Paweł Jurkowski - nauczanie

Paweł Jurkowski - nauczanie

Postprzez veteran » 1 lis 2014, o 23:18

Dwie miłości - zbawcza i zabójcza
http://yourlisten.com/www.kzwejherowo.p ... -i-zabjcza
veteran
 
Posty: 517
Dołączył(a): 1 paź 2014, o 17:38
Lokalizacja: Władysławowo

Re: Paweł Jurkowski - nauczanie

Postprzez veteran » 1 lis 2014, o 23:19

Trzy aspekty zbawczego panowania CHRYSTUSA
http://yourlisten.com/www.kzwejherowo.p ... -chrystusa
veteran
 
Posty: 517
Dołączył(a): 1 paź 2014, o 17:38
Lokalizacja: Władysławowo


Re: Paweł Jurkowski - nauczanie

Postprzez veteran » 1 lis 2014, o 23:23

veteran
 
Posty: 517
Dołączył(a): 1 paź 2014, o 17:38
Lokalizacja: Władysławowo

Re: Paweł Jurkowski - nauczanie

Postprzez veteran » 6 lis 2014, o 16:00

Dobre chęci to za mało

I ruszył Dawid wraz z całym swoim ludem do Baali judzkiej, aby sprowadzić stamtąd Skrzynię Bożą, która jest nazwana imieniem Pana Zastępów, siedzącego nad cherubami” (2Sm 6:1-2).

Skrzynia Boża była symbolem Bożej obecności będącej źródłem obfitego błogosławieństwa dla tych, którzy z bojaźnią i należną Bogu czcią zbliżają się do Niego. Z drugiej jednak strony jest ona również źródłem gniewu i sądu dla tych, którzy zbliżają się do Niego bez bojaźni, bez szacunku, bez pokory i bez należnej Mu czci.

Dawid zwołał 30 000 dostojników ze wszystkich krańców Izraela, aby wyłożyć im sens tego, co zamierzał uczynić (werset 1: w tekście hebrajskim nie ma słowa: “wojowników”, ale użyte słowo oznacza „znamienitych”).

To wezwanie dostojników ze wszystkich miast i wsi miało pomóc rozpowszechnić wiarę i entuzjazm Dawida tak, by wróciwszy do swych domów owi “znamienici” mogli przekazać bogobojny wpływ króla pozostałym Izraelitom.

Ożywiona dusza jednego człowieka – Dawida: oczyszczona, podniesiona i przebudzona, wrażliwa na duchową rzeczywistość była Bożym narzędziem wielkich zmian w całym kraju.

Jak się to miało dokonać?

Czytajmy:

„ I wieźli Skrzynię Bożą na nowym wozie [w Biblii Gdańskiej: I wstawili skrzynię Bożą na nowy wóz], zabrawszy ją z domu Abinadaba, położonego na wzgórzu; Uzza zaś i Achio, synowie Abinadaba, prowadzili ten nowy wóz ze Skrzynią Bożą, a Achio szedł przed Skrzynią. Dawid zaś i cały dom Izraela tańczyli i grali z całej siły przed Panem na różnego rodzaju instrumentach z cyprysowego drzewa, na cytrach, harfach, fletach, bębnach, dzwonkach i cymbałach” (2 Sm 6:3-5).

Jakże radosny i rozentuzjazmowany tłum!

Nowiutki wóz! Nie jakiś tam używany, zabrudzony, odnowiony czy reperowany, ale nowiusieńki! No bo na taką okazję nie podstawia się starego zdezelowanego grata! Ale co? Najnowszy Rolls-Roys – prosto z salonu!

Piękny, czyściutki, z najwyższej półki! Wszystko pięknie wykonane na rozkaz króla.

A jakich miał doborowych woźniców: Uzza i Achio (ich imiona znaczą: :siła” i “ przyjacielskość”).

A jaka kapela i zespół taneczny: tańczyli i grali z całej siły… na cytrach, harfach, fletach, bębnach, dzwonkach i cymbałach.

To brzmi jak opis niejednego współczesnego nabożeństwa: eleganckie pomieszczenie, na czele silni i przyjacielscy przywódcy, a cała sala pełna roztańczonych i rozśpiewanych wiernych radujących się przy wtórze różnego rodzaju instrumentów.

To musi się bardzo podobać Panu Bogu! Nieprawdaż?

Jakże łatwo dajemy się zwieść pozorom…

Cieszymy się, kiedy ludzie tłumnie się gromadzą i głośno, entuzjastycznie śpiewają, klaszczą, podnoszą dłonie, radośnie podrygują, donośnie się modlą.

Chwała Bogu! Alleluja!

To musi się bardzo podobać Panu Bogu! Nieprawdaż?

„A gdy dotarli do klepiska Nachona, Uzza (pan siła/moc) wyciągnął swoją rękę ku Skrzyni Bożej i chciał ją podtrzymać [złapał ją], gdyż woły się potknęły.I rozpalił się gniew Pana na Uzzę, i zabił go tam Bóg za to, że wyciągnął swoją rękę ku Skrzyni, i umarł tam przy Skrzyni Bożej” (2 Sm 6:6-7).

Jaki szok! Jakie zdziwienie! Jaka konsternacja!

Jakże w jednej chwili to całe roztańczone, rozśpiewane towarzystwo musiało zamilknąć i z niedowierzaniem kręcić głowami, nie rozumiejąc co się stało!

30.000 dostojników zaproszonych z najdalszych zakątków Izraela, zebrało się na nabożeństwo, które zostało niespodziewanie przerwane przez nagłą, tragiczną śmierć jednego z głównych liderów.

Totalna klapa! Całkowita kompromitacja, a do tego tragedia nieszczęśnika, który zginął, gdy wykonywał swoją powinność.

O co tutaj chodzi? Co się Panu Bogu nie podobało w tym radosnym nabożeństwie świętującym sprowadzenie Arki (symbolu Bożej obecności) do stolicy, pod przewodnictwem pobożnego króla?

Dawid był zdruzgotany tym całym wydarzeniem:

„I zmartwił się [dosłownie „zapłonął gniewem” to samo słowo co w wierszu 7:] Dawid tym, że Pan poraził Uzzę takim ciosem, i nazwał to miejsce Peres-Uzza [Porażenie Uzzy], i tak nazywa się ono do dnia dzisiejszego. Dawid zląkł się w tym dniu i rzekł: Jakże ma być sprowadzona do mnie Skrzynia Boża?” (2 Sm 6:8-9).

Kochany Dawidzie, czemu wcześniej nie zadałeś sobie tego pytania?!

Jakże ma być sprowadzona do mnie Skrzynia Boża? Jak / w jaki sposób?

Dawid miał dobre intencje, szczere zamiary uczczenia Boga i odnowienia w całym narodzie zbożnego kultu Jahwe wokół świętego przybytku.

Problem leżał w tym, że zabrał się do tego w niewłaściwy sposób!

Zamiast zapytać się Boga jak ma być sprowadzona Skrzynia Boża, konsultował się z dowódcami swych wojsk (1Krn 13:1-3).

Zwołał radę zborową i uchwalono, że przewiozą ją na nowym wozie, a jako, że przez lata była w domu Abinadaba, to jego synowie będą najlepszymi woźnicami.

To jednak nie było zgodne z Bożym nakazem dotyczącym przemieszczania Arki!

„I zrobisz drążki z drzewa akacjowego, i pokryjesz je złotem. Drążki te włożysz do pierścieni po bokach skrzyni, aby na nich nosić skrzynię” (Wj 25: 13-14).

I nie każdy mógł nosić Arkę!

Tylko jedno wybrane plemię spośród Lewitów – a mianowicie Kehatyci.

„Gdy tedy obóz będzie miał ruszyć, Aaron ze swoimi synami (lewitami) zakończy okrywanie świętych przedmiotów i wszystkich sprzętów świątynnych, a potem przystąpią Kehatyci, aby je nieść. Lecz nie będą dotykać się świętych przedmiotów, aby nie zginęli. Taka jest służba synów Kehata przy Namiocie Zgromadzenia” (Lb 4:15).

A więc nawet oni nie mieli prawa dotykać żadnych świętych przedmiotów ani sprzętów świątynnych pod groźbą śmierci!

Czy to aby nie przesada?

Zabić kogoś za dotknięcie jakiegoś przedmiotu?

Nasze zdziwienie wynika z naszej głębokiej ignorancji co do zasadniczej różnicy między tym, co święte a tym, co pospolite!

Dawid zapłonął gniewem na Boga, kiedy On poraził Uzzę za to, że ten wyciągnął swą rękę, by przytrzymać chwiejącą się na wozie Skrzynię Bożą.

Dawid nie rozumiał dlaczego!

Uzza przecież nie bluźnił Bogu, nie chciał zniszczyć tej Skrzyni, ale próbował ją przytrzymać, gdy się chwiała!

Czy miał pozwolić by upadła na klepisko?

Co złego było w tym, by złapać chwiejącą się Arkę?

Dawid w swej autentycznej gorliwości, aby uczcić Boga, w swym religijnym ferworze i entuzjazmie nie uświadamiał sobie, jak świętym było to zadanie, którego się podjął.

Z jaką ostrożnością i nabożnym lękiem, ściśle według Bożych nakazów, winien był obchodzić się z Arką!

Nie wieźć jej na nowym wozie, jak to zrobili Filistyni, którzy nie znali Prawa Bożego, ale wezwać Lewitów, a w szczególności synów Kehata, aby oni nieśli Arkę na swych ramionach.

Czy to rzeczywiście konieczne, aby tak ściśle trzymać się litery Prawa? Czy nie wystarczą dobre chęci, szczere intencje, chwalebny cel?

Jeśli chcemy dotrzeć do niewierzących z Ewangelią to czy tak ważne jest jakich środków użyjemy, jaką muzyką ich zwabimy, jakie obietnice im złożymy, w jakim ekumenicznym towarzystwie zorganizujemy ewangelizację?

Czy rzeczywiście wszystkie chwyty są dozwolone, jeśli tylko pozwolą nam osiągnąć zamierzony efekt?

Tylko dlatego, że ludzie wyjdą do przodu, podniosą rękę, a my nie padniemy porażeni przez Boga jak Uzza, możemy się łudzić, że wykonaliśmy Boże dzieło.

Jednak czas pokaże, a w dniu sądu w ogniu objawi się, jakie było to nasze dzieło.

Jeśli budujemy kościół w oparciu o najnowsze komercyjne metody rozwoju przedsiębiorstw, stosując sprawdzone chwyty marketingowe, wychodząc naprzeciw oczekiwaniom i standardom świata, to możemy się łudzić, że rosnąca liczba członków zboru świadczy o poszerzaniu granic Królestwa Bożego.

Nasz entuzjazm, zapał, dobre chęci, szczere intencje nie mogą liczyć na Bożą aprobatę i błogosławieństwo, bez naszego absolutnego posłuszeństwa i ścisłego trzymania się wszystkich objawionych nam Bożych nakazów.

„Jeśli mnie miłujecie, przykazań moich przestrzegać będziecie” (J 14:16).

„Jeśli kto mnie miłuje, słowa mojego przestrzegać będzie, i Ojciec mój umiłuje go, i do niego przyjdziemy, i u niego zamieszkamy” (J 14:23) .

„Jeśli przykazań moich przestrzegać będziecie, trwać będziecie w miłości mojej, jak i Ja przestrzegałem przykazań Ojca mego i trwam w miłości jego” (J 15:10).

Jeśli prawdziwie miłujemy naszego Pana i Zbawcę, nie ważymy się czynić w Jego Kościele nic, co nie byłoby zgodne z Jego Słowem; co wykraczałoby poza Jego Słowo; co ujmowałoby cokolwiek z Jego Słowa!

Nasz entuzjazm, zapał, dobre chęci, szczere intencje nie mogą być usprawiedliwieniem naszego nieposłuszeństwa i lekceważenia choćby najmniejszego - w naszej ocenie - Bożego przykazania!

Dawid przekonał się o tym w bolesny sposób.

„Nie chciał więc Dawid sprowadzić do siebie Skrzyni Pańskiej do miasta Dawida, lecz skierował ją do domu Obeda Edomczyka z Gat. I pozostała Skrzynia Pańska w domu Obeda Edomczyka z Gat przez trzy miesiące, a Pan błogosławił Obedowi Edomczykowi i całemu jego domowi” (2 Sm 6:10-11).

W swym gniewie, frustracji i lęku Dawid o mało nie zaniechał swego dobrego zamierzenia.

Problem nie tkwił w jego intencji. Intencja była jak najbardziej dobra i chwalebna.

Problem nie tkwił w samej Arce. Jej obecność nie sprowadzała nieszczęścia na wszystkich, którzy mieli z nią kontakt, ale tylko na tych, którzy się z nią niewłaściwie obchodzili.

„Pan błogosławił Obedowi Edomczykowi i całemu jego domowi” (2 Sm 6:11).

A więc problem był w niewłaściwym traktowaniu Skrzyni Bożej, a przez to niewłaściwym traktowaniu samego Boga, którego ta skrzynia reprezentowała.

Dawid próbował dokonać historycznego zwrotu całego narodu do kultu jedynego prawdziwego Boga, jednocześnie, na ich oczach, lekceważąc jednoznaczne przykazania tego Boga.

Obawiam się, że Salomon miał rację, mówiąc, że nie ma nic nowego pod słońcem, i że współczesny Kościół w wielkiej mierze powiela błąd Dawida.

Mamy entuzjazm, zapał, dobre chęci, szczere intencje aby pozyskać masy dla Bożego Królestwa, ale zabieramy się za to lekceważąc Boże metody, a naśladując współczesnych Filistynów.

Znacząca część obecnej chrześcijańskiej działalności jest niczym więcej jak naśladownictwem tego, co robi świat.

Kościół dla wielu stał się miejscem rozrywki i zaspokajania ludzkich potrzeb a nie Domem Bożym, filarem i podwaliną prawdy, w którym Bóg, z bojaźnią i szacunkiem, jest czczony w Duchu i w Prawdzie.

Jakże musimy się strzec, jakże trzymać się na baczności, aby nie odstępować od Bożych nakazów ani na prawo ani na lewo; aby nic do nich nie dodawać i niczego z nich nie ujmować; aby nie modyfikować, ale pilnie czynić wszystko, co nam zostało nakazane.

„A gdy doniesiono królowi Dawidowi: Pan błogosławi domowi Obeda Edomczyka i wszystkiemu, co do niego należy, ze względu na Skrzynię Bożą, wyruszył Dawid i sprowadził Skrzynię Bożą z domu Obeda Edomczyka do Miasta Dawida z radością.

Kiedy niosący Skrzynię Pana postąpili sześć kroków, on składał na rzeźną ofiarę wołu i tucznego barana. Tańczył też Dawid z całej siły przed Panem, odziany zaś był w lniany efod. I sprowadził Dawid wraz z całym domem Izraela Skrzynię Pana wśród okrzyków i donośnego trąbienia” (2 Sm 6:12-15 ).

Tym razem nic nie przerywa radosnego nabożeństwa. Dlaczego? Gdyż jest ono odprawiane ściśle wg Bożych zaleceń.

„Nabudował sobie też Dawid domów w Mieście Dawida i przygotował miejsce dla Skrzyni Bożej oraz rozpiął dla niej namiot. Potem rzekł Dawid: Nie wolno nosić Skrzyni Bożej nikomu, jak tylko Lewitom, gdyż to ich wybrał Pan do noszenia Skrzyni Pańskiej i do obsługiwania jej na zawsze. Następnie Dawid zgromadził całego Izraela w Jeruzalemie, aby sprowadzić Skrzynię Pańską na miejsce, które dla niej przygotował. Zebrał też Dawid synów Aarona i Lewitów, mianowicie z Kehatytów naczelnika Uriela i stu dwudziestu jego współplemieńców, następnie mamy wymienionych przedstawicieli kilku pozostałych plemion Lewitów” (1Krn 15:1-5)

„Potem przywołał Dawid Sadoka i Ebiatara, kapłanów, oraz Lewitów: Uriela, Asajasza, Joela, Szemajasza, Eliela i Amminadaba i rzekł do nich: Wy jesteście naczelnikami rodów lewickich, poświęćcie się wy i wasi bracia i przenieście Skrzynię Pana, Boga izraelskiego, na miejsce, które dla niej przygotowałem, ponieważ za pierwszym razem nie było was przy tym, sprowadził Pan, Bóg nasz, na nas nieszczęście, iż nie zadbaliśmy o niego należycie. Kapłani i Lewici poświęcili się więc, aby móc przenieść Skrzynię Pana, Boga izraelskiego. Potem Lewici podnieśli Skrzynię Bożą za pomocą drążków na swoje ramiona tak, jak nakazał Mojżesz, zgodnie ze słowem Pana. Potem Dawid nakazał naczelnikom lewickim, aby ustanowili z grona swoich współplemieńców śpiewaków przy wtórze instrumentów muzycznych: harf, cytr, cymbałów, aby głośno i radośnie śpiewali” (1Krn 15:11-16).

To samo wielkie zgromadzenie, ten sam radosny, głośny śpiew i taniec, ten sam dobry zamiar, ale jakże inne zakończenie!

Nie ma nowego wozu, ale są lewici, którzy zgodnie z Bożym przykazaniem niosą Skrzynię Bożą na swoich barkach.

Składane są ofiary, wołające o Boże miłosierdzie, wyrażające miłość, chwałę i poddanie Bożego ludu.

Chwalebne dzieło realizowane w chwalebny sposób!

Niechaj Bóg zachowa nas przed jakimkolwiek nieposłuszeństwem, lekceważeniem Jego przykazań, chybianiem celu, a dopomoże nam pełnić Jego służbę z ochotą, z radością, ściśle wg Jego świętych przykazań!


http://duchowygps.pl/kazania-tekst,123, ... -malo.html
veteran
 
Posty: 517
Dołączył(a): 1 paź 2014, o 17:38
Lokalizacja: Władysławowo

Re: Paweł Jurkowski - nauczanie

Postprzez veteran » 30 lis 2014, o 11:00

veteran
 
Posty: 517
Dołączył(a): 1 paź 2014, o 17:38
Lokalizacja: Władysławowo

Re: Paweł Jurkowski - nauczanie

Postprzez kesja » 1 gru 2014, o 16:58

Słucham tego - posta króla - i nie wiem o co tam chodzi albo ja zmeczona albo on jakos mdło mówi.
Avatar użytkownika
kesja
 
Posty: 280
Dołączył(a): 14 paź 2014, o 17:32

Re: Paweł Jurkowski - nauczanie

Postprzez veteran » 19 gru 2014, o 21:02

Dlaczego pobożni upadają?
http://yourlisten.com/www.kzwejherowo.p ... 2014-11-23

Dlaczego słudzy Boży upadają?

„Następnego roku, w czasie kiedy królowie zwykli wyruszać na wojnę, wysłał Dawid Joaba wraz ze swoimi wojownikami i z całym Izraelem, i ci splądrowali ziemię Ammonitów i oblegli Rabbę. Dawid wszakże pozostał w Jeruzalemie. I przytrafiło się, że pod wieczór Dawid wstał ze swojego łoża i przechadzał się po tarasie swojego królewskiego domu, i ujrzał z tego tarasu kąpiącą się kobietę. A była to kobieta wielkiej urody. Dawid posłał, aby się czegoś dowiedzieć o tej kobiecie. Powiedziano mu: Jest to Batszeba, córka Eliama, żona Uriasza Chetejczyka. Dawid posłał gońców i kazał ją sprowadzić. A gdy ona przyszła do niego, obcował z nią. A właśnie była ona po swoim oczyszczeniu. Potem powróciła do swojego domu. Kobieta ta poczęła. Posłała więc wiadomość do Dawida tej treści: Poczęłam” (2 Sm 11:1-5 ).

Jest to najlepiej znany rozdział z całej tej księgi - najbardziej sensacyjny, najbardziej ekscytujący, najtragiczniejszy, najsmutniejszy.

Stoi on wielkim kontraście wobec kilku poprzednich rozdziałów, gdzie czytamy o pragnieniach Dawida, by czynić dobrze i o jego staraniach by zrealizować te pragnienia (by zbudować Bogu świątynię, zatroszczyć się o potomków byłego króla Saula, by wyrazić żal wobec Chanuna Ammonity z powodu śmierci jego ojca Nachasza).

Czytamy tam także o wielkich militarnych kampaniach Dawida i o Bożym błogosławieństwie, jakie mu w nich towarzyszyło.

Gdziekolwiek by się nie obrócił odnosił powodzenie. Do czegokolwiek by nie przyłożył ręki doświadczał Bożej pomocy, ochrony i wszelkiego błogosławieństwa.

Skąd, więc nagle tutaj taka dramatyczna zmiana?
Dlaczego doszło do takiej tragedii?


Spróbujmy rozważyć to ważkie pytanie: Jak to jest możliwe by człowiek miłujący Boga, służący Bogu, gorliwy w pełnieniu Bożej woli, nagle tak nisko upadł?

Udzielenie pochopnej odpowiedzi na to pytanie może okazać się tragiczne w skutkach dla nas samych.
Z drugiej strony, znalezienie właściwej odpowiedzi na nie może pomóc zachować nas od podobnych tragedii w naszym życiu.

Spójrzmy, więc najpierw na kilka pochopnych, w jakiejś mierze uzasadnionych, logicznych odpowiedzi, które jednak nie są pomocne, a wręcz mogą stać się orężem przeciwnika wobec tych, którzy ich udzielają i z nimi się zgadzają.

1. Nikt nie jest doskonały

Wszyscy są grzeszni i w rezultacie, od czasu do czasu, nasza ludzka słabość daje o sobie znać.
Grzech jest nieodłącznym towarzyszem grzesznych ludzi.
Dawid nie był bezgrzeszny, więc nie powinniśmy tak się dziwić, ani tym bardziej się oburzać.
Potrzebujemy więcej zrozumienia, więcej wyrozumiałości, więcej tolerancji dla ludzkiej ułomności.

Dokąd nas prowadzi taka argumentacja?
Na bezdroża pobłażliwości wobec grzechu - naszego śmiertelnego wroga!

2. Druga pochopna odpowiedź na nasze pytanie brzmi - To przypadek

Chwilowa słabość, nagłe zakłócenie, drobny zgrzyt.
Całościowo życie Dawida było dobre a ten pojedynczy incydent należy traktować marginalnie.
On nie mówi nam prawdy o Dawidzie i należy go postrzegać, jako wyjątek od życiowej reguły Dawida, obcy element w jego myśleniu i doświadczeniu.
Po prostu mu się to przydarzyło. Nieszczęśliwy wypadek.

Gdzie prowadzi nas ta argumentacja?
Do bagatelizowania grzechu, umniejszania jego wagi i wpływu na całe nasze życie.

Pozwólcie, że w tym miejscu dam krótką, biblijną odpowiedź na ten tok myślenia.

„Martwa mucha może zepsuć olejek aptekarza. CENNIEJSZĄ [posiadającą większą wagę, większe znaczenie] niż mądrość i chwała jest odrobina głupoty” (Kzn 10:1 ).

Innymi słowy, odrobina głupoty w życiu człowieka przytłacza swą wagą i przesłania swym cieniem blask jego mądrości i chwały.

A tak oddaje ten wiersz Biblia Gdańska (ze zmianą szyku): Jako muchy zdechłe zasmradzają i psują olejek aptekarski: tak trochę głupstwa oszpeca człowieka zacnego z mądrości i z sławy.

Wiele lat później, opisując panowanie innego króla Judy Abijjama, natchniony kronikarz tak odnosi się do rządów Dawida: „Dawid bowiem czynił to, co prawe w oczach Pana, i przez całe swoje życie nie odstąpił od niczego, co On mu nakazał, wyjąwszy sprawę z Uriaszem Chetejczykiem” mężem Batszeby (1Krl 15:5 ).

Ta sprawa poczyniła trwała skazę na szlachetnym charakterze Dawida!


Czy nie wiecie, że odrobina kwasu cały zaczyn zakwasza?” (1Kor 5:6 )

Bagatelizowanie grzechu to śmiertelna pułapka!

3. Trzecia pochopna odpowiedź na nasze pytanie jest następująca:

Wszyscy ludzie (a szczególnie wierzący) to hipokryci, którzy stwarzają pozory lepszego życia, wyższej moralności, nieobłudnej wiary.
Tak naprawdę to jedna wielka ściema!
Wszyscy są upaprani od stóp do głów, ale tylko nieliczni są szczerzy i jawnie się do tego przyznają, a cała zakłamana reszta udaje, że tak nie jest i robi dobrą minę do złej gry!

Kiedy bogobojny, wierzący człowiek upada w jawny grzech, wielu ludzi wyciąga z tego takie gorzkie wnioski!

Oczywiście, tak jak w świecie, tak i niestety w widzialnym kościele nie brakuje obłudników.
Jest wielu fałszywych braci i zakłamanych sióstr.
Całkiem niedawno, w pastorskim gronie, z bólem serca, głosowałem za wyłączeniem z kościoła byłego pastora, który przez 10 lat żył w ukrytym cudzołóstwie!

Jak się dziwić ludziom, którzy szydzą z kościoła i oskarżają go o hipokryzję, kiedy mają miejsce takie historie? Jakież podejrzenia i obawy to może budzić w naszych sercach?

Czy więc słusznym jest wniosek, że Dawid i jemu podobni, którzy tak się splamili, tak nisko upadli, byli zakłamanymi pozorantami?


A co z Bożym świadectwem o Dawidzie, że znalazł męża wg Bożego serca?

Co ze świadectwem kronikarza z 1Krl 15:5 , iż Dawid czynił to, co prawe w oczach Pana, i przez całe swoje życie nie odstąpił od niczego, co On mu nakazał, wyjąwszy sprawę z Uriaszem Chetejczykiem.
Co ze świadectwem Apostoła Pawła z Dz 13:36 , gdzie mówi, iż Dawid wykonał służbę, jaką mu wyroki Boże za jego pokolenia wyznaczyły?

Dawid nisko upadł, haniebnie się pokalał, znieważył Boga i skrzywdził wielu ludzi, a jednak prawdziwie kochał swego Boga i szczerze pragnął Mu służyć.

Jak to jest możliwe? Jak można godzić takie sprzeczności?

Historia upadku Dawida nie uczy nas o powszechnej grzeszności człowieka i nie zapewnia nam wymówki, kiedy sami grzeszymy. Nie usprawiedliwia zła, nie bagatelizuje grzechu i nie umniejsza jego tragicznych konsekwencji.

Wręcz przeciwnie, jak zobaczymy czytając kolejne rozdziały, dowodzi, że grzech rodzi śmierć, separuje nas od Boga i jest przyczyną duchowego zaślepienia, zniewolenia i rozlicznych cierpień.
Nieposłuszeństwo Bogu jest szaleństwem, duchowym samobójstwem, totalną głupotą!

Dawid tego wszystkiego się dopuścił, a mimo tego znalazł Boże miłosierdzie, przebaczenie, odnowę i zaszczytne miejsce w gronie bohaterów wiary, zamiast haniebnego miejsca w gronie obłudników.

Wróćmy, więc do naszego głównego pytania: Jak to jest możliwe by człowiek miłujący Boga, służący Bogu, gorliwy w pełnieniu Bożej woli, nagle tak nisko upadł?

Rzecz w tym, że to wcale nie był nagły upadek.

Był to tragiczny rezultat długotrwałej, powolnej erozji charakteru.

Rdza przez długie lata może niezauważalnie dokonywać poważnego procesu zniszczenia, aż do momentu, w którym następuje przeciążenie skorodowanego elementu.
Pojawia się naprężenie, nacisk, przychodzi próba i okazuje się, że zamiast szlachetnej stali, jest tylko farba na wierzchu a pod nią dziura.


Dawid przez lata tolerował swe nieokiełzane pasje, pozwalał sobie na zmysłowe fantazje, romantyczne związki, które w konsekwencji prowadziły go do zawierania kolejnych małżeństw.

Ile już miał żon?
„Dawidowi urodzili się w Hebronie synowie: jego pierworodnym był Amnon z Achinoam Jezreelitki. Jego drugim synem był Kileab z Abigail, dawnej żony Nabala z Karmelu, trzecim Absalom, syn Maachy, córki Talmaja, króla Geszur, Czwartym Adoniasz, syn Chaggity, piątym Szefatia, syn Abitali, szóstym Jitream z Egli, żony Dawida. Ci urodzili się Dawidowi w Hebronie” (2Sm 3:2-5 ).

Czy to wszystkie jego żony? Jest jeszcze Michal, córka Saula i być może inne żony, które nie zostały tu wymienione, bo nie urodziły Dawidowi dzieci.

Dawid zaspokajał swe rządze, dogadzał swemu ciału, zamiast je ujarzmiać, umartwiać, uśmiercać to, co prowadziło go do rozwiązłości, na skraj przepaści!

Ponadto, wygląda na to, że Dawid w ostatnim czasie coraz bardziej przyzwyczajał się do królewskich wygód i stopniowo ogarniało go lenistwo.
Zamiast samemu udać się na wojnę, dwukrotnie wysłał Joaba na czele swych wojsk, sam zaś zażywał popołudniowej drzemki.

Dawid pozwoliłby trujące chwasty powoli zaduszały w nim Boże życie.
Jego czujność osłabła, żar serca ostygł i choć na zewnątrz nie brakowało dobrych uczynków, wewnątrz postępował powolny proces duchowej degradacji.

Płynąca dla nas nauka jest jednoznaczna:


„Szczęśliwy jest człowiek, który stale trwa w bojaźni Bożej; lecz kto zatwardza serce, wpada w nieszczęście” (Prz 28:14 )

Jeśli chcemy się ostać w duchowym boju, musimy nieustannie pielęgnować naszą więź z Bogiem, doglądać naszego serca by było wrażliwe i mięsiste, wyrywając na bieżąco pojawiające się w nim chwasty. Gdy zaniedbujemy tej codziennej pracy, schodzimy na niebezpieczną drogę odstępstwa od Boga Żywego. Niezauważalnie nasze serce staje się twarde i nieczułe na prowadzenie Ducha Świętego a nasze nogi wkrótce znajdą się w diabelskich sidłach.

„A to wszystko na tamtych przyszło dla przykładu i jest napisane ku przestrodze dla nas, którzy znaleźliśmy się u kresu wieków. A tak, kto mniema, że stoi, niech baczy, aby nie upadł” (1Kor 10:11-12 ).


http://duchowygps.pl/kazania-tekst,142, ... adaja.html



Schody do piekła
http://yourlisten.com/www.kzwejherowo.p ... 2014-11-30
veteran
 
Posty: 517
Dołączył(a): 1 paź 2014, o 17:38
Lokalizacja: Władysławowo

Re: Paweł Jurkowski - nauczanie

Postprzez veteran » 30 gru 2014, o 22:40

veteran
 
Posty: 517
Dołączył(a): 1 paź 2014, o 17:38
Lokalizacja: Władysławowo

Re: Paweł Jurkowski - nauczanie

Postprzez veteran » 13 lut 2015, o 17:45

Pójdźmy do domy żałoby

Obdarowany przez Boga szczególną mądrością król Salomon wypowiedział znamienne słowa, które są zapisane w 7 rozdziale i 2 wierszu natchnionej Księgi Kaznodziei: „Lepiej iść do domu żałoby, niż iść do domu biesiady” (Kzn 7:2 ).

Czy rzeczywiście dom żałoby jest dla nas dobrym miejscem? Niby dlaczego?

Salomon wyjaśnia, iż w domu żałoby widzi się kres wszystkich ludzi, a żyjący powinni brać to sobie do serca.

Jednakże niewielu bierze dziś na poważnie takie słowa!

Współczesny człowiek, jeśli tylko może, z daleka omija dom żałoby a chętniej odwiedza miejsca rozrywki.

Chcemy cieszyć się życiem a nie zaprzątać sobie głowy śmiercią!
Szczególnie niechętnie myślimy o naszej własnej śmierci.

A jednak, jeśli Pan Jezus wkrótce nie wróci, śmierć zajrzy w oczy każdego z nas.

Apostoł Paweł w 5 rozdziale Listu do Rzymian () rozważa przyczynę śmiertelności całego stworzenia. W 12 wierszu czytamy następujące słowa: „…przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć, tak i na wszystkich ludzi śmierć przyszła, bo wszyscy zgrzeszyli” (Rz 5:12 ).


Cała ludzkość została zarażona śmiertelnym wirusem grzechu, który od czasów Adama i Ewy sieje spustoszenie na całej ziemi.

Pismo Święte mówi o śmierci w trzech wymiarach.

Oczywistym, niezaprzeczalnym aspektem śmierci jest fizyczny proces starzenia się i umierania. Czasami jest to proces nagły i dramatyczny.

Kolejnym, aspektem śmierci jest brak Bożego życia w ludzkich duszach, brak Bożego piękna, Bożej chwały: skłonność do zła, brak miłości do Boga i bliźniego, złe myśli, pokrętne motywacje nawet pozornie dobrych działań, pusta religijność, pozbawiona żywej wiary obrzędowość i cała masa innych okropności gnieżdżących się w skażonym grzechem ludzkim sercu.

Trzecim, najtragiczniejszym aspektem śmierci jest jej wieczny wymiar wykraczający poza doczesną ziemską egzystencję. Wieczna śmierć, wieczne oddzielenie od piękna i chwały Bożego życia, przerażająca egzystencja w strasznym miejscu bólu i żalu, gdzie słychać jedynie płacz i zgrzytanie zębów: w piekle.

To tematy, które niechętnie rozważamy nawet w domu żałoby.

„…przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć, tak i na wszystkich ludzi śmierć przyszła, bo wszyscy zgrzeszyli” (Rz 5:12 ).


Choć nie możemy powstrzymać doczesnego, fizycznego aspektu śmierci, dzięki łaskawości Boga, możemy zostać wyratowani od duchowej i wiecznej śmierci.

Apostoł Paweł kontynuuje swe rozważania: „... jeśli przez upadek jednego człowieka umarło wielu, to daleko obfitsza okazała się dla wielu łaska Boża i dar przez łaskę jednego człowieka, Jezusa Chrystusa” (Rz 5:15 ).

A w wierszu 18 dodaje: „A zatem, jak przez upadek jednego człowieka przyszło potępienie na wszystkich ludzi, tak też przez dzieło usprawiedliwienia jednego przyszło dla wszystkich ludzi usprawiedliwienie ku żywotowi” (Rz 5:18 ).

Jest tylko jedno, skuteczne lekarstwo na śmiertelny wirus grzechu: Pan Jezus Chrystus - Jego odkupieńcza śmierć za ludzki grzech na krzyżu Golgoty, Jego święta krew, która ma moc obmyć nasz wszelki brud, Jego chwalebne zmartwychwstanie będące źródłem nowego życia w sercach tych wszystkich, którzy szczerze pokładają całą swą ufność w Panu Jezusie Zbawicielu i tylko w Nim.

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś, powierz swą duszę w ręce Zbawiciela, który powiedział o sobie: „Ja jestem droga i prawda i żywot, nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie” (J 14:6 ).
„Jam jest zmartwychwstanie i żywot; kto we mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie” (J 11:25 ).


Jeśli prawdziwe zawierzysz Panu Jezusowi, On wyjmie z ciebie żądło śmierci darując ci wieczne życie!

Jak napisał Apostoł Jan: „Bóg dał nam żywot wieczny, a żywot ten jest w Jego Synu. Kto ma syna, ma żywot; kto nie ma Syna Bożego, nie ma żywota. To napisałem wam, którzy wierzycie w imię Syna Bożego, abyście wiedzieli, że macie żywot wieczny” (1J 5:11-13 ).


http://duchowygps.pl/artykuly,150,pawel ... aloby.html
veteran
 
Posty: 517
Dołączył(a): 1 paź 2014, o 17:38
Lokalizacja: Władysławowo

Re: Paweł Jurkowski - nauczanie

Postprzez kesja » 14 lut 2015, o 11:46

Och ten Dawid jak on mógł, no ale nikt nie jest doskonały --- to ulubione powiedzonko ewangelistów,pastorów ,kaznodziei :D
Nie mam pojęcia nie moge zrozumiec dlaczego ci panowie którzy zakazują by kobieta wypowiadała sie biblijnie dlaczego sami nie
zgłebiają i nie głoszą jak Słowo Głosi.
Ale przejmują nauki od cielesnych nauczycieli uczonych w pismie systemu akademickiego.

Dlaczego uparcie zaprzeczają naukom apostołów ?

..

Apostoł Paweł w 5 rozdziale Listu do Rzymian () rozważa przyczynę śmiertelności całego stworzenia. W 12 wierszu czytamy następujące słowa: „…przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć, tak i na wszystkich ludzi śmierć przyszła, bo wszyscy zgrzeszyli” (Rz 5:12 ).
Cała ludzkość została zarażona śmiertelnym wirusem grzechu, który od czasów Adama i Ewy sieje spustoszenie na całej ziemi.

No tak ale ten wirus skads sie wziął ktoś go wszczepił zapisał zakodował KTO ?
Chodza i krąża i omijają rzym8/1-2 dlaczego ?
Avatar użytkownika
kesja
 
Posty: 280
Dołączył(a): 14 paź 2014, o 17:32

Re: Paweł Jurkowski - nauczanie

Postprzez veteran » 2 paź 2015, o 20:23

Czy to jest miłość?

„Umiłowani, miłujmy się nawzajem, gdyż miłość jest z Boga, i każdy, kto miłuje, z Boga się narodził i zna Boga. Kto nie miłuje, nie zna Boga, gdyż Bóg jest miłością. W tym objawiła się miłość Boga do nas, iż Syna swego jednorodzonego posłał Bóg na świat, abyśmy przez Niego żyli. Na tym polega miłość, że nie myśmy umiłowali Boga, lecz że On nas umiłował i posłał Syna swego jako ubłaganie za nasze grzechy. Umiłowani, jeżeli Bóg nas tak umiłował, i myśmy powinni nawzajem się miłować” (1J 4:7-11 ).

Miłość od niepamiętnych czasów stanowiła inspirację poetów, muzyków, malarzy i innych artystów, którzy swymi dziełami starali się oddać piękno tego zjawiska.

Brazylijski nowelista Paulo Coelho napisał, że ani czas, ani mądrość nie zmieniają człowieka – wyłącznie miłość jest zdolna odmienić istotę ludzką.

Muzyk Bob Dylan doradzał: Aby znaleźć miłość, nie pukaj do żadnych drzwi. Gdy przyjdzie twoja godzina, sama wejdzie do twego domu, w twe życie, do twego serca.

Natomiast nasz rodzimy pisarz i reżyser filmowy Tadeusz Konwicki twierdził, że miłość to jeszcze jeden nałóg młodości, ryzykowne gry, oszałamiające stany nieważkości.

Witold Chmielecki znany czytelnikom powieści fantasy jako Feliks W. Kres wydaje się bardzo surowo oceniać miłość. Jeden z bohaterów jego powieści „Król bezmiarów” dobitnie stwierdza, że w imię miłości popełniono na świecie więcej zbrodni niż w imię czegokolwiek innego, wyjąwszy może władzę! To najbardziej podstępne, okrutne i zaborcze uczucie, jakie może dotknąć człowieka, wyzwala bowiem inne: zawiść, zazdrość i gniew. … bez miłości świat byłby szczęśliwszy…


Jakże wiele odmiennych wyobrażeń kryje się pod pojęciem miłości!

Dla wielu miłość jest niczym więcej niż przyjemnym wynikiem chemicznych reakcji w naszym organizmie, które wywołują nieodparte pragnienia zasługujące na zaspokojenie. Problem w tym, że w wielu przypadkach, na drodze do zaspokojenia tych pragnień stoją różne przeciwności, a ponadto trzeba się liczyć z poważnymi zdrowotnymi zagrożeniami i życiowymi konsekwencjami.

Co roku 26 września obchodzony jest Światowy Dzień Antykoncepcji - w ponad 70 krajach na całym świecie prowadzone są dyskusje na temat nowoczesnych metod zapobiegania ciąży. Każdego roku ponad 30% ciąż jest nieplanowana. To stanowi ok. 70 milionów poczęć. Ogromna część z nich jest postrzegana jako życiowa tragedia i kończy się aborcją. Bardzo upraszczając problem, dla wielu ludzi antykoncepcja jest receptą na swobodną miłość bez ryzyka i konsekwencji!


Czy rzeczywiście coś takiego istnieje? Miłość bez ryzyka i konsekwencji?

Oczywiście wszystko zależy od naszej definicji miłości.

Pismo Święte opisuje miłość nie tyle w kategoriach uczuć czy nieodpartych pragnień, co w odniesieniu do postaw i płynących z nich czynów. Kiedy Apostoł Jan pisze o miłości bliźniego, bierze za przykład głodnego, zziębniętego człowieka i nie mówi o ckliwym uczuciu wobec niego, ale o nakarmieniu go i zapewnieniu mu ciepłej odzieży.

Kiedy zaś mówi o miłości Boga wobec grzesznych ludzi, także nie mówi o Boskich emocjach, ale wskazuje na Boże działanie – Jego wcielenie w Osobie PANA Jezusa Chrystusa, Jego wydanie siebie samego za nasz grzech, Jego cierpienie i śmierć na krzyżu Golgoty aby tam zapłacić cenę naszych win.

Oczywiście, uczucia zawsze towarzyszą prawdziwej miłości, ale nie stanowią one istoty miłości. Prawdziwa, chrześcijańska miłość nie zadowala się samymi uczuciami, pragnieniami czy nawet dobrymi chęciami, ale szuka praktycznego wyrazu w konkretnym działaniu. Okazywanie miłości najczęściej nie jest łatwe, lekkie i przyjemne.
Wymaga od nas poświęcenia, samozaparcia i ofiarności, których tak bardzo nam brakuje.

Bóg, który umiłował nas, grzesznych ludzi, musiał zapłacić wielką cenę aby nas ratować z naszego tragicznego położenia zniewolenia egoizmem, uporem, samolubstwem, pychą i z wielu innych ludzkich przywar. Nie wystarczyło wypowiedzenie jakichś wielkich słów czy wykonanie pięknego gestu, ale miłość Boga do człowieka, została wyrażona w wielkim darze miłości w osobie Jednorodzonego Bożego Syna, który przyszedł na ten grzeszny świat w ludzkim ciele, prowadził czyste, bezgrzeszne życie, które następnie ofiarował za grzeszników, którzy go nie zrozumieli, ale znienawidzili i skazali na śmierć.

Co więcej, Pismo Święte mówi, że naturalna postawa każdego ludzkiego serca jest taka sama – z natury wszyscy jesteśmy wrogo usposobieni wobec Boga. Z natury jesteśmy skoncentrowani na sobie samych i naszych potrzebach, naszych pragnieniach i naszych prawach. Nie kochamy Boga i nie kochamy innych ludzi tak jak kochamy samych siebie. Mimo to Bóg nie rezygnuje z nas ale robi wszystko aby nam objawić swoją wielką miłość – troszczy się o nas, zaopatruje nas i przemawia do nas na wszelkie możliwe sposoby. Próbuje uświadomić nam nasze tragiczne położenie w niewoli naszej grzeszności i nieposłuszeństwie a następnie wskazać drogę zbawienia w PANU Jezusie!


Jak czytaliśmy w 1 Liście Jana: nie myśmy umiłowali Boga, lecz On nas umiłował i posłał Syna swego jako ubłaganie za nasze grzechy.

Możemy doświadczyć i nauczyć się prawdziwej miłości tylko od Boga. Jeśli uznamy to co Bóg mówi o nas, o naszej nieprawości, o naszej potrzebie ratunku – gdy szczerze przeprosimy Boga za nasze winy i pokornie poprosimy o przebaczenie, Bóg obiecuje okazać nam miłosierdzie i objawić Swą miłość. Tylko wtedy, mając świadomość Bożej miłości ku nam, jesteśmy gotowi by oddać całe nasze życie w ręce Boga, uczynić Jego Syna, Jezusa Chrystusa, naszym PANEM aby On kierował nami i przez nas objawiał Swoją doskonałą miłość.

Kiedy Apostoł Jan wzywa nas do wzajemnej miłości, przypomina nam, że miłość jest z Boga, i każdy, kto miłuje, z Boga się narodził i zna Boga. Każdy więc, kto nie zna Boga i nie został duchowo odrodzony przez Boga, nie potrafi prawdziwie kochać.

Bóg nie jest gdzieś hen daleko, ale jest bardzo blisko każdego z nas. Wystarczy otworzyć Pismo Święte aby usłyszeć Jego głos i wystarczy uniżyć przed nim nasze serca i zwrócić się do Niego w prostej modlitwie aby doświadczyć Jego obecności.

Umiłowani w Chrystusie, ponad wszystko pielęgnujmy naszą relację z Bogiem, naszym niebiańskim, kochającym Ojcem. Niechaj Jego potężna miłość, obficie wlewa się w nasze serca, abyśmy miłowali naszych bliskich, miłowali braci i siostry w Kościele PANA Jezusa, ale też byśmy miłowali wszystkich innych, nawet naszych nieprzyjaciół.


…miłość jest z Boga, i każdy, kto miłuje, z Boga się narodził i zna Boga. Kto nie miłuje, nie zna Boga, gdyż Bóg jest miłością.


http://duchowygps.pl/artykuly,167,pawel ... ilosc.html
veteran
 
Posty: 517
Dołączył(a): 1 paź 2014, o 17:38
Lokalizacja: Władysławowo


Powrót do KAZANIA, WYKŁADY, KSIĄŻKI

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości