" dopóki śmierć nas nie rozłączy "

" dopóki śmierć nas nie rozłączy "

Postprzez MieczDucha » 20 lut 2016, o 23:14

Podejmę taki gorący dla mnie temat z ostatnich dni a w którym błądzi wielu chrześcijan (nie mówiąc już nawet o świecie) - mam na myśli temat małżeństwo - rozwód - powtórne małżeństwo. Gdzieś 2-3 miesiące temu, pewna kobieta poprosiła mnie abym wyraził swoją opinię na te tematy, ale wtedy nie miałem jeszcze pełnego poznania w tych sprawach. Ale w ostatnich dniach zobaczyłem coś czego nie widziałem wcześniej ...


W skrócie : tylko śmierć może rozwiązać małżeństwo. Pan Jezus kategorycznie odrzucił rozwód i powtórne małżeństwa - gdy jeszcze żyje małżonek. Czy ktoś jest "winny" czy "niewinny" - nie może ponownie wyjść za mąż lub pojąć żonę (tylko śmierć kończy małżeństwo). Jest możliwość separacji, ale nadal trwa związek małżeński - w żadnym wypadku nie można za życia żony/męża wyjść za kogoś innego. Każdy taki związek to cudzołóstwo. Klauzula Mateusza - Mt 5:32, Mt 19:9 nie mówi o możliwości rozwodu i ponownego małżeństwa. Nawrócenie się nie eliminuje życia w cudzołóstwie. Nawrócenie się nie niweczy pierwszego i jedynie ważnego małżeństwa.

Polecam zapoznać się np z :

http://oblubienica.eu/czytelnia/artykul ... lem-prawdy

http://oblubienica.eu/czytelnia/artykul ... esz/page/1

http://oblubienica.eu/czytelnia/artykul ... ykluczenie

: http://www.chrystusowy.pl/i152,Powtorne ... owski.html

http://www.chrzescijanie.alpha.pl/rozwod-a-biblia/

w tych dwóch poniszych artykułach są wg mnie najlepsze odpowiedzi dotyczące "klauzuli Mateusza "

http://www.followers-of-the-way.org/ess ... rriage.pdf

http://www.biblicalperspectives.com/boo ... age/4.html


, bezapelacyjna prawda :

" Albowiem zamężna kobieta za życia męża jest z nim związana prawem; ale gdy mąż umrze, wolna jest od związku prawnego z mężem. (3) A zatem, jeśli za życia męża przystanie do innego mężczyzny, będzie nazwana cudzołożnicą, jeśliby jednak mąż zmarł, wolna jest od przepisów prawa i nie jest cudzołożnicą, gdy zostanie żoną drugiego męża. " - Rzymian 7:2-3 BW


" Żona związana jest tak długo, dopóki żyje jej mąż; a jeśli mąż umrze, wolno jej wyjść za mąż za kogo chce, byle w Panu " - 1 Koryntian 7:39 BW


czy żona zdradzi, czy mąż zdradzi. Czy mąż odejdzie, czy żona odejdzie - czy są wierzący, czy niewierzący - małżeństwo w oczach Boga nadal jest wiążące, nadal trwa aż do śmierci. Nawet "niewinna" strona nie może za życia męża wyjść za kogoś innego. Gdy apostołowie usłyszeli taką naukę Pana, to byli w szoku, bo wg szkoły Shemmaia rozwieść można się była np z powodu niewierności, seksualnych wykroczeń, a wg szkoły Hillela można było rozwieść się również z powodu drobniejszych spraw, ale wg Pana nie istnieje rozwód. Stąd i faryzeusze spytali "czemuż jednak ... " a apostołowie byli w szoku i powiedzieli : " Rzekli mu uczniowie: Jeśli tak się przedstawia sprawa męża i żony, nie warto się żenić. "

na co Pan powiedział o trzebieńcach dla Królestwa Bożego. Jeśli żyje mąż lub żona a niemożliwe jest dalsze życie razem, to zostaje separacje. Zostaje bycie trzebieńcem dla Królestwa Bożego, ale dla ucznia Chrystusa nie jest to przerażające, ale coraz lepiej widzi miłość Bożą, miłość Chrystusowa i jest napełniany nią, żyje perspektywą wieczności i Pan ma moc udzielić nieskończenie większych rzeczy niż to co niby "stracone"

każda inna opcja to cudzołóstwo a jak wiadomo cudzołożnicy Królestwa Bożego nie odziedziczą. Zanim ktoś skomentuje polecam najpierw modlitwę, zapoznanie się z biblijnymi fragmentami oraz przeczytanie podanych linków (przynajmniej polskojęzycznych) a dopiero skomentowanie.

pozdrawiam was w miłości Chrystusowej
,


co do stron do których dałem linki z artykułami, to nie czytam ich i prewencyjnie mówię aby uważać, bo dałem linki tylko z kontekście tematu małżeństwa ...
MieczDucha
 
Posty: 23
Dołączył(a): 21 paź 2014, o 13:37

Re: " dopóki śmierć nas nie rozłączy "

Postprzez .Cyprian. » 20 lut 2016, o 23:32

MieczDucha napisał(a):...
Nawrócenie się nie eliminuje życia w cudzołóstwie. Nawrócenie się nie niweczy pierwszego i jedynie ważnego małżeństwa.
...


Witaj MD, a witam - choć przecież "widzimy" gdzie indziej - bo dawno Cię tu nie było.
Zgodnie z Twoją radą nie komentuję, tylko pytam. Mianowicie, odnośnie tych powyższych zacytowanych zdań:

Co gdy już się to stało? Gdy ktoś się rozwiódł, potem powtórnie wszedł w związek małżeński, a dopiero później się nawrócił?

Być może jest odpowiedź w polecanych linkach, ale jeszcze nie zdążyłem ich przeczytać.
Może odpowiesz szybciej niż zdążę ewentualnie znaleźć tam odpowiednią informację.

Pozdrawiam w Chrystusie, Panu Naszym.
Avatar użytkownika
.Cyprian.
 
Posty: 198
Dołączył(a): 1 paź 2014, o 17:46

Re: " dopóki śmierć nas nie rozłączy "

Postprzez veteran » 21 lut 2016, o 07:44

.Cyprian. napisał(a):Co gdy już się to stało? Gdy ktoś się rozwiódł, potem powtórnie wszedł w związek małżeński, a dopiero później się nawrócił?


Zostaje w takim stanie w jakim BÓG go znalazł.
veteran
 
Posty: 517
Dołączył(a): 1 paź 2014, o 17:38
Lokalizacja: Władysławowo

Re: " dopóki śmierć nas nie rozłączy "

Postprzez veteran » 21 lut 2016, o 10:36

Rozwód i powtórne małżeństwo w świetle Biblii

Piotr Zaremba, Nov 6, 2010
Zarysowanie problemu

Raz po raz w środowisku chrześcijan ewangelicznych odżywa sprawa rowodów i powtórnych małżeństw ludzi rozwiedzionych. Polemizujące z sobą artykuły na ten temat zamieszczało swego czasu Słowo Prawdy. Polemizujące z sobą poglądy wyrażane w różnych środowiskach naszego Kościoła. Ton wypowiedzi budzi zwykle niemało. Lecz to nie dlatego, że rozwód w kręgach polskich baptystów stał się w ostatnich czasach praw-dziwą plagą. Nasz problem dotyczy nie tyle rozwodów wśród zawartych w naszym Kościele małżeństw, ile napływających do naszego Kościoła ludzi pozostających w powtórnym związku małżeńskim, rozwodników i rozwódek. Zastanawiamy się, jak traktować takie powtórne małżeństwa, czy udzielać ślubów tym rozwodnikom i rozwódkom, jak prowadzić duszpasterstwo wśród małżeństw, gdzie tylko jedna ze stron jest osobą narodzoną z wody i z Ducha i gdzie strona nie odrodzona grozi rozwodem.

Istota problemu

Zamieszanie, na jakie napotykamy w temacie dotyczącym rozwodów wynika z faktu, że nie odpowiedzieliśmy sobie jasno na jedno zasadni-cze pytanie: Czy nasz Pan, Jezus Chrystus, zmienił prawo małżeńskie i rozwodowe1 znane nam ze Starego Testamentu i ustalił nowe dla całej ludzkości, czy też Jego wypowiedzi dotyczące małżeństwa i rozwodu odnoszą się tylko do ludzi narodzonych z wody i z Ducha, dla których świat jest ukrzyżowany, a oni dla świata?2

Jeśli odpowiemy: Nasz Pan, Jezus Chrystus, zmienił prawo małżeńskie i rozwodowe znane nam ze Starego Testamentu i ustalił nowe dla całej ludzkości, to konsekwencją takiej odpowiedzi będzie, co następuje:

• Każdy, kto opuszcza żonę swoją prowadzi ją do cudzołóstwa i każdy, kto opuszczoną poślubia cudzołoży (niektórzy mówią przy tym o wyjątku dla wszeteczeństwa, niektórzy wyjątek ten odrzucają): Mt 5,32.

• Ktokolwiek odprawia żonę swoją i poślubia inną cudzołoży i ktokolwiek odprawioną poślubia cudzołoży (również i w tym przypadku niektórzy mówią o wyjątku dla wszeteczeństwa, inni wyjątek ten odrzucają lub traktują go jako przyzwolenie na rozwód, lecz nie na powtórne małżeństwo): Mt 19,9; Łk 16,18.

• Każdy rozwód jest rozłączaniem tego, co Bóg złączył (Mt 19,6).

• Ktokolwiek by rozwiódł się z żoną swoją i poślubił inną, popełnia wobec niej cudzołóstwo: Mk 10,11.

• Ani żona męża ani mąż żony ma nie opuszczać, a jeśli już do opuszczenia doszło, mają dwa wyjścia: pojednać się lub żyć samotnie drugie małżeństwo jest związkiem cudzołożnym: 1 Kor 7,11.

• W myśl powyższych zasad wszyscy, którzy narodzili się z wody i z Ducha, a pozostają w drugim związku małżeńskim, powinni związek ten zerwać, a co najmniej zaprzestać współżycia seksualnego.

• Rozwodnicy i rozwódki doznający narodzenia z wody i z Ducha powinni szukać powrotu do poprzednich partnerów lub żyć samotnie i wolno im wejść w nowy związek dopiero po śmierci współmał- żonka. Chyba, że przychylimy się do wyjątku dla wszeteczeństwa i zezwolimy na ślub i to tylko w urzędzie stanu cywilnego (dobrze jednak, że te urzędy są) aby nie zgorszyć tych, którzy takiego wyjątku nie dopuszczają.

• Osób, którym zezwolono na ślub ze względu na wyjątek ewidentne- go wszeteczeństwa nie powinniśmy angażować w żadną służbę zborową, aby nie gorszyć tych, którzy żadnych wyjątków ani powtórnych małżeństw nie dopuszczają.

Zdaje się, że wielu z nas mniej lub bardziej świadomie stoi na takim właśnie stanowisku. Niektórzy starają się je złagodzić odwołując się do Bożej miłości, miłosierdzia, łaski, dobra dzieci, pojęcia „mniejszego zła”, itp., za co inni oskarżają ich o liberalizm, a nawet o łamanie Słowa Bożego i lekceważenie Boga.

Rozważana przez nas odpowiedź, tzn.: Nasz Pan, Jezus Chrystus, zmienił prawo małżeńskie i rozwodowe znane nam ze Starego Testamentu i ustalił nowe dla całej ludzkości, rodzi jednak pytania, na które podpisu-jący się pod tą odpowiedzią, powinni sobie odpowiedzieć:

• Jeśli Jezus zmienił prawo małżeńskie i rozwodowe znane nam ze Starego Testamentu i ustalił nowe dla całej ludzkości, to co to znaczy, że nie przyszedł rozwiązywać Zakonu i Proroków? (Zob.: Mt 5,17-20).

• Jeśli Jezus w swych słowach miał na myśli całą ludzkość, to dlacze-go apostoł Paweł wspomina o „pozostałych”, o których nie mówił Pan? (Zob.: 1 Kor 7,12-16).

• Jeśli Jezus w swych słowach miał na myśli całą ludzkość, to dlaczego apostoł Paweł zezwala na rozwód z inicjatywy niewierzącej strony małżeństwa, skoro nieco wcześniej nakazuje w imieniu Pana, aby ani żona męża nie opuszczała ani mąż żony nie opuszczał? (Zob.: 1 Kor 7,10.15).

• Czyżby Bóg rzeczywiście łączył małżeństwa wszystkich ludzi nawet te zawarte fikcyjnie, dla złego zysku, z wyraźną intencją roz-wodu, pod przymusem?

• Jak się mają ustanowione przez Jezusa zasady do małżeństw tych religii i kultur, gdzie dotychczas mamy do czynienia z wielożeństwem? Które z tych małżeństw łączy Bóg? Czy tylko pierwsze? I czy każde następne jest cudzołóstwem wobec pierwszej żony?

• Dlaczego wraz z przyjściem Jezusa Bóg przestał brać pod uwagę zatwardziałość ludzkich serc (Mt 19,8)? Przecież samo przyjście Je- zusa jako fakt historii nic nie zmienia w naturze człowieka. Zmienia ją dopiero narodzenie z wody i z Ducha.

Trudności zasygnalizowane w powyższych pytaniach znikają, gdy na postawione wyżej zasadnicze pytanie odpowiemy: Wypowiedzi Jezusa dotyczące małżeństwa i rozwodu odnoszą się tylko do ludzi naro-dzonych z wody i z Ducha, dla których świat jest ukrzyżowany, a oni dla świata.

Odpowiedź ta wyjaśnia, że Jezus nie rozwiązał niczego z Zakonu czy Proroków. Zakon funkcjonuje nadal. Tylko człowiek w Chrystusie umarł dla Zakonu, aby żyć Bogu (Gal 2,19).

Odpowiedź ta oparta jest mocno na 1 Kor 7,10, czyli na tekście dotyczącym małżeństw ludzi narodzonych z wody i z Ducha, do „pozostałych” zaś należą małżeństwa, gdzie jedno z małżonków nie jest osobą narodzoną na nowo. Odpowiedź ta wyjaśnia dalej, dlaczego Paweł dopuścił rozwód z inicjatywy strony nie odrodzonej; wyjaśnia że Bóg nie jest zaangażowany w cały brud związany z małżeńskimi nadużyciami upadłych ludzi; że wielożeństwo współcześnie należy traktować tak jak w Starym Testamencie; że Bóg nie przestał być realistą i nadal bierze pod uwagę zatwardziałość ludzkich serc. Dopiero w Chrystusie człowiek staje się nowy i dopiero z nowym człowiekiem można nawiązać do początków instytucji małżeństwa, tzn. jedna kobieta dla jednego mężczyzny na całe życie (Mt 19,4). Odpowiedź taka odkrywa przed nami w końcu, że Pismo Święte mówi o trzech kategoriach małżeństw.

Kategorie małżeństw

Biblia wyróżnia trzy kategorie małżeństw:

1. Małżeństwa ludzi nieodrodzonych.

2. Małżeństwa ludzi narodzonych z wody i z Ducha.

3. Małżeństwa mieszane.

Podział taki wynika z tekstów biblijnych traktujących o małżeństwie, choćby takich, jak: 5 Mjż 24,1-4; Mt 5,31-32; 19,1-12; 1 Kor 7,8-16. Zajmijmy się teraz problemem rozwodu i powtórnego małżeństwa dla każdej kategorii małżeństwa.

Rozwód i powtórne małżeństwo w każdej kategorii małżeństwa

1. Małżeństwa ludzi nie odrodzonych

Małżeństwa ludzi nie odrodzonych są instytucją dla ludzkości upadłej opartą na początkowym planie Boga względem mężczyzny i kobiety. Charakteryzują się one tym, że dopuszczają wielożeństwo, rozwód i powtórne małżeństwo. Małżeństwa takie są potrzebne, Bóg do nich zachęca (w księgach mądrościowych Pisma Świętego), reguluje je i chroni w swym Prawie. Nie łączy jednak małżonków dozgonnie, a raczej pozostawia miejsce na rozwód i powtórne małżeństwo. Jako kościół powinni-śmy stosować względem tych małżeństw miarę Zakonu wyrażoną w 5 Mjż 24,1-4. Potwierdza to 1 Tm 1,8-11.

Małżeństwa takie są ważne i wiążące. Rozwód, chociaż nie leży w interesie społecznym i jest sprzeczny z pierwotnym założeniem Boga względem małżeństwa (1 Mjż 2,24; Mal 2,14-16), jest dopuszczalny. Rozwiedzeni mogą powrócić do siebie tak długo, jak długo pozostają samotni. Powtórne małżeństwo anuluje poprzedni związek całkowicie. Nawet po rozpadzie drugiego małżeństwa (choćby to była śmierć współmałżonka) powrót do poprzedniego partnera jest niemożliwy. Jest to niezbitym dowodem na to, że małżeństwo ludzi nie odrodzonych nie jest dozgonnie wiążące.

Z jakiej przyczyny może dojść do rozwodu w małżeństwie ludzi nie odrodzonych?

Zgodnie z Zakonem, z każdej poza cudzołóstwem, bo to było karane śmiercią, a mężczyzna stawał się od razu wdowcem (zob. po raz kolejny 5 Mjż 24,1-4). Współcześnie wystarczy odwiedzić budynek sądu lub kancelarię adwokacką, aby się przekonać, że przyczyn może być bardzo wiele. Różni ludzie mają różne pomysły, upodobania, wrażliwość, są w różnej mierze tolerancyjni, mają różny próg wytrzymałości, mogą znieść nie tak samo wiele.

2. Małżeństwa ludzi odrodzonych

Małżeństwa ludzi odrodzonych, jako realizujące pierwotny Boży zamiar dotyczący tej instytucji, podpadają pod prawo Chrystusa (1 Mjż 2,24; Mt 19,4nn). Autorem związku małżeńskiego odrodzonych jest w istocie Bóg. Małżeństwo takie jest nierozerwalne (1 Kor 7,10), nie ustaje nawet jeśli nastąpi rozwód (7,11), zawarcie powtórnego małżeństwa w takiej sytuacji jest cudzołóstwem (Mt 5,32; 19,9), chyba że zachodzi sytuacja wyjątkowa, której omówieniem zajmiemy się w dalszej części artykułu.

3. Małżeństwa mieszane

Małżeństwa mieszane nie były przedmiotem zwiastowania Jezusa Chry-stusa (1 Kor 7,12). Zasady postępowania w przypadku rozwodu w takich małżeństwach ustalił apostoł Paweł. Rozwód w takim przypadku choć nie zalecany może nastąpić z woli strony nie odrodzonej. Strona odrodzona nie jest w tym wypadku niewolniczo związana jak w przypadku małżeństwa odrodzonych i może związać się ponownie, lecz z człowiekiem odrodzonym (zasadę tę widać w 1 Kor 7,39).

Trzeba przy tej okazji powiedzieć kilka słów na temat użytego w 1 Kor 7,15 wyrażenia: „niewolniczo związani”. Jak należy wyrażenie to rozu- mieć? Istnieją na ten temat dwa poglądy:

1. „Niewolniczo związani” znaczy: nie są niewolniczo związani do pozostawania ze sobą, ale stronie odrodzonej po odejściu nie wolno wstępować w nowy związek małżeński.

2. „Niewolniczo związani” znaczy: strona opuszczona jest wolna od więzów małżeńskich i może wejść w nowy związek.

Bardziej prawdopodobnym jest pogląd drugi. Małżeństwo chrześcijan o którym mowa w kontekście jest „niewolniczym związkiem”: pozostaje ono w mocy, nawet jeśli między małżonkami dojdzie do rozwodu. Jeśli zatem w przypadku małżeństw mieszanych rozwód nie jest zakazany i jeśli biblijnie rzecz ujmując rozwód nie wyklucza powtórnego małżeństwa, zatem jest logiczne, że Paweł mówiąc o małżeń- stwach mieszanych że strony nie są „niewolniczo związanie” liczy się z możliwością nie tylko rozwodu, ale i powtórnego małżeństwa.

Dla lepszego zrozumienia odpowiedzmy sobie na trzy pytania:

(1) Jeśli w „takich przypadkach brat czy siostra nie są niewolniczo związani” (1 Kor 7,15), to w jakich przypadkach są niewolniczo związani? Oczywi-ście w przypadkach, gdy oboje są odrodzeni.

(2) Co oznacza „niewolni- cze związanie”? To, że nie wolno się rozwodzić, a jeśli do rozwodu doj-dzie, trzeba żyć samotnie lub doprowadzić do pojednania.

(3) Co zatem oznacza brak „niewolniczego związania”? To, że wolno się rozwieść i jeśli do rozwodu dojdzie nie trzeba żyć samotnie.

Nawet jeśli przyjąć, że pogląd pierwszy jest słuszny co w ogóle nie pasuje do kontekstu i przeczy logice to i tak traktując rzecz uczciwie, nie można wykluczyć poglądu drugiego, dlatego też nie można dogma-tycznie trzymać się pierwszego (zresztą nie mającego dobrego uzasadnienia) i potępiać ludzi przekonanych o słuszności drugiego.

Jaki mieć stosunek do członków Zboru, których może zgorszyć drugie małżeństwo rozwodnika czy rozwódki z małżeństwa mieszanego?

Uważam, że należy brać pod uwagę każde wrażliwe sumienie. Nie można jednak dopuścić do tego, aby wrażliwe sumienia narzucały nam rozstrzygnięcia nie mające oparcia w Biblii. W takich wypadkach należy raczej kształtować wrażliwość sumienia, niż stawiać zakazy tam, gdzie nie stawia ich samo Pismo Święte. Żartobliwie: bądźmy biblijni, ale nie bardziej biblijni niż Biblia.

Podsumujmy: Biblia wyróżnia trzy kategorie małżeństw: Małżeństwa ludzi nie odrodzonych, małżeństwa ludzi odrodzonych, małżeństwa mieszane. Pierwszych dotyczy Zakon, drugich prawo Chrystusa, trzecich zasada apostoła Pawła. W pierwszej kategorii rozwiedzeni mogą zawrzeć związek powtórny, w drugiej nie, w trzeciej tak z osobą narodzoną z wody i z Ducha.

Dla lepszego zrozumienia sprawy i dla lepszego wyjaśnienia mojego toku myślenia chciałbym teraz podać kilka hipotetycznych przypadków i zasugerować ich rozwiązanie.

Przykłady rozwiązań

Na wstępie trzy zastrzeżenia:

(1) Przykłady są hipotetyczne, ściśle na użytek tego artykułu.

(2) Przykłady odnoszą się w większości do tego, z czym w naszym środowisku mamy największe kłopoty, tzn. do rozwodów i powtórnych małżeństw zaistniałych w epoce nieodrodzonego życia nawracających się osób lub do rozwodów i powtórnych małżeństw będących bezpośrednią konsekwencją takiego życia.

(3) Przed przystąpieniem do rozważań należy najpierw określić z jakiego rodzaju katego- rią małżeństwa mamy do czynienia.

Przypadek 1

Ludzie pozostający w drugim związku małżeńskim nawracają się i doznają narodzenia z wody i z Ducha Świętego.

Należy ich przyjąć jako brata i siostrę i jako małżeństwo, które przez fakt odrodzenia jego stron staje się nierozerwalne (rozważ: 1 Kor 7,14). Nie trzeba powtarzać aktu małżeństwa w kościele i zgodnie z Biblią nie należy ich odsyłać do poprzednich partnerów. To dopiero byłoby dla Boga obrzydliwością. Poprzednie małżeństwo poprzez fakt zawarcia drugiego uległo całkowitemu rozpadowi (Por. cytowany 5 Mjż 24,1-4).

Przypadek 2

On odrodzony. Ona rozwódka. Po rozwodzie nawróciła się i doznała narodzenia z wody i z Ducha Świętego. Poprzedni partner pozostaje oficjalnie w stanie wolnym, ale nie unika przygodnego seksu. Jest alkoholikiem, nie chce powrotu byłej żony (albo chce, by mieć kogo gnębić), jego życie nie gwarantuje spokoju ani żony ani dzieci.

Po pierwsze, według Prawa zarówno były mąż, jak i była żona są wolni i oboje mogą poślubić kogo chcą. Ona może wyjść za człowieka odro- dzonego. Ślub może odbyć się w kościele. Dlaczego nie? Przecież zawiera ona swoje pierwsze, nierozerwalne małżeństwo jako nowe stwo- rzenie w Chrystusie. Jeśli ich małżeństwo okaże się przykładne na tej samej zasadzie jak małżeństwa innych zborowników, mogą być angażowani w pracę zborową. Nie są przecież chrześcijanami drugiej kategorii. Zdarza się nierzadko, że ludzie po ciężkich przejściach w swoim życiu sprzed nawrócenia jeszcze bardziej cenią to, co mają w Chrystusie.

Podobnie radziłbym postąpić w przypadku nieco innym, gdy oboje są rozwodnikami, a następnie doznali narodzenia z wody i z Ducha.

Przykład 3

Ludzie pozostający w drugim związku małżeńskim słyszą ewangelię, ale nawraca się tylko ona. Doznaje narodzenia z wody i z Ducha. Umiera jej nieodrodzony, drugi mąż.

Czy wolno jej powrócić do pierwszego, również nieodrodzonego męża?

Według Biblii, nie. Jej drugie małżeństwo przekreśliło powrót do pierwszego męża. Czy mogłaby do niego powrócić, gdyby i on doznał narodzenia z wody i z Ducha? Tak, bo rodząc się na nowo, umiera dla Zakonu. Jako moralny skrupulant czułbym się w sumieniu lepiej, gdyby jed- nak wyszła za innego odrodzonego człowieka, bo jako wdowa może to uczynić.

Przykład 4

Małżeństwo ich pierwszy związek małżeński. Ona nawraca się i doznaje narodzenia z wody i z Ducha. Mąż przestaje ją akceptować i chce się z nią rozwieść.

W takim wypadku doradzałbym żonie zrobić wszystko, co możliwe, aby utrudnić mężowi odejście (1 Ptr 3,1-2). Gdyby to zdecydowanie nie poskutkowało, doradziłbym siostrze pozwolić mężowi na odejście. Po-nieważ ich związek nie był związkiem chrześcijańskim, a zatem nie połączył ich Bóg, związek ten zgodnie z Prawem mógł się rozpaść. Siostrze radziłbym, dla spokoju jej sumienia, pozostać przez jakiś czas w stanie wolnym, aby mogło się okazać, czy odejście męża jest nieodwo- łalne. Nie nalegałbym na nią, aby wyszła za mąż powtórnie (są przecież inne sposoby na życie), ale gdyby jej było źle samotnie i gdyby znalazła kogoś „w Panu”, nie sprzeciwiałbym się zawarciu związku małżeńskiego. Ceremonia zaślubin mogłaby się odbyć w kościele. Dlaczego nie? Zawierają przecież swój pierwszy, nierozerwalny, chrześcijański zwią-zek.

Przykład 5

Oboje narodzeni z wody i z Ducha. Jako odrodzeni rozwodzą się i wstę-pują w nowy związek małżeński.

Stary związek nie uległ rozpadowi. Są niewolniczo związani. Drugie małżeństwo powinno zostać przerwane, powinni żyć samotnie lub szukać pojednania. Jeśli nie zechcą tego uczynić, powinni być nam jak po-ganin i celnik (Mt 18,15-18). Gdy w jakimś Zborze kroi się taka sytuacja doradzam, aby Rada Zboru niezwłocznie podjęła działania prewencyjne, aby starać się nie dopuścić do jeszcze większego skomplikowania spra-wy i aby mieć niezbitą pewność, że nie chodzi o przypadek wszeteczeń-stwa.

Zwróćmy uwagę, że w omówionych wyżej przypadkach nie doszliśmy nawet do wyjątku dla wszeteczeństwa, a takich sytuacji, jak opisane, jest w naszym kościele większość poza przykładem 5. Właśnie w przy-kładzie 5 zaczepiliśmy o przypadek wszeteczeństwa, przejdźmy zatem do omówienia sytuacji, którą nazwijmy „wyjątkiem Mateusza”.

Wyjątek Mateusza (Mt 5,32; 19,9)

1. Istota Mateuszowego wyjątku

Wyjątek Mateusza odnosi się do małżeństwa dwojga narodzonych z wody i z Ducha, bo jak już stwierdziliśmy Jezus mówił o małżeń-stwach w obrębie nowego stworzenia. Zgodnie ze słowami Mateusza, Jezus robi wyjątek: Zezwala na rozwód i powtórne małżeństwo tam, gdzie w grę wchodzi wszeteczeństwo. Słowo wszeteczeństwo jest prze-kładem greckiego słowa porneia. Można je również tłumaczyć takimi słowami, jak: nierząd, prostytucja, rozpusta, cudzołóstwo, perwersje seksualne. Rodzi się pytanie: Skąd to wszystko w małżeństwie chrześci- jańskim?

Myślę, że chodzi o taką sytuację, gdzie człowiek, najwyraźniej będący chrześcijaninem, zawiera chrześcijański związek małżeński, lecz w którymś momencie okazuje się, że żyje z kochanką lub kochankiem, jest homoseksualistą lub lesbijką, żyje ze zwierzętami, odwiedza domy publiczne i nie chce się upamiętać pomimo napomnień zboru i pomimo dawanych mu szans poprawy. Czyny tego człowieka dowodzą, że wy-znawane przez Niego chrześcijaństwo jest fikcją, za brak upamiętania powinien być nam jak poganin i celnik. Stworzoną przez niego fikcję należy potraktować jako fikcję, małżeństwo zaś takie jako związek od-rodzonego z nie odrodzonym. Strona odrodzona nie jest wprawdzie ni-czym zmuszona, by taką osobę opuszczać, ale może w takim wypadku oddalić wszetecznika lub wszetecznicę i jest wolna (choć także nie zmu- szona) do normalnego chrześcijańskiego związku małżeńskiego.3 Człowiek, który w takim przypadku opuszcza swego partnera i poślubia inną osobę, nie popełnia cudzołóstwa, a kto tak opuszczoną lub tak opusz-czonego pojmuje (tzn. wszetecznika lub wszetecznicę) powinien być przez nas mierzony regułami wynikającymi z Zakonu.

Człowiek odrodzony pozostając w takim związku narażony jest na choroby weneryczne, na AIDS, na gwałt, na obrzydzenie, na moralne upokorzenia, na ciągły niepokój o stan zdrowia. Kto z czytelników niniejszego artykułu chciałby napisać do strony odrodzonej list tej mniej więcej treści: „Droga Siostro (Bracie), mimo wszystko Wasz związek jest nierozerwalny. To nic, że Twój partner przyszedł do nas w owczej skórze i okazał się wilkiem drapieżnym. Niestety, nie możesz go (jej) oddalić. Nie opusz-czaj swego męża (żony) i nie stroń od współżycia z nim (nią) kochający Cię w Chrystusie (i tu imię i nazwisko)” Ja bym takiego listu nie napisał. Wierzę, że mój Pan okazałby nie mniej realizmu.

Mówiąc o wyjątku Mateusza, należy położyć akcent na dwie sprawy: Po pierwsze, zgodnie z jego brzmieniem, odnosi się on tylko do przypadku, gdzie wszeteczeństwo jest powodem rozwodu. Po drugie, zgodnie z jego brzmieniem, nie odnosi się on do następującego przypadku: osoba odro- dzona z wody i z Ducha rozwodzi się z jakiejś przyczyny.4 Czeka aż druga strona wejdzie w nowy związek małżeński. Przypisuje tej osobie wszeteczeństwo, czuje się zwolniona z małżeństwa i uważa siebie za wolną do nowego związku. Żeby się przekonać, że teksty Mateusza o takiej sytuacji nie mówią, wystarczy usunąć z nich na chwilę słowa „z wyjątkiem przyczyny wszeteczeństwa”. Wtedy klaruje się przed nami obraz następujący: Kto opuszcza żonę swoją prowadzi ją do cudzołó-stwa (jeśli wyjdzie ona za mąż) i ten, który ją pojmuje popełnia cudzołó-stwo (Mt 5,32). Kto opuszcza żonę swoją i pojmuje inną cudzołoży i kto opuszczoną pojmuje cudzołoży (Mt 19,9).

Teksty Mateusza mówią za-tem o cudzołóstwie byłych współmałżonków oraz o cudzołóstwie tego, który pojmuje byłą żonę. Nie mówią one jedynie o tym, że kobieta po-ślubiona przez męża, który opuścił żonę swoją, popełnia cudzołóstwo, jednakże konsekwencja każe nam stwierdzić, że pomimo tego pominięcia nie jest ona wolna od winy za ten grzech. Za taką konsekwencją przemawia również fakt, że ze słów Jezusa i apostoła Pawła wynika, że małżeństwo chrześcijańskie jest nierozerwalne w oczach Boga, małżon-kowie związani ze sobą do śmierci, a w przypadku zaistnienia rozwodu są oni nietykalni dla innych. A zatem, po rozwodzie małżonkowie odrodzoni z wody i z Ducha mogą żyć samotnie albo się pojednać (to lepsze). Nie wolno im wchodzić w nowe związki małżeńskie. Jeśli jedna ze stron w taki związek wejdzie, druga nie może się powoływać na wyjątek Mateusza. Musi żyć samotnie. Jej związek, podobnie zresztą jak i jej partnera, byłby cudzołóstwem.

2. Problemy związane z odczytywaniem Mateuszowego wyjątku

Omówmy teraz dwa problemy związane z odczytywaniem Mateuszo-wego wyjątku:

a. Niektórzy twierdzą: „Wyjątek Mateusza zezwala na rozwód, ale nie na powtórne małżeństwo”

Odczytywanie takie jest nielogiczne i sprzeczne z zasadami składni greckiej. Znaczyłoby ono, że wyjątek Mateusza nie stanowi w zasadzie żadnego wyjątku. I bez tego wyjątku Chrystus i apostoł Paweł dopuszczają rozwód, ale nie powtórne małżeństwo.

Czego więc dotyczyłby wyjątek?5

Ktoś powie: Wyjątek dotyczy przywodzenia do cudzołów-stwa, czyli: Kto opuszcza żonę swoją przywodzi ją do cudzołóstwa za wyjątkiem wszeteczeństwa, bo wtedy już i tak jest cudzołożnicą zob.: Mt 5,32.

Problem tylko ze słowem „powód” („wyjąwszy powód wszete- czeństwa”), które nawiązuje raczej do powodów opuszczenia niż do powodów bycia lub nie bycia wszetecznicą. Poza tym takie odczytanie wyjątku w Mt 19,9 byłoby albo bardzo dziwne albo prowadziłoby do dziwnych wniosków. Czytelnik może sprawdzić to sam.

b. Niektórzy twierdzą: „Wyjątek Mateusza zezwalałby na powtór-ne małżeństwo, gdyby ustawiony był w innym miejscu zdania”

Osoby stojące na tym stanowisku zachęcam do wstawienia wyjątku w inne miejsce i poddanie tego nowego zdania rozważaniu logicznemu, aby przekonać się, że wyrażone w niniejszym punkcie twierdzenie jest nieprawdziwe.

W ten sposób doszliśmy do końca naszych zwięzłych rozważań na temat rozwodu i powtórnego małżeństwa w świetle Biblii. Zdaję sobie sprawę, że nie wyczerpaliśmy problemów, jakie w związku z tą problematyką niesie życie.

Na przykład: Jak traktować małżeństwa zawarte w kościele katolickim pod przysięgą trwałości do śmierci?

Jak traktować małżeństwa, do których doszło na skutek zatajenia prawdy?

Czy świadome, uparte odmawianie współżycia seksualnego można uznać za rodzaj per- wersji seksualnej?

Czy zdrada małżeńska może być uznana za wszeteczeństwo?

Jak traktować powtórne małżeństwa, które zostały zawarte wbrew zasadom Biblii, dlatego że zasady te nie zostały jasno przedstawione?

Co to znaczy mierzyć nie odrodzonych zasadami wynikającymi z Zakonu w odniesieniu do środowisk ateitycznych, katolickich, oraz do środowisk kształtowanych przez inne religie i kultury?

Jakimi zasadami kierować się duszpasterzując małżeństwom będącym na krawędzi rozpadu?

Problemów tych można by wymienić o wiele więcej. Myślę, że Biblia nie omawia wszystkich problemów, zawiera jednak zasady po-zwalające rozwiązać każdy przypadek zgodnie z myślą Boga. Nie wiem też, czy jest sens tworzenia prawie że chrześcijańskiego kodeksu prawa małżeńskiego. Byłby on bardzo obszerny i bardzo teoretyczny i mogłoby się okazać, że niektóre omówione tam sytuacje nie zaistnieją w konkretnym w życiu w najbliższych dziesięcioleciach. Jestem głęboko przekonany, że Bóg objawi nam swoją wolę, gdy staniemy przed kon-kretnymi trudnościami.

Czego spodziewam się po opublikowaniu tego artykułu i o co jestem spokojny

Spodziewam się, że po przeczytaniu artykułu niektórzy powiedzą: małżeństwa ludzi nie odrodzonych i małżeństwa mieszane są w łatwiejszej sytuacji niż małżeństwa ludzi narodzonych z wody i z Ducha. Komen-tarz taki jest typowy dla ludzi myślących kategoriami nieodrodzonego życia. Pierwszy „wyskoczył” z taką oceną apostoł Piotr przed Pięćdziesiątnicą. Ludzie odrodzeni nie podchodzą do tego w taki sposób. Dla nich małżeństwo chrześcijańskie jest najlepszym rozwiązaniem i najpewniejszym związkiem.

Spodziewam się, że po przeczytaniu tego artykułu z ulgą odetchną ci, którzy niesłusznie i przez lata żyli jako chrześcijanie drugiej kategorii, siadający w ostatnich ławkach, wolący chodzić do innego zboru, lub wyjechać do innego kraju, gdzie nie ma potrzeby spotykania wymow- nych spojrzeń współwierzących, gotowi zapaść się pod ziemię, gdy dzieci pytają o przeszłość. Tym osobom chciałbym powiedzieć, że Jezus dokonał rewolucji w pewnym mieście przez kobietę po pięciu rozwo-dach i żyjącą w konkubinacie (J 4). W ogóle Jezus był tego rodzaju człowiekiem, z którym ludzie oddani Pismom Świętym w tamtych cza- sach, nie chcieli mieć wiele do czynienia. Jezus powiedział kobiecie, by przyprowadziła tylko swego męża, ale ona nie bała się poruszyć całe, pogrążone w poobietniej sjeście miasto. Nie odwzajemniła się „pięknym” zobojętnieniem za ich „nadobne” upokorzenia. Bierzmy z niej przykład.

Spodziewam się, że po przeczytaniu tego artykułu z ulgą odetchną też ci, którzy szczerze chcieli przyjąć rozwodników i rozwódki z epoki nieodrodzonego życia, ale nie umieli znaleźć na to jasnej podstawy w Biblii, nie byli pewni, czy przyjmując ich nie plamią zboru grzechem, nie dają złego świadectwa światu, nie czynią więcej niż to dopuszczalne w oczach Boga.

Spodziewam się dalej, że po opublikowaniu tego artykułu zmartwią się ci, którzy myśleli jak niejaki „Czterdziestolatek” z Rozważań o rozwodzie (Słowo Prawdy 10/1994), że swój obelżywy stosunek do żony, swoją pożądliwość seksualną i brud moralny uda im się usankcjonować w kościele baptystów.

O co zaś jestem spokojny? Jestem spokojny, że niniejszy artykuł nie doprowadzi do fali rozwodów w naszych kręgach co najwyżej zakończy parę koszmarów. Nikt poważny nie zawiera związku małżeń-skiego po to, aby się rozwieść. I nikt nie rozwodzi się tak łatwo i bez emocji, jak bez emocji wrzuca się pranie do pralki. Tym bardziej praw-dziwi chrześcijanie. Ludzie narodzeni z wody i z Ducha tworzą trwałe małżeństwa, sytuacje wyjątkowe są rzeczywiście wyjątkowe. Przy mądrym zaś duszpasterstwie nie jest rzeczą niemożliwą doprowadzić zwa-śnione strony do przebaczenia sobie „stu denarów”, jeśli obie wiedzą, że im samym przebaczono po „dziesięć tysięcy talentów” (Mt 18,21nn).

I ostatnia uwaga: Proszę wszystkich, którzy potrafią uzasadnić, że moje stanowisko jest niezgodne z Biblią, o przesłanie mi takiego uzasadnie- nia. Przekonany, jestem gotów swoje stanowisko zmienić.



http://www.zajezusem.com/index.php?num=5222
veteran
 
Posty: 517
Dołączył(a): 1 paź 2014, o 17:38
Lokalizacja: Władysławowo

Re: " dopóki śmierć nas nie rozłączy "

Postprzez MieczDucha » 21 lut 2016, o 18:10

.Cyprian. napisał(a):


Co gdy już się to stało? Gdy ktoś się rozwiódł, potem powtórnie wszedł w związek małżeński, a dopiero później się nawrócił?

Być może jest odpowiedź w polecanych linkach, ale jeszcze nie zdążyłem ich przeczytać.
Może odpowiesz szybciej niż zdążę ewentualnie znaleźć tam odpowiednią informację.

Pozdrawiam w Chrystusie, Panu Naszym.


Witaj Cyprianie .... TU JEST M.IN PORUSZONY TEMAT : http://oblubienica.eu/czytelnia/artykul ... lem-prawdy : " Podsumowując całość nauki Pana Jezusa na temat małżeństwa – widzimy jego nierozerwalność aż do śmierci jednego z małżonków i zupełny zakaz rozwodów umożliwiających zawarcie kolejnego związku, za życia pierwszego małżonka.

Jak więc mamy podchodzić do tego problemu w Kościele?
Obecnie w zborach ewangelicznych są przynajmniej 3 podstawowe stanowiska wobec rozwodu i powtórnego małżeństwa:
1. Ci, którzy akceptują rozwód i powtórne małżeństwo z różnych przyczyn – opuszczenie, fizyczne bądź psychiczne znęcanie się, niszczący nałóg (alkoholizm, narkomania, pornografia), niewierność małżeńska i inne tragiczne sytuacje, gdzie uznaje się konieczność rozwiązania małżeństwa i przyzwala się na zawarcie nowego związku.
2. Ci, którzy akceptują rozwód i powtórne małżeństwo, wyłącznie gdy jedna ze stron dopuszcza się niewierności małżeńskiej.
3. Ci, którzy nie widzą żadnych biblijnych podstaw do udzielenia rozwodu i w konsekwencji zawarcia kolejnego związku.
Mam nadzieję, że nasze ostatnie rozważania przekonały nas o słuszności tej trzeciej pozycji i dowiodły błędów zajmowania pozostałych dwóch stanowisk.

To, co jednak mnie najbardziej zdumiewa, to praktyczne podejście do problemu wielu z tych, którzy twierdzą iż uznają słuszność tej trzeciej, najbardziej radykalnej, pozycji.
Z jednej strony zgadzają się z biblijną niepodważalną prawdą, a z drugiej wskazują na „życiową konieczność” zmuszającą do dopasowania Bożych ideałów do realiów niedoskonałego świata.
Twierdzą, że rozwód jest niebiblijny i zawarcie kolejnego związku jest cudzołóstwem, a jednak swymi decyzjami przeczą swym przekonaniom i wykonują pozbawiony logiki manewr usprawiedliwienia czy odpuszczenia grzechu, który nadal ma miejsce!
Sam niegdyś byłem gotów tak postępować, więc dobrze wiem o czym mówię.

Jeśli do zboru trafia osoba będąca w cudzołożnym związku, to uznaje się, iż nawrócenie niweluje to cudzołóstwo, tak jak i wszystkie inne stare błędy, minione grzechy i życiowe pomyłki.
Aby to uzasadnić, cytujemy 2 Kor. 5:17 Tak więc, jeśli ktoś jest w Chrystusie, nowym jest stworzeniem; stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe.
Ponadto, Ap. Paweł w 1 Kor. 7:20 napisał: Niech każdy pozostanie w tym stanie, w jakim został powołany.
Zadajmy sobie kilka logicznych pytań:
1. Jeśli w nowym stworzeniu wszystko stało się nowe, to czy oznacza to kontynuację starego postępowania, czy jego zmianę? Czy nowe stworzenie to tylko nasza duchowa pozycja w Chrystusie, czy także nowe doczesne życie?
2. Jeśli nawraca się złodziej będący w złodziejskiej mafii, to czy ma pozostać w tym stanie, w jakim został powołany, czy raczej ma przestać kraść i uczciwą pracą zarabiać na życie?
Ap. Paweł nie mówił o pozostawaniu w grzechu, w jakim tkwiliśmy w momencie naszego zbawienia i powołania, ale o akceptacji swego naturalnego położenia. Wyjaśnia to w sąsiadujących wierszach:
Zostałeś powołany, będąc niewolnikiem? Nie trap się tym; Był ktoś w chwili powołania obrzezany? Niech nie ukrywa obrzezania. Był ktoś w chwili powołania nieobrzezany? Niech się nie obrzezuje.
Nie ma tu mowy o kontynuacji w jakiejkolwiek nieprawości!
- No, ale przecież niewierzący się rozwodzą i zawierają kolejne związki w nieświadomości Prawdy, wg stylu życia tego świata, gdzie nie liczą się kwestie moralne ani tym bardziej Boże przykazania!
Właśnie tak! I jeśli prawdziwie przeszli z królestwa ciemności pod panowanie Władcy Światłości, to ich całe życie musi ulec zmianie, która jest możliwa tylko poprzez zerwanie z dotychczasowym grzesznym postępowaniem!
Jeśli przed nawróceniem handlowałem pornografią i to było grzechem, to czy gdy się nawróciłem przestało to być grzechem i mogłem to teraz dalej czynić bez poczucia winy? Co za bezsens?
Nie! Gdy się nawróciłem to spaliłem te wszystkie plugawe zdjęcia i skończyłem z ich handlem – nie mogłem dalej tego kontynuować!
Dlaczego więc przyzwalamy, aby nawracający się cudzołożnicy trwali w cudzołóstwie?
Pan Jezus powiedział w Ew. Marka 10:11 Ktokolwiek by rozwiódł się z żoną swoją i poślubił inną, popełnia wobec niej cudzołóstwo. A jeśliby sama rozwiodła się z mężem swoim i poślubiła innego, dopuszcza się cudzołóstwa.
Czy Pan Jezus mówi tu tylko o wierzących czy także o niewierzących?
Mówi: Ktokolwiek… , a w ewangelii Łukasza mówi „Każdy”
Czy jeśli niewierzący rozwodzi się z żoną i poślubia inną, to popełnia wobec niej cudzołóstwo, czy nie?
Czy fakt dopuszczania się cudzołóstwa w niewierze, w moralnej nieświadomości, „na haju”, czy w rozpaczy, może anulować grzeszność tego czynu?
„Ktokolwiek” zawiera wszystkich bez wyjątku, którzy tak czynią!
- Ale przecież oni się pobrali już tyle lat temu! Z pierwszą żoną był tylko rok czy dwa, a z drugą żyje już od 20-u lat! Czy chcesz powiedzieć, że cały ten czas cudzołożą?!
Pozwólcie że odpowiem pytaniem: Ile razy trzeba dopuścić się cudzołóstwa, aby przestało być cudzołóstwem?
Wg Pana Jezusa, jeśli ktoś rozwiódłby się z żoną swoją i poślubił inną, to popełnia wobec niej cudzołóstwo.
Jak długo? Tylko ten pierwszy raz? A drugi już nie? W czym ten drugi raz jest lepszy od pierwszego? A trzeci raz? A dziesiąty? A setny?
Jak długo trzeba cudzołożyć aby przestało to być cudzołóstwem?
Jak widzieliśmy wcześniej, dopóki żyje pierwsza żona czy mąż, nie można z czystym sercem stać się jednym ciałem z kimkolwiek innym, gdyż pierwsza więź nadal istnieje – Bóg ich złączył, a człowiek nie ma mocy tego rozłączyć – żadnym rozwodem, żadnym kolejnym związkiem.
- Ale przecież gdy taki cudzołożnik się nawraca i pokutuje ze swojego grzechu rozwodu i cudzołóstwa, to czy Bóg mu nie przebacza, nie obmywa go i nie uświęca?
Ponownie odpowiem pytaniem: Czy gdy złodziej się nawraca i pokutuje ze swojego grzechu złodziejstwa, to czy Bóg mu nie przebacza, nie obmywa go i nie uświęca?
Tak - przebacza, obmywa go i uświęca – jeśli szczerze, prawdziwie pokutuje – a to oznacza zerwanie ze złodziejstwem, zaprzestanie tego co miało miejsce do tej pory!
Dlaczego jednak sądzimy, że cudzołożnik może otrzymać przebaczenie i uświęcenie, kiedy nadal kontynuuje swój stary grzech? Czy to jest w ogóle pokuta? Czy to jest nawrócenie?
Dlaczego nakazujemy zerwanie z każdym innym grzechem, z wyjątkiem tego, tak okropnego i niegodziwego przestępstwa?
Jak wielu przywódców kościelnych, kierując się współczuciem, opacznie pojętym miłosierdziem, w tzw. „dobrej wierze” i duchowej ślepocie, dopuszcza się świętokradztwa i współuczestnictwa w grzechu swych pseudo-nawróconych zborowników-cudzołożników?
- Ale bracie, oni mają trójkę dzieci w tym drugim małżeństwie? Chyba nie chcesz rozbić im domu, odebrać rodziców, zniszczyć rodziny?
Moje kolejne pytanie brzmi następująco: Jeśli nawraca się homoseksualista, będący w zalegalizowanym przez państwo, a nawet metodystyczny kościół, związku małżeńskim, i posiada trójkę adoptowanych dzieci – to czy zalecimy mu pozostanie w tym stanie, w jakim został powołany, czy uznamy, że prawdziwe nawrócenie i pokuta wymaga zmiany w takiej rodzinie?

Możemy szukać różnych usprawiedliwień i tłumaczeń nienaruszalności cudzołożnych związków, ale jeśli rozważymy analogiczne sytuacje biorąc pod uwagę inne grzechy, to przekonamy się o braku konsekwencji i nielogiczności takiego postępowania.
Jedynym biblijnym sposobem przebaczenia grzechu i uwolnienia z pod jego mocy jest szczera wiara w moc ofiary Pana Jezusa Chrystusa, zaparcie się samego siebie, wyznanie grzechu i porzucenie go (znienawidzenie go i zaprzestanie popełniania tego grzechu).
Wszelkie próby tłumaczenia się i usprawiedliwiania grzechu prowadzą do trwania w nim i zniewolenia.

A jak wygląda kwestia rozwiedzionych wierzących, którzy decydują się na powtórne małżeństwo za życia ich pierwszego współmałżonka?
O ileż większa jest ich odpowiedzialność? Jak wielką szkodę wyrządzają sobie samym, swym dzieciom, braciom i siostrom ze zboru, ludziom ze świata, którzy nie widzą różnicy miedzy ich życiem a własnym?
Mat. 18:7 Biada światu z powodu zgorszeń! Wprawdzie zgorszenia muszą przyjść, lecz biada człowiekowi, przez którego zgorszenie przychodzi.
Ile kłótni, ile rozłamów, ile tragedii w zborach przyniosły takie przypadki?
Jednak ponownie zdumiewa procedura postępowania przywódców wielu zborów, którzy nazywają cudzołóstwem zawarcie ponownego związku za życia pierwszego małżonka.
Najpierw wykluczają takie osoby ze zboru, a następnie (najczęściej po roku) ponownie przyjmują, uznając, że zastosowano odpowiednią dyscyplinę zborową, oni pokutowali, Bóg przebaczył im grzech cudzołóstwa i nadszedł czas abyśmy także im przebaczyli i ponownie przyjęli (tak to najczęściej przebiega w wielkim uproszczeniu – pomijając towarzyszące emocje, łzy, rozmowy duszpasterskie, tłumaczenia i perswazje).
Podejmuje się starania, aby temu zapobiec, a jeśli to się stanie, to z bólem podejmuje się dyscyplinarne kroki.
Jednak w końcowym rozrachunku godzimy się na akceptację powtórnego małżeństwa, które nie wiadomo kiedy przestało być cudzołóstwem.
Jaki jest tego rezultat?
Teoretycznie są trzy stanowiska, a praktycznie w końcowym rozrachunku efekt jest ten sam – uznaje się cudzołożny związek za małżeństwo.
Jaka będzie nasza postawa?
W Ew. Łukasza w 18 rozdziale Ap. Piotr mówi o wielkiej cenie uczniostwa: wiersze 28-30 A rzekł: Oto my opuściliśmy, co było nasze, a poszliśmy za tobą. On zaś [Jezus] rzekł do nich: Zaprawdę powiadam wam, że nie ma takiego, który by opuścił dom czy żonę, czy braci, czy rodziców, czy dzieci dla Królestwa Bożego, a nie otrzymał w zamian daleko więcej w czasie obecnym, a w świecie przyszłym żywota wiecznego.
Jeśli pójście za Jezusem, wiąże się czasem z tak ogromnym wyrzeczeniem i poświęceniem, rezygnacją z dobrych rzeczy, utratą czy zerwaniem prawych rodzinnych relacji – to czy wymóg rozwiązania cudzołożnego związku, jest nie do przyjęcia?
Czy jest to zbyt wysoka cena, aby dostać się do Królestwa Bożego i uniknąć wiecznej śmierci w jeziorze ognistym wraz ze wszystkimi cudzołożnikami?
Czy nie warto szczerze pokutować, zerwać z grzechem, stać się trzebieńcem dla Królestwa Bożego i cierpieć, aby uratować swą własną duszę i innych?
Czy też wolimy złagodzić ludzki ból nieposłuszeństwem, zachować nasze życie na tym świecie i w konsekwencji stracić je na wieczność?
Czy nasza pobożność to tylko pozór, czy moc Boża, przezwyciężająca nasze słabości i niemoce, uzdalniająca nas do prowadzenia innego, oddzielonego, świętego życia pośród tego cudzołożnego rodu? "


tylko śmierć kończy małżeństwo, więc trwanie w innym małżeństwie, innym związku jest cudzołóstwem i należy z nim zerwać. Jeśli to możliwe wrócić do prawowitego współmałżonka, a jesli to niemożliwe to żyć samotnie jako trzebieniec dla Królestwa Bożego, pozdrawiam w miłości Chrystusowej
MieczDucha
 
Posty: 23
Dołączył(a): 21 paź 2014, o 13:37

Re: " dopóki śmierć nas nie rozłączy "

Postprzez veteran » 21 lut 2016, o 20:02

Mieczu, polecam tobie tekst który wstawiłem powyżej.
veteran
 
Posty: 517
Dołączył(a): 1 paź 2014, o 17:38
Lokalizacja: Władysławowo

Re: " dopóki śmierć nas nie rozłączy "

Postprzez MieczDucha » 22 lut 2016, o 22:55

veteran napisał(a):Mieczu, polecam tobie tekst który wstawiłem powyżej.


czytałem ten tekst zanim zamieściłeś go tutaj. Nauka w nim zawarta jest sprzeczna z nauką Chrystusa, co dobrze pokazane jest w artykułach przeze mnie zacytowanych. Małżeństwo jest nierozerwalne - tylko śmierć je kończy i dotyczy to wszystkich ludzi na ziemi.
MieczDucha
 
Posty: 23
Dołączył(a): 21 paź 2014, o 13:37

Re: " dopóki śmierć nas nie rozłączy "

Postprzez veteran » 23 lut 2016, o 08:04

Twoim zdaniem jest sprzeczna, podkreśl to.
veteran
 
Posty: 517
Dołączył(a): 1 paź 2014, o 17:38
Lokalizacja: Władysławowo

Re: " dopóki śmierć nas nie rozłączy "

Postprzez kesja » 24 lut 2016, o 19:53

Jest zamężna dopóki zyje jej mąż a jesli za jego życia wyjdzie za mąż za kogos innego to cudzołozy.
Czy do samo dotyczy męza ,czy on moze zmieniac żony ?
Co znaczy ze napisano jesli zona chce odejsc nie jest niewolniczo związana .

Mieczu ty sobie zyjesz w Polsce ael czy wiesz ze w innych rajach żona która została wdowa jest
wyrzucana poza nawiac społeczenstwa ?
Nawet syn niechce miec w domu matki wdowy a przeciez powinien ja szanowac .
Nie wiem gdzie wyczytałes w biblii ze związek ma byc dozgonny ?
Avatar użytkownika
kesja
 
Posty: 280
Dołączył(a): 14 paź 2014, o 17:32

Re: " dopóki śmierć nas nie rozłączy "

Postprzez veteran » 24 lut 2016, o 20:34

Ja jeszcze raz przywołam to co napisał Piotr Zaremba:
1. Małżeństwa ludzi nie odrodzonych

Małżeństwa ludzi nie odrodzonych są instytucją dla ludzkości upadłej opartą na początkowym planie Boga względem mężczyzny i kobiety. Charakteryzują się one tym, że dopuszczają wielożeństwo, rozwód i powtórne małżeństwo. Małżeństwa takie są potrzebne, Bóg do nich zachęca (w księgach mądrościowych Pisma Świętego), reguluje je i chroni w swym Prawie. Nie łączy jednak małżonków dozgonnie, a raczej pozostawia miejsce na rozwód i powtórne małżeństwo. Jako kościół powinni-śmy stosować względem tych małżeństw miarę Zakonu wyrażoną w 5 Mjż 24,1-4. Potwierdza to 1 Tm 1,8-11.

Małżeństwa takie są ważne i wiążące. Rozwód, chociaż nie leży w interesie społecznym i jest sprzeczny z pierwotnym założeniem Boga względem małżeństwa (1 Mjż 2,24; Mal 2,14-16), jest dopuszczalny. Rozwiedzeni mogą powrócić do siebie tak długo, jak długo pozostają samotni. Powtórne małżeństwo anuluje poprzedni związek całkowicie. Nawet po rozpadzie drugiego małżeństwa (choćby to była śmierć współmałżonka) powrót do poprzedniego partnera jest niemożliwy. Jest to niezbitym dowodem na to, że małżeństwo ludzi nie odrodzonych nie jest dozgonnie wiążące.

Z jakiej przyczyny może dojść do rozwodu w małżeństwie ludzi nie odrodzonych?

Zgodnie z Zakonem, z każdej poza cudzołóstwem, bo to było karane śmiercią, a mężczyzna stawał się od razu wdowcem (zob. po raz kolejny 5 Mjż 24,1-4). Współcześnie wystarczy odwiedzić budynek sądu lub kancelarię adwokacką, aby się przekonać, że przyczyn może być bardzo wiele. Różni ludzie mają różne pomysły, upodobania, wrażliwość, są w różnej mierze tolerancyjni, mają różny próg wytrzymałości, mogą znieść nie tak samo wiele.
veteran
 
Posty: 517
Dołączył(a): 1 paź 2014, o 17:38
Lokalizacja: Władysławowo

Re: " dopóki śmierć nas nie rozłączy "

Postprzez veteran » 24 lut 2016, o 20:45

Ja bardzo poważam braci Pawła i Waldemara ale w tym względzie się z nimi nie zgadzam.
Jeśli do momentu nawrócenia jest się pod ZAKONEM to do tego momentu rozwód jest dozwolony czy dopuszczalny.
Nie jest to rzecz która jest BOGU miła ale jest na to BOŻE zezwolenie.

Co powie MieczDucha matce czy ojcu którzy mają w drugim małżeństwie dzieci?
Czy wolą BOGA jest pozbawienie tych dzieci matki i ojca?
Nawet za Stalina nie rozdzielano dzieci z matką a taką wolę przypisuje się BOGU?
veteran
 
Posty: 517
Dołączył(a): 1 paź 2014, o 17:38
Lokalizacja: Władysławowo

Re: " dopóki śmierć nas nie rozłączy "

Postprzez kesja » 24 lut 2016, o 20:51

Opowiadano mi o sytuacjach w zborze gdzie samotna siostra i brat chcieli sie połączyc ale im nie pozwolono
Skutek był taki ze kobieta sie załamała trafiła do szpitala .
Nie jedno takie zdarzenie słyszałam i pytam cz to jest Pokój Bozy ?
Nie!
Bo niedosc ze nie ma kto sie zaopiekowac wdowa to jeszcze kłody pod nogi sie rzuca.

Inaczej tez patrze na rozwody i napewno nie tak jak w swiecie sluby rozwody z coraz młodsza slub i konca nie widac.
Ap Paweł mói ze w zwiazku gdy niewierzacy chce odejsc niech odejdzie a ty Siostro nie jestes niewolniczo zwiazana.
Powinno to byc przemyslanie bardzo dogłebnie zeby potem nie było tragedii.
Avatar użytkownika
kesja
 
Posty: 280
Dołączył(a): 14 paź 2014, o 17:32


Powrót do ZAGROŻENIA / ZWIEDZENIE

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości