CHRZEST OGNIEM

CHRZEST OGNIEM

Postprzez veteran » 27 paź 2014, o 21:59

Mat. 3:11
11. Jać was chrzczę wodą ku pokucie; ale Ten, który idzie za mną, mocniejszy jest nad mię; któregom obuwia nosić nie jest godzien; Ten was chrzcić będzie Duchem Świętym i ogniem.
(BG)


WYDAWANI CODZIENNIE NA ŚMIERĆ
Pobożny apostoł Paweł był pełen Ducha Świętego i objawienia. Modlił się gorliwie i codziennie chodził w intymnej społeczności z Jezusem. A jednak przyznał, że był stale szturchany, poniżany, odrzucany i lżony. Plotkowano o nim, jego charakter był atakowany i jego imię było pogardzane.

Paweł cierpiał tak bardzo i tak często, że nawet jego duchowe dzieci zastanawiały się, dlaczego ciągle spotykają go trudności i prześladowania. Za każdym razem, kiedy go widzieli, jego twarz była poraniona, jego kości połamane, a jego ciało pokryte sińcami. Oczywiście to Pawła bardzo bolało. Oto był potężny i szczery kaznodzieja Bożej łaski i wyzwolenia, a wszędzie, gdzie się obrócił, był pogardzany i poniżany.

Apostoł ten powiedział, że miał już tylko jednego przyjaciela, Onezyfora, który „Nie wstydził się moich więzów” (2 Tym. 1:16). Paweł powiedział o tym przyjacielu, „Ten człowiek nie wstydzi się, że jestem w więzieniu. On wie, że w moim życiu nie ma skrywanego grzechu!”

Paweł powiedział również, że został pokrzepiony przez grupę wierzących, którzy „Okazali mi współczucie w moich więzach” (Hebr. 10:34) Mówił, „Ci ludzie czują to, co ja czuję.” Oni stali przy Pawle w jego doświadczeniach, ponieważ oni też byli „wystawieni publicznie na zniewagi i udręki,… gdy wiernie staliście przy tych, z którymi się tak obchodzono” (w. 33). Ci wierzący stali się „towarzyszami udręk”, ponieważ to, co działo się z Pawłem, spotkało też ich!

Znam głęboko duchowego kaznodzieję, który przeżywał lata szatańskich szturchańców i prześladowań od innych wierzących. Za każdym razem, kiedy go widziałem, prosił mnie, bym się modlił o niego w jego kłopotach. Chętnie to robiłem, ale z biegiem czasu, kiedy jego doświadczenia nie ustępowały, zacząłem się martwić. Wreszcie zapytałem go wprost: „Nie rozumiem dlaczego jesteś ciągle niepokojony. Jesteś jednym z najbardziej bogobojnych pastorów, jakich znam. Masz bliską społeczność z Panem, zawsze w modlitwie, ciągle studiujesz Jego Słowo, Dlaczego On pozwala, byś ciągle miał te kłopoty?”

Teraz rozumiem, że ten bogobojny sługa był oddawany codziennie w sytuacje śmierci, ponieważ był pełen zmartwychwstałego życia. Bóg chciał go używać w potężny sposób, dlatego wydawał go na śmierć w każdej dziedzinie jego życia. Nie chciał, by pozostało w nim coś, co by przeszkadzało w pięknej manifestacji Chrystusa w nim.

szatan chciał zniszczyć Pawła, bo wiedział, że wkrótce ma się objawić w jego życiu wielka manifestacja Chrystusa!

http://davidwilkersoninpolish.blogspot. ... mierc.html


Oczyszczenie zacznie się od kazalnic! "Będzie czyścił synów Lewiego" (Mal.3,3). Bóg dokona tego przez "podkręcanie żaru". Bóg zamierza uczynić rzeczy tak gorącymi, ognistymi, intensywnymi, że ludzie Boży będą rzuceni na kolana! To ogień Ducha Świętego! Ogień prześladowania, ogień ucisku. Ogień niewiarygodnych trudności, wyśmiewań, plotek, problemów finansowych. On wstrząśnie wszystkim, czym można wstrząsnąć! Będzie wstrząsał, szorował, palił, oczyszczał i - uświęcał!

http://www.tscpulpitseries.org/polish/ts82pent.htm



Wszelka prawdziwa pasja rodzi się z cierpienia. Wszelka prawdziwa pasja dla CHRYSTUSA pochodzi z chrztu w cierpieniu.
David Wilkerson



veteran
 
Posty: 517
Dołączył(a): 1 paź 2014, o 17:38
Lokalizacja: Władysławowo

Re: CHRZEST OGNIEM

Postprzez veteran » 27 paź 2014, o 22:00

Dzień po dniu z Prześladowanym Kościołem
Rozważania prześladowanych chrześcijan na 366 dni w roku
Zebrał Jan Pit


17 maja

Oto jak glina w ręku garncarza, tak wy jesteście w moim ręku. (Jer. 18:6)

Mehdi Dibaj

Pokornym Bóg daje swoją łaskę.
W ogniu oczyszcza się złoto.
Szlifowanie i cięcie czyni diament brylantem.
W wysokich temperaturach spala się rdza garnka.
Przez wąską bramę wchodzimy do Królestwa Niebios.
W wielkich trudnościach kształtowani są mężowie Boży.
Panie, uczyń mnie takim człowiekiem.
veteran
 
Posty: 517
Dołączył(a): 1 paź 2014, o 17:38
Lokalizacja: Władysławowo

Re: CHRZEST OGNIEM

Postprzez veteran » 27 paź 2014, o 22:01

Dzień po dniu z Prześladowanym Kościołem
Rozważania prześladowanych chrześcijan na 366 dni w roku
Zebrał Jan Pit


16 lutego

Ponieważ więc Chrystus cierpiał w ciele, uzbrójcie się też i wy tą myślą, gdyż kto cieleśnie cierpiał, zaniechał grzechu. (1 Piotra 4:1)

Pastor Samuel Lamb

Różni ludzie maja różne powody do cierpienia. Nie ma potrzeby mówić o tym, że cierpienie spowodowane grzechem nie przynosi żadnych korzyści.
Jako chrześcijanie wszyscy w różnym stopniu doświadczamy cierpienia. Dlatego powinniśmy uzbroić się we właściwą postawę: postawę przyjmowania duchowego cierpienia jako oznaki bycia prawdziwym uczniem Chrystusa.
Jezus powiedział: "Kielich mój pić będziecie" (Mat. 20:23). Musimy być gotowi, aby cierpieć codziennie, nawet jeżeli Bóg nie powoła nas do codziennego cierpienia. Jeżeli upadamy przez próby, które spotykają nas na naszej drodze, to nie mamy właściwej postawy wobec cierpienia.
Cierpienie jest ograniczone, ale postawa akceptacji cierpienia powinna być nieograniczona - nawet do śmierci. Czy mamy tę właściwą postawę? Gdy narzekasz, tracisz pokój, gdy przeklinasz cierpienie, nie masz zwycięstwa.
Musimy codziennie postanawiać sobie, że będziemy gotowi, aby cierpieć dla Chrystusa. Wtedy - i tylko wtedy- doświadczymy błogosławieństwa, pokoju i zwycięstwa.
veteran
 
Posty: 517
Dołączył(a): 1 paź 2014, o 17:38
Lokalizacja: Władysławowo

Re: CHRZEST OGNIEM

Postprzez veteran » 27 paź 2014, o 22:02

BOŻY OGIEŃ

Objawienie od Pana dotyczące ognia i deszczu późnej pory jesiennej.




Naród czeka na obiecaną przez Pana oczyszczającą moc, mającą przygotować naród poprzez Ducha Świętego do pielgrzymki/emigracji. A nie widzi, że ta moc już działa.

Obłudnicy! Zjawiska ziemi i nieba umiecie rozpoznawać, a jakże więc me umiecie rozpoznać obecnego czasu? (Łuk. 12:5 6).

Nastał czas zakańczania/dopełniania się etapów działania Bożej łaski. Do działań Bożej łaski zaliczają się takie ważne dzieła jak „ogień" i „późny deszcz''. My wszyscy czekamy na obiecany nam „późny deszcz". lecz nie rozumiemy znaczenia i czasu tego deszczu. Ten „późny deszcz” to deszcz jesienny, który swą obfitością w pełni zakłada fundamenty pod nowe plony. Jest to bardzo twórczy deszcz. Ale kiedy Bóg daje ten deszcz? Gdy pole jest oczyszczone, gdy spalono na nim całą słomę, gdy wykopano stamtąd wszelkie chwasty - gdy pole jest w pełni przygotowane do deszczu. Dzieło „ognia" jest całkowicie inne - wypalenie, unicestwienie. I to teraz Pan czyni w Swoim kościele.



Ogień przyszedłem rzucić na ziemią i jakżebym pragnął, aby już płonął.

Łuk.12;49

Pan już spuścił Swój ogień oczyszczającej łaski na nas i w tym jest Jego miłosierdzie. Ale naród nie rozumie co się dzieje, nie rozpoznaje czasów ani dzieł Bożych - i serce Jego (Boga - przyp. tłum,) smuci się. On chce nam dzisiaj objawić, żebyśmy zrozumieli i byli pokorni/ulegli Jego dziełom w naszym życiu i w naszym przygotowaniu się do Jego Królestwa. Okres czasu działania ognia w Bożym narodzie nie jest długi. Czy słoma na polu płonie nieustannie? Czy rolnik pozwala płonąć na polu wszystko pożerającemu ogniowi przez cały rok? Nie, nawet jeśli mu się nie podoba, że na polu ożyły i wzrosły zeszłoroczne chwasty (już po tym wypalaniu - przyp tłum.) czeka on na jesień, żeby je spalić gdy pole będzie puste. I Pan chce, żebyśmy to zrozumieli, że myśmy wstąpili w czasy jesiennej łaski, i Boży ogień działa.

Cóż takiego robi ten ogień i jak go rozpoznać w naszym życiu żeby nie sprzeciwić się temu Bożemu ogniowi, a dać mu swobodę działania na naszym wewnętrznym polu duszy? Jak pozwolić mu spalić tam wszystko, co nie podoba się naszemu Panu i to czego nie możemy wziąć ze sobą do nieba? I to chce nam dzisiaj objawić Pan! Rezultat finalny pracy ognia Bożej łaski w Jego narodzie będzie taki, że wszystkim będzie jawne - nawet tym na zewnątrz (nie należącym do kościoła -przyp. tłum.) kto jest kto. Będzie miało miejsce pełne rozdzielenie owiec od kozłów. Naturą owcy jest uniżenie. Naturą kozła jest upór, pycha, wojowniczość i wiele innych. Jeśli twoja wewnętrzna istota ma w sobie uniżoną naturę to ty przejdziesz przez Boży oczyszczający ogień w zwycięstwie. Jeśli natomiast w głębi twej istoty mieszka ambicja/władczość, chciwość, duma/pycha i cała natura kozła - to strzeż się, ogień przyniesie unicestwienie!

Nikt nie ucieknie przed tym ogniem i w tym jest wielkie miłosierdzie Boże! Bowiem wielu ten ogień pomoże oczyścić się i już nie będzie powątpiewania: „Może ja nie gotowy”? Ogień ukaże wszystko jasno! Pan według Swego miłosierdzia również i dzisiaj chce nam objawić niektóre elementy działania Swego oczyszczającego ognia. On chce, żebyśmy to wiedzieli! W zakres działania ognia będzie wchodzić irytujące zachowanie bliskiego nam człowieka. I tego człowieka będzie nam sadzać na głowie naszej Bóg. I to jest Jego łaska!

Wpędziłeś nas w sidła, Włożyłeś brzemię na biodra nasze. Pozwoliłeś ludziom tratować po głowach naszych, Szliśmy przez ogień i wodę. Lecz wyprowadziłeś nas na wolność. (Psalm 66:11-12).



Ten człowiek będzie zawsze grać na strunie naszej zepsutej natury. Będzie nam się wydawać, że jeśliby nie było tego człowieka w naszym otoczeniu bylibyśmy święci. Ale to czyni Bóg - i kto to rozpozna w czas i przyjmie i będzie błogosławić Boga za tę możliwość uświęcenia – u tego będzie zwycięstwo.

Dlaczego więc sami z siebie nie umiecie osądzić, co jest sprawiedliwe?

(Łuk. 12:57).

Chodźcie, zawróćmy do Pana! On nas rozszarpał. On nas też uleczy, zranił i opatrzy nasze rany!

(Ozeasz 6:1).

Zwycięstwo będzie gdy człowiek powie: „Z pomocą tego człowieka ja zobaczyłem w sobie te głupie skłonności, nieczyste plany, bunt, nie przebaczenie, nienawiść, chciwość i wiele innych... Rozpoznałem w sobie złe skłonności, które funkcjonowały we mnie skrycie i ja nie zauważałem, że znajduję się w problemach. A Tyś Panie pomógł mi odrzucić/odciąć i wyswobodzić się z tego. Błogosławię Cię Panie za tę łaskę!" Póki Jezus siedzi po prawicy Ojca Niebieskiego - póty zwycięstwo jest możliwe. A Jezus wie, że czas łaski kończy się, i czas wstawiennictwa Jego za naród Jego też dochodzi do końca. Dokładnie dlatego posiał On Swój ogień na ziemię o którym mówił On znajdując się jeszcze na ziemi, i jakże on pragnął, żeby ogień ten przyszedł szybciej.

Tylko On Jeden wiedział, że bez tego ognia Jego trud nad duszami nie będzie zakończony. Korzenie grzechu na ziemi są tak mocne, że nic oprócz Bożego ognia ich nie unicestwi do końca. On dawał nam ..deszcz poranny", żeby na naszym polu wyrosły owoce zwycięstw nad doświadczeniami. On nas długo przygotowywał do tego, żebyśmy byli zdolni wejść w ten ostatni oczyszczający ogień.

Biada tym, którzy rozumieją błogosławieństwo tylko jako dobrobyt i sukces! Biada tym, którzy nie poznali Boga w ogniu doświadczeń, oni będą rozczarowani! Błogosławieni ci, którzy dadzą Bożemu oczyszczającemu ogniowi unicestwić w nich wszystko to, co nie podoba się Bogu w ich duszy - ci będą zwycięzcami w Królestwie Niebieskim! Musimy twardo zapamiętać, że nikt nie ujdzie przed tym ogniem! Ale jedni wejdą w niego z twardym zamiarem oczyszczenia - a drudzy zatwardzą się jeszcze bardziej i będą zgubieni.

Lecz choć Bóg okazuje nam łaskę i stawia nam tego człowieka na głowę, żeby on grał na strunach naszej zepsutej natury, jednak te struny nie porwą się bez naszego rozpoznania problemu i naszego postanowienia by przyjąć pomoc Bożą i odrzec się od swych wad/skaz. Czasem_człowiekowi nie wystarczają same ciche wskazania Ducha Świętego -i wtedy Bóg daje takiego człowieka (na głowę – przyp. tłum.) częściej jeszcze w życiu naszym dzieje się to i owo w celu ujawnienia naszej zepsutej natury. Chwała Bogu Naszemu! To jest Boże miłosierdzie i łaska! On chce, by ogień Jego łaski przeniknął do naszego wnętrza, roztopił i wypalił tam wszelki grzech, zło i nieprawość. Lecz jest takie jedno miejsce w człowieku - serce, gdzie Bóg nie wejdzie bez naszej zgody. Naród Boży nie rozpoznał czasów i nie pojmuje dlaczego nasiliły się problemy i rozdźwięki w zborach i w rodzinach i w pracy. Pojawili się u nas, u wszystkich, niewygodni ludzie, którzy trwożą nas i rozdrażniają.

Czy myślicie, że przyszedłem, by dać ziemi pokój? Bynajmniej, posiadam wam. raczej rozdwojenie. Odtąd bowiem pięciu w jednym domu będzie poróżnionych; trzej z dwoma, a dwaj z trzema; będą poróżnieni ojciec z synem a syn z ojcem, matka z córką, a córka z matką, teściowa ze swą synową, a synowa z teściową. (Łuk. 12:51-53).

Zamiast zobaczyć w tym łaskę Boga — reakcja na to jest całkowicie odmienna. Bóg jest wierny i On da taką możliwość każdemu. Niektórym Swoim dzieciom w celu uświęcenia przydzieli On nie jednego, a kilku ludzi i posadzi im na głowach - i w tym będzie (objawiać się - przyp. tłum.) Jego zdwojona i potrojona troska o Jego dziecko. Lecz ku zasmuceniu Boga - nie wszyscy się oczyszczają. Wielu uznaje te działania jako „ponad siły" - i chowa się w cień, żeby nikt nie grał na strunach ich zepsutej duszy. Oni nie doceniają/korzystają z tej łaski Boga. Pan powiedział, że liczni nauczyciele i pastorzy porzucą służbę dlatego, że będzie odsłonięte ich owcom ich natura, ich czyny; ich wady. nieczyste, chciwe plany, i na odwrót: wielu nauczycieli pozostawi swe kazalnice i zejdą do narodu, do owiec, i będą żyć ich problemami i troskami i będą oni wszyscy na równi. Kto będzie się kurczowo trzymał swoich praw i nakazów - upadnie, a kto tak gorliwie jak tylko można wypełni swe obowiązki żeby służyć bliźniemu - ten się ostoi. Nikt już nie będzie zwracać na siebie uwagi i godności, lecz wszelką godność i wszelką chwałę będą oddawać Bogu! Nikt nie będzie mieć strachu przed człowiekiem, lecz wszyscy będą mieć wyczuloną bojaźń Bożą! Działanie „późnego deszczu” rozpocznie się zaraz po działaniu „ognia''.

Na grunt naszych oczyszczonych serc zleje się obfitość deszczu, stwórczej Bożej mocy, w której będzie zawarta moc do momentalnego wzrostu owocu naszego ducha. I tylko tenże owoc naszej duszy, wyrośnięty na czyszczonym ogniem polu będzie podobał się Panu Niebios! Ten obrobiony przez Stwórcę kamień naszej duszy będzie przydatny do muru Świątyni w Królestwie Niebieskim!
Pozwoliłeś ludziom tratować po głowach naszych, Szliśmy przez ogień i wodę, Lecz wyprowadziłeś nas na wolność.

(Psalm 66:12).

Nie powinniśmy się oszukiwać tym, że w rzeczywistości to Bóg będzie za nas coś robić. Swoją część pracy On wykonał i wykonuje - ale nasza część pozostanie dla nas. My powinniśmy już dzisiaj zostawić wszystkie swoje ambicje i wszystkie swe pragnienia, a troszczyć się tylko o to, żeby ogień od Boga szybciej przeniknął do naszego wnętrza i rozpoczął swoje pożerające wszelkie zło, wypalające dzieło. Niech ludzie grają na naszych zepsutych strunach póki się nie porwą! Ale niech nikt nie dąży do tego by samemu być takim człowiekiem: ponieważ twój stan ostatni gorszy będzie od pierwszego. Bójcie się, Boga!!! Bijących i sądzących stawia Bóg! A każdy człowiek w jednym i tym samym momencie okazuje się bijącym i bitym. Taka jest dla nas wola Boga! Jego ogień pomoże rozpoznać i wybawić się z grzechu krytykowania tego kto obraża; i grzechu drażliwości tych, którzy się obrażają.

Tenże Jego, dosłownie krzyżowy ogień, biegnący od jednego do drugiego - On go posyła do narodu. On chce, żeby Jego naród poznał problem Judy - on po prostu nie przyjmował Bożego ognia. W tym ogniu nikt nie może wynieść się nad drugim bez strachu że jutro może być obnażona ta wada i w nim. Czy może słoma na polu powiedzieć w sercu swoim, że jej przyjemnie patrzyć jak płonie inna słoma - bez strachu przed tym, że w mgnieniu oka i ona sama będzie w tym ogniu? Bóg mówi że czas działania ognia jest krótki, lecz jest to największa Jego łaska ku nam. Jest to najlepszy efekt Jego łaski ku nam. To Jego finalny trud nad naszą duszą - i dlatego najcudowniejszy! Oczyścić nasze dusze ogniem i polać późnym deszczem! Owoc będzie przepiękny! Lecz musimy być w tej bitwie po jednej stronie z Bogiem!

Bóg mówi, że jest Jemu szczerze żal tych. którzy chowają się przed Jego ogniem, ale to będą ci, którzy nie pili wody i nie omywali się ani w swej pielgrzymce ani w czasie rannego deszczu - dlatego nie będzie w nich przesłanek/przekonania do tego, by pozwolić działać ogniowi i późnemu deszczowi. Oni nie poznali smaku porannego deszczu. Bóg mówi, że w pewnym momencie tenże ogień doprowadzi do pełnego rozdzielenia w narodzie Jego - oddzielenia owiec od kozłów. I każdy, nawet ci na zewnątrz, będą widzieć czy to Boża owca - czy kozioł świata. Kozły zejdą z piedestałów tylko dlatego, że nie uzyskają więcej należytego dla nich szacunku. A ci, którzy nie gonili za autorytetem, a szukali tylko Mojej chwały, zejdą do poziomu owiec i będą razem z nimi cierpieć. Bóg mówi, że w Jego narodzie jest bardzo wiele ludzkich autorytetów i oni bardzo śmiało przywłaszczają sobie Jego chwałę. On nie będzie tego więcej znosić! Łaska Jego działa i jest ona w mocy by spalić plewy tego świata!

Starajmy się więc poznać, usilnie poznać Pana; że Go znajdziemy, pewne jest jak zorza poranna, i przyjdzie do nas jak deszcz, jak późny deszcz, który zrasza ziemię!

(Ozeasz 6:3).


http://oblubienica.eu/czytelnia/artykul ... bozy-ogien
veteran
 
Posty: 517
Dołączył(a): 1 paź 2014, o 17:38
Lokalizacja: Władysławowo

Re: CHRZEST OGNIEM

Postprzez veteran » 1 lis 2014, o 14:43

Chrzest Duchem i ogniem często jest rozumiany jako jeden – chrzest Duchem. Nie wydaje się to właściwe, gdyż Jan mówi wyraźnie o dwóch chrztach.
O chrzcie ogniem jest napisane również w Mal. 3,2-3. Fragment ten mówi, że Pan Jezus przyjdzie z ogniem oczyszczenia, w którym będzie wytapiać swój lud.
Przyjęcie chrztu ogniem powoduje, że wypalone (oczyszczone) zostaje nasze wnętrze, nasze serce. Nie tylko oczyszczone z popełnionych grzechów ale także z korzenia grzechu.
Ogień oczyszczenia powoduje, że Kościół staje się czysty, bez zmazy i bez skazy. Ef.5,27
Pan Jezus mówiąc: „Chrztem mam być ochrzczony..” mówił o swojej śmierci. Poddanie swojej woli Ojcu zaprowadziło Go na krzyż, gdzie stracił swoje życie.
Chrzest ognia prowadzi do śmierci tego, co moje – mojej woli, moich pragnień, mojego JA. Wtedy czujemy potężną moc i palący żar tego ognia. Stąd pytanie: „lecz kto będzie mógł znieść dzień jego przyjścia...?” Mal. 3,2 Wielu ludzi ucieka od Bożego ognia oczyszczenia. Tacy wciąż mówią o łasce, która wszystko przebacza i wszystko za nas wykonała.
Poddanie się ogniowi oczyszczenia następuje tylko na drodze uczniostwa, a więc wtedy, gdy zapieramy się siebie, bierzemy swój krzyż i naśladujemy Jezusa. Łuk. 9,23
Chrzest ogniem przynosi doświadczenia i próby, w które wchodzimy. Nie jest to miłe dla ciała, lecz niezwykle pożyteczne dla ducha. Dlatego Ap. Jakub pisze: „Poczytujcie to sobie za najwyższą radość, bracia moi, gdy rozmaite próby przechodzicie” 1,2 Dalej możemy przeczytać o wielu pożytkach z tego płynących.
Tak, jak przyjęcie Ducha Świętego wymaga naszego pragnienia, tak również chrzest ogniem przyjdzie wtedy, gdy będziemy go pragnęli i przyzwolimy na to, by ogień palił to, co jest do wypalenia.
Co następuje po ogniu oczyszczenia?
„Potem będą mogli składać Panu ofiary w sprawiedliwości. I będzie miła Panu...” Mal. 3,3-4
Jeśli więc chcemy składać takie ofiary Bogu, musimy przyjąć chrzest ognia.
Przyjęcie chrztu Duchem i ogniem umożliwia nam wejście do Bożego odpocznienia i doznania tego, czym jest Królestwo Boże – sprawiedliwości, pokoju i radości! Chwała Panu Bogu!


Nie musimy prosić o ogień a tym bardziej o to, by przyszły doświadczenia. Jezus przyniósł ogień i on już jest. Sedno tkwi w tym, czy pozwolisz, by ten ogień cię ogarnął. Czy wejdziesz w doświadczenia, czy też uciekniesz przed ogniem.
A teraz coś ważnego! Doświadczenia i próby związane z ogniem oczyszczenia nie przyjdą na nas wbrew naszej woli. Nie chodzi tu bowiem o prześladowania lub choroby – one przychodzą najczęściej wbrew naszej woli.
Chrzest ogniem jest związany z oczyszczeniem naszego wnętrza. Jesteśmy świątynią Bożą, więc sprawą bezwarunkową jest całkowite oczyszczenie świątyni, gdzie mieszka Bóg. Ponieważ nie mieszka w nas nic dobrego (Rzym. 7,18-24) - ogień ma za zadanie wypalić wszelką nieczystość. A ta nieczystość to przede wszystkim uczynki ciała: wszeteczeństwo, nieczystość, rozpusta, spór zazdrość, gniew itd Gal. 5,19-21. Bóg chce nas z tego oczyścić, lecz potrzebne jest nasze przyzwolenie. Dlatego Jezus zapraszając do naśladowania, mówi: „jeśli kto chce...”Łuk. 9,23
Warto tu dodać, że nie ma chrztu ognia bez brania swego krzyża i co za tym idzie: zapierając się swojej woli i biorąc krzyż – wchodzimy w ogień oczyszczenia.
Ogień i krzyż idą w parze.
Może prozaiczny przykład:
Żona od rana marzy, że w niedzielne popołudnie wybiorą się na wizytę do znajomych. Gdy przychodzi popołudnie, okazuje się, że mąż z powodu przepracowania nie marzy o niczym innym jak o 2-godz. drzemce. Na prośbę żony odpowiada stanowczym: nie!
Co się dzieje w sercu żony? Narasta w niej gniew, bunt. Jej „stara natura” pcha ją do wykrzyczenia swoich argumentów, swojej krzywdy, cisną się łzy.
Otóż to – staje przed piecem. Jezus czeka gotowy, „aby wytapiać i czyścić srebro” Mal. 3,3
Jeśli (żona) rezygnuje z walki wewnętrznej i wybucha krzykiem – ucieka przed ogniem ( nie zapiera się siebie, nie bierze krzyża).
Jeśli podejmuje bój przeciw woli ciała – wchodzi w ogień oczyszczenia. Towarzyszą temu cierpienia, ale gdy przychodzi zwycięstwo – pojawia się radość Ducha i pokój Boży.
Trzeba koniecznie dodać, że ten bój toczymy nie własnymi siłami lecz w mocy Ducha Świętego.
Jeśli więc pragnę być czysty i święty przed obliczem Boga, wołam z głębi serca: Panie, oczyść mnie! Mam świadomość tego, że oczyszczenie nie przyjdzie inaczej jak przez ogień, próby i doświadczenia.
Jednak wbrew tym przeciwnościom – pragnę.
Pan Jezus, chociaż wiedział, że chrzest ogniem przyniesie mu ból, cierpienie i śmierć, chociaż był „udręczony, aż się to dopełni” - nie uciekł, lecz wszedł w ten ogień! Bo ważniejsze było dla niego wypełnić wolę Ojca niż stracić nawet swoje życie. Chwała Panu Jezusowi!
Jesli będziesz naśladował Pana Jezusa - pójdziesz tą samą drogą.
Bożego błogosławieństwa


Waldemar Świątkowski
http://oblubienica.eu/forum/posty/temat/chrzest-ognia
veteran
 
Posty: 517
Dołączył(a): 1 paź 2014, o 17:38
Lokalizacja: Władysławowo

Re: CHRZEST OGNIEM

Postprzez kesja » 1 lis 2014, o 18:47

Chrzest-Zanurznie w Ogniu i posoleni Ogniem czy to jest to samo ?
Zanurzenie w Ogniu to jak hartowanie stali ,czynia ja odporną na uderzenia i tak Ogien Ducha hartuje Sługe i czyni go
odpornym na wszelkie prześladowania .
Avatar użytkownika
kesja
 
Posty: 280
Dołączył(a): 14 paź 2014, o 17:32

Re: CHRZEST OGNIEM

Postprzez veteran » 1 lis 2014, o 20:25

Ogień po prostu uświęca.
Wypróbowany w ogniu człowiek ma być doskonały bo CHRYSTUS JEZUS wypala człowieka na SWOJE podobieństwo.
veteran
 
Posty: 517
Dołączył(a): 1 paź 2014, o 17:38
Lokalizacja: Władysławowo

Re: CHRZEST OGNIEM

Postprzez veteran » 2 lis 2014, o 09:36

veteran
 
Posty: 517
Dołączył(a): 1 paź 2014, o 17:38
Lokalizacja: Władysławowo

Re: CHRZEST OGNIEM

Postprzez veteran » 6 lis 2014, o 13:38

Bóg może, lecz nie musi

Wszyscy, bez względu na to, jak bardzo ufamy Bogu, przechodzimy przez różne doświadczenia. Bóg ma w tym Swój cel, kształtuje nasz charakter, odnawia nas wewnętrznie, niejednokrotnie karci nas, a czyni to z jednego powodu – kocha nas jako Swoich synów i Swoje córki. W Biblii czytamy – „bo kogo Pan miłuje, tego karze, i chłoszcze każdego syna, którego przyjmuje” (Hebr. 12:6).

Pisałem już kilka razy na ten temat, dzieląc się własnymi doświadczeniami, przez jakie ostatnio przechodziłem, np. „Błogosławieństwo utrapień”. Uważam, że przechodząc przez te doświadczenia, mogłem poznać Pana tak, jak nigdy dotychczas, dlatego uważam je za błogosławieństwo, a nie przekleństwo.

Jakiś czas temu rozmawiałem z przyjacielem, który na wieść o moich przejściach zdrowotnych wyraził zdziwienie, że nie odbieram ich jako porażki w boju o wiarę, „która raz na zawsze została przekazana świętym” (Jud. 1:3). Próbował mnie przekonywać na różne spsoby, że celem Chrystusa, jest dać nam zupełne zdrowie i życie pozbawione problemów. Jako przykład, cytował różne zdarzenia z życia Pana Jezusa na ziemi, gdy uzdrawiał chorych i uwalniał tych, którzy byli związani. Co do tego nie mam żadnych wątpliwści, że nasz Pan może tego dokonać, lecz nadal zostaje pytanie, czy On tego chce. Ewangelista Marek napisał również, że gdy do Chrystusa przyszedł trędowaty, uznając Jego autorytet, upadł na kolana i zapytał: „Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić”. Wówczas Pan powiedział: „Chcę, bądź oczyszczony!” (Mar. 1:40,41).

Często zapominamy o tym, że Pan Jezus czyni wszystko zgodnie z wolą Ojca. Gdy przyszedł na ziemię, aby przybliżyć nam Królestwo Boże, powiedział wyraźnie: „zstąpiłem bowiem z nieba, nie aby wypełniać wolę swoją, lecz wolę tego, który mnie posłał” (Jan 6:38). Dlatego w najważniejszym momencie, w godzinie, na którą przyszedł, gdy modlił się w Getsemane, wyznał również: „wszakże nie moja, lecz twoja wola niech się stanie” (Łuk. 22:42) - i oddał się w ręce oprawców. A przecież miał moc aby odejść spokojnie, jak to zdarzało się wczesniej, gdy chcieli Go ukamienować. Wystarczyło powiedzieć „Jam jest”, i wszyscy upadliby przed Nim na ziemię, jak to zdarzyło się w ogrójcu, gdy przyszli Go pojmać. On jednak wykonał wolę Ojca, który przewidział dla Swego jednorodzonego Syna, aby w momencie gdy „znęcano się nad nim, lecz on znosił to w pokorze i nie otworzył swoich ust, jak jagnię na rzeź prowadzone i jak owca przed tymi, którzy ją strzygą, zamilkł i nie otworzył swoich ust” (Izaj. 53:7).

Gdy myślę o drogach, jakimi Pan prowadzi swoje umiłowane dzieci, gdy myślę o wielu Jego wiernych sługach, którzy, „doznali szyderstw i biczowania, a nadto więzów i więzienia; byli kamienowani, paleni, przerzynani piłą, zabijani mieczem, błąkali się w owczych i kozich skórach, wyzuci ze wszystkiego, uciskani, poniewierani” (Hebr. 11:36,37), wierzę, że to wszystko stało się zgodnie z Bożą wolą. Wierzę, że Bóg mógł ich wyrwać, zachować, uleczyć, lecz tego nie zrobił, ponieważ miał w tym Swój cel.

Przypomnijmy sobie jedno z najbardziej znanych wydarzeń z czasów niewoli babilońskiej. Król Nebukadnesar kazał zrobić wielki posąg swego boga i rozkazał wszystkim narodom upaść przed nim w pokłonie. Gdy trzech Hebrajczyków tego nie zrobiło, znaleźli się przed obliczem wściekłego króla, który nakazał powtórzyć moment oddania czci posągowi. Szadrach, Meszach i Abed-Nego nadal stali wyprostowani, bez cienia wątpliwości, że tego nie zrobią, ponieważ są wierni swojemu Bogu i innym nie będą się nigdy kłaniać. Można byłoby wyobrazić sobie, zgodnie z „teologią” wyznawców bezproblemowego życia ludzi wierzących, że w tym momencie powinien spaść ogień z nieba i pochłonąć pogańskiego króla. Dla podparcia takiej teorii biblijnym przykładem, można byłoby zacytować werset z czasów proroka Eliasza, gdy wezwał na górę Karmel wszystkich, aby poznali wielkość prawdziwego Boga, który wówczas zesłał ogień z nieba na Swoje świadectwo i zniszczył pogański ołtarz.

A jednak tak się nie stało w przypadku trzech hebrajczyków, dla których król „kazał rozpalić piec siedem razy bardziej niż go zwykle rozpalano” (Dan. 3:19). Zanim ich wrzucono do tego pieca, wyznali królowi: „Jeżeli Bóg nasz, któremu służymy, zechce nas wyprowadzić z rozpalonego pieca i uwolnić z rąk twoich, to na pewno to uczyni. A jeśli nawet nie uczyni tego, to żebyś wiedział, o królu, że twojemu bogowi służyć nie będziemy ani też nie będziemy oddawać czci posągowi wzniesionemu przez ciebie” (w. 17,18 [B.W-P]). Celowo podałem cytat z Bibilii Warszawsko-Praskiej, która oddaje najwierniej sens wypowiedzi trzech bohaterów. Oni znali swego Boga i wiedzieli, że jeśli Jego wolą będzie wyrwać ich z rąk bezbożnika, „to na pewno to uczyni”.

W wyniku wiernego poddania się woli Bożej, doświadczyli czegoś, co nie byłoby możliwe przy innym scenariuszu wydarzenia. Gdy król Nebukadnesar zajrzał do tego pieca, zdziwiony powiedział: „Oto ja widzę czterech mężów chodzących wolno w środku ognia i nie ma na nich żadnego uszkodzenia, a wygląd czwartej osoby podobny jest do anioła” (Dan. 3:25). W wyniku takiego przebiegu wydarzenia, nie tylko pogański król uznał wielkość Boga Izraela, lecz trzej wierni Jego słudzy doświadczyli obecność i bliskość Boga, jakiej nie doznaliby w całym swoim życiu pozbawionym problemów.

To, jak wielki i pełen miłości jest nasz Ojciec, możemy poznać w doświadczeniach. Dlatego apostoł Jakub napisał z przekonaniem - „Za powód do radości, bracia, poczytujcie sobie również doświadczenia, które na was spadają” (Jak. 1:2 [B.W-P]). Tylko w takiej sytuacji możemy doznać błogosławieństwa, jakim jest wytrwanie w doświadczeniu.

Pragnę zakończyć wersetem, ku rozwadze nam wszystkim – „Błogosławiony człowiek, który nie podda się pokusie. Gdy przetrwa zwycięsko próbę, otrzyma jako wieniec nagrody życie wieczne, przyobiecane tym, którzy miłują Boga” (Jak. 1:12 [B.W-P]). Pokusą może być próba ucieczki z doświadczenia, jakie nam posyła nasz Ojciec Niebieski.

Henryk Hukisz


http://hukisz.blogspot.com/2013/04/bog- ... -musi.html
veteran
 
Posty: 517
Dołączył(a): 1 paź 2014, o 17:38
Lokalizacja: Władysławowo

Re: CHRZEST OGNIEM

Postprzez kesja » 6 lis 2014, o 20:02

"Pokusą może być chęc ucieczki z doświadczenia"

Może i to są pokusy niby nie winne a czasem bez wyjścia bo np co ma zrobic ktoś kto jest
na utrzymaniu drugiego i wie ze jak sie wyłamie to doświadczał bedzie niemiłych rzeczy.
Można pomyśleć np o nastolatku , jak on ma sie przeciwstwic rodzicowi ,kiedy rodzic łozy na niego, na jego
edukacje.?
Słyszałam rózne świadectwa i dzielnej dziewczyny która ojciec zamykał w pokoju zeby nie chodziła do zboru.
Wyrzucał jej Biblie i rózne takie rzeczy a ona sie nie poddawała.
Albo mąż który odgrazał sie żonie, albo zona która ośmieszałą meża .
Dziewczyna która idzie za katolika bo jego rodzina wazniejsza i co by powiedzieli albo bo suknia ładna.
Samo życie.

Avatar użytkownika
kesja
 
Posty: 280
Dołączył(a): 14 paź 2014, o 17:32

Re: CHRZEST OGNIEM

Postprzez veteran » 21 gru 2014, o 20:39

Chrześcijanin w ogniu doświadczeń Marian Łaszewski
veteran
 
Posty: 517
Dołączył(a): 1 paź 2014, o 17:38
Lokalizacja: Władysławowo

Re: CHRZEST OGNIEM

Postprzez veteran » 1 sty 2015, o 19:54

„Szymonie, Szymonie, oto szatan wyprosił sobie, żeby was przesiać jak pszenicę. Ja zaś prosiłem za tobą, aby nie ustała wiara twoja, a ty, gdy się kiedyś nawrócisz, utwierdzaj braci swoich. On zaś rzekł do niego: Panie, z tobą gotów jestem iść i do więzienia, i na śmierć. A On rzekł: Powiadam ci, Piotrze, nie zapieje dzisiaj kur, a ty się trzykroć zaprzesz, że mnie znasz.” (Łuk. 22:31-34)

Straszliwa rzecz została zapisana w tym fragmencie. Oto szatan prosił Boga i otrzymał prawo poddania uczniów poważnej próbie. Wynik tej próby miał być następujący - uczniowie pod naciskiem tego co nagle na nich przyjdzie mieli porzucić swoją wiarę. Taki był zamysł diabła.

W Słowie Bożym jeszcze tylko dwukrotnie czytamy w tak bezpośredni sposób o przesiewaniu. Pierwszy raz widzimy, że szatan stanął przed Bożym obliczem i powiedział: „ Czy za darmo Hiob jest tak bogobojny?”. Dotknij się tylko tego co posiada, a cała jego pobożność zniknie. Później zaś rzekł: „ Dotknij się jego kości i ciała, a na pewno będzie ci złorzeczył w oczy”. Hiob mimo tego, ze tak potężne próby przewaliły się przez jego życie wytrwał przy Bogu. Drugi raz czytamy o przesiewaniu za czasów proroka Amosa.

„ Oto oczy Wszechmogącego Pana są zwrócone na to grzeszne królestwo: Wytępię je z powierzchni ziemi, jednak nie wytępię doszczętnie domu Jakuba - mówi Pan. Bo oto każę przesiać wśród wszystkich ludów dom Izraela, jak się przesiewa w przetaku, tak że ziarnko nie upadnie na ziemię. Od miecza poginą wszyscy grzesznicy mojego ludu, którzy mówią: Nie dosięgnie nas ani nie zaskoczy nieszczęście.” (Am.9: 8-10)

Tutaj już nie czytamy, że ktoś wyprosił przesiewanie u Boga, ale to ludzka bezbożność doprowadziła do tego. Bóg chwycił do ręki przetak, czyli takie wielkie sito i położył na nim dom Izraelski. Amos zaś zwiastował potrzebę pokuty i zapowiedział wstrząs jakiemu zostaną poddani ludzie.

Były to jednak czasy wielkiej pomyślności w kraju i nikt poważnie nie brał katastroficznych wizji tego męża Bożego. Lecz Bóg jego ustami rzekł: „Biada beztroskim...i biada zadufanym, którzy czują się jak bogowie w domu Izraela. Oddalacie od siebie myśl o dniu nieszczęścia, a przybliżacie zgubę i gwałt”( Amos.6:1;3)

Za dwa lata ten kwitnący pomyślnością kraj został zniszczony potężnym trzęsieniem ziemi (Am.1:1). Potem przeszła przez niego plaga szarańczy niszcząca wszelkie plony. A na koniec Asyryjczycy najechali kraj, poszerzając granice swojego imperium (Am.7:1nn). Czy Bóg nie ostrzegał? On mówił wprost: „chociaż budujecie domy z ciosanego kamienia, nie będziecie w nich mieszkać, a chociaż zasadziliście rozkoszne winnice, wina z nich pić nie będziecie” (Am.5:11)

Któżby jednak wówczas się tym przejmował. Któżby zważał na Słowa pastucha i hodowcy sykomor, jakim był Amos. O gdyby przyszedł do nich ktoś wielki i wykształcony to może by warto było się zastanowić. Któżby jednak chciał słuchać pastucha.

Słowo Boże powiada, że Izraelici nie słuchali swoich proroków, ale „wymyślili sobie rzeczy niewłaściwe o Bogu swoim i popełniali złe czyny” (2Król.17:9nn).

A chociaż Pan ostrzegał ich wielokrotnie przez proroków, oni „nie słuchali i stwardniał ich kark” (2Król.17:13nn), co w rezultacie doprowadziło ich do miejsca, że znaleźli się na przetaku.

Przesiewanie jest najgorszą z prób jaka może przejść przez życie człowieka. Wszystkie inne próby kształtują nasz charakter i utwierdzają wiarę. Inaczej jest jednak z przesiewaniem. Jest to ostateczny sprawdzian tego do czego doszedłeś oraz tego kim naprawdę jesteś. Gdy zostajesz położony na przetaku albo porzucisz Boga, albo zachowasz wiarę. Kiedy jesteś przesiewany nie możesz już żyć trochę dla Boga, a trochę dla siebie. Na przetaku nie można już udawać życia chrześcijańskiego. Przesiewanie jest tak silną próbą, że albo wówczas stajesz za Bogiem jak nigdy dotąd, albo oddalasz się od Niego jak nigdy dotąd.

Czy wiesz jak przesiewano zboże? Najpierw wkładano nie oczyszczone zboże na przetak, czyli na sito. Takim jakim ono było zebrane takim zostało położone. Na sicie więc znajdowało się ziarno i plewy wraz z wszelkimi brudami. Potem następowała seria silnych wstrząsów, których celem było oddzielenie brudów i plew od ziarna. Czynność tą wykonywano w wietrzny dzień tak, aby wiatr mógł rozwiać wszelką plewę z przetaku.

Biblia powiada, ze dokładnie to samo dzieje się w duchowej rzeczywistości.

Kiedy człowiek miesza to co czyste z tym co brudne i Bóg ostrzega go raz , drugi i trzeci, a on nic sobie z tego nie robi, wówczas może przyjść to co Biblia nazywa przesiewaniem.

Tak więc ten rodzaj próby może przyjść w dwojaki sposób. Możesz żyć jak Hiob i przynosić chwałę swemu Bogu, lecz szatan wyprosi cię, aby poddać twoje życie sprawdzianowi. Możesz także sam wyprosić u Boga przesiewanie poprzez własną ignorancję Słowa, które On do Ciebie kierował.

Zwróć zatem uwagę, że na sicie przesiewania może znaleźć się to co cenne w Bożych oczach i takim był niewątpliwie Hiob, lecz może także znaleźć się to co pospolite czyli plewa. Co dzieje się po takim wstrząsie przesiewania? Ziarno zawsze zostaje na przetaku, plewę zaś wiatr roznosi. Dokładnie tak to opisuje Słowo Boże:

„ każę przesiać do Izraela... tak że ziarnko nie upadnie na ziemię” (Am.9:9)

Spójrzcie, ze kiedy Bóg kładzie na przetaku to co cenne. On wie, że tego nie utraci. Czy Hiob w konsekwencji prób jakie przeszedł odstąpił od Boga? Wiemy, że nie uczynił tego.

W Psalmie 1 czytamy:

„ Nie tak jest z bezbożnymi! Są oni bowiem jak plewa, którą wiatr roznosi. Przeto nie ostoją się bezbożni na sądzie, ani grzesznicy w zgromadzeniu sprawiedliwych.”

W wielu zborach podobne wstrząsy miały już miejsce. Bóg potrząsał całymi społecznościami i robił to tak długo, aż ludzie pokutowali, albo jak ta plewa znikali ze zborów.

Jezus powiedział: „Zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą”(Mat.16:18)

Czy wierzycie jeszcze w taki Kościół? Trudno zachować wiarę, gdy widzi się Kościół słabym i bezsilnym wobec ataków diabła. Często taki stan jest powodem nagannego życia jego członków. Jest grzech w Kościele, a Bóg nie może patrzeć na grzech, w rezultacie czego nie ma on mocy przeciwstawienia się piekłu. Albo Kościół sam zacznie coś z tym robić, albo Bóg będzie musiał coś z tym zrobić. Wiele społeczności zostało już wstrząśniętych różnymi wydarzeniami. Dlaczego Bóg to robił? Powód jest zawsze ten sam - dlatego, aby ponaprawiać wszystkie wyłomy spowodowane grzechem oraz, aby Kościół odzyskał swą przemagającą piekło moc.

Spójrzmy zatem raz jeszcze na księgę Amosa. Co Bóg zamierzał uczynić poprzez owe przesiewanie? Czy Jego zamiarem jest niszczenie?

„W owym dniu podniosę upadającą chatkę Dawida i zamuruję jej pęknięcia i podźwignę z ruin i odbuduję ją jak za dawnych dni” (Am. 9:11).Oto ostateczny cel przesiewania.

Drodzy Bracia i Siostry. Przesiewanie to realna rzecz, która może przyjść w każdej chwili na zbór, lub na każdego z nas. Bóg w nieoczekiwanym czasie, ze strony, z której się nie spodziewasz może nagle zacząć potrząsać tobą serią wydarzeń.

Za czasów Amosa ludzie powiadali: „Nie dosięgnie nas, ani nie zaskoczy nas nieszczęście”(Amos.9:10). Wielu było pewnych siebie, bo też ich życie wyglądało na stabilne. Posiadali jakieś perspektywy i nikt nie spodziewał się, że nagle ta sielanka może zostać drastycznie przerwana. Nikt nie liczył się z nieszczęściem i katastroficznymi wizjami hodowcy sykomor.

Czasem mawiamy, że historia lubi się powtarzać. Otóż to.

Gdy Jezus powiedział Piotrowi o przesiewaniu, ten wyglądał również na pewnego siebie człowieka. On był zdecydowany, konkretny i twardo stąpający po ziemi. Gdy usłyszał o przesiewaniu, jego umysł wypełniała burza myśli. Jakże by to miało być? Zaszliśmy tak daleko, a teraz mielibyśmy z tego rezygnować? Nie, Panie ja nigdy się nie zaprę Ciebie. Na śmierć pójdę za Tobą. Piotr wtedy nie myślał o śmierci, ale brzmiało to raczej jak takie przyjacielskie poklepanie Jezusa po ramieniu: „Nie bój się człowieku, jakby co możesz na mnie liczyć , będę zaraz za tobą”. Jakże by to miało być inaczej? Jezus wszedł jak król do Jerozolimy. Tłumy wiwatują na Jego cześć, a Rzymianie nawet nie kiwnęli palcem. Czy jest jakiś sens w obliczu takich okoliczności mówić o śmierci, przesiewaniu i zdradzie? Jezus jednak wiedział co mówi. Piotrze już za kilka godzin znajdziesz się w zupełnie innej sytuacji i okolicznościach, w których wyprzesz się trzykrotnie jakiejkolwiek znajomości ze mną. Wiemy, ze Piotr zarzekał się i był pewien swego. Ta sama właśnie pewność gubiła wielu ludzi.

Kiedy czytamy historyczne przekazy o oblężeniach twierdz warownych. Okazuje się, ze atakujący często zdobywali taką twierdzę tylko dlatego, że powszechnie uważano, że droga do niej jest niedostępna, a sama twierdza nie do zdobycia. Skoro w opinii większości za taką uchodziła, broniący nie pilnowali jej należycie. To rzekomo najbardziej niedostępne miejsce okazywało się najsłabszym punktem tej twierdzy.

W taki sposób pewnego dnia upadło miasto Sardes. W trakcie wielodniowego oblężenia miasta przez wojska króla perskiego Cyrusa, obsadzono na murach, w najbardziej niedostępnym dla wroga miejscu niewielką straż. W pobliżu tego miejsca znajdowało się jedyne tajne wyjście ewakuacyjne na wypadek klęski obrońców twierdzy. Strażnik był tak znudzony pilnowaniem tego co rzekomo jest niemożliwe do zdobycia, że pozwolił sobie na drzemkę. Gdy głowa zrobiła się ciężka, nagle spadł mu z niej hełm poza mury twierdzy.

Co zrobił strażnik kiedy zauważył co się stało? Postanowił zatrzeć ślady swojego niedbalstwa i udał się tajnym wyjściem na drugą stronę muru po swój hełm. Na nieszczęście wszystkich obrońców miasta wywiadowcy wroga zobaczyli to i poznali drogę do twierdzy. To rzekomo najsilniejsze miejsce okazało się najsłabszym. Tej samej nocy cała armia perska wtargnęła ukrytym wejściem do miasta.

Gdy więc Jezus wypowiedział słowa wobec Zboru w Sardes: „Bądź czujny” (Obj.3:2). Oni bardzo dobrze wiedzieli co ma na myśli. Wspomnienie haniebnej klęski było mocno wryte w ich umysłach.

Drodzy Bracia i Siostry. Diabeł jest o wiele bardziej sprytny i przebiegły niż tacy atakujący twierdze warowne. Jeśli będzie chciał wyprosić, aby cię przesiano, jak myślisz, od którego miejsca zacznie? Oczywiście od tego miejsca, w którym czujesz się najbardziej pewny siebie. W tym właśnie miejscu jesteś najmniej przygotowany na odparcie ataku.

Pewnego pięknego dnia zwodowano wspaniały statek. W dniu, w którym wypływał z portu w Southampton żegnano go owacyjnie. Nazywano go potocznie „Niezatapialny”, za takiego właśnie uważano „Titanica”. Gdy ten ogromny okręt znalazł się na kursie kolizyjnym z potężniejszą od siebie górą lodową pięciokrotnie zaalarmowano drogą radiową załogę, aby wprowadzono stan najwyższej gotowości i ostrożności. Oni jednak byli pewni siebie. No bo cóż mogło by zakłócić ich życie na „Niezatapialnym”? Czasem tak ludzie myślą o swoim życiu. Mają się za „niezatapialnych”, lecz gdy przychodzi zły dzień okazuje się, ze idą na dno szybciej niż „Titanic”.

Za piątym razem, kiedy przyszło ostatnie ostrzeżenie radiooperator odpowiedział: „shut up” to znaczy „zamknij się” i wyłączył radio. Po kilku godzinach ten „Niezatapialny” okręt spoczywał już na dnie Atlantyku...

Pewność siebie to najsłabszy punkt w twoim życiu. Jeśli lekceważysz wszelkie ostrzeżenia i jesteś na kursie kolizyjnym z górą lodową: uważaj, gdyż tragedia może być kwestią nawet godzin! Kim byli ci, o których Biblia powiada, że stali się rozbitkami w wierze? Co złego stało się z ich wiarą? Dlaczego ich wiara się rozbiła? Czy oni to planowali? Oczywiście, że nie. Oni po prostu żyli własnymi wyobrażeniami o Bogu, a przy tym byli tak bardzo pewni głoszonych przez siebie twierdzeń. Któregoś jednak dnia okazało się, że wpłynęli na bardzo niebezpieczne wody i trafili na skały, rafy i mielizny. Ich wiara się roztrzaskała...

Bracie i Siostro. Nie żyjmy swoimi wyobrażeniami Boga, lecz Bogiem. Nasze wyobrażenia są niczym więcej jak tylko dobrą religią. Dobrą, bo wymyśloną przez siebie i dla siebie. Nie bądźby zbyt pewni siebie. W każdej chwili naszej egzystencji może zdarzyć się coś co zupełnie wybije nas z takiego spokojnego rytmu życia. Pewność siebie jest tym co zabija w nas jakąkolwiek zdolność przygotowania się na wstrząs przesiewania.

W Psalmie 49:14 czytamy: „Taka jest droga tych, którzy żyją w błędnej pewności siebie i taki koniec tych, którym własna mowa podoba się. Pędzą jak owce do otchłani, śmierć jest ich pasterzem”

Jaką drogą dzisiaj kroczysz? To ważne pytanie, aby je zadać i w tej chwili sobie na nie odpowiedzieć.

„Droga prawych to unikanie złego. Kto pilnuje swojej drogi, zachowuje życie. Pycha chodzi przed upadkiem, a wyniosłość ducha przed ruiną” (Przyp.16:17-18).

Czy pilnujesz swojej drogi za Bogiem? Czy może jesteś na kursie kolizyjnym za jakaś górą lodową lub skałami i masz za nic wszystkie ostrzeżenia? Pan Jezus mówił uczniom trzykrotnie o swojej śmierci, lecz oni nie rozumieli i nie chcieli zrozumieć. Zbyt wiele działo się wokół nich, co przykuwało ich uwagę. Słowa Mistrza powodowały jedynie niepotrzebną konsternację.

Panie nie przyjdzie to na Ciebie. Wjechałeś jak król do miasta, lud Cię kocha, Rzymianie nie kiwnęli nawet palcem, władze religijne muszą się z Tobą liczyć. Czy coś mogłoby to zmienić?

Spójrzcie na czym ludzie opierają swoją pewność.

Przed uczniami była wielka próba, na którą kompletnie nie byli przygotowani. Jezus mówił im: „Módlcie się, abyście nie popadli w pokuszenie”(Łuk.22:46). Czy posłuchali Go? Czy modlili się z Nim w Getsemane? Nie, oni raczej musieli się wyspać, bo jutro będzie nowy dzień pełen wrażeń i doznań. Nowe wyzwania i plany. Dalszy harmonogram spotkań i kalendarz wizyt. Skąd my to znamy, chciałoby się powiedzieć...

Zbyt wiele działań, tak nie wiele modlitwy i to samo poczucie pewności siebie. Tak wyglądało życie uczniów w przededniu wielkiego wstrząsu. Jak to wygląda u nas?

Na przetaku, czyli na tym wielkim sicie znaleźli się wszyscy uczniowie. Okoliczności się zmieniły i nic już nie wyglądało tak jak kilka chwil wcześniej. Całą dwunastką wydarzenia mocno wstrząsnęły. Wszyscy rozpierzchli się, uciekli w popłochu tak jak stali. W jedną chwilę poszli w rozsypkę i nie pomogła im ta pewność siebie, w którą wcześniej obrośli.

A czy my myślimy, że jesteśmy bardziej duchowi niż oni? Trzy lata spędzili w obecności Chrystusa na działalności misyjnej wszelkiego rodzaju. Trzy lata dzień w dzień słuchali Słowa Bożego, z pierwszej ręki. Tyle samo oglądali cuda i byli świadkami wyjątkowych zdarzeń. Jednak gdy nadeszło przesiewanie wszyscy zostawili Pana. Dlaczego zatem mielibyśmy mniemać, że my zachowamy się inaczej, gdy nasze życie zostanie poddane wstrząsowi?

Gdyby nie modlitwa Jezusa i Jego wstawiennictwo to żaden z nich by się nie ostał. Człowiek, którego prawdziwie coś łączy z Panem nie porzuci swojej wiary. Ta wiara mimo wszystko gdzieś tliła się w nich. Ona nie ustała na dobre. Nie było to jednak ich zasługą, lecz dziełem Pana.

Mimo tego, że wyglądali w dniu próby jak trzcina nadłamana i jak ledwie tlący się knot, Pan miał nad nimi swoją rękę. Zauważcie to jedno, że szatan „wyprosił sobie ich”, ale Jezus powiada: „ja też prosiłem, aby nie ustała wiara twoja”.

Prawdziwa wiara gdy zostaje poddana próbie - ostoi się, gdyż Pan ma moc, ją podtrzymać. Co zatem znaczy mieć prawdziwą wiarę?

Najprostszym przykładem dla wyjaśnienia tego jest życie męża Bożego Henocha. Otrzymał on chlubne świadectwo, że podobał się Bogu. Wiemy, że „bez wiary nie można podobać się Bogu” (Hebr.11:6), a skoro ten podobał się, oznacza to tylko jedno - miał wiarę, na którą reagował Bóg. Dzięki tej wierze właśnie Henoch został zabrany przez Niego i nie oglądał śmierci. Co wiemy o życiu tego męża Bożego?

„Henoch chodził z Bogiem”(1Mojż.5:22) - oto praktyczny wymiar tego co znaczy mieć prawdziwą wiarę. On ciągle szukał Boga i przebywał z Nim w bliskiej relacji. Jeśli trwasz w społeczności z Panem i chodzisz Jego drogami twoja wiara nie ustanie, gdyż „On jest sprawcą i dokończycielem”(Hebr.12:2) takiej wiary. Jeśli jednak zaprzestaniesz tego - szybko wypłyniesz na niebezpieczne wody i możesz podzielić los wielu tzw. „rozbitków wiary”. Jak więc wygląda twoje szukanie Pana? Jak wygląda twoje chodzenie z Nim? Czy twoja wiara powoduje, że lgniesz do Niego? A może to co nazywasz wiarą, jest tylko dobrej jakości imitacją wiary, polegającą na luźnym związku z Nim?

Przeczytajcie drodzy 11 rozdział listu do Hebrajczyków, o bohaterach wiary i znajdźcie chociaż jednego z wymienionych tam mężów Bożych, który wierzył, ale nie był w zażyłym stosunku z Bogiem. Ułatwię wam to zadanie - nie ma tam takiego. Każdy z tych, którzy znaleźli chlubne świadectwo chodził z Bogiem.

To jest ważne żeby się tutaj zatrzymać. Gdy znajdziesz się na sicie przesiewania każda podróbka wiary zgaśnie , lecz ogień twojej więzi z Panem zostanie podtrzymany.

Wiara, bez zażyłości z Bogiem, nie jest żadną wiarę, lecz jedynie kolejnym wyobrażeniem człowieka o sobie i Bogu. Słowo „wierzyć” znaczy „chodzić z Bogiem” - to jest Boże wyjaśnienie tej kwestii.

Dlaczego tyle mówię o wierze? Ponieważ jestem świadomy tego, że wiarę można stracić na wiele sposobów. W czasach ostatecznych wielu odstąpi od wiary - powiada Apostoł Paweł - co jednak wcale nie oznacza, że ci sami ludzie odstąpią od Kościoła, czy nawet ogólnych zasad moralności i przyzwoitości społecznej. Można żyć jakąś imitacja wiary i być nawet członkiem jakiegoś zboru. Próba przesiewania odsłania tutaj różnicę.

Oto Judasz został wraz z jedenastoma położony na tym samym sicie. Próba jaka przeszła przez jego życie nie wiązała się z panicznym strachem jaki przeżyła reszta uczniów, ani z cierpieniem, ani też ze stratami. Jego próba związana była z zyskiem, z nagłym przypływem gotówki. Judasz otrzymał propozycję zarobienia w jeden piękny wieczór tego co można było zarobić w trzy miesiące ciężko pracując. Godziwa zapłata za Jezusa. Za cenę niewolnika sprzedał swojego Mistrza.

Spójrzcie, że jedni wyparli się Pana w obliczu wielkiego zagrożenia i prześladowania. Judasz zaś zaparł się za pieniądze. Moglibyśmy powiedzieć inaczej: to pieniądze wyparły Jezusa z jego życia. Judasz przez kilka lat uchował się w społeczności uczniów, mimo tego, że był jak powiada Słowo Boże - złodziejem i chciwcem. Nikt tego nie wiedział i nikt nie podejrzewał, że serce Judasza wiązało się bardziej z gotówką niż z Jezusem.

Gdy zasiedli do wspólnej, ostatniej wieczerzy Jezus rzekł: „Jeden z was mnie wyda” (Mat.26:21). Jak wam się wydaje, czy każdy spojrzał na Judasza? Nie, każdy spojrzał po sobie. Każdy każdemu wydawał się taki sam. Nikt nie zwrócił uwagi na Judasza. Perspektywa szybkiego zysku i pozyskania prestiżu u władz religijnych obnażyła jego serce.

Dzisiaj Jezus też jest sprzedawany i to nieraz za mniejsze pieniądze. Bardzo łatwo wyzbyć się zażyłości z Bogiem w zamian za możliwe profity. Próba naszej wiary nie musi się więc wiązać z cierpieniem i strachem, lecz z nagłym przypływem gotówki. Przesiewanie wcale nie musi boleć, przynajmniej na początku. Uwierzcie, że ból rozłączenia z Panem w końcu jednak człowieka dopada. I jego życie niestety nie kończy się tzw. happy endem. Judasz co prawda oddał pieniądze oprawcom Jezusa, lecz jego serce było już zbyt twarde, aby przyjść do Pana i prosić o wybaczenie. Wiemy, że w końcu odebrał sobie życie.

O to przesłanie, którym chciałem się z Wami podzielić.

Jak jest dzisiaj z naszym życiem? Gdyby Bóg położył Cię dzisiaj na przetaku, co stałoby się z Tobą? Możesz być przygotowany na ten dzień. Możesz też zlekceważyć to poselstwo.

To co się liczy dzisiaj to twoja wiara potwierdzona żywą relacją z Panem. Ta więź utrzyma cię z Nim nawet w najgorszej chwili. Któż z nas wytrzymałby próbę Hioba? A jednak on wytrzymał, a przecież był z krwi i kości takim człowiekiem jak ty i ja. Pomyślcie, co dało mu tak niesamowitą zdolność ostania się w trakcie serii potężnych wstrząsów? Przeczytajcie tą księgę, a odkryjecie w jak zażyłych stosunkach był Hiob z Bogiem.

Twoja próba może być jednak przyjemną pokusą wygodnego życia za wysoką cenę. W czasach drapieżnego materializmu i postępującego ubóstwa mamy słabą odporność na te zjawiska i jesteśmy podatni, aby zaprzedać wiele, nawet społeczność z Panem w zamian za swoje bezpieczeństwo uzyskane w tym co można posiadać.

Jezus powiedział: „Módlcie się, abyście uszli pokuszeniom”. Jeśli się nie modlisz, lub nie wiele się modlisz, nie masz żadnej odporności na tego rodzaju pokuszenia. Twój tzw. kręgosłup moralny i zasady jakimi się kierujesz nie wystarczą. One będą coraz bardziej kruche. Twój kręgosłup moralny będzie pękał kosteczka po kosteczce. Twoje granice pobożności będą stawały się ruchome. Tak naprawdę tylko solidna więź z Panem ma moc ochronić cię w czasie próby przesiewania. To jest najlepsza i jedyna gwarancja.

Diabeł kpi sobie z nas. On czuje respekt jedynie przed Bogiem. Dlatego czytamy w Słowie Bożym: „zbliżcie się do Boga, a ucieknie od was” (Jak.4:8). Nie lekceważ go, gdyż on jest bardzo przebiegły. On stanie przed Bogiem i powie: Czy za darmo jest ci tenwierny? Zabierz mu to co ma, a zobaczysz jak odstąpi od ciebie. Jeśli masz nie wiele, nie ciesz się, gdyż diabeł może stanąć przed Bogiem i powiedzieć coś zupełnie odwrotnego: Czy nie dlatego jest ci ten wierny, bo nic nie ma? Nie mając nic jest taki zależny od Ciebie, ale daj mu, a zobaczysz jak go to pochłonie i zapomni o Tobie. Ty możesz myśleć sobie, o wreszcie mam pracę, a prawda będzie taka, że to praca będzie miała ciebie. Możesz się cieszyć, że masz wreszcie pieniądze, a to pieniądze będą miały ciebie za niewolnika. Wiecie co mam na myśli. Macie z pewnością wokół siebie dość tego przykładów...

Posłuchajcie: "pieniądze są dobrym sługą ale kiepskim panem". Pieniądze można dobrze wykorzystać, ale jeśli w Twoim życiu zaczną pełnić najważniejszą rolę, wówczas twoje życie może stać się koszmarem.

Bracia i Siostry Bądźmy czujni, przeciwnik nie śpi, ale ciągle chodzi w około i kombinuje kogo by pochłonąć. Przesiewanie to realna próba, która przychodzi nagle z nieoczekiwanej strony. Ta próba albo z cementuje cię z Panem, albo rozłączy cię z Nim na dobre. Możesz być przygotowany i w rezultacie ostać się. To jest możliwe o ile trwasz w bliskiej, zażyłej społeczności z Panem. Amos przekazując poselstwo Boże wielokrotnie wołał w imieniu Bożym: „Szukajcie mnie, a żyć będziecie” (Am.5:4-6;14) . Czy szukasz Pana co dnia? Czy szukasz Jego oblicza? Czy szukasz Jego Słowa? Czy zależy ci na tym?

A może doszedłeś do takiego punktu w swoim życiu, że już cię to „nie rusza” i stałeś się nieczuły na Boże wołanie? Modlę się, abyś nie zatwardzał dalej swego serca. Obyś dziś głos Jego usłyszał i zawrócił z drogi, którą idziesz.

Niech Pan dopomoże nam wszystkim, abyśmy w powagą obeszli się z tym Słowem i zachowali go w swoich sercach na dzień, który wkrótce może nadejść.



Pastor Tomasz Chyłka

art. wykorzystano za zgodą


http://emaus-mikolajki.pl/czytelnia/806 ... zesiewanie
veteran
 
Posty: 517
Dołączył(a): 1 paź 2014, o 17:38
Lokalizacja: Władysławowo

Re: CHRZEST OGNIEM

Postprzez veteran » 12 wrz 2015, o 21:51

Czyż ja jestem na miejscu Boga?

Każdy człowiek wierzący musi zadać sobie następujące pytania:
„Czy moje życie jest rzeczywiście chwałą oddawaną Bogu, czy może chwałą oddawaną sobie?”, „Czy moja wiara chwali Boga, czy raczej szczycę się swoją wiarą przed innymi, tak jakbym to ja był jej twórcą?” „Na kogo zwracam uwagę w dniach dobrych i złych?”.

Aby ułatwić ci, Drogi Czytelniku, odnalezienie prawdziwej odpowiedzi na powyższe pytania, w niniejszym opracowaniu przyjrzymy się historii życia jednego z biblijnych patriarchów, który został pozbawiony przez Boga wszystkiego, który wszystko stracił, po to by mógł zyskać o wiele więcej. Przeżył on dużo złych dni, lecz dzięki temu mógł ocalić wielu ludzi. Człowiekiem tym jest Józef, syn Jakuba.

Przyjrzyjmy się zatem jego życiu. Zacznijmy od kulminacyjnego momentu w życiu Józefa i jego braci. Potem cofniemy się nieco, aby zrozumieć w jakich okolicznościach wzrastała wiara, jaką oglądamy podczas opisanego poniżej, niezwykłego spotkania.

W 45 rozdziale 1 Księgi Mojżeszowej, w wersetach od 1 do 8 widzimy Józefa, zajmującego niezwykle wysoką pozycję społeczną. Oto ten, który był niewolnikiem, jest teraz podniesiony do bardzo wysokiej godności. Jest on tak ważny i ma tak wielki zakres władzy, że gdy jego bracia, którzy wyrządzili mu wiele zła, dowiadują się, że to jest Józef – ogromnie się boją. Obawiają się zemsty i ludzkiej sprawiedliwości, jaką ma moc wymierzyć im sprzedany przed laty brat. Trzeba jednak przyznać, że mają się czego bać. Wiedzą przecież, że zawinili. Pamiętają rozpacz i łzy swego ojca.

"Wtedy Józef nie mógł już opanować się dłużej wobec wszystkich, którzy stali wokół niego, i zawołał: Wyprowadźcie wszystkich ode mnie. I nie pozostał przy nim nikt, gdy Józef dał się poznać braciom swoim. Zapłakał tak głośno, że usłyszeli to Egipcjanie i usłyszał to dwór faraona. Potem rzekł Józef do braci swoich: Jam jest Józef! Czy żyje jeszcze ojciec mój? A bracia jego nie mogli mu odpowiedzieć, bo się go zlękli. Józef zaś rzekł do braci swoich: Zbliżcie się, proszę, do mnie! A gdy się zbliżyli, rzekł: Jam jest Józef, brat wasz, którego sprzedaliście do Egiptu. Lecz teraz nie trapcie się ani nie róbcie sobie wyrzutów, żeście mnie tu sprzedali, gdyż Bóg wysłał mnie przed wami, aby was zachować przy życiu. Bo już dwa lata trwa głód na ziemi, a jeszcze będzie pięć lat bez orki i żniwa. Bóg posłał mnie przed wami, aby zapewnić wam przetrwanie na ziemi i aby wielu zostało zachowanych przy życiu. Tak więc nie wyście mnie tu posłali, ale Bóg, który mnie ustanowił opiekunem [w tekście oryginalnym: ojcem] faraona i panem jego domu, i władcą całej ziemi egipskiej" (Rdz 45:1-8 BW ).

Tak odpowiada Józef swoim braciom po latach niedoli, jaką zgotowała mu ich nienawiść.


Co wiemy o Józefie?

Słowo Boże informuje nas, że Józef był synem Jakuba i jego ukochanej żony Racheli (Rdz 30:22-24 ). W wieku sześciu lat przybył do ziemi kananejskiej (Rdz 31:17-21 ). Jako siedemnastolatek został sprzedany do Egiptu przez swoich braci (Rdz 37 ). Gdy wyjaśnił sny urzędnikom faraona miał dwudziestu osiem lat (Rdz 40 ). W więzieniu spędził około dziesięciu lat. Skazany został za prawość i niewinność, za bycie posłusznym Bogu. Jego dziadek - Izaak umarł, gdy Józef miał dwadzieścia dziewięć lat (Rdz 35:28-29 ). W wieku trzydziestu lat stanął przed faraonem, wyjaśnił jego sny i wtedy dopiero wyszedł z więzienia (Rdz 41:47-52 ). Dzięki Bożemu darowi, został uznany przez faraona „za swojego ojca” - takie pada określenie w Słowie Bożym. Co ono oznacza? W tamtym czasie ojcu nikt nie mógł się sprzeciwić. Józef zostając „ojcem faraona”, ma moc mówić Faraonowi, co ten powinien zrobić. Faraon zaś we wszystkim słuchał Józefa. Miejmy to na uwadze, że w tamtym okresie historycznym, Egipt był największym imperium ówczesnego świata. Nastąpiła więc wielka zmiana - Józef z więzienia został przeniesiony do pałacu faraona! Z niewolnika stał się tym, przed którym ludzie padają na kolana i oddają mu pokłon! Dalej, rodzą się Józefowi synowie: Manasses i Efraim. Wiemy, że dzieje się to, między trzydziestym a trzydziestym siódmym rokiem życia (Rdz 41:47-52 ). Siedem lat głodu przypada na jego lata od trzydziestego siódmego do czterdziestego czwartego (Rdz 41:53-47:26). Wreszcie, mając trzydzieści dziewięć lat Józef widzi swoich braci (Rdz 42:6-45:24). Następuje spotkanie, o którym już czytaliśmy.

Znając teraz dokładniej wcześniejsze losy Józefa, powróćmy jeszcze raz do tej chwili i wyobraźmy sobie co mogło dziać się w sercach braci. Wyruszając do Egiptu zapewne odczuwali lęk, przed „ojcem faraona”. Wiedzieli, że jest wielkim i potężnym człowiekiem, mającym prawo do ich życia i śmierci. Ale teraz są naprawdę przerażeni, widząc w nim brata, którego chcieli zabić, a na którym ostatecznie zarobili 20 srebrników. Gdyśmy to my, będąc już wierzącymi, byli w takiej sytuacji i stanęli przed tak potężnym człowiekiem, którego skrzywdziliśmy kiedyś bardzo, może pomyślelibyśmy: „Oto teraz przyjdzie na mnie pomsta Boża i odbiorę słuszną zapłatę za mój grzech”. Gdybyśmy jednak nie mieli odrodzonych serc, zapewne rzeklibyśmy:, „Ale pech! Dlaczego mnie to spotyka?”.


A jakie jest serce Józefa?

On przeszedł pewną drogę z Bogiem. Od rozwydrzonego chłopaka, którego ojciec kochał bardziej od innych braci, do pokornego sługi Bożego; do tego, który wie, że jego życie nie jest w jego rękach; do tego, który dobrze rozumie, że gdyby nie wola Boża nie byłby w miejscu, w którym jest. Józef nie ma wątpliwości, że wolą Bożą było, aby znalazł się w Egipcie. Dlaczego tak musiało się stać? Po to, aby przeżyli jego bracia, oraz reszta rodziny. Po to, aby przetrwał Egipt, a także okoliczne narody. To właśnie było wolą Bożą. Może, Drogi Czytelniku zadajesz sobie teraz pytanie: a czyją wolą była klęska głodu? Odpowiem, że również była to wola Boga. Wszystko od początku do końca zostało misternie zaplanowane i przygotowane, a Józef był wybrany do wykonania tego dzieła. Nie było w tym żadnej jego zasługi, lecz jedynie wola Boga. Józef ma zupełną świadomość, że to Bóg go posłał do Egiptu, a nie bracia. Wie, że to Bóg go tak wywyższył i obdarzył mądrością. Bóg bowiem rani, ale i opatruje, zsyła klęskę suszy, ale i ratuje od głodu.

Zapytamy, dlaczego Bóg to zrobił? Aby, poprzez te wydarzenia wzmocnić potęgę Egiptu. Faron, sprzedając żywność podczas lat głodu, nabył na niewolników wszystkich swoich obywateli i kupił całą ziemię. Egipt urósł i stał się na tyle silny, aby w przyszłych wiekach być biczem na nieposłusznego Izraela. Bóg nie jest bezsilnym starcem – jak uważają niektórzy - który pozwala, aby historia świata toczyła się bez Jego udziału. ON nie tylko interweniuje, ON jest PANEM historii, zarządzającym każdym wiekiem, każdym narodem i każdym człowiekiem. W Słowie Bożym widzimy potężnego Boga, PANA historii, tego który o wszystkim decyduje, o którym Psalmista w mówi:
„Wszakże Bóg nasz jest na niebie, czyniąc wszystko, co mu się podoba” (Ps 115:3 BG ).


Bóg nie czyni tego, co człowiek chce. ON czyni to, co ON chce!

Wróćmy do Józefa i jego rodziny. Otóż Jakub umiera, gdy Józef ma piędziesiąt sześć lat (Rdz 47:28 ) czyli siedemnaście lat po spotkaniu Józefa z braćmi. Przez cały ten czas bracia doświadczali łaski ze strony Józefa, który otoczył ich opieką i miłością. A jednak po śmierci ojca dalej boją Józefa. Jak to możliwe, po tylu latach? Otóż, mają oni nieprzemienione serca, które nie rozumieją Bożej łaski, ani miłosierdzia. Oni dalej nie rozumieją, że to Bóg jest PANEM.

Aby ochronić swoje życie przed domniemaną zemstą Józefa, okłamują go. Wymyślają historię o tym, że ojciec przed swoją śmiercią kazał, aby przekazali bratu, aby się na nich nie mścił. Oszuści! Całe życie na przekór Bogu. Co na to dopowiada Józef?

A Józef rzekł do nich: Nie bójcie się! Czyż ja jestem na miejscu Boga? Wy wprawdzie knuliście zło przeciwko mnie, ale Bóg obrócił to w dobro, chcąc uczynić to, co się dziś dzieje: zachować przy życiu liczny lud. Nie bójcie się więc. Ja będę utrzymywał was i dzieci wasze. Tak pocieszał ich i przyjaźnie z nimi rozmawiał (Rdz 50:19-21 BW ).


Tłumaczenie Biblii Warszawskiej, dotyczące tego fragmentu Słowa Bożego, nie jest jednak zbyt dokładne. Wielu ludzi wysunęło z tej wypowiedzi dziwną naukę, że Bóg zło zamienia w dobro. Takie myślenie jest zupełnie obce Biblii. Znajdziemy je natomiast w świeckiej literaturze, np. u Johanna Wolfganga Goethego, który w „Fauście” napisał: „Cząstka siły mała, co złego pragnąc zawsze dobro działa”. W oczach Bożych zło jest zawsze złe. Dobro jest dobre. I nie ma między nimi żadnej linii styczności. Nie ma jedności między światłością a ciemnością.

Przyjrzymy się więc temu samemu fragmentowi, opierając się na tłumaczeniu interlinearnym:

I powiedział do nich Józef: Nie bójcie się! Bo (czyż) zamiast Boga (jestem) ja. A wy planowaliście przeciwko mnie zło, Bóg planował je na dobro, aby uczynić jak (w) dniu tym, aby przeżył lud liczny. A teraz nie bójcie się, ja będę żywił was i dzieci wasze. I pocieszał ich, i mówił do serc ich (Rdz 50:19-21 Tłumaczenie Interlinearne ).


Bóg planuje dobro, a człowiek planuje zło. Czyj plan się ziści? Oczywiście Boga, nigdy człowieka. Nie Twój plan, Czytelniku, ani mój a jedynie słuszny plan Boga.

Józef zadaje braciom pytanie: „Bo (czyż) zamiast Boga (jestem) ja?”. Józef wie, że jest tylko stworzeniem, nie może wymierzać sprawiedliwości i dokonywać pomsty. Jeśli kiedykolwiek myślałeś, Czytelniku, że masz prawo mścić się, odpowiadać w jakikolwiek sposób drugiemu człowiekowi za wyrządzone tobie zło, to wiedz, że stawiałeś się na miejscu Boga. Gdy mówisz: „Ja jestem Panem”, „Ja decyduję!”, miej świadomość, że jest to bunt Adama i Ewy, aby być jak Bóg, żeby nie mieć granic. Zbuntowane serce mówi: „Chcesz? Bierz i jedz!”, „Pożądasz? Cudzołóż!”, „Nienawidzisz? Zabij!”. Serce pokorne podpowiada: „Czy ja jestem Bogiem, by się mścić?”, „Czy ja jestem Bogiem, by wymierzać sprawiedliwość?”, „Kim jestem? Sługą. Niewolnikiem. Własnością. Ciałem. Naczyniem”.

Słowo Boże poucza, że człowiek nigdy nie jest panem, suwerenem. Starajmy się zrozumieć jedną, bardzo prostą rzecz: jedynie Bóg jest PANEM! Skoro jest PANEM, to znaczy, że jest tym, który decyduje o wszystkim. Czytamy, że ON przed założeniem świata wybrał w Jezusie Chrystusie tych, którzy mają być zbawieni. To On zdecydował i nikt Mu tego nie podpowiedział. ON przychodzi ze Swoją łaską do kogo chce.

Gdy bracia Józefa mają problem, myślą cieleśnie i patrzą na świat swoimi oczyma, przez pryzmat własnej sprawiedliwości. Wynika to z tego, że niczego się nie nauczyli. Siedemnaście lat jedli chleb Józefa i pili jego wino. Siedemnaście lat korzystali z jego łaski. Płodzili dzieci i żyło im się dostatnio i spokojnie, a jednak Boga nie poznali.

Jak inne jest serce Józefa od jego braci! Przyjrzyjmy się jeszcze raz jego odpowiedzi, korzystając z tłumaczenia Biblii Gdańskiej:

I rzekł do nich Józef: Nie bójcie się: bo azażem ja wam za Boga? Wyście złe myślili przeciwko mnie, ale Bóg obrócił to w dobre, chcąc uczynić to, co się dziś dzieje, aby zachował tak wielki lud. A przetoż nie bójcie się, ja żywić będę was i dziatki wasze; a tak cieszył je, i mówił z nimi łagodnie (Rdz 50:19-21 BG ).


Jak prosto i jednoznacznie mówi Józef. Bracia planowali jego zabójstwo. Ruben planował uwolnienie, ale Bóg planował dobro wobec Józefa, jego rodziny, Imperium Egipskiego, a nawet okolicznych narodów. Zaplanował karawanę, która właśnie w tamtym dniu przechodziła przez tereny, gdzie znajdowali się bracia, zaplanował sposób w jaki Józef dostanie się przed oblicze faraona a król Egiptu zaufa mu tak, że odda mu całą realną władzę.


Prawda jest taka, że żaden człowiek nie decyduje o swoim życiu. Człowiek nie jest bowiem jak Bóg! Nie może nawet postanowić, kiedy i gdzie się urodzi. A jednak w nieustannym buncie człowiek myśli, że ma jakąś władzę i oszukując sam siebie, uważa się za właściciela swojego życia.

To Bóg zaplanował życie każdego człowieka: kiedy i gdzie się urodzi, czy będzie kobietą, czy mężczyzną, a nawet to, czy się nawróci, gdyż to Duch Święty przychodzi i przekonuje o grzechu, sprawiedliwości i sądzie. Apostoł Paweł mówi: „Nie ma ani jednego sprawiedliwego, nie masz, kto by rozumiał, nie masz, kto by szukał Boga; wszyscy zboczyli, razem stali się nieużytecznymi, nie masz, kto by czynił dobrze, nie masz ani jednego. Gdyż wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej” (Rz 3:10-12.23 BW ). A jednak wielu z nas mówi z przekonaniem: „Ja wybrałem Jezusa”, „Ja zdecydowałem, że chcę być zbawiony”. A co mówi Słowo Boże:

Jać zaiste uznaję, iż wielki jest Pan, a Pan nasz jest nad wszystkich bogów. Wszystko co chce Pan, to czyni, na niebie i na ziemi, w morzu i we wszystkich przepaściach (Ps 135:5-6 BG ).


w którym też przypadło nam w udziale stać się jego cząstką, nam przeznaczonym do tego od początku według postanowienia tego, który sprawuje wszystko według zamysłu woli swojej (Ef 1:11 BW ).


Słyszałem jak wierzący mówili, że Bóg nic nie uczyni, jeśli Kościół się wcześniej o to nie pomodli. Niestety, Bóg przez wielu z nas został sprowadzony do roli marionetki. I wielu sądzi, że Bóg nie ma ani planu, ani siły, że tylko bezradnie czeka na to, aby człowiek pozwolił mu na działanie. Czy taki jest Wszechmocny Bóg? Nie! Jedynie Boży przeciwnik, przedstawia go w taki sposób.

Słowo Boże po wielokroć naucza nas, że Bóg czyni, co zechce a Jego wola jest naprawdę wolna tzn. suwerenna. Wolną wolę ma ten, który decyduje o wszystkim. My, ludzie, zawsze chodzimy w jakimś jarzmie, albo w Bożym, albo diabelskim. Apostoł Paweł mówi, że nie jest on w stanie czynić tego co chce: „gdy chcę czynić dobrze, trzyma się mnie złe; bo według człowieka wewnętrznego mam upodobanie w zakonie Bożym. A w członkach swoich dostrzegam inny zakon, który walczy przeciwko zakonowi, uznanemu przez mój rozum i bierze mnie w niewolę zakonu grzechu, który jest w członkach moich” (Rz 7:21-23 BW ).

Pragnę z Tobą, Drogi Czytelniku, przyjrzeć się jeszcze dokładniej – na ile na to pozwala ograniczony, ludzki umysł - woli Bożej. Pierwszy jej aspekt nazywany jest ukrytą wolą lub wolą ostateczną. Człowiek nienarodzony z Ducha często przyznaje, że nie wie po co żyje. Słowo Boże mówi o tym jasno: „po to, żeby wielbić Boga” (Ef 1:5-6.12). Ten sens istnienia, powinien być znany i realizowany przez każdego z nas. Jednak, tak jak Józef, nie wiemy jaki jest plan Boga wobec naszego życia. Józef nie zdawał sobie sprawy z tego, że ma ochronić swoją rodzinę, Egipt i okoliczne narody od śmierci głodowej. Ta Boża wola była przed nim zupełnie zakryta. Nasza niewiedza, co do ukrytej woli Bożej wobec nas, nie przeszkadza w żadnym stopniu temu, aby Bóg ją - bez żadnych trudności - wypełnił. Ona zawsze będzie zrealizowana! Dlatego Job powiedział: „Wiem, że Ty możesz wszystko i że żaden twój zamysł nie jest dla ciebie niewykonalny” (Job 42:2 BW ).

Czy tak wierzysz? Czy wierzysz, że Bóg może wszystko i, że twoje życie ma cel? Czy wierzysz, że jesteś ujęty w Bożym planie? Dzisiaj może tego nie widzisz. Bo, czy siedzący w studni Józef widział Boży plan dla swojego życia? Czy Józef, kuszony przez żonę Potyfara widział plan? Czy Józef siedzący w więzieniu przez dziesięć lat widział i rozumiał plan? Nie! On nie był w stanie tego planu zobaczyć, gdyż w tamtym czasie było to przed nim zakryte. Nie widział celu swojego życia.

A jednak, jeśli wierzymy, że Bóg jest naszym PANEM, to również wierzymy, że wszystko co się dzieje, dzieje się z Jego woli. Na pytanie: „Dlaczego mamy susze?”, odpowiedzmy więc: „Bo Bóg tak chce”, „Dlaczego chrześcijanie są prześladowani? Również: „Bo Bóg tak chce”. Gdy przyjdzie choroba, lub dotkną cię problemy finansowe powiedz: „Nie rozumiem tego doświadczenia. Jednak wierzę, że Bóg ma w tym swój cel i jest to dla mnie dobre. Zachowam więc pobożność i wierność wobec Boga. ON mnie przeprowadzi przez tą próbę”.

Wszystko co się dzieje, dzieje się tak bo Bóg tak chce. Uznajmy, że tak wielu rzeczy nie rozumiemy, że nie wiemy nawet, co będzie za chwilę. Odpocznijmy więc i zaufajmy, że Bóg wie wszystko. Zdajmy się na Niego.

Bóg jest PANEM wszystkiego i nic nie dzieje się bez Jego woli. Jednak czy takie zrozumienie suwerenności woli Bożej oznacza, że Bóg jest sprawcą wszystkiego? Czy Bóg wzbudził w sercach braci chęć zamordowania Józefa? Nie! Józef mówi całkiem coś innego: A wy planowaliście przeciwko mnie zło. Oni sami zaplanowali swój czyn i sami go wykonali. Gdy wierzymy w suwerenność Bożą rozumiemy, że Bóg musi przynajmniej zezwolić lub dopuścić do czegoś, by Jego plan został zrealizowany. Ten aspekt Bożej woli podkreśla, że nawet jeśli Bóg dopuszcza pewne rzeczy, to ON nadal ma wyłączną władzę i prawo do interwencji.

W zrozumieniu tego pomaga nam historia Józefa. Gdy ojciec posłał go, aby odszukał braci, Józef się błąkał, nie mogąc do nich trafić. Wtedy właśnie znalazł się człowiek, który powiedział mu gdzie oni są. Zastanówmy się, czy Bóg mógłby spowodować, aby tego człowieka by tam nie było? Oczywiście, że mógł. A jednak nie zrobił tego. Bóg to wszystko zaplanował i widział szerszy aspekt. Bóg dopuszcza pewne wydarzenia np. śmierć osoby nam bliskiej, ponieważ wypełnia Swoją ukrytą wolę.

To uderza w nasze myślenie. I ja mówiłem, że wierzę w Bożą suwerenność, jednak naiwnie wyznaczałem jej granice. Twierdziłem, że Bóg jest PANEM, ale akceptowałem Jego władzę tylko na tyle, na ile była ona dla mnie miła i - według mojego zrozumienia - dobra. Myślałem, że Bóg przynosi do mojego życia cielesną, widoczną korzyść, jednak nie dopuszczałam korzyści duchowej, powstałej kosztem materialnej utraty, czy cierpienia.

Boża suwerenna wola jest przed człowiekiem utajniona, aż do momentu gdy się wypełnia. Józef, wypełnienie to zobaczył, gdy bracia stanęli przed nim. Dlatego mógł powiedzieć: „Tak więc, nie wyście mnie tu posłali, ale Bóg”, „Wy zaplanowaliście zło, Bóg zaplanował dobro”.

Istnieje jednak aspekt woli Bożej, który jest dla nas oczywisty i który był oczywisty dla Józefa i jego braci. Jest to pouczająca i objawiona wola Boga. Bóg pokazuje i objawia siebie w Biblii. Apostoł Paweł pisze też, że Prawo mają wszyscy, że nawet ci, którzy Prawa nie mają, według niego postępują. Bóg włożył je w serce człowieka. Bóg również objawił czego chce, a czego nie chce; powiedział ludziom co jest dobre, a co złe. W związku z tym nie ma wytłumaczenia, że skoro „Bóg tak chciał” to człowiek nie odpowiada za swoje czyny. Człowiek odpowie za każdy czyn, gdyż każdy człowiek świadomie grzeszy.

Pouczająca wola dotyczy wyjawienia przez Boga tego, co powinniśmy robić a czego nam nie wolno. Nawet człowiek niewierzący, gdy zrobi coś złego wie, że źle zrobił i odczuwa dyskomfort. To jest właśnie to, co Bóg objawia każdemu. Dzisiaj w Polsce prawo moralne jest znane. Wszyscy wiedzą, że nie należy cudzołożyć a jednak z badań wynika, że zdecydowana większość Polaków akceptuje zdradę małżeńską. Zatem, choć wszyscy wiedzą, że to jest grzechem, nie akceptują tego aspektu woli Bożej. Brak akceptacji przykazań powoduje, nie wypełnianie objawionej woli Bożej.

Józef wypełniał objawioną wolę Bożą. Kiedy żona Potyfara powiedziała do niego: „Połóż się ze mną!” (Rdz 39:7.12 BW ), wiedział, że Bóg zabronił cudzołóstwa i dlatego odpowiedział: „Jakże miałbym popełnić tak wielką niegodziwość i zgrzeszyć przeciwko Bogu?” (Rdz 39:9 BW ). Józef znał to, co jest objawione każdemu człowiekowi i czego Bóg od niego żąda. Czytelniku, gdy wypełniasz to co jest jawne, wtedy nie masz powodu bać się, że także sekretny Boży plan zostanie wypełniony, choć czasami „jak przez ogień”.
Pragnienia woli Bożej zostały objawione zarówno w Słowie Bożym jak i w naszych sumieniach, wpisane są w ludzkie serca jako prawo moralne. Dlatego bracia Józefa - mimo tego, że było wolą Bożą żeby on znalazł się w Egipcie - są w 100% winni grzechu przeciwko Józefowi (tak samo ty jesteś winny, jeśli nie realizujesz objawionej woli Bożej).

Dlaczego piszę, że bracia byli winni grzechu? Bo znienawidzili Józefa. Nienawiść jest morderstwem, gdyż napisane jest: „Każdy, kto nienawidzi brata swego, jest zabójcą, a wiecie, że żaden zabójca nie ma w sobie żywota wiecznego” (1 J 3:15 BW ).

W jaki sposób zrodził się w sercach braci tak okropny grzech? Słowo Boże wskazuje na trzy przyczyny:
„Bracia jego widzieli, że ojciec kochał go więcej niż wszystkich jego braci, nienawidzili go więc i nie umieli zdobyć się na dobre słowo dla niego” (Rdz 37:4 BW ).
Sny Józefa o tym, że cała rodzina złoży mu pokłon (Rdz 37:5-11 ).
Można wnioskować, że mówił ojcowi o niewłaściwym postępowaniu swoich braci (Rdz 37:12-14 ).

Podobną historię nienawiści widzimy już na początku istnienia ludzkości. To sprawa Kaina i Abla.

I rzekł Pan do Kaina: Czemu się gniewasz i czemu zasępiło się twoje oblicze? Wszak byłoby pogodne, gdybyś czynił dobrze, a jeśli nie będziesz czynił dobrze, u drzwi czyha grzech. Kusi cię, lecz ty masz nad nim panować (Rdz 4:6-7 ).


Z tego, co nakazuje Kainowi Bóg, wynika, że każdy człowiek jest w stanie wykonać objawioną wolę Bożą w sprawach moralnych. Niestety, nasze żądze i namiętności władają nami, ponieważ cielesność zbytnio nas pociąga, przez co jesteśmy w ręku diabła. Mimo to, jeśli Bóg mówi „masz nad nim panować”, to znaczy, że mamy to robić! Dlatego, nie ma żadnego usprawiedliwienia dla grzechu. Nikt też nie może twierdzić, że grzesząc wypełnia suwerenne postanowienie lub wolę Boga. Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla grzechu. Tak jak nie było usprawiedliwienia dla Judasza, dla Arcykapłanów, którzy wydali wyrok śmierci na Jezusa, ani dla Rzymian krzyżujących Jezusa Chrystus. Choć wolą Boga, ustanowioną przed założeniem świata, była ofiara Jego Syna na krzyżu Golgoty, jednak wszyscy wyżej wymienieni będą odpowiadali za odrzucenie Chrystusa (Dz 4:26-28 ). Tak samo my ponosimy przed Nim odpowiedzialność, gdyż i nam zostało wszystko objawione.

Pamiętajmy jeszcze o jednym aspekcie Bożej woli – ona jest zawsze i absolutnie doskonała i nikt, żadne stworzenie, nie może poddawać ją w wątpliwość, ani z nią dyskutować!

Drogi Czytelniku, być może spotkałeś ludzi obsesyjnie szukających woli Bożej? A może sam jesteś takim człowiekiem? Spójrz, Józef nie pragnął ujrzeć ukrytego planu dla swojego życia. Nam, którzy żyjemy, powinno wystarczyć: „Świętymi bądźcie jak Ja jestem święty”. Oto wola Boża dla Ciebie i dla mnie! Jeśli tak będziesz postępował, jeśli będziesz przestrzegał Bożych przykazań, to chociaż będziesz przechodził przez tak trudne próby jak Józef, wówczas towarzyszyć ci będą spokój i pewność, że pozostajesz w woli Bożej, która na pewno będzie wykonana.


Tajemnica Józefa

Jaka była tajemnica zwycięstw Józefa w próbach i pokuszeniach? Wiemy, że ufał swemu Bogu, oraz realizował Jego objawioną wolę. Najważniejszą jednak była ta: „PAN był z Józefem” (Rdz 39:2-21 ).

Życie Józefa było trudne. Gdy trafił do domu Potyfara miał mniej więcej 17 lat. Był młodym niewolnikiem. Miał hormony i miał ciało pożądające przeciwko duchowi, jak każdy z nas. Ale znał też objawioną wolę Bożą, że nie wolno cudzołożyć.

Gdy później trafił do więzienia mógł powiedzieć: „Gdzie jest Bóg?”, „Gdzie jest Jego łaska?”, „Dlaczego tu jestem?”, „Jestem tutaj z powodu grzechów moich braci!”, „W tym miejscu jestem z powodu grzechu pewnej kobiety!”. W Biblii nie znajdujemy jednak, aby Józef winił Boga za swoje położenie. Dlaczego? Bo PAN był z Józefem! Nigdzie nie czytamy, że Józef był z PANEM. Nidzie nie czytamy, że on mógł Boga potrzymać. To Bóg go podtrzymywał w tym doświadczeniu.

Każdy wierzący, który był w trudnym doświadczeniu dobrze wie, że to Bóg go podtrzymywał. Przypomina to historię Joba, któremu żona powiedziała: „Czy jeszcze trwasz w swojej pobożności? Złorzecz Bogu i umrzyj!” (Job 2:9 BW ). A on odpowiedział „ Mówisz, jak mówią kobiety nierozumne. Dobre przyjmujemy od Boga, czy nie mielibyśmy przyjmować i złego?” (Job 2:10 BW ). Czy masz taką postawę? Czy przyjmiesz od Boga to, co wydaje ci się zarówno dobre, jak i złe? Czy będziesz wtedy świadectwem?

Popatrz na całe życie Józefa, na jego próby i pokuszenia:

PAN był z Józefem, gdy ten siedział w studni.
PAN był z Józefem, gdy ten był w domu Potyfara.
PAN był z Józefem, kiedy żona Potyfara, powiedziała do niego „Połóż się ze mną!” (Rdz 39:7.12).
PAN był Józefem, gdy ten był w więzieniu.
PAN był z Józefem, kiedy podczaszy i piekarz królewski trafili do więzienia.
PAN był z Józefem, kiedy ten stanął przed Faraonem, by wyłożyć jego sny.


PAN był z Józefem.

A kim był Józef? Józef był NIEWOLNIKIEM, człowiek bez żadnych praw! Ale Król królów, PAN panów, Stworzyciel świata, był z nim. I wszystko działo się z woli Bożej.


Dlaczego to jest takie ważne?

W Liście Jakuba czytamy: „Poczytujcie to sobie za największą radość, moi bracia, gdy rozmaite próby przechodzicie; Wiedząc, że doświadczenie waszej wiary wyrabia cierpliwość. Cierpliwość zaś niech dopełni swego dzieła, abyście byli doskonali i zupełni, niemający żadnych braków" (Jk 1:2-4 BW ).

Właśnie to, że Józef przeszedł trudne próby świadczyło o wielkiej Bożej miłości wobec niego. I dlatego, gdy stanął przed swoimi braćmi, nie był już butnym siedemnastoletnim chłopakiem, którego bracia znienawidzili. Był cierpliwym i pokornym, choć wywyższonym, sługą Bożym. Był złamanym i na nowo ukształtowanym przez Boga. Niczym Chrystus, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał (Hbr 5:8 ), żeby nie myślał o sobie zbyt dobrze i nie przypisywał sobie cech, których nie posiadał i mocy niebędących w jego zasięgu.

Efekty Bożego kształtowania charakteru Józefa widzimy jednak wcześniej. Gdy Józef stanął przed potężnym królem Egiptu, nie zachował się jak mag, który jest dumny ze swoich nadnaturalnych umiejętności, lecz jak przystało na pokornego sługę Bożego, zwrócił uwagę na moc swojego PANA: „Nie w mojej to mocy, lecz Bóg udzieli faraonowi pomyślnej odpowiedzi” (Rdz 41:16 BW ). Gdy wyjaśnia sny Faraonowi, mówi, że to Bóg oznajmił co zamierza uczynić (Rdz 41:28 ). Józef nie chce żadnej chwały dla siebie, wie, że należy się ona tylko Bogu.

Gdy Józef oznajmia Faraonowi, że trzeba znaleźć człowieka, który w czasie urodzaju zbierze ziarno na czas suszy i przygotuje kraj na klęskę głodu dzieje się dziwna rzecz. Pogański król, bałwochwalca, dostrzega, że Józef ma Ducha Bożego. „Rzekł tedy faraon do dworzan swoich: Czy moglibyśmy znaleźć innego męża, który miałby Ducha Bożego tak jak ten?” (Rdz 41:38 BW ). Bóg daje mu więc objawienie. Nie znajdziemy takiego jak ten!

Do Józefa zaś faraon rzekł: Skoro Bóg oznajmił ci to wszystko, nie ma nikogo, kto by był tak rozsądny i mądry jak ty. Ty będziesz zarządzał domem moim, a do poleceń twoich będzie się stosował cały lud mój, tylko tronem będę większy od ciebie. Nadto rzekł faraon do Józefa: Oto ustanawiam cię namiestnikiem całej ziemi egipskiej. Potem zdjął faraon pierścień z ręki i włożył go na rękę Józefa, kazał go też odziać w szaty z delikatnego płótna i zawiesił złoty łańcuch na jego szyi, kazał go też obwozić na drugim wozie swoim, a wołano przed nim: Na kolana! Tak ustanowił go namiestnikiem całej ziemi egipskiej (Rdz 41:39-43 BW )


Tak oto Król Egiptu oddaje wszystkie atrybuty władzy królewskiej Józefowi. Spójrzmy, Józef ma 30 lat a wielkie imperium zostaje mu oddane do zarządzania. Ma 30 lat a ludzie padają przed nim na kolana tak jak przed Bogiem. To dzięki doświadczeniom i cierpieniu Józef jest w stanie unieść ciężaru władzy. A kiedy Józefowi rodzą się synowie czytamy, że "Pierworodnego nazwał Józef Manasses, bo powiedział: Bóg mi dozwolił zapomnieć o wszelkiej udręce mojej i o całym domu ojca mego. A drugiego nazwał Efraim, bo powiedział: Rozmnożył mnie Bóg w ziemi niedoli mojej" (Rdz 41:51-52 BW ). W sercu Józefa dojrzewa przebaczenie.

Przyjacielu, i Ciebie Bóg nauczy wybaczać kiedy zrozumiesz, że On ma swój plan, a ludzie, którzy Cię skrzywdzili byli jedynie narzędziami, aby PAN wypracował w Tobie wspaniałe cechy swojego Syna. Porównać to można do wizyty u stomatologa. Czy denerwowałbyś się na wiertło, sprawiające ci ból, podczas borowania zepsutego zęba? Lub, gdyby chirurg wycinał ci jakiś cuchnący wrzód, czy krzyczałbyś i złościł się na skalpel? Zapewne nie, gdyż zdawałabyś sobie sprawę z tego, że to tylko narzędzie, służące temu, byś był zdrowy i więcej nie cierpiał.

Tylko ten, kto akceptuje Bożą suwerennoś może prawdziwie przebaczyć . Taki człowiek mówi: „bądź wola Twoja, jak w niebie, tak i na ziemi” (Mt 6:10 BW , Łk 11:3 BW ), „i odpuść nam nasze winy, jak i my odpuszczamy naszym winowajcom” (Mt 6:12 BW ). Tylko ten, kto rozumie, że człowieka kształtuje się drugim człowiekiem (Prz 27:17 ) nie szuka pomsty. Objawiono bowiem w Słowie:

Pomsta do mnie należy, Ja odpłacę do czasu, gdy zachwieje się noga ich. Gdyż bliski jest dzień klęski ich, i śpieszą się ich przeznaczenia (Pwp 32:35 BW ).


Najmilsi! Nie mścijcie się sami, ale pozostawcie to gniewowi Bożemu, albowiem napisano: Pomsta do mnie należy, Ja odpłacę, mówi Pan. Jeśli tedy łaknie nieprzyjaciel twój, nakarm go; jeśli pragnie, napój go; bo czyniąc to, węgle rozżarzone zgarniesz na jego głowę (Rz 12:19-20 BW ).


Znamy przecież tego, który powiedział: Pomsta do mnie należy, Ja odpłacę; oraz: Pan sądzić będzie lud swój. Straszna to rzecz wpaść w ręce Boga żywego (Hbr 10:30-31 BW )


I tak, wspólnie doszliśmy do kresu życia Józefa. Oto, przeżywszy 110 lat odchodzi (Rdz 50:26 ). Jednak, będącemu już na łożu śmierci patriarsze Bóg objawia jeszcze swoją wolę, dotyczącą przyszłych wydarzeń. Józef mówi: „Gdy was Bóg łaskawie nawiedzi, zabierzcie stąd kości moje!” (Rdz 50:25 ). Józef widzi daleko więcej niż jego bracia. Widzi wyjście z Egiptu i powrót do ziemi obiecanej. I Tobie, Czytelniku, gdy będziesz wiernie realizował wolę Bożą, dane będzie zobaczyć więcej, aby serce Twoje było pokrzepione i pełne pokoju w ostatnich, trudnych dniach ziemskiej wędrówki.

Gdy umiera Józef widzimy człowieka, który nie szczyci się swoimi osiągnięciami. On rozumie, że jego życie zostało zaplanowane w każdym szczególe i skrupulatnie zrealizowane przez Boga. I my nie mamy czym się szczycić. Wszyscy byliśmy grzesznikami. Wszyscy zasłużyliśmy jedynie na gniew Boży. Wszyscy zasłużyliśmy na drugą śmierć – jezioro ogniste, ale Bogu upodobało się okazać zmiłowanie nad naczyniami zmiłowania po to, żeby Jego Imię było opowiadane po całej ziemi i aby Jemu oddać chwałę.

Drogi Czytelniku, niech twoje życie będzie podobnie jak życie Józefa, pełnym zaufania wskazywaniem na Boga. Postępuj zgodnie z radą Andrewu Murraya:

W CZASIE TRUDNOSCI POWIEDZ!

Po pierwsze:
Bóg przyprowadził mnie tutaj, to z Jego woli jestem w tym trudnym miejscu: mając tego świadomość odpocznę.

Następnie powiedz:
ON zachowa mnie w Swojej miłością i obdarzy łaską, bym w tej próbie zachował się jak Jego dziecko.

Potem powiedz:
ON sprawi, ze ta próba stanie się błogosławieństwem, nauczy mnie lekcji, której potrzebuje się nauczyć i wypracuje we mnie łaskę, która chce mnie obdarzyć.

Na koniec powiedz:
We właściwym czasie ON wyprowadzi mnie z tej próby jak i kiedy ON WIE.

Tak wiec jestem tutaj:
Z Jego woli, w Jego rękach, w Jego szkole, na określony przez Niego czas.


Skoncentruj na wykonywaniu Jego woli wszystkie swoje siły aby każdy, kto przyglądać się będzie twemu życiu zobaczył wyraźnie, że PAN jest z tobą.

Maciej Maliszak


http://duchowygps.pl/kazania-tekst,166, ... -boga.html
veteran
 
Posty: 517
Dołączył(a): 1 paź 2014, o 17:38
Lokalizacja: Władysławowo


Powrót do PODSTAWY UCZNIOSTWA

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość