak Szczepan....A jednak masz problem z wybaczeniem współmałżonkowi, dzieciom, przyjaciołom lub innym ludziom z powodu doznanych krzywd... Prawdą jest to, że każde przebaczenie krzywdy - jeśli ma być prawdziwe i płynąć z głębi serca - zawsze będzie nas kosztować! I często jest to cena bólu, poczucia krzywdy, zranienia, ale także odstąpienia przez nas od prawa do zemsty. Jest to cena uniżenia się i przyjęcia postawy Jezusa...

Z drugiej strony przebaczenie. to jedyna droga by nasze serce nie stało się więzieniem, w którym trzymamy cały nasz ból i naszych krzywdzicieli. Jest też jedyną szansa, by nasze serce nie umarło ze zgorzknienia i smutku i jedyną drogą do wolności naszej i tych, którym przebaczamy...

Kiedy jesteśm szczerzy wobec siebie, to musimy przyznać, że czasami mamy problemy z praktykowaniem przebaczenia. W pierwszym odruchu kiedy jesteśmy skrzywdzeni rzadko od razu myślimy o przebaczeniu. Na pierwszy plan wybija się poczucie sprawiedliwości i wszystkich tego pochodnych! Kiedy jednak rozważamy możliwość przebaczenia, zdarza się że mamy zamieszanie i w konkretnej sytuacji nieraz nie wiemy jak się zachować! Niekiedy myślimy, mamy czekać aż sprawca przyjdzie i poprosi o przebaczenie. Kiedy indziej uważamy, że całą tę krzywdę należałoby w jakiś sposób zminimalizować, lub wyprzeć z siebie i twierdzić, że nas to wcale tak bardzo nie dotknęło. A może mamy przekonanie, że prawdziwe przebaczenie w jakiś sposób powinno wymazywać pamięć o bolesnym zdarzeniu? Przecież ciągle pamiętamy! Czy to oznacza, że ciągle jeszcze nie wybaczyliśmy? Niekórzy wręcz sądzą, że jeśli przebaczają komuś, to muszą potem mieć z nim bliskie i przyjacielskie relacje jako dowód przebaczenia. Jak to w końcu jest?

Na czym więc polega prawdziwe przebaczenie? Po pierwsze, przebaczenie rozpoczyna się od świadomiej rezygnacji z prawa do odwetu : Nie mścijcie się sami, ale pozostawcie to gniewowi Bożemu, albowiem napisano: Pomsta do mnie należy, Ja odpłacę, mówi Pan (Rz 12,19). Dalej, ważny jest motyw przebaczenia - dlaczego to robię ? W każdym przypadku ostatecznym powodem staje się dar przebaczenia jaki sami otrzymaliśmy od Boga. Dla Niego miłość i przebaczenie utożsamiają sie ze sobą a prawdziwa miłość przebacza. Dlatego dla uczniów Jezusa motyw ten jest w pełni wystarczający. Zresztą polecenie Jezusa : '' Dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą, błogosławcie tym, którzy was przeklinają, módlcie się za tych, którzy was krzywdzą'' (Łk 6,27-28) oraz słowa z Modlitwy Pańskiej: Odpuść nam nasze winy, jak i my odpuszczamy naszym winowajcom (Mt 6,12) nie pozostawiają nam zbyt wiele pola do manewru.

Jednak nie próbujmy przebaczać innym w oparciu o własne siły. Może to być tak trudne jak odpowiedź Pana dana Piotrowi: Panie, ile razy mam odpuścić bratu memu, jeżeli przeciwko mnie zgrzeszy? Czy aż do siedmiu razy? Mówi mu Jezus: Nie powiadam ci: Do siedmiu razy, lecz do siedemdziesięciu siedmiu razy (Mt 18,21-22). Dlatego najpierw uznaj i przyjmij Boże przebaczenie dla siebie a następnie poproś o napełnienie Jego mocą, abyś mógł przebaczyć innym.

Nie wiemy ilu z tych mężczyzn na placu apelowym wypowiedziało słowa przebaczenia swoim oprawcom.... Wiemy natomiast, że Jezus przebaczył wszystkim i każdemu i dał moc swoim uczniom by szli w Jego ślady. Tak uczynił Szczepan, kiedy wybaczył tym którzy go kamienowali. Tę samą moc dał i nam byśmy kierowali się miłością i wybaczali naszym winowajcom... Zawsze mamy wybór, ale tylko decyzja przebaczenia przyniesie nam życie. W domu Ojca miejsce jest jedynie dla tych, którzy zrozumieli i praktykowali przebaczającą miłość – zwycięstwo nad złem przychodzi przez czynienie dobra ! Lekcji przebaczenia najpełniej uczymy się kiedy patrzymy na Krzyż! Przebaczamy z powodu Jezusa i dla Niego.

Nie pytaj jak wielka jest krzywda, patrz jak ogromne jest przebaczenie! Jego ręce objęły cały świat, objęły ciebie i mnie. Od Niego uczymy się wciąż czynić to samo, a to jak nic innego upodabnia nas do Jezusa. Bo jaki On, tacy i my na tym świecie jesteśmy! Kiedy przebaczasz miłość zwycięża, niebo uśmiecha się do ziemi, objawia się łaska i uwalniasz siebie i innych. Po prostu stajesz się jak Jezus... i o to chodzi, a samo przebaczenie otwiera drogę do większych rzeczy. Do pojednania, odnowienia, wzrostu, bliskości, przyjaźni. Jezus nie tylko nam przebaczył, ale i pojednał z Ojcem, i usynowił, i uczynił dziedzicami jego chwały oraz uczestnikami wiecznego życia. To jest pełne błogosławieństwo przebaczenia!

Dariusz Suszek


http://radiopielgrzym.pl/pelne-blogosla ... zenia.html
veteran
 
Posty: 517
Dołączył(a): 1 paź 2014, o 17:38
Lokalizacja: Władysławowo

Re: Przebaczenie

Postprzez veteran » 13 sty 2015, o 21:00



Tylko Bóg wie, czemu nie jestem zła albo czemu cię nie nienawidzę. Będziesz w szoku, bo powiem ci, że cię kocham. Myślałam sobie niedawno: nie zamykajcie go w więzieniu, przyślijcie go do mnie do domu. Niech będzie moim synem w miejsce tego, którego mi zabrał. I jeszcze coś ci zaśpiewam.

Więc myślisz, że tego nie przejdziesz... Jednak pamiętaj: mój Bóg troszczy się o ciebie. Więc nie martw się i nie bój się. Mój Zbawiciel jest po to, żeby ci się udało. Nie poddawaj się. Nie rezygnuj. Uznaj dziś Jezusa Chrystusa za swojego najlepszego przyjaciela!

Jeśli w ogóle możesz coś dla mnie zrobić, to zacznij nowe życie i wybierz Jezusa Chrystusa.
veteran
 
Posty: 517
Dołączył(a): 1 paź 2014, o 17:38
Lokalizacja: Władysławowo

Re: Przebaczenie

Postprzez veteran » 17 sty 2015, o 20:41

Wybaczam, ale...

Oczywistą rzeczą jest to, że jest to jeden z ważniejszych biblijnych tematów. W Piśmie Świętym w wielu miejscach czytamy nie tylko o potrzebie wybaczania, ale także o powinności wybaczania. Ta powinność wiąże się z tym jak sam Bóg patrzy na nasze przewinienia.

Bo jeśli odpuścicie ludziom ich przewinienia, odpuści i wam Ojciec wasz niebieski. A jeśli nie odpuścicie ludziom, i Ojciec wasz nie odpuści wam przewinień waszych. (Mt 6;14 -15)

Prawdopodobnie tak dużo pisało się już o przebaczeniu, a także wiele na ten temat mówiło, że trudno coś nowego w tym temacie napisać.

Podjąłem się tego zadania ponieważ chciałbym spojrzeć na ten temat być może z trochę innego punktu widzenia.

Po pierwsze chciałbym napisać kilka słów na temat potrzeby wybaczenia innym ludziom.

Pomimo, iż mamy świadomość potrzeby wybaczania nierzadko zachowujemy urazy. Nawet gdy oficjalnie mówimy, że wybaczyliśmy to niestety w sercu często kryje się brak pełnego błogosławieństwa dla osoby lub osób, które zawiniły przeciwko nam.

Najtrudniejsze do zaakceptowania jest to, gdy ranią nas najbliżsi. Kiedyś Jezus siedząc z uczniami przy stole ze swoimi uczniami stwierdził „ jeden z was mnie wyda”.

Gdy ewangelista wspomina tą sytuacje pisze, że Jezus był wstrząśnięty do głębi, gdy wypowiadał te słowa.

Po tych słowach Jezus, wstrząśnięty do głębi, oświadczył, mówiąc: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: jeden z was mnie wyda. ( Jn 13;21)

Zawsze, gdy ktoś z naszych przyjaciół zadaje nam ból jest to dla nas bardzo trudne, czasami wręcz nie do wytrzymania. Nawet nasz Pan Jezus Chrystus ze względu na to, że jeden z uczniów miał Go wydać był wstrząśnięty, dotknięty do głębi.
Wiele lat temu, gdy byłem dzieckiem miałem takie zdarzenie. Mój rodzony brat upokorzył mnie przed naszymi kolegami. Prawdopodobnie nigdy nie brałbym tego pod uwagę, gdyby autorem tego zdarzenia nie był on. Mój najbliższy przyjaciel zrobił coś co mnie dotknęło i dlatego przeżyłem to w tak trudny sposób. Po wielu latach pamiętałem mu tą chwilę i kiedykolwiek mieliśmy jakieś nieporozumienie przywoływałem ten moment, nierzadko sam doprowadzałem do kłótni tylko z tego powodu, że nie potrafiłem zapomnieć tego zdarzenia.

W swoim umyśle miałem świadomość, że to nie jest istotne, że nie warto mścić się i wspominać, ale mimo wszystko nie potrafiłem sobie z tym poradzić.

Wydaje mi się, że wiele osób niestety, przeżywa podobne sytuacje. I stwierdzenie, z którego często się śmiejemy wcale dla wielu, nawet chrześcijan chodzących w każdą niedzielę do kościoła, nie jest obce. A stwierdzenie to brzmi: wybaczam, ale nigdy ci tego nie zapomnę.

Czy poradziłem sobie z moim zranieniem? Tak poradziłem sobie.

Chcę przy okazji powiedzieć, że to nie była jedyna przykra sytuacja jaka zdarzyła mi się w moim życiu. Nawet, gdy już oddałem swoje życie Jezusowi Chrystusowi nie uniknąłem sytuacji, w których ludzie sprawiali mi przykrości.
Wydaje mi się nawet, że będąc już w służbie i kościele tych zranień dostąpiłem jeszcze więcej. Czy to dziwne? Czy dziwną rzeczą jest to, że ludzie ranią się nawzajem i mówią przykre rzeczy?

Oczywiście bardzo bym chciał aby nasze chrześcijaństwo, czy też nasze kościoły, były jedynie miejscem gdzie wspieramy i budujemy się nawzajem. Jednak widzę, że nasza ludzka natura bardzo często bierze górę i ranimy się nawzajem.

W księdze Przysłów czytamy: Żelazo ostrzy się żelazem, a zachowanie swojego bliźniego wygładza człowiek. (Przy.27;17)

Słowo to pokazuje, że ranienie się, a w zasadzie szlifowanie i ujarzmianie następuje, gdy jesteśmy w relacjach z innymi. Nie zawsze osoba, która dotknie mnie swoim słowem lub zachowaniem ma problem. Czasami problem jest we mnie. Może się zdarzyć, że dotknięta zostaje moja duma, pycha, pozycja i wtedy zaczynam odczuwać urazę.

Bez względu na to z jakiego powodu uraza czy nieprzebaczenie rodzi się w naszym życiu, bez względu na to czy jest to nasza próba czy czyjaś złośliwość powinniśmy sobie z tym radzić.

Jak pisałem wcześniej musiałem sobie poradzić ze swoim starym, ale i każdym innym zranieniem.

Zrobiłem to, gdy przyszło do mnie zrozumienie, że nie wybaczając z serca nie każę tego, który dopuścił się wobec mnie występku, ale każę samego siebie. Odkryłem, że wybaczenie, zapomnienie i błogosławieństwo dla tych, którzy zawinili przeciwko mnie jest tym samym błogosławieństwem dla mnie.

W Piśmie Świętym opisane jest historia pewnego człowieka, który miał na imię Jefta. Księga Sędziów 11;1-8 opisuje jego historię.

Ze względu na to, że był synem z nieprawego łoża został pozbawiony swego dziedzictwa i wygnany, wyrzucony ze swego domu. Musiał włóczyć się i często w niecny, bezprawny sposób zarabiać na swoje utrzymanie. Zdarzyło się, że ci sami, którzy byli autorami jego upokorzenia zwrócili się do niego o pomoc. Z tych fragmentów wynika, że Bóg przygotował coś dla tego wojownika. Był Boży plan dla jego życia, było Boże powołanie, a próbą, testem było zachowanie Jefty wobec jego prześladowców. Mógł chować urazę i miał ku temu prawo, mógł odrzucić ich prośbę ze względu na to jak z nim postąpili. Ale wtedy nigdy nie wypełniłby, nie zrealizował Bożego powołania. Nigdy nie byłby przez Boga użyty, nigdy nie zakosztowałby zwycięstwa w Imieniu Pana.

To jest wierzę jakaś nauka dla nas także. Uważam i wierzę w to głęboko, że moje powołanie, to co Bóg przygotował dla mnie jest ważniejsze, większe niż urazy jakich doznałem. Jeżeli będę żył w nieprzebaczeniu zatracę Boży plan wobec mnie, a tym samym ukażę sam siebie.

To mi osobiście pomogło i cały czas pomaga, pomimo trudnych sytuacji z wieloma osobami wiem, że Bóg mnie kształtuje i testy tylko mnie wzmacniają i przygotowują do większych zadań jakie Bóg dla mnie ma. Bóg jest w stanie zająć się ludźmi, którzy postępują w niecny sposób, Bóg sam zajmie się tymi, którzy wzniecają spory czy obmawiają lub plotkują. Natomiast ty, kimkolwiek jesteś wybacz aby być wolnym do realizacji Bożego powołania jakie jest nad twoim życiem.

Kolejna sprawą jest wybaczenie samemu sobie.

Często zdarza się, że my także jesteśmy winni wobec innych ludzi. Nie tylko my jesteśmy obiektem ataków, plotek, obmów i przykrych sytuacji. Zdarza się, że my także ranimy innych. Czasami robimy to bezwiednie, ale prawdopodobnie każdy z nas winny jest także i takiej sytuacji.

A już z pewnością nie jeden raz zawiedliśmy Boga a tym samym czuliśmy, że Bóg mógłby mieć wobec nas urazę czy zawód.

Wyrzuty sumienia mogą spełniać dwojaką rolę. Bywa, że są powodem do refleksji nad swoim postępowaniem, a tym samym pomagają nam je skorygować i zmienić. Mogą natomiast także doprowadzić do niewłaściwego spojrzenia na samego siebie, do obniżenie poczucia swojej wartości, nierzadko doprowadzić do depresji czy załamania.

Niezwykłym przykładem jest Judasz, jeden z uczniów Jezusa. W ewangelii Mateusza w 27 rozdziale czytamy jaki był koniec jego życia.

Wtedy Judasz, który go zdradził, widząc, że został skazany, żałował tego, zwrócił trzydzieści srebrników arcykapłanom oraz starszym i rzekł: Zgrzeszyłem, gdyż wydałem krew niewinną. A oni rzekli: Cóż nam do tego? Ty patrz swego. Wtedy rzucił srebrniki do świątyni, oddalił się, poszedł i powiesił się.

Często patrząc na historię tego ucznia widzę jego właściwą postawę. To prawda, że zdradził Jezusa, to prawda, że go zawiódł ale przecież żałował tego. Miał wyrzuty sumienia. Czytając te wersety można by powiedzieć, że gdyby kolejny raz nastąpiła taka sytuacja to Judasz postąpiłby w inny sposób.

Kiedyś będąc na spotkaniu z więźniami widziałem także ich żal, miałem wrażenie, że każdy z nich żałował, że znalazł się w takim miejscu jak więzienie. Niestety żal był spowodowany tym, że dali się złapać, nie natomiast tym, że popełnili przestępstwo. Może zatem być także niewłaściwy żal za grzechy. Uważam jednak, że Judasz żałował właściwie, przykro mu było z tego powodu jak potoczyły się sprawy.

Nie tylko żałował, nie tylko zrozumiał swoja złą postawę Wyznał, że zgrzeszył, że wydał niewinna krew. Ale czytamy, że także zwrócił 30 srebrników. Co oznacza, że chciał zadośćuczynić za swoje przewinienie. Uważam, że to także bardzo istotne, żałować ale także starać się zmienić jeżeli oczywiście to możliwe całą sytuację. Nieraz oznacza to, że należy kogoś przeprosić, być może nawet w jakimś gronie zainteresowanych ludzi. Czasami należałoby powiedzieć coś na zgromadzeniu wierzących.

W pracy szczególnie wśród ludzi uzależnionych zwraca się na to uwagę. Nie wystarczy żałować za swoje wcześniejsze postępowanie, nie wystarczy zdać sobie sprawę ze swego wcześniejszego życia. Nieraz należy coś także zrobić aby pokazać, że nasze życie jest w innym miejscu. I w tym wszystkim widzę Judasza, który starał się aby naprawić sytuację.

To czego mu zabrakło to wiary, że Jezus może, potrafi wybaczyć każdy grzech. Nie był w stanie zaakceptować Bożej miłości i wybaczenia jakie jest w Chrystusie.Tym samym nie był w stanie wybaczyć sobie samemu i jedynym rozwiązaniem była śmierć.

Kochani czytelnicy. W imieniu Jezusa proszę was żyjmy życiem wybaczenia i przychylności dla innych. Ze względu na swoje powołanie wybacz, przebacz tym, którzy ciebie zranili lub skrzywdzili. Ale bądź także wyrozumiały dla samego siebie. Każdy z nas popełnia błędy, każdy potyka się i często upada. Ale mamy orędownika Jezusa Chrystusa, który jest przebłaganiem za nasze grzechy. Ufając Jemu, żyj w przebaczeniu.

Wojciech Trybek


http://radiopielgrzym.pl/wybaczam-ale.html
veteran
 
Posty: 517
Dołączył(a): 1 paź 2014, o 17:38
Lokalizacja: Władysławowo

Re: Przebaczenie

Postprzez veteran » 20 sty 2015, o 15:29

O życiowej konieczności

Nigdy ci tego nie wybaczę! Wykrzyczała zapłakana córka do swojego ojca, który właśnie zrobił jej scenę, bo przeczytał zawartość, skrywanego przez nią, osobistego pamiętnika. Co wykrzykują zdradzeni lub porzuceni małżonkowie? Jak się czuje osoba wykorzystana seksualnie? Z jakim bagażem w swoim sercu musi uporać się człowiek, który w dzieciństwie był świadkiem zamordowania swoich rodziców? Co ma pomyśleć rodzic, który właśnie się dowiedział, że jest okłamywany przez swoje dziecko? Co ma powiedzieć ktoś, kto został publicznie ośmieszony przez przyjaciela, albo żona nieustannie poniżana przez swojego męża? Z czym muszą sobie poradzić rodzice, którzy stracili jedyne dziecko w wypadku spowodowanym przez pijanego kierowcę? Co rodzi się w sercu chrześcijanina, na którego temat w kościele, tak zwani „zatroskani”, rozpowszechniają zasłyszane plotki? Jak duchowny ma traktować wiernych, którzy się do niego uśmiechają w kaplicy, ale już podczas niedzielnego obiadu uszczypliwie komentują jego kazanie? Co ma zrobić pracownik, którego szef dał obiecany awans lub podwyżkę komuś innemu? Co ma o ludziach myśleć Bóg, którego przykazania i zasady codziennie i to z premedytacją są łamane?

Życie niesie mnóstwo sytuacji, w których bywamy ranieni, albo sami ranimy innych. Intensywność bólu różni się w zależności od charakteru i głębi rany oraz tego, kim jest winowajca. Czasem okazuje się, że wypełniają nas uczucia i myśli, które niejednokrotnie nas samych przerażają. Nie trzeba być ekspertem, aby mieć świadomość, że w życiu warto i trzeba przebaczać. Taka też jest Boża wola wobec nas, ludzi (Kol 3:13). Słowa jednej z najbardziej znanych modlitw, brzmią następująco: „przebacz nam, jak i my przebaczamy naszym winowajcom” (Mt 6:12). Jak się jednak okazuje, wiedzę od praktyki, potrafi oddzielić wielka przepaść. Dlaczego tak jest? Co sprawia, że czasami znajdujemy się w matni nieprzebaczenia? Z jakich powodów przebaczenie w życiu jest niezbędne?

Konieczność przebaczenia

Przebaczenie jest do życia konieczne z kilku prostych powodów. Mimo naszych najszczerszych starań, niestety ranimy siebie nawzajem. Potrzeba przebaczenia, dotyka więc każdego z nas, bez względu na wykształcenie, pochodzenie społeczne, przekonania polityczne, czy religijne. Nikt z nas nie jest doskonały i z tej prostej przyczyny potrzebuje przebaczenia. Bez przebaczenia nie ma możliwości zbudowania zdrowych relacji. Przebaczenie jest również niezbędne do tego, aby nasze wnętrze było zdrowe.

Przebaczenie w relacji z Bogiem

Potrzebujemy przebaczenia od Boga, bo bez niego nie ma mowy o zbawieniu i bliskiej relacji z Nim. Grzech, bowiem oddziela nas od Niego. Dobra wiadomość jest taka, że Bóg zrobił, ze swojej strony wszystko, aby nasze winy były przebaczone. Teraz ruch jest po naszej stronie. Gdy człowiek zawierza Bogu swoje życie i wyznaje mu w pokorze swoje winy, On chętnie przebacza. Biblia daje świadectwo, że gdy Bóg przebacza, nigdy więcej naszych win już nie wspomina (Hebr 9:17). Dla Niego jest to rozdział zamknięty. Bóg daje nam jasno do zrozumienia, że każdy chrześcijanin, czyli naśladowca Jezusa, ma prowadzić życie święte, wolne od grzechu. Ponieważ Bóg nas dobrze zna, w swoim Słowie zawarł też niezmiernie dla nas ważną informację. Okazuje się, że gdy człowiek wierzący zgrzeszy, to nie jest jeszcze koniec świata. Apostoł Jan napisał, abyśmy nie grzeszyli, ale gdyby nam się zdarzyło, to nie mamy się załamywać. Należy wówczas pamiętać o tym, że jest Zbawiciel, który oddał swoje życie, by nasze winy mogły być przebaczone. On wstawia się za nami. W takim przypadku mamy Bogu wyznać nasze winy, a On je przebaczy (1Jn 1:9; 2:1-2).

Do tego, abyśmy mogli mieć bliską relację z Bogiem, potrzebujemy także przebaczyć Bogu. Czy Bóg jednak zrobił coś złego, że potrzebuje przebaczenia? Odpowiedź oczywiście brzmi: nie. Gdy nam ludziom przydarzają się w życiu różne dramaty, niejednokrotnie winimy za nie właśnie Boga. Skoro jest tak dobry i kochający, to, dlaczego to się wydarzyło? Jeśli nie jesteśmy ostrożni, w naszym sercu może zagnieździć się żal do Boga, niechęć, czy nawet wrogość. Taki stan rzeczy wpływa niszcząco na naszą relację z Nim. Wówczas rozwiązaniem jest właśnie przebaczenie Bogu, które w swej istocie jest tak naprawdę zaufaniem Mu pomimo bólu i niezrozumienia okoliczności.

Przebaczenie w relacji z ludźmi

Zranienie potrafi rozdzielić nawet najbliższe sobie osoby. Weźmy zakochanych młodych ludzi. Przed nimi ślub, a potem życie pełne zachwytu. Przecież ich małżeństwo będzie niezwykłe, kolorowe, zupełnie inne od tych, które utknęły w szarej mgle codzienności. Zazwyczaj nie potrzeba wiele czasu, aby młodzi małżonkowie przekonali się, że nie są doskonali, że choć tak siebie kochają, to są zdolni do tego, by siebie nawzajem ranić. Im bliżej siebie ludzie żyją, tym bardziej uświadamiają sobie swoją ułomność i związaną z tym potrzebę przebaczenia. Jeśli swój związek nasycą przebaczeniem, znacznie ułatwią sobie budowanie pięknego i trwałego małżeństwa. Brak przebaczenia (nawet w drobnych sprawach) trzymanie urazy, żalu, czy narastające niezadowolenie, będą sukcesywnie wyniszczać ich związek (PnP 2:15). Pewnego dnia, z przerażeniem mogą sobie uświadomić, że więcej ich dzieli niż łączy. Ta zasada dotyczy wszelkich relacji międzyludzkich.

W Biblii znajdujemy historię Józefa, który został strasznie potraktowany przez swoich rodzonych braci oraz „pracodawców” i znajomych (1Mojż 37-50). Lubimy tę historię, choć pewnie nikt z nas nie chciałby się znaleźć na miejscu Józefa. Pozytywne zakończenie, było bowiem poprzedzone różnymi dramatycznymi wydarzeniami. Józef wiele wycierpiał i mógł mieć słuszny żal, a także usprawiedliwione powody do zemsty. Tym bardziej, że miał znakomitą okazję, aby się na swoich winowajcach odegrać. Józef jednak wybrał drogę przebaczenia, dzięki czemu zachował wewnętrzne zdrowie i relacje z ludźmi. Znamienite są jego słowa o tym, że Bóg jest w stanie, nawet z zamierzonego z premedytacją wobec nas zła i naszego bólu, wyprowadzić coś pięknego, co może okazać się błogosławieństwem zarówno dla nas, jak i naszych winowajców (1Mojż 50:19-21).

Za każdym razem, gdy jesteśmy zranieni stajemy przed wyborem. Możemy przebaczyć lub nie. Obie opcje niosą ze sobą określone skutki. Brak przebaczenia buduje mury, a przebaczenie mosty. Henri-Dominique Lacordaire powiedział: „Chcesz być szczęśliwym przez chwilę? Zemścij się. Chcesz być szczęśliwym zawsze? Przebacz”. 

Przebaczenie w relacji z samym sobą

Choć to może brzmieć dziwnie, to jednak ważne jest, abyśmy wybaczali także sobie samym. Odgrywa to istotną rolę w utrzymaniu wewnętrznego zdrowia i pozytywnego nastawienia na przyszłość. Czasem w rozmowie można usłyszeć zwrot: „ja chyba nigdy sobie tego nie wybaczę”. Co mamy sobie wybaczyć? Niewykorzystanie życiowej szansy, popełnienie jakiejś głupoty, wypowiedzenie pewnych słów, spowodowanie tragedii, skrzywdzenie kogoś, dokonanie niewłaściwego wyboru. Przykłady można mnożyć. Każdy z nas, gdzieś w środku wie, czy obecnie żyje z żalem do samego siebie. Przeszłości nie możemy odwrócić, mamy natomiast wpływ na przyszłość. Świadoma decyzja o wybaczeniu samemu sobie pomaga zamknąć rozdział z przeszłości i przyjąć mądre nastawienie wobec tego, co przed nami.

Ucieczka z matni nieprzebaczenia

Chrześcijanie, mają świadomość, że nieprzebaczenie drugiemu człowiekowi zamyka drogę do przebaczenia od Boga, co wiąże się przecież ze straszliwymi konsekwencjami (Mt 6:14-15). Na szczęście ta zasada działa także w przeciwnym kierunku. Jak to się, więc dzieje, że nawet naśladowcy Chrystusa potrafią znaleźć się w matni nieprzebaczenia?

Winowajców można pewnie wymienić wielu, choćby niekontrolowany gniew, kipiące negatywne emocje, poczucie krzywdy, niechęć, czy złość. To wszystko są niesamowicie silne bodźce, potęgowane przez Złego. Co zrobić, gdy nasze wnętrze przypomina wulkan negatywnych emocji i chęci rewanżu? Mamy świadomość, że powinniśmy przebaczyć, ale wydaje się, że nie mamy siły. Nasze emocje krzyczą „odegraj się”, zdrowy rozsądek mówi „przebacz”. Czasem, to może być prawdziwy bój. Trwanie w nieprzebaczeniu przez dłuższy okres zazwyczaj skutkuje zatruciem naszego wnętrza goryczą. W efekcie tracimy trzeźwość postrzegania rzeczywistości, wystawiamy się na stopniowe wyniszczenie i duchowy paraliż. Pielęgnowanie zewnętrznej fasady życia pozwala zachować jedynie pozory. Prawdziwy dramat rozgrywa się w naszym wnętrzu.

Przebaczenie jest przede wszystkim świadomym aktem woli, w którym wymazujemy czyjąś winę. Za tą decyzją, prędzej czy później podążają nasze emocje i w konsekwencji następuje zaleczenie ran. Przebaczając, zobowiązujemy się do tego, że nie będziemy wspominać danej sytuacji, ani wykorzystywać jej na niekorzyść winowajcy. Tak właśnie postępuje z nami Bóg. My ludzie, posiadamy jednak wrodzoną zdolność pamiętania grzechów innych. Klasycznym przykładem jest tu oczywiście życie małżeńskie. Podczas sprzeczki małżonkowie nagle dostępują olśnienia i potrafią się nawzajem licytować winami z przeszłości, czasem nawet dość odległej. Pokusa bywa duża. Błogosławieństwem jest ten, kto potrafi się jej oprzeć.

Kolejną kwestią, o której warto tu wspomnieć, jest pojednanie. Tak jak przebaczyć możemy sami, tak do pojednania potrzebne są wszystkie strony zaangażowane w sprawę. Biblia uczy nas, że jeśli to tylko od nas zależy, powinniśmy dążyć do pojednania z każdym człowiekiem (Rzym 12:18).

Wyrywanie się z matni nieprzebaczenia znajduje swój początek w uświadomieniu sobie problemu. Uzdrowieńczo i kojąco działa, mówiąc obrazowo, wylewanie swojego serca przed Bogiem (Ps 62:1.9). To chwila, gdy przychodzimy do Boga takimi, jakimi jesteśmy, z całym naszym bagażem bólu i negatywnych emocji. Szczerze mówimy Mu o tym, jak się czujemy, co nam podpowiadają nasze emocje i prosimy o siłę, by czynić to, co w Jego oczach jest właściwe. On, jak nikt inny, potrafi uciszyć każdą burzę, uzdrowić każde zranione serce i wyprowadzić na wolność. Kluczem do bramy tego swoistego więzienia jest nic innego, jak świadoma decyzja o przebaczeniu. Przebaczanie odzwierciedla Bożą naturę i każdy, kto postanawia przebaczyć, może liczyć na wsparcie całego nieba.

Album ze zdjęciami

Zdjęcia przywodzą na myśl różne wspomnienia. Mam nadzieję, że w większości pozytywne. Dobrze jest czasem z Bogiem obejrzeć swój album. Popatrzeć na twarze ludzi, na różne sytuacje z naszego życia i zobaczyć, jakie w nas wywołują uczucia. To może pokazać stan naszego serca. Dzięki temu możemy się przekonać, co już jest załatwione i uleczone, a co wymaga jeszcze konkretnego działania. Szkoda, bowiem pozbawiać się, jakości życia, którą wywalczył dla nas Pan Jezus, poprzez swoją męczeńską śmierć.

Tak naprawdę trudno przecenić wartość przebaczenia i jego pozytywnego wpływu na nasze życie. Prawdziwym szczęściarzem jest ten, komu wybaczono jego winy, a on sam wybaczył wszystkim, włącznie z sobą samym. Przebaczenie bowiem, to życiowa konieczność.

Ropiejko Tomasz


http://radiopielgrzym.pl/o-zyciowej-koniecznosci.html
veteran
 
Posty: 517
Dołączył(a): 1 paź 2014, o 17:38
Lokalizacja: Władysławowo

Re: Przebaczenie

Postprzez kesja » 21 sty 2015, o 14:43

Jesli ktoś czuje sie tak bardzo zraniony ,to nie mysli czy oddziela sie od Boga czy nie oddziela .
Oczym mysli człowiek z bólem zęba .ze od czegos jest oddalony ?
Raczej o niczym nie chce wiedziec nic mówic jedynie cisza i ból

Za każdym razem, gdy jesteśmy zranieni stajemy przed wyborem.
Możemy przebaczyć lub nie.
Obie opcje niosą ze sobą określone skutki.
Brak przebaczenia buduje mury, a przebaczenie mosty.


Pewnie ,ze tak ale rana musi sie zabliźnic ,jakoś nie wierzę tym co to tak szybko złorzeczą wyzywają
i dodaja -ale ja ci wybaczam - :o
Takie pouczenia to jak spiew radosny na pogrzebie.
Avatar użytkownika
kesja
 
Posty: 280
Dołączył(a): 14 paź 2014, o 17:32

Re: Przebaczenie

Postprzez lutien » 15 lut 2015, o 19:12

:( tylko nie każda rana jest w stanie się zabliznić niestety nie każdy człowiek jest w stanie wybaczyć pewne rzeczy.Może i jest wtedy oddalony od Boga nie wiem sama już mam od pewnego czasu wątpiliwości na wiele spraw.Nie umiem wybaczyć i nie wiem czy potrafie.Nie które zadry bolą bardziej niż zwykłyból zęba.
"Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego."Ewangelia wg.św. Mateusza
Avatar użytkownika
lutien
 
Posty: 13
Dołączył(a): 26 gru 2014, o 20:39

Re: Przebaczenie

Postprzez kesja » 15 lut 2015, o 19:44

lutien napisał(a)::( tylko nie każda rana jest w stanie się zabliznić niestety nie każdy człowiek jest w stanie wybaczyć pewne rzeczy.Może i jest wtedy oddalony od Boga nie wiem sama już mam od pewnego czasu wątpiliwości na wiele spraw.Nie umiem wybaczyć i nie wiem czy potrafie.Nie które zadry bolą bardziej niż zwykłyból zęba.


Jak sie nie zabliźni to wiesz co będzie ,będzie sie jatrzyc babrać zadawac coraz wiekszy ból ,potem ropieje cuchnie na odległosc.
Grozi ze dojdzie do kości ,dlatego najlepiej odrazu taka rane zalac nawet jak bedzie szczypało.
lutien wiem ,ze prosto sie pisze bo nie znam twojej rany ,ale ja tak ogólnie o każdej ranie.
Terany cielesne czasem łatwiej zalepis zaszyc przyżegac a te które Dusze ranią sa głębsze ,ale wiesz co ,te tez da sie
pokonac z Boża pomocą bo samemu to trudno.

Ja byłam tak zapiekła ze za nic nie chciałam przebaczyć a kolejka była spora :)
Był to czas kiedy wszystko robiłam dla Jezusa no i doszło do przebaczania a nie chciałam ,,, z biegiem dni zaczełam przebaczac
Zaczełam odkąd pamiec sięgała Przedszkole i taka pani co to nas karała bo tak chciała .
Za rozmowe przyklejała dzieciom czerwone jęzory ! mozna by sie z tego smiac ale my dzieciaki bardzo płakałysmy .
Pani kazała kulkoro dziecom złapac przyrzymac i wtedy jakos ten jezor mocowała .
Tak pado pewnego dnia i na mnie ale ja sie nie dałam i ja pogryzłam po rękach broniłam swojej godności i zwycięzyłam.

No a potem nauczyciele w szkole a potem coraz dalej i dalej
I za kazdym razem móiłam Panie Jezu dobrze ja przebaczam tylko dla Ciebie..az doszłam do dwóch osób - kobiet i tu sie zaciełam i powiedziałam Im nie !
To pujdziesz do piekła - syszałam głos- to pójde ale im nie przebacze ,,,,to trwało co kilka dni ale mysli nie dawały zapomniec.
Wreszcie powiedziałam Dobrze Panie Jezu przebaczam ale tylkko dla Ciebie ,,,ale jej nie przebacze !
To pójdziesz do piekła - No to pójde ale jej to za nic nie przebacze bo to bo tamto bo bo ...
Dni mijay ja rozmyslałam na wszystkie sposoby tak mnie to meczyło z jednej strony Jezus z drugiej strony pamiec krzywdy.
piekłem sie nie przejmowałam.
No i nastał dzien gdzie rozprawiłam sie i powiedziałam Przebaczam tylko dla Ciebie inaczej bym nie wybaczyła.
I wiesz poczułam ulge lekkośc jakis cięzar spadł A ja myslałam ze jak przebacze to bede źle sie czuła jakas bede gorsza ze mieczak Nic z tego .
Potem spotkałam ta osobe i rozmawiałam jakby nigdy nic jakbym nie zaznała od niej krzywdy a po kazdej rozmowie z nia przez miesiac i dłuzej nie mogłam sie psychicznie pozbierac ...

Jezus jest z toba i wybacz zewzgledu na Niego dla Niego ....pamietajac nie bedziesz czuła 'bólu'.
Pomału ,pomału i dasz radę
Avatar użytkownika
kesja
 
Posty: 280
Dołączył(a): 14 paź 2014, o 17:32

Re: Przebaczenie

Postprzez Kaleb » 24 mar 2015, o 10:50

lutien napisał(a)::( tylko nie każda rana jest w stanie się zabliznić niestety nie każdy człowiek jest w stanie wybaczyć pewne rzeczy.Może i jest wtedy oddalony od Boga nie wiem sama już mam od pewnego czasu wątpiliwości na wiele spraw.Nie umiem wybaczyć i nie wiem czy potrafie.Nie które zadry bolą bardziej niż zwykłyból zęba.


Proponuję spojrzenie na Jezusa, On będący bez grzechu i czyniący tyle dobrych rzeczy był posądzany że robi to mocą demona. A jego krewni uważali Go za chorego umysłowo. Myślę że Twoja rana jakiej doświadczyłaś nie jest większa ?
A Jezus w trudnych chwilach tak postępował :

„  On, gdy mu złorzeczono, nie odpowiadał złorzeczeniem, gdy cierpiał, nie groził, lecz poruczał sprawę temu, który sprawiedliwie sądzi „
[1 P 2;23].
Bóg pragnie (a ja razem z Nim) żeby wszyscy ludzie uwierzyli, zostali zbawieni i doszli do Jego poznania
Avatar użytkownika
Kaleb
 
Posty: 26
Dołączył(a): 20 mar 2015, o 08:32

Re: Przebaczenie

Postprzez kesja » 24 mar 2015, o 11:05

@kaleb

werset moze byc podpora ale czasem nie dozniesienia jest kiedy rana sie zabliźni i znowu jest otwierana.
Moze nie wiesz moze niedoswiadczyłes takiego ból udreki nie wiemy co Lutein ma za doświadczenie a co jesli jest kazdego dnia jesli nie ma gdzie od tego ciec .
Ja to zatanawiam sie jak uczniowie zamknieci w więzieni spiewali piesni hymny czy byli osobno ?
czy razem w jednej celi ?
Jesli razem to raźniej jesli osobno a sie słyszeli to tez mieli w sobie wsparcie .
Ale nasza codzienność ma rózne sytuacje a co jak sie jest jednym w rodzinie wierzącym biblijnie
i kazdego dnia jest sie uwazanym jak tu podałes w wersecie.
Avatar użytkownika
kesja
 
Posty: 280
Dołączył(a): 14 paź 2014, o 17:32

Re: Przebaczenie

Postprzez Kaleb » 24 mar 2015, o 16:26

kesja napisał(a):@kaleb

werset moze byc podpora ale czasem nie dozniesienia jest kiedy rana sie zabliźni i znowu jest otwierana.
Moze nie wiesz moze niedoswiadczyłes takiego ból udreki nie wiemy co Lutein ma za doświadczenie a co jesli jest kazdego dnia jesli nie ma gdzie od tego ciec .
Ja to zatanawiam sie jak uczniowie zamknieci w więzieni spiewali piesni hymny czy byli osobno ?
czy razem w jednej celi ?
Jesli razem to raźniej jesli osobno a sie słyszeli to tez mieli w sobie wsparcie .
Ale nasza codzienność ma rózne sytuacje a co jak sie jest jednym w rodzinie wierzącym biblijnie
i kazdego dnia jest sie uwazanym jak tu podałes w wersecie.


Istotnie nie znam prywatnej\osobistej sytuacji Lutein. Lecz z pewnością Bóg zna nasze ludzkie siły i nie dopuści niczego ponad nasze ludzkie możliwości. Dlatego tak ważną rzeczą jest regularne karmienie się Jego Słowem.
Wiem coś w tym temacie, gdyż przechodzę aktualnie (ba tylko 14 lat) przez dolinę. I gdyby nie Biblia i zawarte tam obietnice to chyba odszedł bym od zmysłów...każdy z nas coś przechodzi na różnych płaszczyznach.

Dzięki za Bożą Łaskę, ale sprawę przebaczenia już mam za sobą. Wkrótce po nawróceniu nasz lider młodzieżowy zarekomendował taką książeczkę, w której była przedstawiona modlitwa w kwestii przebaczenia, noszenia urazów, pragnienia bycia w centrum uwagi, bycia docenianym i zauważanym. Bóg wówczas dokonał „operacji”wielbię Go za to !
Bóg pragnie (a ja razem z Nim) żeby wszyscy ludzie uwierzyli, zostali zbawieni i doszli do Jego poznania
Avatar użytkownika
Kaleb
 
Posty: 26
Dołączył(a): 20 mar 2015, o 08:32

Re: Przebaczenie

Postprzez kesja » 25 mar 2015, o 14:27

Tak Bóg zna ale my nie znamy i dobrze wiez ze kropla potrafi przelac czare ...tata mawiał uwazaj uwazaj bo ci sie przeleje jedna kropla " A ja sie zatanawiałam o czym on mówi co sie ma przelac jaka kropla ....no i jak sie przelała to jz wiedziałam ale było juz za późno :D

Słowem mozemy sie karmic ale wiesz co bywaja chwie ze i SŁOWO trudno przelknac i nie ma co udawac ze jest inaczej.
Ani biblija ani obietnice wtedy nie sa az tak pomocne
Pierwsze chwie musza zelzec musi minac moment i nie to ze sie ma żal do Boga chociaz i moze tak byc ,ale bezsilnośc
nasza jest chyba najgorsza.
Dobrze jest miec kogos kto wesprze i to ktos fizyczny jakis budujacy, ciepły głos.
Przechodzimy przez ta ciemna doline trzymając sie dłoni Jeszua Mesjasza .
Przebaczenie mam za soba wiedziałam ze trzeba ale jakos myslałam ze jak przebacze to okaze swoja słabośc bo ten to był taki a tamten taki .
Wiedziałam ze trzeba zaczac od kad siega sie pamiecią czyli od przedszkola no była taka nauczycielka któej trzeba było przebaczyc potem szkoła itd ...
Na koncu targowałam sie o 2 osoby a Jezus cierpliwie czekał .
Wreszcie powiedziałam "Dobrze przebaczam tylko ze wzgledu na Ciebie dla Ciebie".
to trwało dosyc długo a potem poczułam lekkośc , nic mnie nie uwierało.
prosto bez modlitwy no chyba ze całą ta rozmowa z Jezusem była modlitwa .
Dlatego i Lutein dojdzie dojrzeje do przebaczenia.
Bo to nie koms przebaczamy a sobie ,przeciez ten ktos nie ma pojęcia albo juz nie zyje a my dzwigamy i dziwgamy ten balast
te kajdany i mówimy Nieee ja ich nie zdejme Nieee JA bede to dzwigał zeby nie wiem co ja sie tego nie pozbede zeby nie zapomniec .'''
Ja np pamietam ale to pamietanie juz nie ma ciężaru.
Avatar użytkownika
kesja
 
Posty: 280
Dołączył(a): 14 paź 2014, o 17:32


Powrót do PODSTAWY UCZNIOSTWA

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość